Majowe Glossy!

sobota, 17 maja 2014



Ideą przewodnią majowego wydania Glossybox beGlossy jest chwytliwe skądinąd hasło świadomie piękna. Nieco gorzej ma się sprawa jego kosmetycznej interpretacji - sądząc po zawartości pudełka, postulowaną świadomość wyparła raczej przypadkowość, w moim wariancie niefortunnie nietrafiona


Jako że ekpia Glossy już dawno porzuciła ideę kosmetycznej równości, niemal każda edycja zawiera kilka kosmetycznych wariantów. Pudełko, które otrzymałam mieści sześć produktów, z czego cztery to kosmetyki pełnowymiarowe a dwa - miniatury

Mój zestaw opatrzony został literą B. B jak bida z nędzą. 

PRODUKTY PEŁNOWYMIAROWE


Playboy - Play It Sexy Body Lotion - jak powszechnie wiadomo, świadome piękno wymaga nieco seksapilu. beGlossy postawiło na ten wyjątkowo literalny, do pudełka wkładając produkt z linii, którą omijam najszerszym możliwym łukiem. Kosmetyki sygnowane różowym króliczkiem zniechęcają mnie nie tylko tandetnym opakowaniem, ale przede wszystkim dosłownym, banalnym, wybitnie nieatrakcyjnym przesłaniem. Do wnętrza nie mam ochoty zaglądać, po lekturze składu utwierdziłam się w przekonaniu, że na sztucznych kosmetykach nie da się zrobić kariery (w przeciwieństwie do sztucznych cycków, oh well...) Plastikowa butelka mieści 250 ml balsamu na bazie oleju mineralnego. Świadomie czy nie, Glossy zmarnowało cenne 14,99 zł.  


Cashmere - Powder Pearls - Puder w kulkach - przyznam, że puder w kulkach to przyjemna odmiana po kosmetycznych powtórkach ostatnich miesięcy. Kuleczki, w moim przypadku rozświetlające (inne dostępne warianty to puder korygujący i brązujący) wykorzystam do wykończenia makijażu i nadania - pod warunkiem, że się do tego nadają - skórze odrobiny naturalnego blasku. Radość z możliwości przetestowania nowego produktu psuje krótki termin przydatności - raptem do końca roku - oraz brak pudełka widocznego na karcie zawierającej prezentację kosmetyków z majowego pudełka. Fakt ten najpewniej da się wytłumaczyć konieczną niekompletnością świadomości, ewentualnie innym, podobnie blagierskim argumentem. Plastikowy słoiczek mieści 20 g produktu i kosztuje ok. 32 zł


It's Skin - Pearl Bright Essential Mask Sheet - każda umiarkowanie świadoma użytkowniczka kosmetyków nie da się zwieść wrażeniu, że jednorazowa maseczka jest kosmetykiem pełnowymiarowym. Zresztą, trudno wyobrazić sobie, jak miałaby wyglądać miniatura kosmetyku w formie tkaninowego okładu. Pomijając drobne, marketingowe sztuczki, sama maska zapowiada się całkiem nieźle. Skład, bynajmniej, nie powala, choć wśród parabenów, gumy ksantanowej i paru innych, nieszczególnych składników nie zabrakło miejsca dla ekstraktu z perły czy ryżu. Egzemplarz przeznaczony do jednokrotnego użytku kosztuje ok. 9 zł. 


Schwarzkopf - got2be - Shine Styling Spray - box bez kosmetyku do stylizacji włosów boxem straconym! Tym razem stałam się posiadaczką produktu o funkcji bliżej nieokreślonej. Z jednej strony, płyn stosować można przed suszeniem i stylizacją włosów, z drugiej - po, w charakterze lakieru i preparatu nabłyszczającego. Doświadczenie podpowiada mi, że ostatecznie spray nie sprawdzi się w żadnej ze wskazanych przez producenta ról, nie omieszkam jednak sprawdzić tego na własnej czuprynie. Plastikowa butelka z atomizerem mieści 200 ml kosmetyku i kosztuje ok. 19,99 zł.

MINIATURY


Yoskine - Przeciwzmarszczkowy płyn micelarny - miniatura płynu micelarnego wchodzącego w skład kwietniowej edycji beGlossy to najwyraźniej porcja niewystarczająca do świadomej pielęgnacji skóry twarzy. Z tej racji, w majowym boxie znalazłam kolejną miniaturę, różniącą się od poprzedniej kształtem opakowania, nazwą i znacznie gorszym składem. Nie pozostaje mi nic innego jak wziąć wacik w dłoń i zmyć resztki złudzeń co do kosmetycznych kompetencji osób kompletujących wsad do pudełka. Miniatura mieści 75 ml. Pełnowymiarowe opakowanie zawiera 200 ml i kosztuje ok. 30 zł. 


Sasderma - C-Vit Liposomal Serum - po kosmetycznym sukcesie serum na bazie witaminy C marki Auriga, sporo producentów wprowadziło produkty o podobnym składzie i działaniu. Po zużyciu aktualnego opakowania Flavo C z przyjemnością przetestuję propozycję konkurencji. Pod względem stosunku pojemności do ceny wypada znacznie korzystniej, ciekawe czy działanie serum okaże się równie skuteczne. Mała ampułka, którą znalazłam w boxie mieści 4 ml gęstego kosmetyku. Pełnowymiarowe opakowanie zawiera 30 ml i kosztuje ok. 120 zł. 


