Lutowe Shiny!

piątek, 20 lutego 2015



Dyktatura serduszek, różyczek i wszechobecnej czerwieni odbiła się na wyglądzie i zawartości lutowych boxów kosmetycznych. Miłośniczki słodyczy będą zachwycone - ShinyBox przygotowało w tym miesiącu pudełko tak urocze, że doprawdy trudno będzie skomponować śliczniejsze. A jak z kosmetyczną zwartością? Cóż, znacznie słabiej. 


W walentynkowym wydaniu boxa znalazło się sześć produktów - pięć pełnowymiarowych i jedna spora miniatura

PRODUKTY PEŁNOWYMIAROWE


Biały Jeleń - Bio Omega - Mydło Naturalne - pierwszy z produktów znalezionych w pudełku to, zdaniem ekipy Shiny, gratis. Niegrzecznie kontestować prezenty, ale w tym przypadku naprawdę muszę. Ogromnie drażni mnie informacja o składzie produktu bogatym w bio ekstrakty roślinne i oleje w sytuacji, gdy pierwszym składnikiem w wykazie INCI jest sodium tallowate - sól sodowa pozyskiwana z łoju zwierzęcego. W erze powszechnej dostępności stosunkowo niedrogich składników roślinnych wszelkiego rodzaju, produkowanie kosmetyków na bazie tłuszczu pochodzenia zwierzęcego uważam za praktykę zasługującą na najwyższe potępienie. Na nic obietnice producenta o eko-dodatkach. Ofercie marki Biały Jeleń mówię stanowcze NIE!


FM Group - SPA Senses - Żel pod prysznic - bardzo lubię delikatny zapach werbeny, dlatego z przyjemnością przystąpię do testów żelu pod prysznic marki FM Group. Estetyczna butelka mieści 250 ml słomkowego, gęstego żelu. Cena kosmetyku to ok. 20 zł. Niezmiernie cieszę się, że spośród kosmetycznych alternatyw, nie trafił mi się żel pod prysznic lub miniatura masła z linii Smoky Poppy marki The Body Shop. Ich zapach uważam za nader zniechęcający


SYIS - Serum kolagenowe do paznokci - ogromnie lubię nowinki do pielęgnacji dłoni i paznokci. Nigdy wcześniej nie miałam styczności z serum w postaci gęstego żelu, bogatym w glicerynę, kolagen, keratynę i olejek z drzewa herbacianego. Producent zaleca nakładanie kropelki produktu na każdy paznokieć i wykonanie krótkiego masażu. Jestem ogromnie ciekawa, jak kuracja poradzi sobie z problemem przesuszonych skórek - z przyjemnością to sprawdzę! Mała buteleczka z pipetką mieści 10 ml produktu i kosztuje ok. 35 zł. 


Bania Agafii - Maska do włosów drożdżowa - w boxie znalazłam pełnowymiarowe opakowanie jednej z moich ulubionych masek do włosów. Aktualnie zużywam trzecie opakowanie - kolejne z pewnością się przyda. Kosmetyk bardzo przyzwoicie nawilża włosy, nie przeciąża ich, doskonale łączy się z innymi produktami, co pozwala na stworzenie twórczych włosowych mikstur :) Słoik o pojemności 300 ml kosztuje ok. 13 zł. Gorąco polecam!


Yasumi - Stem Cells Express Shaker Mask - proszkowe maseczki przygotowywane w shakerze od dłuższego czasu wzbudzają moje zainteresowanie. Za sprawą ShinyBox mam okazję przetestować działanie maski na bazie jabłkowych komórek macierzystych o właściwościach regenerujących i liftingujących. Ogromnie cieszę się na taki zabieg, szkoda tylko, że maseczka wystarcza na jedno zastosowanie, a jej cena - aż 20 zł za sztukę (w komplecie z shakerem) - nie sprzyja ponownemu zakupowi. 

MINIATURY


Creme Bar - Visage Parfait - Krem pod oczy - w przeważającej liczbie przypadków kremy pod oczy znajdowane w kosmetycznych boxach okazują się nad wyraz słabe. Zdaje się, że w przypadku sporej miniatury kremu marki Creme Bar moje wrażenia będą podobne. Skład nie zwiastuje ani szczególnie dobrego działania nawilżającego, ani przeciwzmarszczkowego. Kosmetyk mam zamiar stosować przed wykonaniem makijażu, w celu dodatkowego odżywienia delikatnej skóry pod oczami. Słoiczek mieści 10 ml. Pełnowymiarowe opakowanie o pojemności 15 ml kosztuje 69 zł (za co, pytam się, za co?)


