UROK - edycja VII

środa, 21 grudnia 2016

W ostatnim czasie przeżywam istną inwazję boxów - kosmetycznych, lajfstajlowych i kulinarnych. Ledwo zdążę nacieszyć się jednym, a kurier przynosi mi kolejne. Ale to nie nadmiar pudełek cieszy mnie najbardziej, a ich zawartość - naprawdę godna uwagi. 

Prezentację nowości w moich kosmetycznych zbiorach rozpocznę od cyklicznego pudełka o wdzięcznej nazwie UROK. Oto zawartość edycji VII.

W boxie znalazłam osiem produktów, z czego sześć w pełnym rozmiarze i dwie miniaturki.

PRODUKTY PEŁNOWYMIAROWE


Procle - Powiększająca pomadka do ust - uwielbiam produkty do ust, zarówno te do pielęgnacji, jak i makijażu. A gdyby połączyć jedne i drugie? Zakładam, że taki właśnie cel przyświecał marce Procle, oferując kosmetyk dwa, a właściwie trzy w jednym. Nie dość, że pielęgnuje delikatną skórę ust, nadaje jej śliczny, elegancki kolor nude w matowym wydaniu, a do tego za sprawą znacznego dodatku papryczki chilli, mrowi usta delikatnie je powiększając. Jestem bardzo zadowolona z kosmetyku. Szkoda tylko, że mrowi aż tak bardzo. Parę minut po użyciu mam wrażenie, jakbym wtarła w skórę ust najostrzejszą papryczkę! Sztyft o pojemności 3,5 g kosztuje ok. 35 zł. W ofercie marki znajduje się kilka kolorów do wyboru! Smarujcie, wyglądajcie, powiększajcie! :)

PrOvag - Specjalistyczna emulsja do higieny intymnej - szczęśliwym zbiegiem okoliczności, mój ulubiony płyn do higieny intymnej marki Sylveco właśnie się skończył. Chętnie przetestuję coś nowego. Skład produktu prezentuje się bardzo dobrze, plus za dodatek soku z aloesu i bakterii probiotycznych. Wygodne, plastikowe opakowanie z pompką mieści 150 ml emulsji. Koszt kosmetyku to ok. 13,50 zł. 


Joanna - Naturia - Olejek do kąpieli i pod prysznic - dwufazowy kosmetyk złożony z gęstego żelu i delikatnego mleczka znam bardzo dobrze - swego czasu nie stosowałam pod prysznicem nic innego :) I choć produkt niewiele ma wspólnego z olejkiem (chyba, że parafinę na drugim miejscu w składzie nazwiemy olejkiem), to mam do niego słabość. Wszystko za sprawą cudownego, waniliowego zapachu, przypominającego najbardziej wykwintne, choć nie całkiem naturalne, desery. Z przyjemnością zafunduję sobie rozkosznie waniliową kąpiel. Plastikowe opakowanie mieści 200 ml kosmetyk. Jego cena to ok. 6 zł. Warto spróbować, choćby dla zapachu.

Revers - My only - Kredka do oczu - dzięki ShinyBox, mam w swojej kosmetyczce kilkanaście czarnych kredek do oczu. Do pokaźnego zbiorku dołącza kolejna. Shiny, seriously? Cena kredki to ok. 3 zł.


Pilomax - Maska do włosów - licząc lekko, to już moje trzecie lub czwarte opakowanie maski do włosów. Przyznam, że bardzo cieszę się z nowego nabytku. Kosmetyk lubię tak bardzo, że mogłabym otrzymywać go każdego miesiąca. Gorąco polecam, nie tylko posiadaczkom włosów jasnych (w ofercie jest również wersja dedykowana brunetkom - testowałam, nie widzę różnicy). Tubka o pojemności 70 ml kosztuje ok. 14 zł.


Yellow Giraffe - Brelok - nie jest to, co prawda, produkt kosmetyczny, ale pełnego wymiaru nie sposób mu odmówić :) Uroczy, puchaty pompon-brelok podaruję mojej Mamie, ewentualnie któremuś z jej licznych kotów. Ale będzie zabawa :) Cena gadżetu to ok. 21 zł. 

MINIATURY


Kneipp - BIO-olejek do ciała - od pewnego czasu zastanawiam się nad zakupem olejku ukierunkowanego na pielęgnację skóry z rozstępami. Ten wydaje się strzałem w dziesiątkę. Producent obiecuje, że systematyczne stosowanie kosmetyku poprawia wygląd skóry w przypadku blizn, rozstępów właśnie, skóry dojrzałej oraz suchej i zniszczonej. Skład olejku zachwyca - same naturalne składniki, bez zbędnej chemii. Rewelacja! Pełnowymiarowe opakowanie mieści 100 ml olejku i kosztuje ok. 30 zł. Miniaturka, którą otrzymałam, ma 20 ml. Pojemność idealna na testy!

Łyczek herbaty - Tea of Life (zdjęcie powyżej) - pudełko wieńczy miły dodatek w postaci herbaty o pięknym, tropikalnym zapachu. Czas na herbatkę? Zawsze! Opakowanie o pojemności 50 g kosztuje ok. 35 zł. Mi trafiła się jedna herbaciana piramidka. 


Co sądzicie o pudełku UROK? Ja jestem bardzo zadowolona. Poza kredką do oczu, zużyję każdy jeden kosmetyk. Jeśli dodać do tego niską cenę - zaledwie 39,90 zł - zdecydowanie warto się skusić! Przed zakupem koniecznie sprawdźcie aktualną edycję - zawartość pudełek zmienia się regularnie!

Wszystkie informacje na temat boxa znajdziecie TUTAJ.




Podobne wpisy

5 komentarze

  1. Ooo - kiedy Niecierpek jest z czegoś zadowolony, to już coś.

    PS:
    Zatęskniłam za dawną blogosferą i tymi, którzy ją tworzyli, mimo braku czasu spróbuję częściej się wypowiadać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szminka jedynie mi odpowiada. Ja wg nieboxowa zbytnio jestem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie te boxy wcale nie pociągają :-/

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam ten konkretny olejek Kneipp. mam nadzieję, że i u Ciebie się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O ile pamiętam, maseczka w wersji do włosów jasnych zawiera rumianek, do ciemnych - hennę. Obawiam się, że przy jasnych włosach po jakimś czasie można byłoby zauważyć przyciemnienie koloru :( Trafiła do mnie w boxie, oddałam od razu w lepsze ręce ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.