Lutowe Glossy!

piątek, 14 lutego 2014



Z każdym kolejnym miesiącem wydaje mi się, że ekipa Glossybox nie jest w stanie już niczym mnie zaskoczyć. Od początku funkcjonowania pudełka na polskim rynku zahartowałam się znakomicie - jestem gotowa na opóźnienia w dostawie, na powtarzające się kosmetyki, na produkty prawie-przeterminowane, na pozbawione zawartości opakowania, w końcu - na hasła przewodnie nie mające wiele wspólnego z zawartością boxa. 

Ku mojemu zdziwieniu, lutowe pudełko przyniosło sporo nie tylko kosmetycznych niespodzianek. Nieco zdyszany kurier dostarczył mi wczoraj twór niemający wiele wspólnego z typowym dla Glossybox kartonowym opakowaniem. Otrzymałam mało kształtną, owalną przesyłkę oklejoną szczelnie taśmą z firmowym logo firmy kurierskiej. Po jej żmudnym odklejeniu moim oczom ukazał się widok niecodzienny:


Jak widać na załączonych obrazkach, pudełko nosi ślady spożycia. Nie mam pewności, kto próbował się dostać do zawartości - wilczur kuriera, a może zdeterminowane, ząbkujące dziecko - nie ulega jednak wątpliwości, że przesyłka była przedmiotem intensywnych operacji manualnych. Cóż...


Szczęśliwym trafem, małe rączki/duże łapy nie dostały się do wnętrza opakowania. Z obszarpanego kartonu wyjęłam błyszczące pudełko nadrukowane rozlicznymi całusami (odniosłam wrażenie, że niektóre usta są mocno spierzchnięte, a ponadto wykrzywione w nienaturalny sposób, zupełnie jakby darczyńca całusa cmokał wysiłkowo). 


W boxie znalazłam pięć produktów, z czego aż cztery pełnowymiarowe i jedną miniaturę

PRODUKTY PEŁNOWYMIAROWE


L'Oreal Paris - La Manicure - 7 in 1 Saviour - marka L'Oreal pozazdrościła Eveline idei kilkadziesiąt w jednym i wypuściła na rynek produkt pielęgnacyjny w postaci lakierowej odżywki. Zgodnie z obietnicą producenta, kosmetyk pełni funkcje ochronne, wzmacniające, wygładzające, nabłyszczające, zmniejszające łamliwość, odżywiające oraz minimalizujące rozdwajanie paznokci. Serum nakładać należy na czystą płytkę paznokci jako preparat podkładowy lub solo. Szklana buteleczka mieści 5 ml mlecznej odzywki i kosztuje ok. 25 zł. 


Avon - Aero Volume Mascara - jak na ideę luksusowych kosmetyków przystało, w boxie znalazło się miejsce dla marki Avon słynącej z selektywnych, wysokopółkowych produktów o znakomitej jakości. Tusz do rzęs o super-lekkiej formule zawierającej - uwaga! - cząsteczki wypełnione powietrzem (!) stanowi szczyt moich makijażowych pragnień. Słyszycie ten przyjemny szmer? To spłynął na mnie luksus... Opakowanie o pojemności 7 ml kosztuje 36 zł. 


Tołpa - Botanic - Przeźwiający tonik-mgiełka 2 w 1 - gdyby ktokolwiek zapytał mnie (dla jasności - nikt mnie nie pyta) o to, jakiej marki kosmetyk pielęgnacyjny z dużym prawdopodobieństwem trafi do boxa, bez wahania odpowiadam - TOŁPA! W tym miesiącu kolekcję zasilił tonik w sprayu. Wyjątkowo, nie skoncentruję się na lekturze składu. Co tam ekstrakty i hydrolaty - grunt, że kosmetyk nie jest przeterminowany! A to dopiero niespodzianka! Biała, plastikowa butelka mieści 150 ml mgiełki i kosztuje ok. 24 zł.  


