Grudniowe Shiny!

niedziela, 15 stycznia 2017

Święta, święta i po świętach. Po Sylwestrze również, ledwo zdążyłam się zorientować, a mamy już połowę stycznia. Czym prędzej nadrabiam zatem pudełkowe zaległości. A jest co nadrabiać, świąteczna edycja ShinyBox niewiele ma bowiem wspólnego ze standardowym rozmiarem pudełka. Grudniowy box w rozmiarze XXL mieści aż dziewięć pełnowymiarowych produktów. Ciekawe zawartości? Zapraszam do lektury!

PRODUKTY PEŁNOWYMIAROWE

Farmona - Ekstremalny krem dla sportowców - co prawda nie gustuję w ekstremalnych dyscyplinach sportu, ale z powodu ekstremalnie zimowych warunków pogodowych, jakich doświadczam w ostatnim czasie korzystam z dobrodziejstw mocno nawilżającego i natłuszczającego kremu do twarzy. Kosmetyk posiada wysoki filtr - aż 50 SPF. Mimo niespecjalnie przyjemnej aplikacji, krem doskonale wywiązuje się ze swoich zadań. Miękka tubka zawiera 50 ml produktu. Cena kosmetyku to ok. 11 zł. 


BioOleo - Olej ze słodkich migdałów - olej migdałowy to jeden z moich ulubionych kosmetycznych półproduktów. Sprawdza się znakomicie w pielęgnacji skóry twarzy, ciała, dłoni i paznokci oraz włosów. Za dodatkowy plus uważam czysty, bezpieczny skład - sam olej, bez jakichkolwiek dodatków. Kosmetyk został certyfikowany przez EcoCert. Szklana buteleczka z pipetką mieści 30 ml. Cena produktu to ok. 60 zł. 

Perfect Beauty by Ados - Zoom Lash Extreme Black Mascara - podobno tuszy do rzęs nigdy za wiele. Z drugiej strony, mam swoich wieloletnich faworytów, z którymi nowości na rynku najczęściej nie mogą konkurować. Niespecjalnie odpowiada mi szczoteczka tuszu - wąska, długa i plastikowa. Zdecydowanie bardziej gustuję w klasycznych, włoskowych szczoteczkach. Różowe opakowanie mieści 12g tuszu. Koszt kosmetyku to ok. 6 zł. Obawiam się, że w tym przypadku jakość produktu okaże się współmierna do jego ceny. 

Prosalon Professional - Keratyna w sprayu - nie przepadam za kosmetykami w formie mgiełek aplikowanych na włosy suche, po ułożeniu lub wilgotne, przed stylizacją. Moje cienkie włosy nie gustują w produktach tego rodzaju. Kosmetyk podarowałam Mamie. Niestety, trafiła na felerne opakowanie z zepsutym aplikatorem. Oby zawartość była warta zabawy w przelewanie do pojemniczka zastępczego. Cena 275 g odżywki to ok. 12 zł. 


Mieszadełko - Zestaw do wykonania kosmetyków DIY - ogromnie cieszę się z możliwości własnoręcznego wykonania kosmetyków pielęgnacyjnych. Mało tego, z pięciu półproduktów wchodzących w skład zestawu można wykonać kilka różnych kosmetyków - balsam do ciała, balsam do ust, maseczkę do włosów, serum olejowe lub peeling malinowy. Nie mogę doczekać się mieszania! Cena zestawu to ok. 30 zł. Zabawa - bezcenna :)


Constance Carroll - Vinyl Nail Polish - niestety, jako użytkowniczka lakierów hybrydowych, nie będzie mi dane poznać uroku winylowego lakieru do paznokci. Nie ukrywam jednak, że jestem ciekawa, czy zachwalany przez producenta pędzelek 4D istotnie zapobiega tworzeniu się nieestetycznych smug. Opakowanie mieszczące 10 ml lakieru kosztuje ok. 6 zł. 


Oleofarm - Len mielony - nasiona lnu to jeden z moich ulubionych dodatków do zielonych koktajli. Dostarcza organizmowi cennych kwasów omega3, poprawia wygląd skóry, dba o dobre trawienie. I mimo że nie jest kosmetykiem, działa lepiej niż niejeden produkt z drogerii. Serdecznie polecam! Opakowanie o wadze 200g kosztuje ok. 8 zł. 


Bispol - Świece zapachowe - nie od dziś wiadomo, że na klimat świat składają się rozgrzewające zapachy, najlepiej mocno cynamonowe i pomarańczowe. Tealighty o zapachu grzanego wina zgrabnie łączą oba te aromaty. Świeczki doskonale spisały się w trakcie świąt. Żałuję, że już się skończyły, były naprawdę miłym upominkiem. Opakowanie tealightów kosztuje ok. 4 zł. 


PrOvag - Specjalistyczna emulsja do higieny intymnej - ostatni z kosmetyków znalezionych w świątecznym boxie to płyn do higieny intymnej. Kolejny. Dokładnie taki sam kosmetyk znalazłam w recenzowanym niedawno pudełku UROK (KLIK). Nie ukrywam, że wolałabym otrzymać inny produkt. Co ciekawe, na karcie informacyjnej dołączonej do pudełka o płynie nie ma mowy. Jest natomiast wzmianka o balsamie do ciała marki Vianek wymiennie z pomadką ochronną. No cóż. Plastikowe opakowanie z pompką mieści 150 ml emulsji. Koszt kosmetyku to ok. 13,50 zł.

Świąteczną edycję ShinyBox oceniam raczej pozytywnie. Pozytywnie, bo miło zaskoczyła mnie obecność czystego oleju ze słodkich migdałów i zestawu do własnoręcznego przygotowania wybranych kosmetyków. Raczej, bo niektóre produkty się powtórzyły, a inne nie powalają jakością. Summa summarum, nie jest jednak źle. Czeka mnie sporo owocnego, na co liczę, testowania. 

Co sądzicie o grudniowej zawartości ShinyBox? Wszelkie informacje na temat pudełka znajdziecie TUTAJ



Podobne wpisy

9 komentarze

  1. Całkiem fajne jest to pudełeczko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe, czy cykl emulsji do higieny intymnej będzie miał swoją kontynuację ;D

    Nie mówię, że pojawienie się takiego kosmetyku na rynku jest bezzasadne, ale strasznie nie podoba mi się upychanie w te pudełka nieszczęsnych subskrybentek tego, co firmie zbywa (to oczywiście moje wrażenie; myśl jaka nasunęła mi się nie pierwszy już raz zresztą w podobnej sytuacji) :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Len juz zużyłam. Tez nie mogę doczekać sie mieszania 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajna zawartość. Na pewno zrobiłabym użytek z tych produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam żadnego z tych kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  6. Len mielony :) Lubię i używam :) Ostatnio stawiam na zdrowe odżywianie i picie zdrowej wody - mam filtr redox fitaqua, który daje wodę zwalczającą wolne rodniki. Jest to doskonała woda aby zachować zdrowie i urodę.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.