B&V Niki Munich - Rosa - Youth Return - Ampoule of Gold Elixir

piątek, 12 grudnia 2014



Spośród wszystkich kosmetyków stosowanych przeze mnie w codziennej pielęgnacji, zaraz po kremie nawilżającym, najbardziej zaszczytne miejsce przyznaję serum. Sięgam po nie każdego dnia, zarówno rano, jak i wieczorem. W zależności od pory roku i potrzeb mojej skóry, wybieram formuły żelowe, bardzo lekkie albo zawiesiste, olejkowe, o intensywnym działaniu odżywczym. Wyjątkowo, na rzecz twórczych poszukiwań, w tym roku zrezygnowałam ze stosowania ulubionego żurawinowego serum Go Cranberry (KLIK). Opłaciło się. Kosmetyczna ciekawość zaprowadziła mnie w zupełnie nowe pielęgnacyjne rejony, a do grona najbardziej ulubionych produktów pielęgnacyjnych dołączył nowy - Rosa Youth Return Gold Elixir

Bardziej złoty niż najzłotsze piwo, pierścień ze Śródziemia i sztabki z Mennicy Polskiej
O ampułce marki B&V Niki Munich niewiele się w polskiej blogosferze pisze. To wielka szkoda, bo kosmetykom o takim składzie i takim działaniu należałoby poświęcić nieporównywalnie więcej uwagi niż kolejnym drogeryjnym produkcjom o mocno przeciętnych właściwościach. 

Gold Elixir powstał w oparciu o ekspercką wiedzę dotyczącą budowy czynnika wzrostu komórek i czynnika wzrostu neuronów. Za badania, których wyniki wykorzystano przy konstruowaniu formuły produktu, uczeni - Rita Levi-Montalcini (KLIK) oraz Stanley Cohen (KLIK) - w roku 1986 uhonorowani zostali nagrodą Nobla. Nie wiem, na ile te właśnie składniki wpływają na fenomenalną jakość serum, niemniej przyznaję, że myśl o ich prestiżowym pochodzeniu przyjemnie łechta moją próżną kosmetyczną naturę :)


Serum, jak sama nazwa wskazuje, ma formę niewielkiej ampułki wyposażonej w wąski aplikator. Alternatywnie, kosmetyk zakupić można w postaci wygodnych kapsułkek jednokrotnego użytku. Druga z opcji wydaje mi się znacznie bardziej przemyślana i funkcjonalna. Ampułkowy dozownik, jakkolwiek estetyczny i względnie higieniczny, sprawia niemałe trudności w wydobyciu kosmetyku. Sfrustrowanej populacji użytkowniczek polecam przelanie serum do opakowania zastępczego. Bardziej zdeterminowana część przy regularnym stosowaniu może liczyć na bonus w postaci ładnej rzeźby mięśni przedramienia :)


Pod względem składu kosmetyk otrzymuje ode mnie najwyższą notę! W formule zawarto wszystko, czego skórze potrzeba do pełni pielęgnacyjnego szczęścia. Formuła nie jest rozbudowana, co zaliczam na plus. Wszystko, co pod względem działania niekorzystne lub zbędne, zostało usunięte, z parabenami włącznie

SKŁAD: Aqua, Hyaluronic Acid (LMW), Palmitoyl Glutamic Acid, Silk Collagen Protein, 5 GF (Nobelpreis), Butylene Glycol, Carbomer, Palmitoyl Pentapeptide-3, Green Tea Extract, Glycyrrhiza Glabra Root Extract, Sodium Benzoate

Składniki zastosowane do produkcji serum brzmią dość enigmatycznie. Zainteresowanych poszerzeniem wiedzy z zakresu biochemii odsyłam do strony internetowej (KLIK), na której znajdziecie powtórzenie formuły wraz z określeniem stężenia poszczególnych składników i wskazaniem ich działania


Na pierwszy rzut oka, kosmetyk ma postać płynnego olejku o pięknej, złocistej barwie. Uwagę zwraca zapach - delikatny, bardzo miękki i elegancki. Przypomina dobrej jakości perfumy, choć znacząco rozrzedzone. Co do zasady, w kosmetykach do pielęgnacji cenię sobie brak kompozycji zapachowej, przyznam jednak, że w tym przypadku została ona dobrana wyjątkowo zręcznie.

Obok działania, najbardziej zaskakującą własnością serum jest jego konsystencja. Po kosmetyku spodziewałam się typowej dla olejków, tłustawej formuły. Tymczasem, więcej wspólnego niż z olejem, ma ona z jedwabiem. Bezpośrednio po aplikacji, kosmetyk wnika w skórę pozostawiając na niej niepodobny do niczego (z suchymi olejkami włącznie), jedwabno-satynowy mikrofilm. Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z podobnie zaskakującą teksturą. Gdyby przyszło mi ją nazwać, powiedziałabym, że to jedwab w płynie, choć i ta intuicja nie oddaje w pełni rzeczywistej formuły kosmetyku. 


