Yonelle - Biofusion Repair 3C Cream

wtorek, 3 listopada 2015



Jesień rozgościła się za oknem na dobre. Pomimo kilku rozpieszczających, słonecznych dni, w powietrzu czuć nadchodzący chłód. Wyjmujemy więc ciepłe kurtki, wełniane swetry i puchate szale. A co ze skórą? Jej też należy się otulający, kosmetyczny płaszczyk. Tej jesieni znalazłam produkt szyty na miarę. Leży jak ulał, jak druga skóra. Ach, i najważniejsze - sprawia, że moja cera zadaje szyku


Biofusion Repair 3C Cream to niedawny wynalazek Yonelle. O pielęgnacyjnym portfolio marki pisałam TUTAJ. Od czasu publikacji pierwszego wrażenia o linii Progressive minęło sporo czasu. Do oferty dołączyły kolejne serie produktów, w tym Biofusion przeznaczoną do kompleksowej regeneracji cery wrażliwej, suchej, dojrzałej, podatnej na alergie i podrażnienia. Poza kryterium wieku (choć z tendencją do przedwczesnego starzenia), moja cera posiada wszystkie wskazane cechy, co czyni mnie to niemal idealnym testerem właściwości kremu. 


Wspominałam o tym w poprzednim poście na temat marki Yonelle, ale z przyjemnością powtórzę raz jeszcze - niewiele jest marek, zwłaszcza polskich, które przywiązywałyby tyle uwagi do sposobu opakowania swoich produktów. Naturalnie, najważniejsze jest kosmetyczne wnętrze, przyznajcie jednak, że dbałość o detale sprawia, że zwykła, codzienna aplikacja kremu staje się niezwykle przyjemnym doświadczeniem

Kartonowe pudełeczko kryje satynowy woreczek. W woreczku umieszczono masywny słoiczek w głębokim, morskim odcieniu. W opakowaniu zachwyca mnie dokładnie wszystko - dbałość o szczegóły, eleganckie zestawienie kolorów i jakość wykonania. Czyżby sztuka użytkowa wreszcie na dobre rozgościła się na rynku kosmetycznym?


Krem przeznaczony jest do porannej i wieczornej pielęgnacji skóry twarzy. Formuła bazuje na trzech rozwiązaniach mających gwarantować wysoką skuteczność działania produktu. Pierwszy z nich to opatentowany przez Yonelle system nanodysków, pozwalający na nieporównywalnie głębszą penetrację składników kremu wgłąb skóry. Drugi wykorzystany mechanizm to biofuzja - wtapianie się substancji aktywnych i biologicznego naprawiania uszkodzeń i nieszczelności. Trzecie novum to wzbogacenie formuły o dodatek potrójnej, rozpuszczalnej w tłuszczach witaminy C wykazującej właściwości intensywnie rozjaśniające i uelastyczniające naskórek

Synergiczne działanie użytych składników potwierdzają badania laboratoryjne. Zgodnie z informacją podaną przez producenta, połączenie systemu nanodysków i witaminy C sprawia, że ta ostatnia wnika w skórę o 270% lepiej niż w przypadku stosowania jej solo. 


Oprócz kosmetycznych nowinek, formuła kremu wzbogacona została o bestsellery o dobroczynnym działaniu - masło shea, olej lniany, olej jojoba, olej z kamelii japońskiej, a także kwas hialuronowy, pantenol i glukonolakton.

SKŁAD: Aqua, Butyrospermum Parkii Butter, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Hydrogenated Lecythin, Olus Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Bis-Diglyceryl Polyacyladipate-2, Propenediol, Camellia Japonica Seed Oil, Palmitic Acid, C12-16 Alcohols, Panthenol, Ascorbyl Tetraisopalmitate, 3-O-Ethyl Ascorbic Acid, Tocopheryl Acetate, Sodium Hyaluronate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Lecithin, Gluconolactone, C12-15 Alkyl Benzoate, Tribehenin, Ceramide 3, Ceramide 2, Palitoyl Tripeptide-38, PEG-10 Phytosterol, Palmitoyl Hexapeptide-12, Hydroxypropyl Cyclodextrin, Hydrogenated Phosphatidylcholine, Phytosterols, Glyceryl Caprylate, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Polysorbate 60, Sorbitan Isostearate, Disodium EDTA, Polysorbate 20, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Parfum