Na otarcie łez po średnio udanej zawartości majowego pudełka, ekipa Glossy uraczyła mnie informacją, że jako jedna ze stu subskrybentek w kolejnym miesiącu otrzymam próbkę nowego eyelinera marki Benefit. To bardzo miła wiadomość, która suponuje zarazem konieczność przedłużenia subskrypcji. Sprytnie, sprytnie. 


Jeśli miałabym ocenić zgodność kosmetycznego wsadu z ideą przewodnią boxa, musiałabym uznać, że beGlossy popisało się średnio lub wcale. Spośród wszystkich produktów, moją uwagę zwraca serum z witaminą C, ewentualnie rozświetlający puder w kulkach. Reszta produktów wypada blado, z powodzeniem można by je zastąpić dobrym kosmetykiem pielęgnacyjnym lub choćby lakierem do paznokci. W dalszym ciągu nad kosmetyczną świadomością ekipy kompletującej pudełka góruje przypadkowość. Szkoda. 

Jak się Wam (nie)podoba zawartość majowego pudełka? 


Podobne wpisy

23 komentarze

  1. Hmm fajna całkiem zawartośc.

    OdpowiedzUsuń
  2. MI się nie podoba, co już pisałam na jednym blogu. Glossybox już od dłuższego czasu atakuje miernotą i bardzo się cieszę, że nie subskrybuje tego pudełka. Co miesiąc bym się denerwowała tym, że zamiast kosmetyków luksusowych czy ekskluzywnych, jakie miały być w pudełku, otrzymuję zwykłe drogeryjne marki. Szkoda, bo potencjał był, a beGlossy wypada bardzo słabo w porównaniu do dużo ciekawszych pudełek ShinyBox.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bym nie była zadowolona z takiego pudełka.;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawartość bardzo średnia, już od pewnego czasu nie zamawiam GB i jak do tej pory nic nie straciłam

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam kiedyś ten nabłyszczacz, bo w moim odczuciu to właśnie nabłyszczacz do stosowania na suche włosy. Nie wiem czy Tobie przypadnie do gustu, ale polecam spróbować bo na moich włosach fajnie się sprawdzał, ładnie je nabłyszczał:).

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja ucieszyłabym się chyba tylko z serum i maseczki. Reszta poszłaby pewnie na dno szuflady... Wymagająca się zrobiłam, a co ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. mi jakoś te pudełko nie przypadło do gustu te wcześniejsze było dla mnie za to MEGA

    OdpowiedzUsuń
  8. fajne pudełko, ciekawa jestem jak wypadnie w porównaniu z Shiny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Podoba mi się Twoje podsumowanie i chociaż ktoś odbiera kosmetyki Playboy tak jak ja:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zmienili się z Glossy Boxa na beGlossy i podobno miała być to nie tylko zmiana na nazwy, ale i zmiana na lepsze. Ja jednak widzę tu cały czas tak samo badziewiaste pudełka jak do tej pory. Nadal z tendencją zniżkową. Także prócz nazwy nic się nie zmieniło.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bywały lepsze pudełka mimo zmiany nic się nie zmieniło z zawartością...

    OdpowiedzUsuń
  12. dlatego właśnie nie subskrybuje takich pudełeczek. Szkoda pieniążków, na kosmetyki, które nas mogą zawieść... miałam krem pod oczy z Sesdermy, też z witaminą C i muszę przyznać,że jest niesamowity! zamówiłam u koleżanki kolejne opakowanie :) ona pracuje w salonie,który korzysta z tych kosmetyków, więc taniej może je kupić

    OdpowiedzUsuń
  13. Moim zdaniem dość słabe pudełko. Jedyne co by mnie ucieszyło to puder w kulkach ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Gdybym dostała takie pudełeczko, raczej nie szalałabym z zachwytu ;p

    OdpowiedzUsuń
  15. Papa, ekskluzywność :D.
    Produkty Playboy omijałam szerokim łukiem, ale jakiś czas temu zakochałam się w jednym zapachu (porównywanym do Flowerbomb) i oczywiście musieli go wycofać :D.

    OdpowiedzUsuń
  16. niestety zawartość nie powala na kolana :/

    OdpowiedzUsuń
  17. Widzę, że Glossy leci równą pochyłą... Aczkolwiek co kto lubi.
    Miałam (nie)przyjemność przetestować balsam z Playboya... ughhh.... Gdyby nie szereg nieprzyjemności od zapachu począć a na wydajności kończąc to efekt końcowy może być znośny. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. niestety pudło! nic do mnie nie trafia :O

    OdpowiedzUsuń
  19. Oprócz miniaturki vit c i tych kuleczek (rozświetlajacych bo inne by do mnie nie przemówiły) to raczej słabo to widze...

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie ma to jak Niecierpkowa ocena pudełek :D serum wydaje się ciekawe, podoba mi się też spray do włosów, chociaż z penwością nie jest wart zainteresowania ;)
    Nie bardzo rozumiem jaki jest sens w "nazywaniu" pudełek, skoro w ogóle się tego nie trzymają ;) a przeciwzmarszczkowy płyn micelarny jest zwyczajnie śmieszny :D:D

    OdpowiedzUsuń
  21. Genialnie opisana zawartość pudełka, czytałam z przyjemnością!
    No, ale jest w tym prawda. To co jest w tym pudełku do dupy nie urywa... Oj nie...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.