Pod względem działania, serum pobiło wszystkie stosowane dotychczas kosmetyki z dodatkiem kwasu hialuronowego i składników odżywczych i przeciwzmarszczkowych. Już po paru chwilach od aplikacji daje o sobie znać rewelacyjne uczucie nawilżenia. Mam wrażenie, że moja skóra spija serum do ostatniej kropelki, a chwilę później wiąże je głęboko zapewniając sobie uczucie komfortu i miękkości. Z małym wyjątkiem w postaci intensywnego spłycenia zmarszczek (na takie efekty zbyt wcześnie) i zapobiegania przebarwieniom i plamom (czas pokaże), wszystkie obietnice producenta uważam za spełnione:

- kosmetyk zapewnia efekt delikatnej, promiennej cery, zwłaszcza nałożony wieczorem, w towarzystwie dodatkowej porcji kwasu hialuronowego;

- znakomicie nawilża skórę, nawet w przypadku znacznego przesuszenia, z jakim borykam się w okresie jesienno-zimowym;

- naprawia uszkodzenia skóry, co miałam okazję sprawdzić przy drobnych zadrapaniach oraz w następstwie zbyt intensywnego użytkowania mikrorollera igłowego.


Początkowo, po serum sięgałam regularnie, dwa razy dziennie. Z uwagi na niewielką pojemność, aplikację ograniczyłam do wieczornej. Po zakupie nowego opakowania mam zamiar powrócić do pielęgnacyjnego nieumiarkowania i kosmetyk nakładać również pod krem na dzień. 

Warto pamiętać, że produkt znakomicie łączy się z innymi kosmetykami. Fantastycznie sprawdza się w duecie ze wspomnianym kwasem hialuronowym, z olejami i masłami, a nawet retinolem. Serum można wzbogacić niewystarczająco odżywczy krem na dzień lub na noc, maskę lub płatki pod oczy. W ostatnim czasie moim ulubionym zabiegiem jest nakłuwanie skóry igiełkowym rollerem (stosuję igły w rozmiarze 0,2 mm), a następnie delikatny masaż z zastosowaniem serum. 

Myślę, że gdyby moja skóra mogła się ze mną kontaktować, po przyjęciu kolejnej porcji serum uroniłaby kilka łez szczęścia :)


Gold Elixir polecam w szczególności posiadaczkom skóry suchej i dojrzałej, wymagającej troskliwej pielęgnacji nawilżającej z akcentem położonym na wzrost elastyczności, wygładzenie i zapobieganie zmarszczkom. Jestem pewna, że regularne stosowanie kosmetyku zauważalnie wspomoże kondycję skóry, dlatego z przyjemnością sięgnę po kolejne (i kolejne) opakowanie. Cena produktu nie należy do najniższych (do najwyższych również), dodam jednak, że na rynku nie brakuje kosmetyków w podobnym przedziale cenowym, a przy tym znacznie mniej skutecznych. W mojej opinii serum jest warte każdej wydanej złotówki. 

Jako że kosmetyk nie wpisuje się w pielęgnacyjny mainstream, próżno szukać go w drogeriach, aptekach czy dużych sklepach internetowych. Na zakupy warto wybrać się do sklepu internetowego dystrybutora lub zagranicznych sklepów internetowych prowadzących sprzedaż kosmetyków B&V Niki Munich. 

Polecam z całego serca!!!

- pojemność: 12 ml (pomimo niewielkich gabarytów, serum jest wydajne - do jednorazowej aplikacji wystarcza już parę kropli produktu)
- cena: ok. 18 € (niestety, nie jestem w sprawdzić aktualnej ceny w złotówkach, ponieważ strona polskiego sklepu chwilowo nie jest dostępna)
- dostępność: KLIK, KLIK 


Podobne wpisy

16 komentarze

  1. Jak dobrze nawilża to chętnie wypróbuję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, mi to serum ogromnie przypadło do gustu!

      Usuń
  2. ciekawa jestem jakby się u mnie sprawdził i chyba bym się zdecydowała na jednorazowe ampułki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że sprawdzi się nieźle, zwłaszcza jeśli Twoja skóra lubi porządną porcję nawilżenia i odżywienia.

      Usuń
  3. Świetna forma w ampułkach, które ja bardzo cenię i lubię :) Ciekawy skład, lubię takie :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam ampułki-rybki. Opakowanie, które posiadam nie spisuje się najlepiej.

      Usuń
  4. podoba mi się, a nawilżenie to to co najbardziej lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawilżona skóra to podstawa. Niestety, skłonność do przesuszeń i pora roku skutecznie niweczą moje codzienne wysiłki.

      Usuń
  5. Szukam dobrego nawilżacza bo moja skóra zaczyna już wariować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że serum powinno pomóc. Dla szybszego efektu, polecam je stosować zamiennie (albo razem) z kwasem hialuronowym.

      Usuń
  6. Ja bym nawet spróbowała ale co jeśli on działa tak dobrze bo rollerkiem wspomagasz? :/ Ja i rollerek? Chyba bym umarła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Działa dobrze i z rollerem i bez. A co do igiełek, są tak maleńkie, że bardziej odczułabyś ugryzienie komara :) Serdecznie polecam rolowanie, to naprawdę świetna metoda wspomagania działania kosmetyków.

      Usuń
  7. To opakowanie przypomina mi szczepionki z dziecinstwa :P

    OdpowiedzUsuń
  8. chętnie wypróbuję. a jeśli polubiłaś się tak z formą olejku do pielęgnacji twarzy to polecam Ci olejek busajna, czyli moje odkrycie w ostatnim roku. Olejek jest uzyskiwany z otartych skórek grejpfrutów - cudowna dawka wit. C :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.