Wrześniowe Shiny!

czwartek, 1 października 2015



Hasło wrześniowej edycji ShinyBox - Beauty & the Box - z powodzeniem wpisuje się w przewodnią ideę pudełek kosmetycznych - ma być pięknie, zarówno pod względem zawartości boxa, jak i efektów zabiegów pielęgnacyjnych wykonywanych przy użyciu sprezentowanych kosmetyków. Pomimo niezdradzającej wiele wskazówki, produkty, w oparciu o które został skomponowany box okazały się całkiem interesujące. Podsyciłam Waszą ciekawość? Zapraszam do lektury!


W pudełku znalazłam siedem produktów - każdy jeden w pełnym wymiarze!



Biały Jeleń - Emulsja do higieny intymnej Premium - pozwólcie, że prezentację boxa rozpocznę od kosmetyku najsłabszego. Marki Biały Jeleń nie darzę sympatią, głównie za uporczywe stosowanie w formułach swoich produktów składników takich jak choćby sól sodowa tłuszczu zwierzęcego (sodium tallowate, wspominałam o tym TUTAJ). Pozostaje to dla mnie zagadką, zwłaszcza wziąwszy pod uwagę znakomitą dostępność stosunkowo niedrogich, roślinnych surowców kosmetycznych. Działania żelu, pomimo braku rzeczonego składnika, nie zamierzam sprawdzać, nie przemawia do mnie ani jedna z obietnic producenta. Plastikowa butelka z pompką mieści 265 ml zielonego (?!) płynu. Koszt produktu to ok. 8 zł. 


Vaseline - Intensive Care Spray Moisturiser - na kolejny produkt spoglądam nieco przychylniej, choć nadal ze sporą podejrzliwością. Powtórzę - mając do dyspozycji tyle cudownie pielęgnacyjnych składników, producent pakuje do balsamu wazelinę, silikony, jak również parę innych zupełnie zbędnych dodatków (mączkę z tapioki, dacie wiarę?). OK, jestem w stanie zrozumieć, że wazelina to sztandarowy składnik produktów oferowanych przez markę. Można jednak wzbogacić ją na tyle, aby z chemicznego smarowidła stała się chemicznym smarowidłem wzbogaconym o parę naturalnych ekstraktów, olejków i maseł. Jedyne, co w produkcie wzbudza moją ciekawość to sprayowa forma aplikacji. W szczególności, zastanawia mnie, czy intensywnie wazelinowa powłoczka pokryje łazienkowe kafelki, pralkę i zlew. Przetestuję i ewentualnie wyszoruję :) Smukła butelka w apetycznym, czekoladowym kolorze mieści 190 ml produktu i kosztuje aż 26 zł. Zwróćcie uwagę, że to cena zbliżona do kosztów zakupu dobrej jakości masła do ciała.


SYIS - Krem pod oczy - krem pod oczy to kosmetyk, który towarzyszy mi w codziennej - porannej i wieczornej - pielęgnacji. Nie wyobrażam sobie pozostawić skóry wokół oczu bez należytego wsparcia. Najbardziej cenię naturalne, bogate składy, które gwarantują, że nawet kilka godzin po aplikacji skóra pozostanie odpowiednio nawilżona i miękka. Po lekturze INCI nadrukowanego na opakowaniu (swoją drogą bardzo udanym, zarówno pod względem funkcjonalnym jak i estetycznym) kremu, mam pewne wątpliwości co do realizacji obietnic producenta. Z drugiej strony, zdarzają się kosmetyki, które mimo składowych niedociągnięć, działają bez zarzutu - oby ten okazał się takim właśnie odkryciem. Przejrzyste opakowanie z próżniową pompką (brawo!) mieści 15 ml kosmetyku i kosztuje ok. 29 zł. 


Orientana - Olejek do twarzy - Drzewo sandałowe i kurkuma - po niewielkim rozczarowaniu składowym, wreszcie mogę wydobyć z siebie zasłużony pomruk zadowolenia :) Olejek przeznaczony do pielęgnacji skóry twarzy to w gruncie rzeczy mix olejów różnego pochodzenia - słonecznikowego, sezamowego, oliwy z oliwek, migdałowego, jojoba, morelowego i pszenicznego, wzbogacony o dodatek oleju sandałowego i ekstrakt z kurkumy. Jestem ogromnie ciekawa, jak połączenie tego rodzaju sprawdzi się w przypadku mojej skłonnej do przesuszeń cery. Przychylne opinie na portalu Wizaż (KLIK) nastrajają nader optymistycznie! Niewielka buteleczka z plastiku mieści 55 ml olejku i kosztuje ok. 21 zł. 


