Origins - Clear Improvement - Active Charcoal Mask To Clear Pores

niedziela, 24 stycznia 2016


Zdarza się Wam zafiksować na produktach konkretnej marki pod wpływem zachwytu nad zaledwie jednym kosmetykiem? W takim razie nie jestem w tym względzie wyjątkiem :) Jak sugeruje tytuł posta, moim ostatnim odkryciem jest Origins - producent naturalnych (lub w miarę naturalnych) kosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji twarzy i ciała, przez długi czas słabo dostępny w Polsce, a od ubiegłego roku, za sprawą pierwszego stacjonarnego salonu w Warszawie, dostępny nieco bardziej. Po prawdziwie entuzjastycznych doświadczeniach związanych ze stosowaniem nawilżającej i nawadniającej maseczki Drink Up Intensive Overnight Mask, postanowiłam poszerzyć pole eksploracji o pozostałe kultowe propozycje marki Origins. Mój wybór padł, poza owocowym peelingiem i kojącą maską lawendową, o których opowiem innym razem, na maskę oczyszczającą na bazie aktywnego węgla. 


Na pierwszy rzut oka Clear Improvement Active Charcoal Mask to maska przeznaczona do pielęgnacji każdego typu skóry z wyłączeniem mojej - suchej, ze skłonnością do odwadniania, bez problemów z porami, wypryskami i zmianami pigmentacyjnymi. Z drugiej strony, porządny zabieg oczyszczający przyda się każdemu rodzajowi cery, nawet jeśli częstość jego wykonywania jest niższa niż w przypadku osób o skórze problematycznej.


Intensywnie oczyszczająca formuła maski łączy działanie trzech składników. Aktywny węgiel pozyskiwany z bambusa niczym magnes przyciąga zanieczyszczenia blokujące pory skóry. Biała glinka pomaga pozbyć się zanieczyszczeń pochodzenia środowiskowego osadzających się na skórze. Lecytyna rozpuszcza je, dzięki czemu z łatwością mogą zostać usunięte z powierzchni skóry. Ot, trójelementowa recepta na piękną, zdrową i idealnie oczyszczoną skórę. 

SKŁAD: Aqua, Myrtus Communis (Myrtle) Leaf Water, Kaolin, Bentonite, Butylene Glycol, Montmorillonite, Polysorbate 20, PEG-100 Stearate, Charcoal Powder, Xanthan Gum, Lecithin, Peg-150 Distearate, Propylene Glycol Stearate, Sorbitan Laurate, Glycerin, Propylene Glycol Laurate, Simethicone, Caprylyl Glycol, Ethylhexylglycerin, Hexylene Glycol, Trisodium Edta, Dehydroacetic Acid, Phenoxyethanol 


Miękka, plastikowa tubka mieści błyszczącą, mocno grafitową maseczkę o przyjemnej, kremowej konsystencji. Formuła kosmetyku bardzo mi odpowiada - nie jest na tyle płynna, żeby maska rozlewała się w dłoniach lub spływała z twarzy, nie jest również na tyle gęsta, by nie dała się równomiernie rozprowadzić. Aplikacji towarzyszy raczej neutralny, delikatnie roślinny aromat - całkiem przyjemny, pod warunkiem, że gustujecie w nutach zapachowych tego rodzaju.  


Producent zaleca, aby po maskę sięgać raz w tygodniu, lub częściej, jeśli jest to uzasadnione potrzebami skóry. Nałożenie kosmetyku poprzedzić należy właściwym przygotowaniem skóry, zwłaszcza usunięciem pozostałości kosmetyków i produktów pielęgnacyjnych oraz nałożeniem na skórę kompresu z ciepłego, wilgotnego ręcznika lub muślinowej ściereczki, co otworzy pory i wspomoże oczyszczające działanie maski. Jako posiadaczka cudownie bezproblemowych porów  właściwości maski testowałam zarówno z parówką, jak i bez. Nie zauważyłam większych różnic, ale w opinii Narza - osoby o porach wielkości porównywalnej do przeciętnego męskiego ego*, efekt po parówce jest znacznie bardziej zauważalny niż bez uprzedniego otwarcia porów. Inaczej niż w przypadku glinek, które nie powinny zasychać na twarzy, maskę węglową należy pozostawić do czasu jej wyschnięcia i dopiero wtedy zmyć. Na marginesie, gorąco polecam stosowanie jednorazowych bawełnianych chusteczek przeznaczonych, między innymi, do usuwania masek i peelingów (KLIK) - bez ich pomocy pozbycie się czarnej jak węgiel maski może przysporzyć Wam nie lada kłopotów, o stanie łazienki nie wspominając. 