Kosmetyk ma postać maślanego kremu o przyjemnym, śmietankowym kolorze. Cechą charakterystyczną jest jego zapach - ekskluzywny, świeży, nasuwający powietrzno-morskie skojarzenia. Pomimo dość sporej intensywności w słoiczku, po aplikacji na skórę staje się niemal niewyczuwalny. 


Krem uważam za wydajny. Już niewielka wystarcza do pokrycia całej twarzy. Za sprawą sporego dodatku maseł i olejów kosmetyk gładko sunie po skórze. Co najbardziej zaskakujące, nie pozostawia tłustej, lepkiej warstwy. W pełni potwierdzam obietnicę producenta, zgodnie z którą krem działa jak tłusty, ale nie pozostawia uczucia tłustości


Przejdźmy do sedna sprawy - działania. Jak wspominałam, moja skóra idealnie wpisuje się w profil, jakiemu dedykowany jest krem. Jest sucha, z tendencją do odwadniania, a co za tym idzie utraty jędrności i przedwczesnych zmarszczek. Ponadto, bywa nieco nadwrażliwa, zwłaszcza w sezonie jesienno-zimowym, gdy dokucza jej, na przemian, zimne i wilgotne oraz ciepłe i suche powietrze. 

Krem stosowałam zgodnie z zaleceniem producenta - na dzień i na wieczór. Kosmetyk kładłam albo solo, albo w połączeniu z ulubionym koncentratem Ultimune marki Shiseido i dowolnym serum. Muszę przyznać, że mimo bogatego składu, krem nie roluje się na skórze, nawet jeśli jego aplikację poprzedzało nałożenie innych produktów pielęgnacyjnych, w tym olejkowych i żelowych, a nawet z dodatkiem silikonów. Dodam, że krem nie wpływa na trwałość makijażu, a za sprawą długotrwałego nawilżenia nawet poprawia jego wygląd


Działanie kremu przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Spodziewałam się, że krem nawilży moją skórę, nie sądziłam jednak, że nawodni ją i odżywi tak dogłębnie i długotrwale. Poranna aplikacja zapewnia wielogodzinny komfort miękkiej, gładkiej, zadbanej skóry. Podobnie wieczorem - hojna porcja kremu zaaplikowana na noc gwarantuje wypoczętą, cudownie miękką i zrelaksowaną cerę następnego poranka. Przypuszczam, że za znakomite właściwości kremu odpowiada zręczne połączenie kilku elementów - witaminy C, która czyni prawdziwe cuda nawet z najbardziej poszarzała i zmęczoną cerą, koktajlu olejów o działaniu nawilżającym i natłuszczającym oraz systemu nanodysków transportujących substancje aktywne znacznie głębiej, niż ma to miejsce w przypadku standardowych kremów na dzień i na noc, i co się z tym wiąże - znacząco przedłużających uczucie komfortu. 

Po zużyciu zawartości jednego słoiczka nie jestem w stanie ocenić właściwości przeciwzmarszczkowych kremu, ufam jednak w zapewnienia producenta poparte wynikami badań laboratoryjnych. Póki co w pełni zadowala mnie efekt zdrowej, wypoczętej, naturalnie rozświetlonej cery


Jeśli poszukujecie kosmetyku, który kompleksowo zadba o kondycję skóry, wyeliminuje uczucie suchej, podrażnionej, zmęczonej cery, a przy tym zadba o jej przyszły wygląd - gorąco rekomenduję kurację z kremem z linii Biofusion w roli głównej. Jestem zachwycona osiągniętymi rezultatami i mimo niewątpliwej chętki na testy kosmetycznych nowości, pozostanę mu wierna. Co więcej, z racji nadchodzących świąt, krem mam zamiar sprezentować mojej Mamie, z którą dzielnie dzielę problem jesienno-zimowych przesuszeń, podrażnień i wszelakich innych skórnych dyskomfortów. 