Evree - MaxRepair - Regenerujące serum do paznokci - z rosnącym zainteresowaniem obserwuję poczynania marki Evree na polskim rynku kosmetycznym. Po udanych doświadczeniach z dwufazowym olejkiem do ciała wzbogaconym o spory dodatek kwasu hialuronowego oraz z bogatym balsamem reperującym nawet najbardziej przesuszoną skórę, jestem niemal pewna, że serum do pielęgnacji paznokci okaże się kolejnym hitem. Rewelacyjny skład, na czele z oliwą z oliwek i olejem z pestek winogron zapowiada prawdziwie regenerującą kurację dla paznokci i skórek. Kosmetyk przyda się zwłaszcza jesienią i zimą, kiedy chłód, wiatr i częsta zmiana temperatur daje się we znaki nawet najbardziej zadbanym dłoniom. Miękka tubka zakończona syntetycznym pędzelkiem mieści 8 ml olejowego serum. Koszt kosmetyku to ok. 15 zł. 


Vedara - Golden Sweet Peeling for Body - markę Vedara miałam okazję poznać dzięki testom złotego balsamu do ust, który trafił do mnie w styczniowej edycji ShinyBox (KLIK). Dzięki wrześniowemu boxowi mam okazję kontynuować kosmetyczne eksploracje ze złotem w roli głównej. Srebrny, metalowy słoiczek mieści pachnący (aromat przypomina mi połączenie perfum Alien i Just Cavalli Gold for Her - cudowności!) peeling na bazie cukru, ze sporym dodatkiem oleju kokosowego i oleju ze słodkich migdałów oraz pomniejszych naturalnych składników. Myślę, że za sprawą ciepłego, słodkawego zapachu kosmetyk idealnie sprawdzi się w jesienne wieczory. Przy okazji, nabrałam chętki na poszerzenie mojej złotej kolekcji o masło do ciała (KLIK). Opakowanie o pojemności 150 ml to wydatek rzędu ok. 50 zł. 


Efektima Pharmacare - Mineral SPA - Peeling + Maska + Krem myjący do twarzy 3 w 1 - zawartość wrześniowego boxa wieńczy saszetka z kosmetykiem zastępującym trzy produkty do pielęgnacji skóry twarzy. Nie jestem przekonana, czy jedna formuła spełni się w różnych rolach, co nie przeszkodzi mi w przetestowaniu działania kosmetyku. Wybaczcie brak zdjęcia - mój aparat odmówił posłuszeństwa :) Saszetka o pojemności 10 ml kosztuje ok. 2,50 zł. 


Wrześniowe pudełko przypadło mi do gustu, choć nie obyło się bez niedociągnięć. Jednoznacznie nie podoba mi się obecność produktów marki Biały Jeleń, podobnie zresztą jak balsamu do ciała Vaseline. W ich miejsce z ochotą przyjęłabym jeden dobrej jakości, naturalny produkt pielęgnacyjny. Co do pozostałych propozycji nie mam zastrzeżeń - cieszy mnie możliwość przetestowania złotego peelingu, olejku do twarzy i serum kondycjonującego do paznokci. Podsumowując - nie jest źle, nie jest również ekstatycznie. Ekipo Shiny - pomyślcie nad maleńką korektą i komponowaniem nieco bardziej naturalnych boxów!

Co sądzicie o zawartości wrześniowego pudełka ShinyBox? Po więcej informacji odsyłam TUTAJ


Podobne wpisy

12 komentarze

  1. Moim zdaniem zawartość jest genialna ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobry jest ten olejek z Orientany :) Fajnie, że znalazł się w boxie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Już wcześniej pisałam dziewczynom, że z takiej zawartości z pewnością bym była zadowolona...

    OdpowiedzUsuń
  4. Najbardziej z całej zawartości podoba mi się peeling. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z całego zestawu nie używałabym Białego Jelenia i Vaseline. Syis - ciekawy jaki ma skład?
    Pozostale kosmetyki chetnie bym wypróbowała

    OdpowiedzUsuń
  6. W ogóle mam podobne odczucia jak Ty odnośnie produktu Vaseline. Rozumiem, że kosmetyki tej marki bazują na wazelinie, ale dlaczego nie łączy się jej z wartościowymi składnikami albo po prostu nie obniży ceny? Wszak wazelina jest jednym z najtańszych surowców.

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo fajne rzeczy :) chętnie spróbowałabym tych produktów
    http://kufereklili.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Samo pudełko jest fajne, ale zawartość średnia :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tylko peelingu cukrowego jestem ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.