Święty Graal wśród peelingów - Bodhi - Sugarcane Body Scrub - Virgin Coconut

poniedziałek, 28 lipca 2014



Jako posiadaczka skóry suchej, skłonnej do nadmiernego łuszczenia, a zarazem miłośniczka gładkiego, idealnie wypielęgnowanego ciała, od peelingów oczekuję nie tylko dokładnego oczyszczenia, ale również solidnej porcji nawilżenia. Niewiele produktów jest w stanie sprostać temu zadaniu - większość albo nie radzi sobie z usunięciem martwego naskórka, albo zawodzi w kwestii odżywiania. W ostatnim czasie znalazłam (WRESZCIE!) peeling, który nie tylko zręcznie łączy funkcje oczyszczająco-pielęgnacyjne, ale ponadto dostarcza niewątpliwej kosmetycznej przyjemności. Sugarcane Body Scrub marki Bodhi, bo o nim mowa, szybko wspiął się na szczyt ulubieńców. Nie mam wątpliwości, że podium szybko nie opuści - to zdecydowanie najlepszy peeling, jaki kiedykolwiek miałam okazję stosować!


Kosmetyk zamknięty został w plastikowym słoiku zamykanym od góry na aluminiową zakrętkę. Pod względem wizualnym, opakowanie bardzo mi odpowiada - złoto-pistacjowy, elegancki design wyróżnia się na łazienkowej półce. Zarazem, pewne zastrzeżenia wzbudza funkcjonalność słoiczka. Najwyraźniej trafił mi się felerny, nie do końca szczelny egzemplarz przepuszczający od spodu kropelki olejku wchodzącego w skład scrubu. Kłopot rozwiązało postawienie kosmetyku na niewielkim talerzyku zbierającym cenne oleje. 


Produkt przeznaczony jest do oczyszczającej pielęgnacji skóry ciała. Poza funkcją złuszczającą, Sugarcane Body Scrub posiada właściwości intensywnie nawilżające. Jak informuje napis nadrukowany na opakowaniu, peeling w 98% złożony jest z naturalnych substancji roślinnych. Za właściwości ścierające odpowiedzialny jest cukier trzcinowy, wzbogacony o puder kokosowy i orzechowy. Kompleks odżywczy tworzy masło shea, olej z otrąb ryżowych, olej słonecznikowy, olej z krokosza, olej sezamowy, olej kokosowy (z pierwszego tłoczenia) oraz witamina E. W składzie próżno szukać sztucznych dodatków pokroju parafiny, tak bardzo charakterystycznych dla drogeryjnych peelingów. Formuła jest prosta, bardzo naturalna i, co najważniejsze, skuteczna

SKŁADCane Sugar, Butyrospermum Parkii, Oryza sativa Bran Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Carthamus Tinctorius Seed Oil, Sesamum Indicum Seed Oil, Coconut Fragrance Oil, Cocos Nucifera Shell Powder, Walnut Shell Powder, Coumarin, Vitamin E


Po uchyleniu złotego wieczka, oczom ukazuje się widok prawdziwie apetyczny. Sam scrub ma postać cukrowej masy w pięknym, czekoladowym kolorze*, wypełnionej olejowo-maślanym koktajlem. Po delikatnym wymieszaniu kosmetyk przyjmuje postać lekkiego, zaskakującego w swojej konsystencji musu (doprawdy trudno to opisać). Na uwagę zasługuje zapach. Przewodni aromat tworzy kokos - bardzo świeży, zielony, pod względem aromatu odległy od sztucznych, przesłodzonych nut typowych dla kosmetycznej oferty większości producentów. Kokosowe nuty dopełnia słodycz brązowego cukru i łagodny, miękki aromat olejków. Pod względem zapachu peeling bije na głowę wszystkie kokosowe produkty, jakie kiedykolwiek stosowałam. Do funkcji oczyszczającej i nawilżającej śmiało doliczyć mogę działanie aromaterapeutyczne - kokosowym zapachem z entuzjazmem zastąpiłabym aromaty wszystkich aktualnie stosowanych kosmetyków!

* pomimo swojej barwy, peeling nie brudzi wanny, jego resztki wystarczy dokładnie spłukać gorącą wodą. 


Ze swojej podstawowej funkcji - oczyszczania skóry z martwego naskórka - Sugarcane Body Scrub wywiązuje się śpiewająco. Drobinki ścierne są niewielkie, ale bardzo skuteczne. Cukier w połączeniu z pudrem kokosowym i orzechowym doskonale masuje i wygładza skórę, zarazem jej nie rysując. Co prawda po zabiegu skóra reaguje delikatnym zaczerwienieniem, daleko jej jednak do podrażnienia powodowanego przez agresywne peelingi o zbyt ostrych drobinkach ścierających. 

