Przekrój poprzeczny gąbeczki do makijażu!

środa, 8 stycznia 2014



Gąbeczki do aplikacji podkładu i innych kosmetyków kolorowych zrobiły w ostatnich latach niemałą karierę. Entuzjazm miłośniczek tej formy wykonywania makijażu studzą nieco głosy krytyczne - że droga, że łatwo się brudzi, że szybko się niszczy, w końcu - że nie wiadomo, co siedzi w środku

Jako że dysponuję zużytą gąbeczką, postanowiłam zaspokoić ciekawość własną oraz części z Was i sprawdzić


CO JEST W ŚRODKU? 



Za obiekt eksperymentalny posłużyła mi gąbeczka marki KIKO - Make Up Blender - wchodząca w skład ubiegłorocznej, letniej kolekcji (KLIK). W stosunku do klasycznego BeautyBlendera, jej koszt nie był wysoki - 5,90 € za produkt o identycznych właściwościach to naprawdę dobry deal :)


Jak widać na załączonych obrazkach, moja gąbeczka okres świetności ma już za sobą. Służyła mi wiernie przez ponad sześć miesięcy - sięgałam po nią przy każdym wykonywaniu makijażu (z wyjątkiem testów podkładów i kremów BB, gdy konieczne było użycie pędzla). Make Up Blender starałam się myć bezpośrednio po każdym zastosowaniu, choć zdarzało mi się o tym zapominać i gąbeczkę czyścić dopiero kolejnego dnia. Do mycia stosowałam zwykłe mydło w płynie lub szampon

Bez dwóch zdań, produktu jest zużyty. Jeśli argument przeciwniczek ma rację bytu, w najlepszym razie w środku gąbeczki powinnam znaleźć resztki kosmetyków kolorowych, a w najgorszym - sporo więcej


NO TO CIACH!



W przekroju poprzecznym Make Up Blender prezentuje się dokładnie tak, jak oglądany z zewnątrz w chwili zakupu - jest idealnie niebieski, gładki i zbity. W środku nie znalazłam niczego, co potwierdzałoby tezę o rzekomo niehigienicznym charakterze tej metody aplikacji podkładu


Jeśli spodziewałyście się fajerwerków, dzikich węży, czy chociaż zepsutych resztek kosmetyków, muszę Was rozczarować. W środku gąbeczki nie kryje się nic ponad idealnie gąbczaste wnętrze.  Całe szczęście :)

Mam nadzieję, że postem choć w części rozwiałam Wasze wątpliwości i zachęciłam Was do stosowania gąbeczek - to naprawdę znakomita alternatywa dla pędzli! 


Podobne wpisy

88 komentarze

  1. Jak moja się zużyje to też sprawdzę co ma w środku. Oby wyglądała jak Twoja :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja swoją z ebelin tez rozcinałam i też nic ciekawego nie znalazłam :D Ale i tak bym nie uzywała takiej gąbeczki rok czy wiecej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli regularnie się ją myje i właściwie przechowuje, to nie widzę powodu, żeby nie używać jej dłużej. Gdyby mojej ząb czasu nie nadgryzł po sześciu miesiącach, najpewniej nadal chętnie bym po nią sięgała.

      Usuń
  3. No i pięknie. Sama chciałam to zrobić. Widać brud jest tylko powierzchowny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie tak, gromadzi się na powierzchni i wżera w kilka milimetrów wgłąb gąbeczki. Dalej jest czysto.

      Usuń
  4. Moja gąbeczka też "ma już dosyć". Ma już nawet następcę i pożegnamy się w tym tyg. Też jej zrobię taką "operację" z ciekawości co się kryje w środku;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. ooo ekstra że obaliłaś mit :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie używałam żadnych gąbek do nakładania podkładu. Zawsze nakładam ręką i to najlepiej mi służy, próbowałam pędzlem ale efekt i sposób mnie nie zadowalał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie koniecznie przetestuj działanie gąbeczki, moim zdaniem aplikuje podkład o niebo lepiej niż palce i pędzle :)

      Usuń
  7. Gąbeczka jak gąbeczka.... nie wiem czego ludzie się tak czepiają.... nic złego w niej nie ma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że gdyby nie była regularnie myta, brud i wilgoć mogłyby doprowadzić do pleśni.

      Usuń
  8. Ja jednak wolę nakładać podkład palcami lub pędzlem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Weszłam z ciekawością, ale spodziewałam się, że jednak "coś" w niej będzie, a tu miła niespodzianka;) Też mam gąbeczkę do makijażu, czuję się uspokojona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojna głowa, gąbczaste wnętrze jest piękne :)

      Usuń
  10. jak będę we Włoszech, na pewno kupię do wypróbowania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaa......ta akurat byla z letniej kolekcji, wiec nie jest dostepna....i wcale nie trzeba jechac do Wloch aby zdobyc jakie jajo :)

      Usuń
    2. Takie gąbeczki ma w swojej ofercie wiele marek, choćby popularne Ebelin, szkoda pieniędzy na ściąganie jajka Kiko zza granicy.