Schwarzkopf - Taft - Keratin Blow Dry Energizer - w pełni podzielam Waszą opinię - w lutowym pudełku blichtr goni blichtr! Nigdy nie spodziewałabym się, że ekipa Glossy zdecyduje się uraczyć mnie pełnowymiarowym opakowaniem sprayu utrwalającego włosy. Co tam włosy, coraz mocniej utrwalam się w przekonaniu, że Glossybox dokonuje rzeczy przełomowej - redefiniuje skostniałe pojęcie luksusu, dekonstruuje przenośnię wysokiej półki. Idzie odwilż, idzie nowe, lepsze - drogeryjne. Plastikowa butelka przypominająca nawóz do kwiatów mieści 150 ml energetycznej formuły z płynnymi elementami keratyny i kosztuje ok. 17,99 zł. Jajego...

MINIATURY


Love Me Green - Organic Regenerating Night Face Cream - po szaleństwie pełnowymiarowego luksusu, miniaturyzacja pomniejszych, znacznie słabszych, organicznych produktów pielęgnacyjnych wydaje się zupełnie oczywista. W końcu po co dokładać do pudełka produkt, który zaledwie w 98,5% składa się z naturalnych, certyfikowanych substancji roślinnych? Szkoda zabierać miejsce cząsteczkom wypełnionym powietrzem i płynnym elementom keratyny, to zupełnie jasne. Maleńka tubka mieści 15 ml kremu. Pełnowymiarowe opakowanie zawiera 50 ml i kosztuje 74,90 zł. 


Lutowe pudełko zaskoczyło mnie podwójnie - mocno oryginalną oprawą zewnętrzną i zawartością, rzecz jasna. Co ciekawe, wewnątrz ulotki zawierającej wykaz poszczególnych produktów znalazłam tę oto informację:

Pragniemy, abyście dzięki nam mogły świadomie kupować niekoniecznie najdroższe, ale najlepsze kosmetyki! 

Oh gosh... Gdyby nie Glossybox w dalszym ciągu beznamiętnie i, co gorsza, nieświadomie, sięgałabym po najdroższe kosmetyki nie wiedząc, że w drogeriach, kilka półek niżej prężą się prawdziwe znakomitości. Nie wiem, jak dziękować. Może dobrym pomysłem jest odpowiadać dobrem na dobro i wysłać obszarpaną kartkę z podziękowaniami?

Co sądzicie o lutowym pudełku? Nabrałyście choć trochę świadomości w kwestii tego, co najlepsze? Jeśli nie - nie załamujcie rąk, jest dla Was nadzieja - kolejne pudełka. 


Podobne wpisy

58 komentarze

  1. Świetnie podsumowałaś to pudełko :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż dziw bierze, że wewnętrzne pudełko było nienaruszone.
    Recenzaja najeżona szpilami :) Za każdym razem kiedy nachodzi mnie cień ochoty na tego typu boxa, czytam Twoją świetnie napisaną opinię i mi mija, dzięki :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Próbowałam tuszu Avon - jest hmmmm, wczoraj użyłam mleczka Tołpy i ze zdziwieniem zauważyłam, ze nieprzyjemnie ściągnęło mi skórę, mam też odżywkę na paznokciach jak podkład pod lakier, na razie trzyma się dobrze, Taft od razu upchałam na półkę i tyle ;) Za miesiąc kończy się moja przygoda z Glossyboxem - napiszę podsumowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze nic nie spróbowałam, na razie chłonę atmosferę wyjątkowości :)

      Usuń
    2. Nie mów, że nie będzie Ci brakować tego comiesięcznego powiewu luksusu :)

      Usuń
  4. Avonowski tusz taki ekskluzifff- WOW!!! :D
    Jestem zauroczona zawartością! Przecież nikt by się nie spodziewał takich luksusowych marek dostępnych w pierwszym lepszym Rossmannie czy Naturze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się nie spodziewałam, w dalszym ciągu nie wychodzę z wrażenia. Oglądam sobie to tusz, to mgiełkę, to spray :)

      Usuń
  5. Moj ledwo żyjący kręgosłup ledwo wytrzymał atak śmiechu! Świetnie opisałaś to pudełko. Ktoś się próbował dorwać do niego, nieładnie. Ale najważniejsze że w środku te wszystkie luksusowe produkty dotarły do Ciebie bez szwanku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opatrzność nade mną czuwała, bez dwóch zdań. Nie wiem, jak poradziłabym sobie, gdyby ktokolwiek dobrał się do tuszu Avon lub sprayu utrwalającego...