* recenzja maski sprowokowała skądinąd interesującą rozmowę na temat wielkości męskiego ego. W jej efekcie, zostałam nakłoniona do korekty. Koryguję zatem: pory Narza są mniejsze niż Jego ego, a Jego ego mniejsze niż ego przeciętnego przedstawiciela płci męskiej. No.  


Działanie maski ogromnie mnie zaskoczyło. Nazbyt optymistycznie założyłam, że stan mojej skóry jest na tyle dobry, że działanie kosmetyku, o ile w ogóle zauważalne, będzie raczej niewielkie. Nic bardziej mylnego. Kilkunastominutowy seans z maseczką zafundował mojej skórze pielęgnacyjnego kopa - nie tylko pięknie wyrównał koloryt, ale zminimalizował (jeszcze bardziej!) widoczność porów, sprawiając, że cera wygląda ślicznie, świeżo i promiennie. Nie wiem, który z trzech głównych składników maski odpowiada za finalny efekt, ale różnica w wyglądzie cery jest ogromna. Dodam, że maska nie podrażnia, nie przesusza ani nie pogłębia już istniejącego przesuszenia. Uczucie ściągnięcia wynikające z odparowywania z formuły produktu wody porównałabym do noszenia masek na bazie glinki. 


Nigdy nie przypuszczałam, że polubię intensywnie oczyszczające maski na bazie węgla. Aktualnie nie wyobrażam sobie zabiegów pielęgnacyjnych bez jej udziału. Najlepsze rezultaty przynosi następująca sekwencja: peeling enzymatyczny + maska węglowa + serum z witaminą C + bogaty krem mocznikowy. Kosmetyki nałożone w tej konfiguracji sprawiają, że moja skóra wygląda kilka lat młodziej. Co oczywiste, na zadbanej cerze makijaż nosi się i prezentuje nieporównywalnie lepiej. Efekt ma zatem charakter nie tylko pielęgnacyjny, ale i estetyczny. 

Jeśli poszukujecie skutecznej maski o działaniu oczyszczającym, minimalizującym widoczność porów i zauważalnie poprawiającym wygląd skóry - Clear Improvement Active Charcoal Mask to Clear Pores to produkt dla Was. Na tym nie koniec - polecam go nie tylko posiadaczkom i posiadaczom cery oczywiście problematycznej, ale również tym z Was, którzy, tak jak ja, nie mają większych kłopotów z cerą, ale raz na jakiś czas chcieliby zafundować sobie dogłębnie oczyszczający zabieg pielęgnacyjny.

Węglowa maseczka trafia do grona moich pielęgnacyjnych superbohaterów. Zajmuje miejsce zaraz obok nawadniającej maseczki na noc, również marki Origins. Oba kosmetyki nie należą do najtańszych, są jednak warte swojej ceny. Koszt maseczki na bazie węgla to około 99 zł. Widok odświeżonej, oczyszczonej, promiennej cery jest bezcenny. 


Swój egzemplarz zakupiłam (gwoli ścisłości, zakupił go dla mnie Narz), w stacjonarnym salonie w Galerii Mokotów w Warszawie. W ostatnim czasie kosmetyki Origins zostały wprowadzone do sieci perfumerii Sephora, ich dostępność jest zatem coraz lepsza. 

Jestem ciekawa Waszych doświadczeń z węglowymi maskami - zarówno tą, jak i oferowanymi przez innych producentów. Sięgacie po produkty na bazie aktywnego węgla? Co polecacie?

