Styczniowe Shiny!

czwartek, 4 lutego 2016


Rzadko zdarza się, że dokładnie wszystkie kosmetyki znalezione w boxie trafiają w moje gusta. Równie rzadko zdarza się, że nie podoba mi się żaden. Niestety, po nader udanym grudniowym wydaniu (KLIK), styczniowa edycja ShinyBox wypada nieporównywalnie słabiej. Jak słabo? Tak bardzo, że poza jednym produktem, zawartość boxa jest naprawdę mało interesująca. 


Styczniowe pudełko powstało przy współpracy z serwisem inspiracyjnym stylowi.pl (KLIK). Stylovy box mieści siedem produktów, z czego wszystkie posiadają pełen wymiar. 


Balneokosmetyki - Lakier do paznokci - lakier do paznokci nie jest najgorszym pomysłem, pod warunkiem, że adresatka pudełka w ogóle maluje paznokcie, a do tego sięga po standardowe, nieutwardzane lakiery. Pierwszy warunek spełniam aż z naddatkiem - uwielbiam malować paznokcie. Sęk w tym, że od długiego czasu regularnie wykonuję manicure hybrydowy. W związku z tym lakier, skądinąd w ładnym, złotym kolorze, jest dla mnie całkowicie bezużyteczny. Szklana buteleczka mieści 11 ml lakieru i kosztuje aż 19,90 zł. 


Silcare - The Garden of Colour - Lakier do paznokci - spójrzcie wyżej. Klapa do kwadratu. Szkoda, bo lakier ma naprawdę ładny, marsalowy odcień. Mając jednak w pamięci wszystkie nieprzyjemności związane z korzystaniem z lakierów nieutwardzanych, pozostanę przy niezawodnych hybrydach. Buteleczka o pojemności 9 ml kosztuje ok. 5,99 zł.


Wibo - Lakier do ust - i znowu nie! Nie przepadam do kosmetykami marki Wibo. Ba, gdybym chciała przetestować działanie lakieru, już dawno zakupiłabym swój egzemplarz. Z całą pewnością wybrałabym inny kolor - malinowa czerwień - owszem, ładna - nie jest kolorem, po który sięgam na co dzień. Opakowanie mieści 4 ml i kosztuje ok. 10,49 zł.

Equlibra - Nawilżająca odżywka zwiększająca objętość włosów - a to niespodzianka, bo takiego kosmetyku w boxie nie ma... znalazłam za to:

Adidas - Climacool - Anti-perspirant - nie, nie, nie! Nie znoszę dezodorantów w spray'u, nie używam ich, nie kupuję i nie lubię rozdawać. O wiele bardziej życzyłabym sobie znaleźć w pudełku tę nieszczęsną odżywkę. Ech. Nie wiem, jaka jest wartość produktu, ponieważ prawdopodobnie znalazł się w pudełku przez przypadek. A to feler. 

BIC - Soleil Bella - im dalej, tym gorzej. Od wielu lat nie używam maszynek jednorazowych, w depilacji wyręcza mnie depilator Silk-epil marki Braun. W związku z tym, to kolejny produkt, z którego nie będę korzystać. 


Montibello - Smart Touch - Kuracja do włosów 12 w 1 - odżywka do włosów w formie mleczka to bodaj jedyny kosmetyk, który jako tako przypadł mi do gustu. Sama nie zdecydowałabym się na jego zakup, ale skoro już mi się trafił, to na pewno go zużyję. Zaskoczył mnie przyjemny, owocowy zapach i lekka formuła. Wielkiej miłości raczej z tego nie będzie, ale zawsze to lepszy wybór niż kolejny lakier do paznokci. Opakowanie z atomizerem mieści 50 ml odzywki i kosztuje ok. 25 zł. 


Yasumi - Krem na okolice oczu i ust - przyznam, że ani trochę nie rozumiem popularności marki Yasumi. Miałam okazję testować kilka produktów z ich oferty i żaden, ale to żaden nie wywarł na mnie większego wrażenia. Krem zużyję, z uwagi na niewielką pojemność - zaledwie 5 ml - moje testowanie nie będzie czasochłonne, ale nie oczekuję fajerwerków. Cena produktu to ok. 29 zł - ogromnie dużo jak na tak niewielką ilość kosmetyku. 