      Usuń
  6. Po raz kolejny gratuluję sobie, że nie zdecydowałam się na subskrypcję, choć parę miesięcy temu czułam pewną pokusę. Genialnie to podsumowałaś :D jedynie eliksir do paznokci mnie odrobinę zaciekawił, ale nie jest to w żadnej mierze marka unikalna i trudno dostępna. A że do pudełka ktoś się dobierał, to już przegięcie zupełne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwyraźniej atmosfera luksusu przebiła przez kartonowe pudełko i oczarowała nie tylko mnie :)

      Usuń
    2. Może to własnie ta atmosfera luksusu, przebijając się, uszkodziła pudełko? ;-)

      Mnie też się podoba podsumowanie.

      Usuń
  7. Ostatnio coraz częściej się przekonuję, jak dobrze zrobiłam że przestałam subskrybować to badziewne pudełko. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele zależy od tego, czego się od takiego boxa wymaga. Ja swoje oczekiwania właściwie zniosłam, a subskrypcję traktuję w kategoriach żartu :)

      Usuń
  8. Wyglada jakby potwor ciasteczkowy chcial go pozrec!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewykluczone, że przyciągnął go zapach białych kwiatów, w końcu nawet potwory bywają sentymentalne :)

      Usuń
  9. Co miesiąc czekam na ten wpis!! :D Aj low U Bejbe!! :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpowiedzi
    1. Oj tam, Wibo od razu byś chciała :P Ja liczę na lakiery po 2 zł z Selene :D

      Usuń
    2. Lemax, moje pierwsze bazarkowe lakiery :D

      Usuń
  11. Zawartość też nie jest ciekawa. Ta odżywka z Loreal nie dokonała niczego na moich paznokciach.

    OdpowiedzUsuń
  12. Luksus goni luksus :) Blask ekskluzywności tych kosmetyków aż bije po oczach. Chyba zaraz oślepnę :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy mnie te pudełka nie kręciły, zamiast wywalać pieniądze na coś, co niekoniecznie będzie "luksusowe" mogę kupić coś, co naprawdę mi się przyda. Albo kilka lakierów do paznokci:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam Twoje wpisy :D Dlatego nigdy nie zamawialam zadnego pudelka, chociaz w tym miesiacu moim zdaniem Shiny sie postaralo, Glossy jak widac juz znacznie mniej ;/

    OdpowiedzUsuń
  15. ojoj jakby przejechane kosiarka ja tez sub glossybox i birchbox tylko w UK - jeszcze nie dostalam lutowego ciekawa jak u mnie sie spisza
    P.S Zostałaś nominowana do Walentynkowego Konkursu :))) Serdecznie Zapraszam!!
    mybeautyjoy.blogspot.co.uk/2014/02/walentynkowy-konkurs-rozdanie.html

    OdpowiedzUsuń
  16. Ale recenzję wysmarowałaś :) W idealnym tonie, momentami dawałam się nawet nabrać na słodkie słówka. Avon w pudełku bardzo mnie zdziwił, zresztą inne produkty nie mniej, normalnie pójdę do Rossmanna i sobie kupię ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zaciekawił mnie tylko produkt L'oreal i miniatura kremu :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak ja sie ciesze, ze wybilam sobie z glowy wszystkie pudelka!

    OdpowiedzUsuń
  19. Z jednej strony chciałoby się rzec, po co to jeszcze subskrybujesz, ale z drugiej strony, kto by mnie tak rozbawiałm swoim tekstem co miesiąc i dawał radochę, że z subskrypcji zrezygnowałam wieki temu ;D

    OdpowiedzUsuń
  20. O, jak się zgrabnie wycofują z pierwotnej idei prezentowania kosmetyków luksusowych, teraz "niekoniecznie najdroższe, ale najlepsze". Teraz to już żadna selektywna marka nie będzie chciała być z nimi kojarzona.

