Kosmetyczni-długowieczni: Cream Colour Base MAC po blisko dwóch latach stosowania

piątek, 17 stycznia 2014



Podczas gdy na wielu blogach prym wiodą posty poświęcone Mary-Lou Manizer - kultowemu nieomal rozświetlaczowi w kompakcie produkcji The Balm, ja konsekwentnie sięgam po kremową alternatywę - Cream Colour Base marki MAC w odcieniu Pearl. Stosowanie kosmetyku rozpoczęłam w marcu 2012 roku. Jak nietrudno policzyć, wkrótce upłyną ponad dwa lata od kiedy wielofunkcyjna, rozświetlająca baza gości w mojej kosmetyczce. Czy nadal jestem z niej równie zadowolona jak w chwili zakupu? TAK!


O tym, jak wszechstronnym kosmetykiem jest Cream Colour Base i jak estetyczne zapewnia wykończenie, możecie przekonać się we właściwej recenzji produktu (KLIK). Najczęściej po kremowy rozświetlacz sięgam celem podkreślenia szczytów kości policzkowych. Nałożona w niewielkiej ilości nadaje skórze piękny, waniliowo-szampański blask


Jak widać na powyższym obrazku, w ciągu prawie dwóch lat nie udało mi się zużyć sporo produktu. Mimo że rozświetlacz służy mi przy wykonywaniu każdego makijażu, ubytek jest raczej znikomy. Pomimo kremowej konsystencji, baza nie zmieniła właściwości ani odcienia (różnice kolorystyczne widoczne na zdjęciu to sprawka światła). 


Kosmetyk doceniam za piękny, subtelny efekt, rewelacyjną wydajność i przyjemną, kremową formułę, która pozwala na dowolne łączenie z innymi produktami do makijażu. Dopóki nie opróżnię zawartości opakowania, z całą pewnością nie sięgnę po kolejny rozświetlacz. Niewykluczone, że w przyszłości zakupię kolejny egzemplarz - przypuszczam, że w starciu z Cream Colour Base nawet Mary-Lou nie ma szans :) Najserdeczniej polecam!

Znacie rozświetlającą bazę pod makijaż marki MAC? Jestem ciekawa, czy służy Wam równie dobrze!


Podobne wpisy

28 komentarze

  1. Piękny kolor i plus za trwałość.

    OdpowiedzUsuń
  2. Produkty Maca są bardzo trwałe, jednorazowy wydatek na parę lat. To w nich lubię. Bardzo ładny kolorek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi się sposób w jaki ją wykorzystujesz. WIdać też, że producent nie pożałował zawartości.
    Nie trafiłam jeszcze na bubla z MAC.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super sprawa... jestem pod wrażeniem jego wydajności... prawie 2 lata to całkiem sporo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mary-Lou Manizer nigdy mnie nie pociągał, ale ten produkt zdecydowanie pozostaje w kręgu moich zainteresowań :) Moje 2 cienie z MAC po roku bardzo, ale to bardzo intensywnego używania mają tylko delikatne wgłębienia. To lubię. Jeden większy wydatek, ale na długie lata :)

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie w tej kwestii świetnie sprawdza się cień 395 z Inglota.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie również, ale lubię tez kulki z Kobo :)

      Usuń
  7. Nabrałam ochoty na niego po przeczytaniu, że mój ukochany Mary-Lou nie dorównuje mu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Z jednej strony fajnie gdy kosmetyki są wydajne - zwłaszcza te drogie i zwłaszcza te które są świetne, ale ja dopóki nie zużyję jednego mam straszne wyrzuty sumienia gdy chcę kupić coś nowego, dlatego chyba wolę niewydajne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam, ale po Twojej pozytywnej recenzji na pewno przyjrzę się bliżej :) MAC ma tyle kosmetyków, że ciężko odnaleźć się w ich ofercie. A na takie perełki warto zwracać uwagę!

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie mam dostępu do MAC, a jestem z tych, co wolą na żywo obmacać te droższe kosmetyki. Fajnie, że używasz jej nie tylko "zgodnie" z przeznaczeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie sądziłąm, że jest aż tak wydajny. Ciekawa jestem jak z innymi produktami Mac, bo nigdy nic z tej firmy nie miałam, a ostatnio choruję na studio fix :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale bajer:) Przemawia do mnie taki kosmetyk:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Za te kosmetyki płaci się dużo, ale są mega wydajne :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo ładnie się prezentuje, ja uwielbiam takie szampańsko-waniliowe odcienie. Patrząc na cenę takich produktów często kręcimy nosem, bo nie zwracamy uwagi na to jak długo będzie nam on służył, a na dłuższą metę, zakup na pewno się opłaca.

    OdpowiedzUsuń
  15. piękny kolor, no i jaka wydajność! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajnie się prezentuje, ale ja jakoś stronię od kosmetyków w kremie, średnio się trzymają na mojej skórze.

    OdpowiedzUsuń
  17. Eh, może kiedyś kupię pierwszy kosmetyk z MACa ;p

    OdpowiedzUsuń
  18. do kosmetykow MAC bardzo czesto przekonuje mnie to jak bardzo sa wydajne! wiem ze nie wszystkie, i dwa z nich na ktore mam chrapke podobno szybciutko sie koncza ( puder prasowany i wysuwana kredka do brwi ), ale na przyklad roze to chyba produkty nie do zdarcia!

    OdpowiedzUsuń
  19. Dziekuje za polecenie;-) mam nadzieje, ze skorzystam!:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosmetyk jest niezwykle wydajny:) Rzadko można spotkać się z kremowym rozświetlaczem, która w ciągu dwóch lat nie zmienia konsystencji:)

      Usuń
  21. Mam podobne doświadczenia z produktami MACa jeśli chodzi o wydajność, chociaż CCB jeszcze nie było w mojej kolekcji :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten MAC dużo bardziej mnie przekonuje od Benefitowego High Beama – oba bardzo znane, ale MAC i jego kremowa formuła wygrywają moim zdaniem. Benefit daje 6 miesięcy na zużycie swojego rozświetlacza, co jest praktycznie niemożliwe, chyba że używa go zawodowa makijażystka, która highbeamuje co godzinę nową twarz ;) MAC trafia na moją wishlistę :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Aż z ciekawości spojrzałam do Twojej recenzji sprzed tych dwóch lat (kocham rozświetlacze i choć pewnie nie kupię sobię tego MACa, to fajnie pomarzyć) to zobaczyłam, że wtedy kosztował 60 zł - nie najgorzej jak na taką wydajność. Później spojrzałam na stronę firmy i okazało się, że podrożał 20 zł, nieźle..

    OdpowiedzUsuń
  24. Jestem zaskoczona jego wytrzymałością :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Świetny post. MAC od dawna mnie już kusi. :))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.