Zawartość styczniowego pudełka uważam za rozczarowującą. W boxie nie ma właściwie niczego, po co sięgnęłabym z entuzjazmem i ciekawością. Znalazłam za to sporo niskopółkowych produktów dostępnych w każdej drogerii, na których zakup nigdy bym się nie zdecydowała. Mam nadzieję, że kolejne edycje okażą się bardziej dopracowane. W przeciwnym razie, wróżę ShinyBox rychły odpływ subskrybentek. 

Wszystkie informacje na temat pudełka znajdziecie TUTAJ. Co sądzicie o styczniowej edycji? 


Podobne wpisy

26 komentarze

  1. zawartość słaba - również nie przypadła mi do gustu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że poszczególne edycje pudełek są tak nierówne. ShinyBox zdążył już przyzwyczaić mnie do naprawdę niezłej zawartości, a tu taki klops.

      Usuń
  2. niestety zawartość z boxu na box coraz słabsza :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie do końca się zgodzę, ponieważ grudniowe pudełko było naprawdę świetne. Szkoda, że nie mogę powiedzieć tego samego o styczniowym.

      Usuń
  3. Najbardziej zainteresowała mnie ta kuracja dla włosów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też! Odżywka zapowiada się fajnie, choć trzeba uważać z ilością, bo lubi obciążać włosy. Za to zapach - boski!

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Nawet bardzo. Oby luty przyniósł znacznie lepszy box.

      Usuń
  5. Od pewnego czasu zastanawiałam się nad wyłączeniem subskrypcji shinyboxa. To pudełko przepełniło szalę goryczy. Wyłączyłam subskrypcję. Dwa lakiery, tanie badziwie z wibo, dezodorant, co to im pewnie został z niesprzedanego boxa chodakowskiej etc. Nawet samo pudełko brzydkie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To najmniej satysfakcjonujące pudełko od długiego czasu, pełna zgoda. Z drugiej strony, zdarzały się już słabe miesiące, a później znakomite edycje. Liczę na poprawę.

      Usuń
    2. Ja już shiny nie zamówię. Mam od lipca subskrypcję naturalnie z pudełka i z tego boxa jestem zadowolona każdego miesiąca

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Myślę, że wiele słabszy być już nie może :)

      Usuń
  7. Słabe pudełko, a raczej jego zawartość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety się zgadzam. Nie tak wyobrażałam sobie pudełkowy początek roku.

      Usuń
  8. szału nie robi ta zawartość...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi zrobiła trochę nerwów. Znowu muszę rozdawać lakiery :)

      Usuń
  9. no rzeczywiście szału wielkiego nie ma chociaż lakiery fajne ale jeśli ktoś używa, bo rzeczywiście jak robisz hybrydy to się nie przydadzą. A na stopach też robisz? Ja w sumie tego kremu yasumi jestem ciekawa i mleczka do włosów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na stopach hybrydy noszę tylko latem. Jesienią i zimą nie maluję paznokci, a lakierów nieutwardzanych nie używam w ogóle.

      Co do Yasumi, raczej mnie nie zaskoczy. W mojej opinii, a wyrobiłam ją na podstawie testów kilku kosmetyków, marka produkuje raptem przeciętne kosmetyki, które reklamowane są jako salonowe i niezwykle skuteczne. Yyy, nic z tych rzeczy.

      Usuń
  10. Śmieszne pudełko. Tanie, nawet bardzo tanie i częściowo bardzo łatwo dostępne kosmetyki, chyba nie taka była idea.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o to mam największe pretensje. Spodziewałam się nowości, kosmetyków raczej ciężko dostępnych albo salonowych (no dobra, krem Yasumi jest takim produktem, ale jego jakość pozostawia wiele do życzenia), czegoś wow.

      Usuń
  11. Lakiery bym przygarnęła, ale ogólnie rzecz biorąc słabe pudełko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rozumiem, dlaczego ekipa kompletująca box zdecydowała się dodać aż dwa lakiery. Różnorodność górą..

      Usuń
  12. Walentynkowy Joybox jest słaby, ale Shiny to już tragedia... Naprawdę nie wiem, co przyświecało twórcom, ale to najprostsza droga, aby w ciągu kilku miesięcy ogłosić klapę projektu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Rozczarowanie do kwadratu. Maszynka? Dezodorant (resztki z inspiredby Ewy??) ?
    DWA lakiery do paznokci ??
    A YASUMI było w Glossyboxie (pudełko maffashion) TEN sam produkt i ta sama pojemnosć.
    Myślałam że się rozpłaczę jak go otworzyłam :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.