Yonelle - Infusion Eye Night Cream

piątek, 22 lipca 2016


Poszukiwanie odpowiedniego kremu pod oczy postrzegam w kategoriach jednej z mniej przyjemnych kosmetycznych aktywności. Cały szkopuł w tym, że producenci kosmetyków nieco inaczej niż ja definiują formułę kremu ODPOWIEDNIEGO. Naturalny skład to nie wszystko, podobnie jak jego oparcie na jednym, bestsellerowym składniku (takim jak olej arganowy czy pszczeli jad). Zresztą, imponująca lista dodatków to nie wszystko, liczą się przecież ich właściwe proporcje. Ale i to nie rozwiązuje problemu. Krem musi bowiem działać dwukierunkowo - gwarantować natychmiastowe nawilżenie i odżywienie skóry wokół oczu, a zarazem działać długofalowo, minimalizując przyszłe zmarszczki. No i żeby nie kosztował fortuny, w końcu to kosmetyk do codziennego użytku... 

Pomimo zużycia wielu słoiczków, buteleczek i tubek, moje poszukiwania kremu odpowiedniego nie zakończyły się pełnym sukcesem, co nie oznacza, że nie natrafiłam po drodze na kilka interesujących produktów pielęgnacyjnych. Dziś opowiem o jednym z nich. Na tle konkurencji wypada szczególnie dobrze. Nie wiem, na ile to kwestia rzetelnej, przemyślanej formuły kosmetyku, a na ile słabości konkurencji. Mając jednak na względzie pozytywne doświadczenia z niemal każdym produktem sygnowanym przez Yonelle (KLIK, KLIK), skłonna jestem postawić na to pierwsze. 

Infusion Eye Night Cream to krem przeciwzmarszczkowy przeznaczony do wieczornej pielęgnacji suchej i normalnej skóry pod oczami. Podobnie jak w przypadku wszystkich kosmetyków marki, skład to nie wszystko. Przy produkcji kremu zastosowano bowiem dodatkowe mechanizmy wzmacniające pielęgnacyjne właściwości aplikowanego kosmetyku. Mowa o systemie nanodysków - nośników substancji aktywnych, które z uwagi na niewielkie gabaryty (10-40 nm) przenikają do głębokich warstw skóry, pokonując po drodze aż czternaście warstw skóry (!). Kolejna nowinka zastosowana w formule kremu to tzw. trik jonowy - jonizowanie cząsteczek substancji aktywnych dodatkowo zwiększające pielęgnacyjne właściwości kremu. 


Krem przeznaczony jest do pielęgnacji skóry dojrzałej, czyli powyżej czterdziestego roku życia. Informacje o przedziale wiekowym, w którym stosowanie produktu jest szczególnie wskazane, stanowią jakąś wskazówkę ułatwiającą wybór kremu. Zarazem, uważam, że widełki wiekowe są w wielu przypadkach określone nietrafnie. Pomimo, że do czterdziestki nieco mi brakuje, uważam się za pełnoprawną adresatkę kremów o działaniu przeciwzmarszczkowym. W końcu kiedy, jeśli nie teraz, dbać o dobrą kondycję skóry pod oczami, mając na względzie jej wygląd za kilka lat? Żaden krem przeciwzmarszczkowy, choćby został wyposażony w najbardziej spektakularne mechanizmy i składniki, nie będzie w stanie wypełnić zmarszczek już istniejących, co najwyżej delikatnie zmniejszy ich widoczność (a i to wydaje się bardziej sprawą odpowiedniego nawilżenia niż właściwości faktycznie prasujących zmarszczki). Dlatego, o piękno skóry, nie tylko pod oczami, warto zadbać już dziś. Wątek moralizatorski mojej recenzji uważam za zamknięty :)


Każdy kosmetyk Yonelle zamknięty jest w kartonowe pudełeczko zawierające podstawowe informacje na temat produktu (również w wersji angielskiej) oraz w uroczy, satynowy woreczek. Co do właściwego opakowania, Infusion Eye Night Cream zamknięty jest w oryginalnym, smukłym słoiczku wyposażonym w próżniową pompkę. Żeby wydobyć porcję produktu, należy nacisnąć ruchome wieczko. Mając na uwadze kwestie czysto estetyczne - opakowanie oceniam wysoko. Zostało wykonane z solidnego plastiku, więc upadek nawet z dużej wysokości nie jest spowodować większych szkód. Z praktycznego punktu widzenia, nie jest tak różowo. Na plus zaliczam dozowanie kremu przez próżniową pompkę, która gwarantuje świeżość produktu i zapobiega dostępowi powietrza i bakterii. Z drugiej strony, plastik nie jest przejrzysty, wobec czego nie sposób sprawdzić, ile kremu pozostało w słoiczku. Co więcej, pompka lubi płatać figle. W trakcie użytkowania kremu zdarzyło mi się bezskutecznie naciskać pompkę, próbując wydobyć porcję kremu. Po kilkunastu bezskutecznych próbach doszłam do wniosku, że krem po prostu się skończył. Tymczasem, w opakowaniu było go jeszcze całkiem sporo, co odkryłam dopiero po jakimś czasie. Myślę, że dla pełnego komfortu użytkowania, producent powinien popracować nad opakowaniem. Gorąco rekomenduję zmniejszenie jego gabarytów (w obecnym wymiarze krem pod oczy zabiera w podróżnej kosmetyczce więcej miejsca niż krem do twarzy i żel oczyszczający) oraz umieszczenie wskaźnika zużycia kosmetyku. 