POJEMNOŚĆ: 100 ml
CENA: ok. 99 zł
DOSTĘPNOŚĆ: stacjonarny salon Origins w Warszawie, sklepy internetowe (KLIK)


Podobne wpisy

18 komentarze

  1. Słyszałam o tym produkcie, zrobiło się głośniej o niej i innych maseczkach Orgins kiedy marka zagościła w Polsce stacjonarnie. Cena kosmiczna,nawet azjatyckie maski wraz z dostawą nie wyniosą tyle. Ale nie o tym chciałam napisać. Fajnie ,że u ciebie się sprawdziła i nie wywaliłaś kasy w błoto. U mnie genialnie sprawdza się czysty węgiel ten z kapsułek połączony z glinką marokańską daje fenomenalny efekt na strefie T,można dodać jeszcze miodu jesli nakładam na całą twarz albo hydrolatu. Efekt oszałamiający szczególnie przy regularnym stosowaniu,a portfel szczęśliwy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rety, fantastyczny patent na DIY. Nigdy nie wpadłabym na to, żeby użyć kapsułkowego węgla. Muszę koniecznie sprawdzić, czy działa równie dobrze jak kupna maska. A do tego można ją dowolnie personalizować, no bomba!

      Usuń
  2. Również dostałam tą maseczkę i będę testować :) Akurat mam mała katastrofę na twarzy po przeziębieniu, zobaczymy jak sobie poradzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że będziesz bardzo zadowolona, maska zbiera naprawdę dobre recenzje.

      Usuń
  3. Bardzo mnie zaciekawiłas tym produktem. Troszkę drogi, ale widomo masek nie stosuje się codziennie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maskę stosuję na spółkę z N. już prawie dwa miesiące. Jest wydajna, co nie zmienia faktu, że sporo kosztuje.

      Usuń
  4. Myślę, że moja tłusta cera mogłaby być zadowolona. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem tego prawie pewna. Zanim jednak zdecydujesz się zainwestować w maskę, spróbuj maseczki DIY, o której pisze Natalia w komentarzu powyżej.

      Usuń
  5. Też lubię porządnie oczyścić moją suchą cerę :) Dobrze wiedzieć, że ten "węgielek" jest taki przyjemny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie tak samo:) Na pewno się w nią zaopatrzę :)

      Usuń
    2. Stosowanie maski jest super przyjemne, pomijając potencjalnie brudzący kolor (problem rozwiązuje stosowanie bawełnianych chusteczek). Myślę, że będziecie ogromnie zadowolone z jej działania!

      Usuń
  6. zainteresowałaś mnie tą maską!:) mam tylko nadzieję, że węgiel by mnie zbytnio nie przesuszył

    OdpowiedzUsuń
  7. Cena niezła, ale skoro zmniejsza pory, to będzie moja. <3 Szkoda tylko, że nie pachnie perfumami... :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś się bardzo czaiłąm na tę maseczkę, potem o niej zapomniałam, teraz Ty mi przypomniałaś ;) Czuję, że będzie mi bardzo służyć. Origins to w ogóle bardzo dobra marka. Polecam maseczkę nawilżającą, naprawdę działa cuda.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja miałam podobny typ maski z Avonu i nawet całkiem, całkiem dawała radę. Na Origins mam ochotę i zastanawiam się co wybrać jako pierwszy kosmetyk :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ja i jest względnie ok. Jednak generalnie testowaam ich różne kosmetyki i nic poza kremem pod oczy z serii zinc nie powaliło mnie na kolana..

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam kilka kosmetyków m.in krem pod oczy który fakt rozjaśnia, ale zaznaczmy ze przez zawarte silikony , praktycznie wszystkie produkty ktore mam tej marki posiadają je...z maski węglowej jestem zadowolona skóra po niej jest miękka- chwilowa magia okluzji , jednak jesli ktoś faktycznie szuka maski do cery problematycznej polecam czysty bentonit zmieszać z kapsułka węgla i mamy w 100% działająca naturalna maskę oczyszczająca

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.