O oleju dobrym i złym (bez morału)

poniedziałek, 27 stycznia 2014



Dbam o włosy. Nie farbuję ich, nie katuję kosmetykami do stylizacji. Nie zapominam o odżywianiu. Stosowanie suszarki ograniczam do minimum. Staram się.

Nakładam oleje. Cierpliwie czekam, a później je zmywam. I co stwierdzam? 

Stwierdzam, że znakomita część moich wysiłków idzie na marne wyłącznie dlatego, że zdarza mi się wybierać złe produkty. Nie zawsze przed zakupem sprawdzam skład, nie zawsze jest on zresztą uwidoczniony. Do niedawna sądziłam, że produkt do olejowania nie może być zły, może co najwyżej mniej lub bardziej odpowiadać potrzebom moich włosów. Otóż nie - oleje mogą być doskonałe, mogą również do niczego się nie nadawać


Rzućcie okiem na dwa poniższe składy:

(PRODUKT 1) SKŁADOrganic Triticum Vulgare Germ Oil, Arctium Lappa Seed Oil, Mentha Arvensis Leaf, Pimpinella Anisum Seed, Linum Usitassimum Seed, Helianthus Annuus Seed Oil, Organic Hippophae Rhamnoides Fruit Oil, Organic Borago Officinalis Seed Oil, Tocopherol, Organic Rosmarinus Officinalis Leaf Oil, Salvia Officinalis Oil, Juniperus Communis Fruit Oil, Piper Nigrum Fruit Oil, Silybum Marianum Extract, Foeniculum Vulgare Oil, Abies Sibirica Oil

(PRODUKT 2) SKŁAD: Liquid Paraffin, RBD* Canola Oil, RBD Palmolein Oil, Parfum, Amla Extract, BHT, CI 47000, CI 61565, CI 26100

Jeśli zainteresował Was skrót RBD, spieszę z wyjaśnieniem - oznacza on, że substancja została poddana obróbce polegającej na rafinowaniu, wybieleniu i wzbogaceniu o składnik zapachowy (refined, bleached and deodorized). 


Kosmetyk, którego skład widnieje jako pierwszy, to kompozycja olejów i olejków poprawiająca wzrost włosów, o której wspominałam w niedawnej notce poświęconej rosyjskim nabytkom (KLIK). Drugi z produktów to Amla Hair Oil marki Dabur - olej znany i gorąco rekomendowany w pielęgnacji włosów

Zaskoczeniem jest również stosunek ceny do pojemności

- 250 ml doskonałego jakościowo produktu kosztuje 38 zł

-100 ml płynnej parafiny to koszt ok. 12 zł, co w przeliczeniu daje ok. 30 zł za 250 ml


Nie mam wątpliwości co do przewagi naturalnych olejów nad ciekłą parafiną z wątpliwym dodatkiem ekstraktu z amli. Wkurza mnie naiwność moja - że dałam się nabrać na obietnicę pielęgnacji rodem z Dalekiego Wschodu - i producenta - że ma czelność oferować klientom tak fatalny kosmetyk.

Morału nie ma. Wystarczającą nauczkę stanowią dla mnie pieniądze wyrzucone w błoto (i to dosłownie) i tępy odgłos plastikowej flaszki pełnej zielonego, śmierdzącego paskudztwa, lądującej na dnie kosza na śmieci. Segregować nie zamierzam, dopóki wspólnota nie zainwestuje w kontener na odpady chemiczne


Podobne wpisy

26 komentarze

  1. Ja też za nią nie przepadam, choć zużyłam już większość butli, faktycznie trochę kicha bo lepsze same oleje w składzie:D

    OdpowiedzUsuń
  2. ooo,a myslalam ze ten dabur to fajny produkt na porost wlosow. duzo osob go zachcwalalo i ja nawet go wpisalam na chciejliste. teraz to chyba go wykresle!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam jabłkową Amlę, została jedna trzecia butelki. Stoi i czeka na łaskę pańską. Nie powaliła mnie efektem działania na kolana. ;)
    A na widok rosyjskich nowości świecą mi się oczy. Czas robić miejsce na półce! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uuu a to łobuzy :) Ja ostatnio zaprzestałam olejowania, ale na pewno wrócę do tegoż "procederu" :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurcze, a niby ten olej jest tak zachwalany.
    A skład olejku pierwszego jest rewelacyjny, Amli nawet porównać nie można z tym pierwszym.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nauczyłam się już dawno czytać składy, chciałam kiedyś kupić olej arganowy, wpisałam w allegro a tam cena niziutka, coś ok. 20 zł za niespełna 100ml, pomyślałam że coś musi być nie tak. I faktycznie w składzie mieszanka olejów, głównie na bazie oleju migdałowego, ale arganowy też gdzieś tam był. Tak samo jak śmiać mi się chce, gdy mówią mi niektórzy, że używają olejku na włosy, patrzę na skład, a tam czyste silikony. Uświadamiam znajomych co prawda w niektórych kwestiach, ale czasem nie mam już cierpliwości.
    A wracając do notki, dobrze, że piszesz, też chciałam kiedyś kupić coś z dabura, chyba olej z dodatkiem kaktusa, ale nie spodobał mi się skład!