      Usuń
  11. dobry pomysł z tym przecięciem :) Używam takiej gąbki, może nie przy każdym makijażu ale dość często. Dobrze wiedzieć że nic niechcianego w środku nie siedzi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod warunkiem, że jajo właściwie się pielęgnuję. Co się zrodzi w środku przy braku regularnego czyszczenia - nie wiem, tak daleko eksperymentować nie zamierzam :]

      Usuń
  12. Fajna sprawa , jeszcze nie próbowałam takiego nakładania podkładu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie przetestuj, gąbeczka to rewelacyjna rzecz!

      Usuń
  13. Od kiedy mam gabeczke nie wyobrażam soviet innego aplikowania podkładu na twarz świetna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kurcze a ja tu myślałam, że będzie jakaś gruba akcja, a tu nic :) a na serio to ja się jakoś do gąbeczki przekonać nie mogę. pamiętam te, które były pierwsze zwykłe gąbeczki i nie lubiłam ich. Nie podszedł mi też pędzel. Najbardziej lubię nakładać podkład palcami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem gąbeczka rozprowadza podkład jak żadne inne akcesorium, ani pędzle ani palce nie dają podobnego rezultatu :)

      Usuń
  15. ja mam te różowe jajo z dm i jestem z niego bardzo zadowolona dbam o nie więc służy mi już długo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem każda gąbeczka się sprawdza, marka i kolor nie mają znaczenia :)

      Usuń
  16. Heh, spodziewałam się, że jednak coś tam będzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. tez tak myslslam ale rozcielam swoje starego BB tez w inna strone, tak jakby wzdluz i przy tyleczku nie bylo az taki milo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzdłuż też go pocięłam, nic nie znalazłam :)

      Usuń
  18. No proszę, ale czyściutka w środku :)
    Ja mam jajo z Ebelin ale muszę się skusić w końcu na oryginalnego BB :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno pod względem działania Ebelin i BeautyBleender się nie różnią, po co przepłacać? :)

      Usuń
  19. Biedne jajo poświęciło się dla sprawy :( Ja osobiście preferuję te trójkątne gąbki, są dla mnie jakieś łatwiejsze w myciu i nakładaniu podkładu i nie uważam, żeby były siedliskiem bakterii- trzeba tylko o nie odpowiednio dbać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za to nie wyobrażam sobie wykonywania makijażu bez tych w kształcie jajka - idealnie nakładają podkład i korektor, a do tego nie wypadają mi z rąk, co zdarzało się niejednokrotnie przy mniejszych egzemplarzach :)

      Usuń
  20. ciekawa jestem czy teraz tym wnętrzem dałoby się nałożyć podkład

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbować nie będę, mam w zanadrzu nowe jajeczko :)

      Usuń
  21. Czyli co ?! Ścinamy wierzchnią warstwę albo tniemy wzdłuż i ... używamy dalej :D
    Hardcore :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co kto lubi, ja sobie tego nie wyobrażam :>

      Usuń
  22. Widziałam już taki post, efekt był również ten sam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Hmmm, naprawdę ktoś wierzyl że tam w środku coś się znajduje? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że w przypadku złej pielęgnacji mogłyby się tam znaleźć resztki produktów do makijażu i/lub pleśń.

      Usuń
  24. Fajny :) Mam gąbkę Cosmopolitan o identycznym kształcie :)

    OdpowiedzUsuń
  25. właśnie testuję gąbeczkę z Real Techniques (moja pierwsza gąbka) i zaczynam rozumieć skąd bierze się tyle pozytywnych głosów :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ta pomarańczowa, ze ściętym bokiem? Jestem ogromnie ciekawa, czy jest równie dobra co pędzle z RT! Daj koniecznie znać!

      Usuń
  26. Mam jajo z Ebelin i jest dobre :) dobra pielęgnacja i będzie długo służyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem podobnego zdania. O pędzle również trzeba dbać, wielkiej różnicy nie ma.

      Usuń
  27. :D Tytuł posta zabrzmiał iście biologicznie ;) a tego rodzaju gąbeczki jeszcze nie stosowałam, muszę to koniecznie zmienić, bo same pozytywne opinie o niej słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej (i przyjemniej) rozkroić gąbeczkę do makijażu niż żabę :)

      Usuń
  28. Nie stosowałam jeszcze tego typu gąbeczek, ta co prezentujesz dużo przyjemniejsza jest dla portfela pod warunkiem, że mamy dostęp do kiko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma większego znaczenia, czy to Kiko, Ebelin czy BeautyBlender - wszystkie działają podobnie.

