Pięć kosmetyków, bez których nie wyobrażam sobie pielęgnacji skóry twarzy jesienią i zimą

wtorek, 11 listopada 2014



Listopad obchodzi się z nami wyjątkowo łaskawie. Poza paroma chłodniejszymi dniami, jest naprawdę ciepło i słonecznie. Mimo aury, moja skóra zdążyła już odczuć pierwsze objawy jesiennego bluesa. Jako że co roku borykam się z dokładnie tymi samymi problemami, zawczasu przygotowałam swój pielęgnacyjny zestaw na czas kryzysu. Złożony z pięciu kosmetyków, ochroni, na co ogromnie liczę, moją suchą skórę przed wszelkimi przeciwnościami pogodowymi. Jeśli, podobnie jak ja, borykacie się z problemem bardzo suchej skóry - do pięciu odlicz! 


PO PIERWSZE - SERUM NA BAZIE OLEJKÓW


Bez serum ani rusz! Spośród ostatnio testowanych, do gustu przypadł mi flagowy produkt marki Kiehl's - Midnight Recovery Concentrate. Kosmetyk zakupiłam za granicą (aktualnie, można go dostać w warszawskim stacjonarnym salonie marki) i pokochałam od pierwszego użycia

Formuła serum bazuje na połączeniu olejów i olejków (stężenie składników naturalnych wynosi ponad 99%) o właściwościach delikatnie natłuszczających, nawilżających i ochronnych. Kosmetyk stsosowany regularnie zauważalnie poprawia kondycję skóry, wygładza i zmiękcza. Niespecjalnie wierzę w obietnicę redukcji zmarszczek, choć nie ulega wątpliwości, że na zadbanej, dobrze nawilżonej skórze są one mniej widoczne

Po serum sięgam każdego wieczora, po uprzednim dokładnym oczyszczeniu twarzy z resztek makijażu. W przypadku mojej bardzo suchej skóry kosmetyk nałożony solo okazuje się niewystarczający, dlatego stosuję go jako jeden z elementów mojej codziennej pielęgnacji, nie zaś jako jej wyłączny składnik. 

Midnight Recovery Concentrate serdecznie polecam posiadaczkom każdego rodzaju skóry. Z uwagi na przyjemną, olejkową, a zarazem zaskakująco lekką formułę, przypadnie do gustu nawet osobom o skórze z tendencją do przetłuszczania. Moje przypuszczenia potwierdzają entuzjastyczne opinie w serwisie Wizaż (KLIK). 

SKŁAD: Caprylic/Capric Triglyceride, Dicaprylyl Carbonate, Squalane, Rosa Canina Fruit Oil, Evening Primrose Oil, Jojoba Seed Oil, Coriander Seed Oil, Tocopherol, Lavender Oil, Pelargonium Graveolens Flower Oil, Linalool, Rosemary Leaf Oil, Citronellol, Geraniol, Lavandula Hybrida Oil, Cucumber Fruit Extract, Turmeric roqt Extract, Limonene, Citral, Sclareolide, Rose Flower Oil, Jasmine Extract, Sunflower Seed Oil


PO DRUGIE - KWAS HIALURONOWY


Uroki kwasu hialuronowego odkryłam podczas sezonowej kuracji z użyciem kwasów. Nic nie koi i nawilża skóry lepiej niż solidna porcja żelu wmasowana w wilgotną skórę. Ulubieńcem ostatnich tygodni jest serum hialuronowe Gracia Hyalu-Forte marki B&V NIKI Munich - Cosmeceuticals. Kosmetyk poleciła mi Angel (KLIK) i jak zwykle trafiła w dziesiątkę. 

