Listopadowe Shiny!

sobota, 29 listopada 2014



Listopadowe pudełko ShinyBox powstało we współpracy ze sklepem internetowym Pewex. Pomimo, że wszelkimi sposobami staram się tuszować swój rzeczywisty wiek, nie ulega kwestii - jestem dzieckiem PRL. W sytuacji wszechobecnych sklepowych pustek, Pewex kojarzył mi się z kwintesencją ekskluzywności i wysmakowania. Jako małej dziewczynce dane mi było zasmakować pewexowego luksusu - moja pierwsza lalka z prawdziwego zdarzenia pochodziła właśnie z tego sklepu, dzisiaj na próżno takich szukać :) Pomimo, że marka zmieniła swojego właściciela, grupę docelową, a ze stacjonarnych lokali przeniosła się w przestrzeń Internetu, logo niezmiennie przywołuje miłe wspomnienia. Do szczęścia brakuje mi tylko wafelków Kukou Rukou i smakowej wody z syfonu! :)


W tym miesiącu w pudełku znalazło się sześć produktów, z czego - uwaga! - wszystkie pełnowymiarowe! 


Organique - Eternal Gold - Golden Sugar Peeling - ShinyBox zdobyło moje serce już pierwszym kosmetykiem wyjętym z pudełka. Pokaźnej wielkości plastikowy słoik po brzegi wypełniony kremowym, cukrowym peelingiem to to, co tygrysy lubią najbardziej. Kosmetyk zawiera spory dodatek oleju sojowego i masła shea, dzięki czemu, poza efektem peelingującym, pełni rolę produku intensywnie nawilżającego i natłuszczającego. Wielokrotnie zastanawiałam się nad zakupem peelingu w stacjonarnym salonie Organique. Cierpliwość popłaca - dzięki Shiny mam okazję cieszyć się doskonałymi właściwościami pielęgnacyjnymi i cudownym, rozpieszczającym zapachem. Kosmetyk zabiorę ze sobą na tegoroczne zimowe wakacje, jestem pewna, że sprawdzi się wyśmienicie! Opakowanie o pojemności 200 g kosztuje ok.68 zł. Zwróćcie uwagę, że koszt pudełka zwraca się już przy pierwszym kosmetyku. Rewelacja!


Nu - Nailnu - Zmywacz do paznokci w chusteczkach - w ostatnim czasie obserwuję niezrozumiały boom na produkty do zmywania lakieru do paznokci w formie nasączanych chusteczek. Obecność kolejnego produktu tego rodzaju w pudełku ShinyBox nieco mnie dziwi. W październiku (KLIK) subskrybentki otrzymały bardzo podobny specyfik. Moje doświadczenia ze zmywania lakieru przy pomocy chusteczek nie należą do najlepszych, uważam, że tradycyjny, płynny zmywacz sprawdza się o niebo lepiej. Estetyczne, fioletowe pudełeczko mieści 10 pojedynczo zapakowanych chusteczek. Cena zestawu to ok. 19 zł. 


Bania Agafii - Balsam do włosów odżywczo-regeneracyjny - od dawna trzymam sztamę z babuszką Agafią. Ogromnie przypadły mi do gustu maseczki do twarzy o właściwościach nawilżających i wygładzających (KLIK, KLIK). Jestem ciekawa, czy balsam do włosów o działaniu regeneracyjnym okaże się podobnie skuteczny. Skład ma naprawdę znakomity, pełen organicznych olejków, ekstraktów i witamin. Funkcjonalne opakowanie wielokrotnego użytku mieści 100 ml maseczki. Jej cena to ok. 6 zł. 


Joko - Exclusive Eye Shadows Base - baza pod cienie do powiek marki Joko to kosmetyk, który znam i lubię. Miałam okazję stosować go niedługo po rynkowej premierze, co skrupulatnie opisałam w poście recenzyjnym (KLIK). Malutki słoiczek wystarczył na długie miesiące owocnych testów. Do stosowania produktu chętnie wrócę, choć w międzyczasie zmieniłam obiekt bazowych westchnień. Aktualnie za najlepszy kosmetyk tego rodzaju uważam bazę marki Urban Decay. Zanim jednak pozwolę sobie na jej zakup, skorzystam z dobrodziejstw rodzimych marek, z Joko na czele. Maleńki słoiczek o pojemności 5 g kosztuje ok. 23 zł


APC - 5 osobnych cieni do powiek w kuleczkach - jest baza, są i cienie. Kosmetyk wyprodukowany specjalnie dla ShinyBox zaskakuje swoją formą. Nie zdarzyło mi się jeszcze testować cieni do powiek w formie kulek. Do dyspozycji mam pięć kolorów utrzymanych w rudo-różowej tonacji, ze sporym dodatkiem perłowego akcentu (why, oh why?!). Nie jestem przekonana do kosmetyku w takiej postaci i o takim wykończeniu. Liczę, że testy przyjemnie mnie zaskoczą. Koszt zestawu ShinyBox wycenia na ok. 65 zł. To rzadkie, ale wygląd kosmetyku skutecznie tuszuje jego wysoką cenę. Nie dałabym za niego złamanego grosza. 