Działanie kremu oceniam bardzo wysoko. Po lekturze składu spodziewałam się kremu nawilżającego w stopniu przeciętnym, choć o niezłym potencjale przeciwzmarszczkowym, głównie za sprawą dodatku retinolu* (zarówno w postaci czystego retinolu jak i jego mniej drażniącej pochodnej - palmitynianu). Ponadto, formuła zawiera naturalne oleje - tsubaki i jojoba - kwas hialuronowy i delikatniejszy w działaniu niż kwasy AHA glukonolakton. Dodatkowy plus przyznaję za brak parabenów. 

* producent nie wskazał ilości stosowanego retinolu, na opakowaniu kremu umieścił za to adnotację, że dzięki mechanizmowi nanodysków, wnikanie retinolu w głąb skóry zwiększone zostało o 340%

INCI: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Propanediol, Orbignya Oleifera Seed Oil, Simmondsia Chinesis Seed Oil, Diisostearoyl Polyglyceryl-3 Dimer Dilinoeate, Cyclopentasiloxane, Ozokerite, Panthenol, Myristyl Myristate, Tocopheryl Acetate, Magnesium Sulfate, Glycerin, Hydrogenated Cator Oil, PEG-8, Tocopherol, Sodium Hyaluronate, Retinyl Palmitate, Retinol, Gluconolactone, Plamitoyl Tripeptide-38, Hydroxypropyl Cyclodextrin, Lecithin, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Polysorbate 20, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Citric Acid

Krem zaskoczył mnie nadzwyczaj bogatą formułą. Zamiast lekkiego, błyskawicznie wchłaniającego się kremu, który po paru chwilach pozostawia skórę pod oczami w stanie sprzed aplikacji, w przypadku Infusion Eye Night Cream mamy do czynienia z maślaną, mocno kremową konsystencją. Krem aplikuje się bez zarzutu, nie smuży, nie roluje się, ani nie warzy. Znakomicie nawilża skórę pod oczami, a do tego pozostawia delikatną, muślinową powłoczkę, która przez długi czas pielęgnuje i odżywia. Kosmetyk nałożony wieczorem pozostaje na skórze i w skórze do rana. Szczerze życzyłabym sobie, by każdy krem pod oczy zapewniał podobny komfort stosowania. 

W trakcie użytkowania kosmetyku (zużyłam jedno pełne opakowanie), nie zaobserwowałam żadnej reakcji alergicznej. Pomimo zawartości retinolu, krem działa łagodnie, nie obsusza skóry wokół oczu i nie powoduje dyskomfortu w trakcie noszenia. Nie zaobserwowałam, co oczywiste, działania przeciwzmarszczkowego, odnotowałam za to znaczą poprawę kondycji skóry pod oczami. Zadowolona z rezultatów, po krem sięgałam zarówno wieczorem, nakładając solidną porcję na oczyszczoną skórę, jak i rano, pod makijaż. Kosmetyk doskonale współpracuje z produktami do makijażu. Na nawilżonej, miękkiej i gładkiej skórze korektor nosi się nieporównywalnie lepiej. Ot, kosmetyczna symbioza. 

Infusion Eye Night Cream to jeden z najlepszych kremów pod oczy, jakie miałam okazję testować w ostatnim czasie. Czy jest odpowiedni? Pod wieloma względami tak, choć producent mógłby popracować nad opakowaniem i pojemnością - krem stosowany dwa razy dziennie skończył się zdecydowanie za szybko. Z całą pewnością zdecyduję się na repetę - to chyba najlepsza rekomendacja jego działania. Jeśli, podobnie jak ja, borykacie się z problemem wiecznie przesuszonej, odwodnionej, zmęczonej skóry pod oczami i poszukujecie solidnie działającego kremu, który spisuje się zarówno pod względem nawilżania jak i prewencji starzeniowej - gorąco polecam! 

Znalazłyście już krem pod oczy skrojony na miarę? Czekam na Wasze typy!

- pojemność: 15 ml 
- cena: 159 zł
- dostępność: sklep internetowy producenta (KLIK), perfumerie stacjonarne i internetowa Douglas (KLIK)



Podobne wpisy

8 komentarze

  1. Zdecydowanie mój ulubieniec :) Nie używałam go 2 razy dziennie, a tylko na noc i wystarczył mi na bardzo długi okres. Do tego świetna konsystencja!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie żałowałam go sobie, pewnie dlatego nie starczył mi na długo. Ale działa świetnie, to fakt.

      Usuń
  2. A ja idealnego kremu pod oczy cały czas szukam. Czaję się teraz na krem pod oczy z awokado Kiehls - słyszałam o nim wiele dobrego :) .
    I napiszę jeszcze że bardzo lubię czytać Twoje recenzje - mam nadzieję, że będzie się ich pojawiać więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kremu awokado z Khiel's nie polecam. Po zużyciu mniej więcej połowy opakowania krem spowodował u mnie potężne przesuszenie. Mam wrażenie, że nie nawilża, raczej natłuszcza, ale w nieprzyjemny sposób. Zdecydowanie odradzam Ci zakup, Yonelle albo Benefiance Shiseido to znacznie lepsza opcja.

      Dziękuję za przemiłe słowa! Postaram pojawiać się częściej!

      Usuń
  3. Chyba już dojrzewa na mojej chciejliście, chętnie zamówię przy najbliższej okazji :)

    OdpowiedzUsuń
  4. to moja ulubionaaaa seria z yonelle :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam kosmetyków z tej serii, ale ten krem wygląda obiecująco

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mnie kuszą ich kosmetyki ;)
    Jeszcze nic nie miałam tej firmy.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.