Walentynkowa edycja pudełka ShinyBox mocno mnie rozczarowała. Spodziewałam się dobrej jakości kosmetyków pielęgnacyjnych, z przyjemną, makijażową wkładką. Produkty nie dość, że nijak mają się do święta zakochanych, nie zaskakują ani pod względem składu, ani przeznaczenia. Cieszę się na testy serum kolagenowego do rąk i jabłkowej maseczki. Pozostałe kosmetyki uważam za mało interesujące, z przyjemnością zamieniłabym je na inne. 

Co sądzicie o zawartości walentynkowego boxa? Wszelkie informacje na temat ShinyBox znajdziecie TUTAJ


Podobne wpisy

18 komentarze

  1. A ja jestem wkurzona, że miałam w pudełku Fm, a nie TBS :/ . Kosmetyki Fm zupełnie mi nie pasują, a do TBS nie mam dostępu. Tak jestem wkurzona i powtarzam to odkąd dostałam pudełko :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się za to ogromnie cieszę, makowe TBS okrutnie pachnie.

      Usuń
    2. Chyba jedyna blogerka zadowolona z FM w boxie :D

      Usuń
  2. dostałam tą samą wersję pudełeczka i najbardziej polubiłam się z maską do włosów :) Serum po paznokci również jest bardzo fajnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja dostałam masło TBS i pierwszy raz byłam tak rozczarowana zapachem tej marki, więc nie dziwię się, że się cieszyć z wylosowania czegoś innego.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jesteś kolejną osobą kuszącą babuszką ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałam je kupić ale już nie ma wrr...

    OdpowiedzUsuń
  6. polubiłam się z tym pudełeczkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajne produkty :) Na mojej liscie zakupow jest ta maska drozdzowa :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z tych wszystkich produktów najbardziej ciekawi mnie maska Babuszki.:)

    OdpowiedzUsuń
  9. To pudełko akurat mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam dokładnie taką samą zawartość - nawet tę samą wersję maseczki. Jak dla mnie pudełko jest przeciętne - nie narzekam, bo ucieszyłam się z maski do włosów, serum do paznokci i maski Yasumi. Reszta taka sobie, ale zużyję, na pewno nie będą to kosmetyki, które mi zalegną na półce na długie miesiące ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dlatego właśnie czekałam z zamówieniem tego pudełka, bo chciałam zobaczyć, czy mi się opłaci... Zamówiłabym je jedynie dla serum do paznokci i produktu z TBS, ale że nie jest on gwarantowany, to jednak zrezygnowałam z zamówienia. :) Faktycznie pudełko nie mające nic wspólnego z Walentynkami. Oby marcowe było lepsze! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Walentynkowy box charakteryzuje się nader słabą zawartością... Jedynie serum do paznokci i maseczka Yasumi go ratują.

    OdpowiedzUsuń
  13. Obserwuję dość rozbieżne opinie, odnośnie tego pudełka; mnie osobiście całkiem się podoba. Owszem, jak najbardziej chętnie przywitałabym kolorówkowe drobiazgi (i gdyby na produkt spojrzeć z tej perspektywy, mogłoby się pojawić rozczarowanie), ale - zwłaszcza w porównaniu do niektórych poprzednich wydań - nie jest źle :)

    PS: Nareszcie ktoś, kto ucieszył się, że trafiło mu się FM Group, a nie TBS.
    PS II: Mnie również podoba się zapach werbeny, kojarzy mi się z... dzieciństwem, najwyraźniej coś wtedy musiało tak pachnieć... nie wiem - lek jakiś? Krople ziołowe? Cukierki do ssania? Nie wiem, nie wiem - nie mogę sobie przypomnieć, co to konkretnie było.

    OdpowiedzUsuń
  14. Opakowanie faktycznie urocze, ale zawartość taka sobie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Maseczka drożdżowa najlepsza :) I żel z FM także :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Great♥

    http://juliemcqueen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.