Połączenie krótko, średnio i długołańcuchowych cząsteczek hialuronu wykazuje właściwości ochronne, głęboko nawilżające i wspomagające przenikanie innych substancji aktywnych wgłąb naskórka. Regularne stosowanie serum pozwoliło mi całkowicie wyeliminować problem przesuszenia oraz odwodnienia skóry

Dwie pompki kosmetyku nakładam na oczyszczoną twarz, spryskaną uprzednio wodą termalną (w moim przypadku Uriage). Z uwagi na lekką, żelową formułę, serum błyskawicznie się wchłania, zauważalnie podnosząc poziom nawilżenia skóry. Kwas hialuronowy lubi olejki, dlatego z korzyścią dla mojej skóry łączę go z koncentratem marki Kieh's. 

Jeśli poszukujecie kosmetyku na bazie kwasu hialuronowego o doskonałym, wolnym od chemicznych świństw składzie - najserdeczniej polecam serum Gracia Hyalu-Forte. Pielęgnacyjna ekstaza gwarantowana!  

SKŁAD: Water, Butylene Glycol, Sodium Hyaluronate, Glycerin, Hyalo-Oligo®, Soluble Collagen, Panthenol, Saccharide Isomerate, Sodium Benzoate, Alpha-bisabolol


PO TRZECIE - KREM Z MOCZNIKIEM


Mocznik to nieodłączny składnik mojej jesienno-zimowej pielęgnacji. W niskim stężeniu wykazuje właściwości wiążące wodę i zatrzymujące ją w skórze. Już po paru chwilach od zastosowania kremu na bazie mocznika skóra odzyskuje komfort, staje się gładka, miękka i genialnie nawilżona

Nie mam jednego ulubieńca w kategorii kremów z dodatkiem mocznika. W swojej karierze przetestowałam działanie kilku, z różnych półek cenowych. Szczególnie polecam mocznikową serię marki Eucerin oraz krem na dzień i na noc marki Balea. Pomimo ogromnej różnicy w cenie, działanie produktów wydaje mi się całkiem zbliżone. 

Aktualnie, w mojej pielęgnacji króluje Krem nawilżający z 5% stężeniem mocznika marki Amaderm. Znaleziony w pudełku Glossybox, okazał się całkiem skutecznym kosmetykiem nawilżającym. Skład, co prawda, nie powala, jednak mocznikowy wsad w pełni wywiązuje się ze swoich zadań

Kremów na bazie mocznika nie polecam raczej posiadaczkom cer innych niż suche i bardzo suche. Wydaje mi się, że z uwagi na bogatą, mocno odżywczą formułę, mogą one okazać się zbyt treściwe i przeciążające. Genialnie sprawdzą się natomiast w przypadku skóry wymagającej solidnego nawilżenia. Odczuwalna różnica jest naprawdę ogromna.

SKŁAD: Aqua, Cetearyl Alcohol, Urea, Sodium Lactate, Polysorbate 60, Glyceryl Stearate, Linum Usitatissimum, Caprylic/Capric Triglyceride, Isopropyl Myristate, Dimethicone, Sorbitol, Panthenol, Sorbitan Stearate, Lactic Acid, Theobroma Cacao, Silica, Allantoin, Tocopherol, Xanthan Gum, Potassium Sorbate, Cholesterol, Ceresin, Paraffinum Perliquidum, Paraffinum Liquidum, Lanolin


PO CZWARTE - KREM NATŁUSZCZAJĄCY


Pomimo intensywnie nawilżającej pielęgnacji mocznikowej, od czasu do czasu lubię potraktować moją skórę produktem silnie natłuszczającym. Niezmiennie, moim ulubieńcem w tej materii jest krem marki Sylveco. Aktualnie stosuję Krem brzozowo-rokitnikowy z betuliną, ale niezależnie od wybranego wariantu, kremy na bazie wyciągu z brzozy stanowią rewelacyjne uzupełnienie pielęgnacji mojej skóry

Pomimo mojej ogromnej miłości do lekkiej formuły kremów marki Sylveco (KLIK, KLIK), jesienią i zimą sięgam po wariant znacznie bogatszy. Połączenie oleju sojowego, oleju z pestek winogron i masła jojoba rewelacyjnie regeneruje nawet najbardziej wymagającą i problematyczną skórę. Cienka warstwa kremu nałożona na noc (nawet ja nie wyobrażam sobie stosowania kosmetyku w roli kremu na dzień) sprawia, że rano skóra wygląda znakomicie. Jeśli poszukujecie kosmetyku intensywnie pielęgnacyjnego, o prostym, bezpiecznym składzie i gwarantowanym działaniu - najserdeczniej polecam kosmetyki marki Sylveco. 