Mariza - Pomarańczowy peeling do ust - zawartość listopadowego pudełka wieńczy apetyczny, pomarańczowy peeling do ust. Bardzo lubię cukrową pielęgnację, dlatego z przyjemnością sprawdzę działanie kosmetyku. A nuż produkt zdetronizuje mojego aktualnego ulubieńca marki Pat&Rub? :) Maleńki, plastikowy słoiczek mieści 10 ml pomarańczowego peelingu. Jego cena to ok. 10 zł. 


Listopadowe pudełko ShinyBox uważam za udane, choć niespecjalnie odkrywcze. Poza cudownym peelingiem Organique i sympatycznym balsamem do włosów brakuje mi dobrych kosmetyków pielęgnacyjnych. Baza do cieni do powiek i same cienie niespecjalnie mnie cieszą, w ich miejsce zdecydowanie bardziej życzyłabym sobie jeden produkt wysokiej jakości. Nie ma jednak tego złego - wartość pudełka prezentuje się naprawdę imponująco. W cenie 49 zł otrzymałam produkty o łącznej wartości ponad 190 zł. To znakomity deal, przyznajcie same :)


Korzystając z okazji, serdecznie zapraszam Was do odwiedzenia internetowego sklepu Pewex (KLIK). Znajdziecie tam sporo świątecznych - i nie tylko! - inspiracji. Ze swojej strony gorąco polecam solidne, materiałowe torby z zabawnymi nadrukami, jestem zachwycona moim zimowym egzemplarzem!


Co sądzicie o zawartości listopadowego pudełka Shiny? Jestem ciekawa Waszych opinii! 

Wszelkie informacji na temat pudełka znajdziecie TUTAJ


Podobne wpisy

15 komentarze

  1. Otrzymałam taką samą zawartość pudełka - zresztą jak wszyscy w tej edycji i muszę przyznać, że jestem zadowolona ... nawet z cieni :)
    ps. ten najjaśniejszy idealny jako rozświetlacz :) jeśli ktoś takiego produktu używa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ale super, peeling z organique jest rewelacyjny! ale przy tym drogi...

    OdpowiedzUsuń
  3. Sam peeling już by mnie zadowolił :) Pudełeczko bardzo fajne, ale cienie w kuleczkach wyglądają tandetnie na maksa, aż trudno uwierzyć, że tyle kosztują :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moim zdaniem bardzo udane pudełeczko, zwłaszcza peeling wygląda ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Te cienie też niezbyt by mi się podobały (tak sądzę, bo pudełeczka nie mam) i zmywacz w chusteczkach zamieniłabym na coś innego, tym bardziej, że faktycznie był tego typu produkt ostatnio. Z peelingu Organique na pewno bym się ucieszyła. A z kilkoma saszetkami Babuszki Agafii już niedługo się zapoznam, czekam tylko na przesyłkę, a w niej m.in. wspomniane przez Ciebie maseczki do twarzy. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba najbardziej z tego pudełka zaciekawił mnie peeling organique ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pamiętam z dzieciństwa smak Tic Tac-ów z Pewexu :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojaa, takiego tandemu się nie spodziewałam :)

    Jak fajnie powspominać stare czasy!
    Ja z Pewexu miałam np koniki Pony, ale takie śliczne, a nie z taj paskudnej kreskówki :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajnie, że w pudełku znalazł się peeling Organique :)

    OdpowiedzUsuń
  10. pudełeczko bardzo przypadło mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Faktycznie cienie nie są tutaj powalającym fantem, jednak peeling Organique wynagradza wszystko. Mimo wszystko uważam, że to udane pudełeczko :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zgadzam sie z Tobą w kwestii cieni w kulkach :D wyglądają bardzo "tanio" i wydają się zupełnie niepraktyczne :/ zupełnie nie rozumiem takiej formy kosmetyku do oczu... reszta całkiem nieźle :0

    OdpowiedzUsuń
  13. Jedno z nielicznych pudełek, które mi się naprawdę podoba :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.