      Usuń
  29. Moja ciekawość została zaspokojona, ale różnica środka na tej zużytej powierzchni jest wielka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to tylko kwestia koloru, całe szczęście :)

      Usuń
  30. Kupilam właśnie jeden zamiennik, ale nie pałam do niego szczególną sympatią. Jeszcze się nie bawiłam tak bardziej, nie testowałam, ale codzinne mycie bardzo mi nie odpowiada ;) zostanę bez wątpienia przy pędzlach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jakim zamienniku mowa? Jestem ciekawa gąbeczkowych nowinek!

      Usuń
  31. Uwielbiam takie gąbki do nakładania podkładu i nie wiem co musiałoby wyskoczyć ze środka żebym przestała ich używać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam bardzo podobną opinię :) Gąbeczki są naj :)

      Usuń
  32. tylko wiesz, bakterie nie są widzialne gołym okiem, dezynfekować to raczej ciężko (a pędzle ja np. dezynfekuję co jakiś czas)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pędzli raczej nie dezynfekujesz przed każdym użyciem. Po prostu je myjesz, dokładnie jak ja gąbeczkę. Moim zdaniem większej różnicy nie ma.

      Usuń
  33. Spodziewałam się tego, że tak właśnie będzie wyglądać ta gąbeczka :) Nie ma co demonizować. Na pewno gorsze paskudztwa siedzą na naszych klawiaturach albo myszkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. A gąbeczka nie zbiera więcej bakterii niż pędzel.

      Usuń
  34. Zastanawiałam się po cóż robić przekrój poprzeczny gąbeczki... jakoś nigdy nie snułam wizji o grzybach i robakach czających się wewnątrz gąbeczki :D
    Ja sama od miesiąca mam przyjemność używać gąbeczki Real Techniques i bardzo polubiłam tą metodę aplikacji produktów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chodzi o robaki, o pleśń bardziej, zwłaszcza, że gąbeczka ma regularny kontakt z wodą.

      Usuń
  35. Odpowiedzi
    1. Nawet bardzo, przez chwilę nabrałam podejrzeń co do wnętrza mojej gąbeczki :)

      Usuń
  36. Doskonały pomysł, szkoda tylko, ze dwa dniu temu wyrzuciłam zużytą gąbkę. Ale z pewnością wykorzystam ten sposób kolejnym razem. Bardzo przydatny post. Dzięki!!:_)

    OdpowiedzUsuń
  37. Stwierdzam, że muszę wreszcie wyrzucić swój pędzel...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo taki jest stary czy nieużywany? :)

      Usuń
  38. A przed chwilą właśnie czytałam o wątpliwościach, ty je jednak rozwiałaś, chyba wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Ja tam uwielbiam jajka. Od momentu, kiedy kupiłem swoje pierwsze i wypróbowałem - używam codziennie. Próbowałem różnych, jedne lepsze, inne gorsze, ale wszystkie pędzle do podkładu poszły w odstawkę : )))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest dokładnie tak samo - bez gąbeczki makijażu nie wykonuję :)

      Usuń
  40. Przerobiłam już kilka różnych jajek. Są zdecydowanie lepsze, wygodniejsze od pędzli ale nie wszystkie w przekroju wyglądają tak dobrze jak Twoje. Te zupełne tanioszki zbierają w sobie wielee nieczystości. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy to kwestia jakości jajka (i różnicy w cenie), czy pielęgnacji - optowałabym za tym drugim.

      Usuń
  41. Bardzo fajny test! :) Cieszę się, że ma taki wynik. Sama używam Ebelinka i zastanawiałam się co kryje w środku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy zużyję moje aktualne dwa jaja, sięgnę po Ebelin, dużo dobrego o nim słyszałam :)

      Usuń
  42. Nigdy nie miałam wątpliwości co do "higieniczności" gąbeczek do makijażu, kluczem jest przecież odpowiednie dbanie o nie, ale miło jest zobaczyć (po raz kolejny zresztą!), że ze środka gąbeczki wcale miliard bakterii się nie wylewa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bakterie są na pewno, grunt, że innych niespodzianek nie znalazłam :)

      Usuń
  43. Coraz bardziej kuszą mnie te gąbeczkowe cuda ...
    A do tej pory się zarzekałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. moja pękła w pół i też jest czysta :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Widziałam filmik na YT gdzie dziewczyna wyciąga robaki ze swojego BB. Już się nie pozbędę tej myśli....

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.