SKŁAD: Woda, Olej sojowy, Olej jojoba, Olej z pestek winogron, Wosk pszczeli, Olej rokitnikowy, Betulina, Stearynian sodu, Kwas cytrynowy  


PO PIĄTE - INTENSYWNIE NAWILŻAJĄCA MASKA


Ogromnie lubię kosmetyki w formie maski zwłaszcza, jeśli po nałożeniu wnikają głęboko w skórę i nie muszę ich zmywać. Na maseczkę Drink Up Intensove Overnight Mask marki Origins skusiłam się w trakcie pobytu w Holandii. Do zakupu skłoniły mnie pochlebne recenzje oraz składane przez producenta obietnice dogłębnego nawilżenia i poprawy kondycji skóry. Jako wytrawna użytkowniczka maseczek mogę śmiało stwierdzić, że w swojej karierze nie miałam dotąd do czynienia z równie spektakularnie działającą maską!

Na uwagę zasługuje rewelacyjny skład maski - pod względem ilości ekstraktów, olejków i innych składników pochodzenia roślinnego kosmetyk bije na głowę inne produkty w swojej kategorii. Znakomita formuła przekłada się na doskonałe właściwości - dawno żadna maseczka nie zaskoczyła mnie równie intensywnym działaniem nawilżającym. Producent zaleca, by kosmetyk stosować na noc, zamiast tradycyjnego kremu, i zmyć rano. Taki sposób nakładania sprawdza się w moim przypadku najlepiej, choć z równie dobrymi rezultatami zdarzało mi się zastępować maską krem na dzień. 

Drink Up Intensove Overnight Mask to kosmetyczne odkrycie tego roku. Po zużyciu zawartości aktualnego opakowania, z całą pewnością sięgnę po kolejne. Pomimo braku stacjonarnych salonów marki w Polsce, produkty Origins dostępne są w sklepach online (choćby na Strawberry.net). Najserdeczniej polecam!

SKŁADWater, Rosa Damascena Flower Water, Myrtus Communis Leaf Water, Citrus Aurantium Amara Flower Water, Anthemis Nobilis  Flower Water, Glycerin, Cetyl Alcohol, Glyceryl Polymethacrylate, Dimethicone, PEG-75, PEG-8, Glycereth-26, Sorbitan Stearate, Citrus Aurantium Amara Flower Oil, Prunus Amygdalus Amara Kernel Oil, Rosa Damascena Flower Oil, Cinnamomum Camphora Oil, Citrus Aurantium Dulcis Oil, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Osmanthus Fragrans Flower Extract, Ribes Nigrum Seed Extract, Linalool, Limonene, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Cladosiphon Okamuranus Extract, Oryza Sativa Extract, Avena Sativa Kernel Extract, Olea Europaea Fruit Extract, Triticum Vulgare Extract, PEG-100 Stearate, Sucrose, Citrus Aurantium Dulcis Peel Wax, Panthenol, Pantethine, Cetyl Ethylhexanoate, Mangifera Indica Seed Butter, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Persea Gratissima Oil, Butylene Glycol, Cetearyl Alcohol, Cocos Nucifera Oil, Punica Granatum Sterols, Tocopheryl Acetate, Oryzanol, Bisabolol, Caprylyl Glycol, Caffeine, Hexylene Glycol, Sodium Hyaluronate, Dextrin, Potassium Carbomer, Disodium EDTA, Sodium Dehydroacetate, Phenoxyethanol



