Linia Progressive Yonelle, czyli o bilionach maleńkich nanodysków, dwóch sprytnych kobietach i jednej wielkiej kosmetycznej rewolucji

piątek, 9 stycznia 2015



Przesyłka, którą wczoraj otrzymałam zwiastuje, że rok 2015 będzie tłusty i pełen kosmetycznych dobroci. W ostatnim czasie wzięłam udział w konkursie zorganizowanym na blogu Subiektywnej (KLIK), który nieoczekiwanie udało mi się wygrać. A że nagroda przypadła mi naprawdę imponująca, to nie ulega kwestii. Zestaw kosmetyków polskiej marki Yonelle ucieszył mnie jak mało który gwiazdkowy prezent. W najbliższym czasie mam zamiar zafundować mojej skórze kompleksową kurację pielęgnacyjną. Ale zanim ochoczo przystąpię do odmładzania, ujędrniania, nawilżania i złuszczania, pozwólcie, że w asyście sporej ilości zdjęć opowiem Wam co nieco na temat kosmetyków wchodzących w skład linii Progressive.


Yonelle to efekt współpracy Jolanty Zwolińskiej, biologa oraz Małgorzaty Chełkowskiej, chemika i kosmetologa. Pierwsze kosmetyki sygnowane ich nazwiskiem powstały nieco ponad rok temu. Można pomyśleć, że pośród innych wysokopółkowych produktów pielęgnacyjnych wyróżnia je zaledwie (a zarazem aż, ale o tym za chwilę) dopracowana stylistyka opakowań. Nic bardziej mylnego. Yonelle opracowało i zgłosiło do rejestracji patentowej technologię sprzyjającą biodostępności składników aktywnych. Jak piszą same twórczynie:

  • Nie sztuką jest zastosować w kosmetykach wszystkie najnowsze aktywne składniki przeciwzmarszczkowe. Sztuką jest sprawić by przebiły się one przez barierę naskórka, która na ogół jest nie do pokonania. Wtedy mogą skutecznie działać. To największe wyzwanie kosmetologii XXI wieku. 

Przyznajcie, to dość rzadko spotykane odwrócenie perspektywy myślenia o pielęgnacji. Zamiast wzbogacać formuły coraz bardziej egzotycznymi i oryginalnymi składnikami, należy powrócić do punktu wyjścia i zadbać o odpowiednie wchłanianie substancji aktywnych przez skórę. Eureka!

Rezultatem badań prowadzonych przez laboratorium Yonelle jest oparcie produkcji kosmetyków o nanodyski - nośniki substancji aktywnych w postaci krążków o grubości 10-40 nanometrów (!), które z uwagi na swoje mikro rozmiary przenikają przez przestrzenie międzykomórkowe, transportując składniki pielęgnacyjne w głąb skóry. Wyniki badań wskazują, że nanodyski są w stanie pokonać aż 14 warstw naskórka, podczas gdy tradycyjne kosmetyki docierają do zaledwie paru. Jak wykorzystanie nanodysków wpływa na wzrost biodostępności składników? SPEKTAKULARNIE! Dla przykładu, nanodyski zwiększają wnikanie retinolu w skórę o 340%

 Szczegółowe informacje oraz prezentację wyników badań znajdziecie TUTAJ


W dniu wczorajszym stałam się szczęśliwą posiadaczką kosmetyków Progressive. Linia dedykowana jest kobietom w okolicach 40 roku życia, których skóra wymaga wygładzenia, redukcji zmarszczek, poprawy jędrności i wzrostu elastyczności. Mimo wieku 30 +, mojej bardzo suchej, cienkiej, skłonnej do przedwczesnego starzenia skórze przyda się kompleksowa kuracja regenerująca. Z uwagi na fakt, że składnikami aktywnymi linii Progressive uczyniono kwasy i enzymy złuszczające, zima wydaje się najlepszą porą na tego rodzaju domowe zabiegi. Jestem niezwykle ciekawa, jak sprawdzi się równoczesne stosowanie wszystkich produktów wchodzących w skład linii. Od początku grudnia, dzięki niewątpliwej uprzejmości św. Mikołaja (Narzu, raz jeszcze :*), mam przyjemność stosować dwa kosmetyki marki Yonelle - Progresywną Nanomaskę oraz Infuzyjne Serum Młodości wraz z dermo-rollerem. Liczę, że pozostałe produkty okażą się równie skuteczne.