Zdaję sobie sprawę, że cena kremu nie należy do najniższych. Zarazem, rezultaty jego stosowania oceniam na tyle wysoko, że szczerze polecam Wam zakup (lub przynajmniej zaopatrzenie się w próbkę) - warto przenieść pielęgnację skóry na nowy, zaskakująco skuteczny poziom. Sęk w tym, że później trudno z tego standardu zrezygnować, ale to już temat na inny kosmetyczny monolog :)

Jeśli jeszcze nie znacie Biofusion Repair 3C Cream - najserdeczniej polecam! Jeśli miałyście już okazję stosować ten lub dowolny inny produkt marki Yonelle - mam nadzieję (i silne przekonanie), że jesteście zadowolone z efektów co najmniej tak jak ja.

- pojemność: 55 ml
- cena: 229 zł
- dostępność: sieć perfumerii Douglas, w tym perfumeria internetowa (KLIK), sklep internetowy producenta (KLIK)

Podobne wpisy

23 komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Ogromnie mi się podoba, chyba nawet bardziej niż czerwone z serii Progressive.

      Usuń
  2. Opakowanie ma piękne, dawno takiego nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zdecydowanie wyróżnia się na półkach z kosmetykami, nawet tych z ligi mistrzów :)

      Usuń
  3. Z chęcią sobie sprawię ten krem, już od dawna planuję go sobie kupić. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco polecam. Jeśli tylko borykasz się z przesuszoną, odwodnioną, poszarzałą skórą - to coś dla Ciebie!

      Usuń
  4. Oczka mi się świecą jak iskierki jak widzę te kosmetyki, a ta seria jest na mojej liście :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się z Wami dzieczyny, opakowanie jest obłędne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marka dopieszcza swoje klientki. I te słodkie satynowe woreczki - rewelacja!

      Usuń
  6. Już samo opakowanie jest przepiękne i zachęca do kupna, ja póki co używam serii z Vichy do skóry suchej, więc może w przyszłości zainwestuje w ten krem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam okazję testować krem do cery suchej z serii Aqualia Thermal SPA. Zarówno ten na dzień jak i na noc i się nie sprawdził (pisałam o tym w oddzielnej recenzji). A do tego ten duszący zapach. Jestem na nie, a szkoda, bo niektóre kosmetyki Vichy bardzo lubię.

      Usuń
  7. Nawet ładny skład jak na krem perfumeryjny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ładny. Też się miło zaskoczyłam.

      Usuń
  8. Kupiłam tak zachwalaną maskę Yonelle, super hiper technologia....hmmm cóż z tego, że opakowanie fikuśne jak działania nie ma. Za drogie toto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domyślam się, że chodzi o maskę Progressive Nanomask. Ja też początkowo nie byłam zadowolona z efektów - zwyczajnie ich nie widziałam. Po paru tygodniach regularnego stosowania zauważyłam wyraźne wygładzenie i poprawę nawilżenia - może zbyt krótko stosowałaś maskę?

      Usuń
  9. Nigdy nie miałam do czynienia z ta firmą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaje się, że marka wprowadziła ostatnio do sprzedaży mini wersje kultowych kosmetyków - możesz śmiało testować nie wydając zbyt dużej sumy :)

      Usuń
  10. Czy w Twoich zasobach kosmetycznych znajduje się krem pod oczy z tej serii? ;) Jeśli tak to jestem bardzo ciekawa opinii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mam krem pod oczy, ale jestem aktualnie na finiszu stosowania Benefiance Shiseido, więc Yonelle grzecznie czeka na swoją kolej. Zdam relację, czy się sprawdził.

      Usuń
  11. WOW WOW WOW
    Pierwsze wow - cena
    Drugie wow - obłędne opakowanie
    Trzecie wow - kolor opakowania

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam całą serię Biofusion :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.