Wychodzę z założenia, że żaden kosmetyk nie jest w stanie działać skutecznie, jeśli nie dopomożemy mu poprzez właściwe przygotowanie skóry do przyjęcia składników odżywczych. Celowo w zestawieniu nie umieściłam peelingu - odkąd stosuję szczoteczkę soniczną marki Clarisonic, właściwie nie odczuwam potrzeby dodatkowego, mechanicznego albo enzymatycznego oczyszczania skóry. Mia2 zrewolucjonizowała moją codzienną pielęgnację, myślę również, że znacznie wspomogła następujący po oczyszczaniu etap nawilżania skóry. Powtórzę po raz kolejny - doprawdy nie wiem, jak radziłam sobie bez niej przez tyle lat. To must have w mojej codziennej pielęgnacji a zarazem pielęgnacyjne odkrycie wszechczasów! 


---------------------------------------------


Przedstawione pokrótce kosmetyki to moi zdecydowani faworyci w kwestii pielęgnacji skóry twarzy w okresie jesienno-zimowym. Pomimo nieodpartej żądzy testowania wprowadzanych na rynek nowinek, konsekwentnie trzymam się schematu opartego na stosowaniu olejowego serum, kwasu hialuronowego, kremu z mocznikiem lub kremu natłuszczającego i maski. Taka kombinacja sprawdza się u mnie najlepiej, choć zdaję sobie sprawę, że w przypadku wielu osób, zwłaszcza tych o skórze normalnej w kierunku tłustej, przyniosłaby efekt odwrotny od zamierzonego. Wniosek nie jest odkrywczy - ile cer, tyle programów pielęgnacji. Grunt to znaleźć skuteczne dla siebie rozwiązanie. Ja znalazłam i mam zamiar skrupulatnie przestrzegać go tegorocznej jesieni i zimy. 

Jakie kosmetyki do pielęgnacji skóry suchej polecacie? Jestem ogromnie ciekawa Waszych typów!


Podobne wpisy

17 komentarze

  1. Nie znam żadnego z tych kosmetyków

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie masz co testować, serdecznie polecam Ci każdy jeden (no, może krem z mocznikiem można znaleźć z nieco lepszym składem).

      Usuń
  2. Z kremem z mocznikiem zdecydowanie się zgadzam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, bez mocznika jesienią i zimą ani rusz! Który krem Ci się sprawdza?

      Usuń
  3. Oj marzy mi się serum Kiehl's;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie Ci je polecam, moim zdaniem jest warte zakupu, choć co skóra, to inne odczucia.

      Usuń
  4. To serum z Kiehl's niedługo wyskoczy mi z lodówki :D. Następnym razem brat dostanie w Warszawie kolejne zadanie bojowe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie popularne jest? Widziałam parę zachwytów na YT, ale na blogach jakoś mi się o oczy nie obiło.

      Usuń
  5. Uwielbiam ten krem Sylveco. Kwas hialuronowy zresztą też :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiehlsa uwieeelbiam zurzylam juz 5 buteleczek uzywam caly rok. Moj must have! A na Origins chyba mnie namowilas :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny kolor ma ten krem z Sylveco :) Ostatnio czytałam książkę o kosmetyce, w tym o dbaniu o skórę w określonych porach roku i Twoja pielęgnacja wydaje się idealna lub bliska ideału ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Krem sylveco bardzo mi się spodobał, chyba się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. O tym serum nasłuchałam i naczytałam się dużo dobrego, ale jakoś nie przyuważyłam, że kosztuje on aż +200zł. Cena zbójcza póki co. Wiem, że wydajne, ale dalej jednorazowy wydatek. Sylveco wygląda przepysznie jak na krem. Czuję, że nie sprawdziłby mi się na twarz (kremy BB są wystarczające oleiste), ale na szyję i dekolt jak najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam żadnego z tych kosmetyków, ale również musi być u mnie serum, coś złuszczającego, dobrze nawilżającego :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Krem wygląda super :) Jak często używasz Clarisonic'a? Codziennie?

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny post, to serum mnie zaciekawiło. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Super post - właśnie borykam się z suchą skórą :(
    A jaki podkład polecasz na okres jesien - zima??
    Czy generalnie w tym okresie unikasz pudrów??

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.