Jak podpowiada producent, dla uzyskania optymalnego rezultatu, peeling nakładać można na suchą skórę wykonując delikatny, kolisty masaż. Scrub zdarzało mi się również nakładać na uprzednio zwilżoną skórę. Niezależnie od wariantu efekt był podobnie dobry


W trakcie oczyszczania, całe ciało korzysta z dobrodziejstwa olejków hojnie zawartych w składzie produktu. Kilka minut relaksującego masażu gruntownie rozwiązuje problem spierzchnięcia i dyskomfortu suchej skóry. Po spłukaniu resztek kosmetyku skóra pozostaje nie tylko gładka, ale niebywale miękka i nawilżona. Żaden balsam do ciała nie pozostawia równie zapierającego-dech-w-piersiach efektu. Ba, po zastosowaniu peelingu ciało jest tak wypielęgnowane, że sięganie nawet po najbardziej ulubione masło mija się z celem. 


Pomimo że w swojej kosmetycznej historii miałam do czynienia z dziesiątkami peelingów do ciała, pod względem działania ŻADEN nie równa się cukrowo-kokosowo-olejkowemu scrubowi marki Bodhi. Przyjemność, jaką daje stosowanie kosmetyku w połączeniu ze SPEKTAKULARNYM rezultatem w postaci idealnie gładkiej, miękkiej i zadbanej skóry powoduje, że nie chcę już wracać do byle jakich, parafinowych peelingów. W moim zamiarze ogranicza mnie jedynie cena - Sugarcane Body Scrub to produkt, którego cena adekwatna jest do jakości. Mimo to, w ramach prezentów dla siebie samej raz na jakiś czas zamierzam fundować sobie opakowanie scrubu - kolejnym razem sięgnę po wersję kawowo-migdałową!


Jeśli, podobnie jak ja, jesteście miłośniczkami skutecznych pielęgnacyjnych zabiegów z relaksacyjnym bonusem, Sugarcane Body Scrub zdecydowanie przypadnie Wam do gustu. Po zużyciu niemal całego opakowania (ostatnią kokosową porcję trzymam na czarną godzinę) regularnie zastanawiam się, jak moja skóra radziła sobie bez bodhi-peelingu i jak, do cholery, mam bez niego dalej funkcjonować. Odpowiedź na drugie z pytań przynosi sklep internetowy producenta. Pierwsze, nieco filozoficzne, zamierzam zgłębić przy okazji kolejnego kokosowego zabiegu pielęgnacyjnego :) Najserdeczniej polecam - grzech nie spróbować!

Znacie kosmetyczną ofertę marki Bodhi? Które kosmetyki polecacie? (mam uzasadnione podejrzenie, że wszystkie okażą się równie cudowne)

- pojemność: 250 ml
- cena: 99 zł
- dostępność: sklep internetowy producenta (KLIK)

Podobne wpisy

21 komentarze

  1. Wygląda naprawdę zacnie! Musi fenomenalnie działać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. po takiej recenzji koniecznie muszę go spróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. czemu kojarzy mi się z porządną szarlotką z cynamonem? kurczę, z takim kosmetykiem to bym mogła po prostu leżeć i pachnieć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy bardzo.Muszę wypróbować.Pozdrawiam i zapraszam do mnie
    www.naturalnemetody.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Sama sobie taki teraz zrobisz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wygląda pięknie :) Ale cena troszkę mnie przeraża :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że cena zabija, jeszcze za 50-60zł skusiłabym się, ale 99 zł za taką pojemność to jednak sporo. Ale może kiedyś z jakiejś okazji zrobię sobie taki prezent ;) Peeling prezentuje się bardzo kusząco, genialna konsystencja...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale skład... Aż się prosi, żeby sobie taki ukręcić ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chętnie bym wypróbowała, ale cena niestety gasi mój entuzjazm... ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. kusisz nim i to bardzo, chce go mieć, ale jego cena jest spora jak na peeling niestety....

    OdpowiedzUsuń
  11. Mamy podobne wymagania , cena wysoka przyznaje ale tak jak mowisz moze od czasu do czasu warto sprawic prezent sobie samej :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajnie wygląda, własnie to mi przeszkadza w tego typu produktach że są na bazie cukru, wolałabym inne drobinki np. z pestek, i tak po użyciu takiego peelingu trzeba się potem umyć ze względu na cukier, wolę się peelingowac po umyciu, wtedy te fajne składniki zostają na skórze.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie nam, ale wygląda na bardzo dobry peeling :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Śliczne pudełeczko. Nie oceniaj książki po okładce, ale za opakowanie daję plus ;x

    OdpowiedzUsuń
  15. Prezentuje się uroczo ale za taka cenę bym go nie kupiła

    OdpowiedzUsuń
  16. Ostatnio świetnie działa na moją skórę peeling Clochee, ale ten tez wygląda bosko.

    OdpowiedzUsuń
  17. Cena wysoka, ale należy się nam czasem trochę luksusu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie znam tej marki, choć Twoja recenzja sprawiła, że idę zobaczyć, co tam mają ciekawego na stronie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Peeling wygląda bardzo apetycznie, musi być naprawdę świetny w działaniu. Ja używam aktualnie peelingu cappuccino z Clareny, też jest naprawdę dobry, poza swoim podstawowym złuszczającym zadaniem, nawilża skórę i do tego obłędnie pachnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo fajny, tylko cena troszkę wysoka :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.