    OdpowiedzUsuń
  7. 100 ml nafty kosmetycznej kosztowało mnie 5 zł. Miałam ten "olejek" dawno temu i od tamtej pory wszystkie indyjskie specjały do włosów omijam szerokim łukiem.

    OdpowiedzUsuń
  8. nie znamy, bardzo cenimy jednak działanie naturalnych olejków....:)
    Szkoda że się nie sprawdził..

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam go i nie byłam z niego zadowolona...

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze, że rzadko sięgam po takie produkty, bo 38 zł to nie jest mało.

    OdpowiedzUsuń
  11. A to może po Sesie mi tak włosy lecą? ;/ Muszę oblookać dokładnie skład :P

    OdpowiedzUsuń
  12. też się nacięłam na Amla Dabur, na fali olejowania gdy inne włosomaniaczki go polecały :/ tak się napaliłam ze nawet nie spojrzałam na skład. Teraz mam dwa ulubione oleje do skóry głowy i włosów o zacnych składach. Jest to olej Bhringraj oraz Lass Naturals IHT 9.

    OdpowiedzUsuń
  13. Uuuuu, i ja się nacięłam :( Nie wiedziałam, ze Amla ma tak kiepski skład.

    OdpowiedzUsuń
  14. O tym oleju słyszałam tyle dobrego, że jakby mi przyszło do kupna, to pewnie porwałabym nawet nie patrząc na skład, chociaż zawsze czytam dokładnie... Dzięki za ten post.

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam kiedyś Amlę, i u mnie się sprawdził ;p

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie sprawdza się dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  17. miałam wątpliwości czy kupić olej Amla, ale teraz to już go nie kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam Amlę i czeka na swoją kolej, ale mnie nie zachęciłaś do przyspieszenia jej kolejki...

    OdpowiedzUsuń
  19. Mnie jakoś te Amle i inne nie kuszą. Ostatnio za to wpakowałam na włosy zwykły lniany olej, lekko podgrzany i mimo, że mam miękkie i gładkie włosy z natury, to po użyciu oleju lnianego nie mogłam przestać miziać się po głowie :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Jestem totalnie zrażona do kosmetyków Dabur, dopiero co wyrzuciłam olej ze słodkich migdałów ej firmy, oczywiście parafina na pierwszym miejscu a skład był sprytnie zaklejony polską naklejką, dopiero gdy porządnie przemokła zorientowałam się dlaczego ten kosmetyk nie działa a wręcz przeciwnie!

    OdpowiedzUsuń
  21. szkoda,że tak zawiódł,a myślałam że mają fajne produkty:( buu

    OdpowiedzUsuń
  22. smutna prawda, lepiej nie kombinować, oliwa z oliwek, olej słonecznikowy, lniany, też są dobre- jeśli kupisz dobrej jakości w składzie nie znajdziesz takich " kwiatków" jak tutaj..

    OdpowiedzUsuń
  23. Olejku Amla uzywalam przed ok.dwudziestu laty, bo moje wlosy zawsze by slabiutkie a jak przyjechalam do Londynu i zobaczylam wlosy Hindusek to zazdrosc mnie zaczela zzerac. Dowiedzialam sie ze olejuja wlosy, wiec chwycilam za niego (nie byl tani), ale kiedy zaczelam cokolwiek rozumiec po angielsku i przeczytalam sklad odrazu go odstawilam, szczegolnie ze nie widzialam zadnej poprawy, tylko mi sie bardziej przetluszczaly i smierdzialy. Kiedy wiec na wielu blogach zaczelam czytac pochlebne oceny nie moglam tego zrozumiec, wiem ze kosmetyk u jednej osoby sie sprawdzi a u innej nie, ale przesada jest promowac cos jako naturalne jesli takie nie jest. Amla jest do KITU, ja moge polecic najzwyklejszy olej rycynowy- nierafinowany.
    pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  24. Chce jeszcze was ostrzec abyscie jednak czytaly dokladnie sklad kosmetykow orientalnych, ja mam tutaj duzo sklepow z kosmetykami "etnicznymi" i wiekszosc z nich jest napakowana chemia chociaz napisy krzycza ze sa naturalne.

    OdpowiedzUsuń
  25. Trochę mi ulżyło, już myślałam że ja jestem czepialska, no bo jak to ? Wszyscy zachwycają się Amlą, a ja psioczę. Jakiś czas temu chciałam wprowadzić kosmetyki indyjskie do oferty, ale zrezygnowałam kiedy udało mi się ( co wcale nie było proste ) dotrzeć do składów: olejek Amla- parafina, któryś z olejków migdałowych do włosów -parafina, a wszystko pod szyldem "naturalne". Oczywiście są osoby zadowolone z używania tego produktu, ale efekt nie ma nic wspólnego z aktywną regeneracją włosów po prostu parafina okleiła je jakby ktoś przeciągnął świeczką i tyle. Wniosek - bez czytania składów ani rusz.

    OdpowiedzUsuń
  26. Olejom mówię stanowcze nie.
    Miałam arganowy, kokosowy i migdałowy.
    Żaden się nie sprawdził, niestety.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.