Poza przełomowymi formułami, kosmetyki Yonelle wyróżnia niebanalny wygląd. W swojej kosmetycznej karierze miałam okazję stosować wiele estetycznie zapakowanych, dopracowanych graficznie produktów. Obawiam się, że żaden z nich (!) nie dorównuje urodzie Yonelle. To zdecydowanie najbardziej dopieszczone kosmetyki, jakie można znaleźć na wysokich półkach polskich drogerii i perfumerii. Każdy produkt zamknięty jest w twardym, tłoczonym kartoniku zawierającym podstawowe informacje o kosmetyku. Po uchyleniu wieczka natrafiam na ulotki informacyjne. Ze środka wyjmuję uroczy, satynowy woreczek z nazwą marki i czerwonymi detalami, a z niego - błyszczący, rubinowy słoiczek. Wiem, że w przypadku kosmetyków liczy się wnętrze, przyznajcie jednak, że w opakowania kosmetyków Yonelle to klasa sama w sobie


Pierwszy z kosmetyków to Progresywna Odnowa Biologiczna Skóry - 28-dniowa Kuracja Rewitalizująca Serum + Krem. W skład zestawu wchodzą dwa produkty:

- Progresywny Krem Rewitalizujący - krem na dzień i na noc o właściwościach silnie regenerujących i naprawczych względem bariery hydrolipidowej naskórka;


- Progresywne Serum Rewitalizujące - kosmeceutyk o niskim pH i 10% stężeniu kwasów, do stosowania wieczorem, przed nałożeniem kremu


Kuracja wystarcza do przeprowadzenia 28 mini-zabiegów domowych znacząco poprawiających wygląd i strukturę skóry. 

Więcej informacji na temat produktu znajdziecie TUTAJ


Drugi z kosmetyków to Progresywny Krem Liftingujący na Szyję i Dekolt. Produkt ułatwi mi realizację jednego z kosmetyczno-noworocznych postanowień, jakim jest zwiększenie dbałości o pielęgnację skóry szyi, dekoltu i biustu. Formuła kremu bazuje na 4% stężeniu kwasów, które w środowisku niskiego pH, obok innych składników aktywnych zapewnić mają efekt wygładzenia, ujędrnienia i zauważalnej rewitalizacji naskórka

Po więcej informacji na temat kremu odsyłam TUTAJ


Ostatnim z produktów wchodzących w skład rubinowej linii Progressive jest wspomniana już Progresywna Nanomaska. Kosmetyk mam okazję stosować nieco ponad miesiąc. Formuła oparta o 4% stężenie kwasów i witaminę C wygładza, nawilża, rozjaśnia i łagodnie złuszcza skórę. Producent poleca sięgać po maskę dwa do trzech razy w tygodniu zamiast tradycyjnego kremu na noc. Efekty zauważalne są już po paru użyciach (potwierdzam!), choć właściwe rezultaty narastają w czasie

Więcej informacji na temat maski znajdziecie TUTAJ


Zupełnie niespodziewanie, Subiektywna wraz z marką Yonelle zafundowała mi kompleksową kurację pielęgnacyjną (raz jeszcze serdecznie dziękuję!). Z nieskrywaną przyjemnością przystąpię do testów kosmetyków, a o wynikach poinformuję w osobnych notkach. Przypuszczam, że będzie o czym pisać. Zresztą, w najbliższym czasie planuję skrupulatnie zrelacjonować moją przygodę z serum anti-age marki Yonelle. Stay tuned!

Znacie ofertę marki Yonelle? Jeśli jeszcze nie, mam nadzieję, że skutecznie zachęciłam Was do kosmetycznych eksploracji! :)




Podobne wpisy

11 komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Zapowiada się świetnie, dzięki! :*

      Usuń
  2. Pięknie wyglądają te kosmetyki. Niech Ci się dobrze używają, a firma niech się rozwija prężnie do mojej 40stki :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Czuję się bardzo zachęcona, kosmetyki wyglądają cudownie, a z opisów wynika jakby były robione dla mojej skóry :)

    OdpowiedzUsuń
  4. marzy mi się wypróbowanie tych kosmetyków, albo chociaż dermorollera kiedyś :) jeszcze raz gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow, gdy zobaczyłam miniaturę myślałam, ze to azjatycka marka ;) Cały opis brzmi na prawdę rewelacyjnie :) chętnie spróbowała bym tych kosmetyków ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam :) Bardzo dobrze się spisują.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio coraz częściej mam ochotę wypróbować ten kosmetyki na sobie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne zdjęcia :) Znam maskę, która stała się moim kosmetycznym hitem :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.