    OdpowiedzUsuń
  21. Obstawiam, ze to jakiś kotek chciał dostać się do pudełka :D Mój zawsze szarpie takie pudełka ryjem :D I po co zamawiać te bzdurne pudełka?

    OdpowiedzUsuń
  22. produkt L'Oreal chętnie bym sprawdziła;) zapraszam Cie na rozdanko u mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Prawie się popłakałam ze śmichu :D

    OdpowiedzUsuń
  24. uwielbiam tę Twoją ironię. :D z przyjemnością przeczytałam całego posta.
    niemniej jednak, po części mi też żal - wszystkich dziewczyn, które zamawiają GlossyBoxa...
    ja odkąd usłyszałam o aferze z KissBoxem, na żadne pudełeczko tego typu się nie skusiłam, znacznie bardziej wolę ideę wzajemnych prezentów blogerki -> blogerki.

    OdpowiedzUsuń
  25. Czekałam na Twoją opinię :) W tym miesiącu podziękowałam za ten luksusowy kaprys ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. uwielbiam Cie !!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  27. Szkoda gadać... Nie chciałabym tego nawet za darmo ;-)

    OdpowiedzUsuń
  28. bezwzględna Ty... poznaj Avon, poznaj Taft!! zejdź z piedestału luksusu, wywal 49zł na to czego sobie odmawiasz w Rossmannach i Naturach :D
    każde kolejne pudełko utwierdza mnie w przekonaniu, że nie warto w nie inwestować :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetna recenzja! Ja to samo czuję patrząc na kolejne pudełka i wysokopółkowe marki! Oglądając recenzje na YT nie wiedziałam kto jest nienormalny (ja czy YT-berka) - ja zniesmaczona, ona zachwycona 90% zawartości pudełka! Teraz przynajmniej widzę, że jestem normalna i dla mnie też znajdzie się miejsce na świecie :)

    OdpowiedzUsuń
  30. śmieje się do łez z Twojego sposobu opisywania tego pudełeczka, jakże "udanego i lususowego"

    OdpowiedzUsuń
  31. Jejku, co oni z tą przesyłką robili??
    obserwuję i zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Opis świetny! Zgadzam się w 100% Po lutowym Glossy i Shiny Boxsie odwołuje subskrypcje obydwu. Miałam przerwę od Glossy i miałam nadzieję, że może lutowe pudełko w końcu coś fajnego przyniesie i znów zaczęłam zamawiać, ale na tym już będzie koniec.

    OdpowiedzUsuń
  33. Nigdy nie mialam zadnego boxa.....a twoj opis bardzo poprawil mi humor.
    Swietnie napisane! Jestes moim guru w recenzjach
    Pozdrawiam z DE

    OdpowiedzUsuń
  34. Usmialam sie z twojego podsumowania....tylko szkoda, ze to jeszcze subskrybujesz, ja zrezygnowalam juz dawno. Zostaly tylko fajne pudeleczka na domowe drobiazgi. Tyle luksusu.

    OdpowiedzUsuń
  35. Świetny wpis. Wywołuje uśmiech na buzi :) Ale cóż, zawiera szczerą prawdę. Przykre, że pudełka od Shiny są bardziej luksusowe z względu chociażby na pełnowymiarowe produkty marko Organique, która do tanich nie należy. Tam przynajmniej nigdy nie było ściemy, że będzie luksus pełną gębą. Według mnie GB się kończy.

    OdpowiedzUsuń
  36. Mam nadzieję, że taki poziom pudełek nie zniechęci Cię do zaprzestania ich kupowania, bo bardzo lubię Twoje opisy zawartości ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ząbkujące dziecko...dobre!:-D

    OdpowiedzUsuń
  38. Kocham Twoje wpisy:D Glossy niestety do tej pory mnie nie zachęcił do kupna ich pudełeczka. Luksusowe kosmetyki to to nie są,

    OdpowiedzUsuń
  39. Bardzo smaczny opis, choć z ledwie wyczuwalna cierpką nutką ;-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  40. świetne pudełko, pierwsze które zamówiła,m jedank czuję , że zaprzyjaźnię się z glossybox na dłużej ;))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.