Holika Holika - Aqua Petit Jelly BB

poniedziałek, 4 listopada 2013


Kremowych opowieści ciąg dalszy. Tym razem postanowiłam przyjrzeć się z bliska kosmetykowi , którego formuła frapowała mnie od dłuższego czasu. W końcu kto by się oparł obietnicy lekkiego kremu o żelowej konsystencji, miętowo-owocowym zapachu i niezwykle udanym, jasnym kolorze? Cóż, jak pokazuje dzisiejsza recenzja - ja się nie oparłam :) Przed Wami Aqua Petit Jelly BB marki Holika Holika!


Krem zamknięty jest w buteleczce wykonanej z matowionego szkła, zamykanej od góry na plastikową nakrętkę, kryjącą niewielką szpatułkę dozującą kosmetyk. Doceniam kreatywność producenta, zwłaszcza oryginalny kształt opakowania. Z drugiej strony, nad uroki nowoczesnych form użytkowych przedkładam funkcjonalność, a ta w przypadku Aqua Petit Jelly BB nieco zawodzi. Zdecydowanie bardziej życzyłabym sobie, aby krem zapakowano w higieniczną buteleczkę typu air-less. Ponadto, rozwiązanie takie nasuwa lektura składu - zgodnie z informacją nadrukowaną na tyle kartonika, który zabezpiecza szklaną butelkę, produkt aż w 40% składa się z wody. Mechanizm próżniowy z całą pewnością zapobiegłby niepotrzebnemu wysychaniu kremu


Na etykiecie dotyczącej produktu nie znalazłam grupy docelowej, dla której kosmetyk jest dedykowany. Z właściwości produktu wnioskuję, że przeznaczony jest głównie dla posiadaczek skóry normalnej wymagającej delikatnego nawilżenia, odświeżenia, wyrównania kolorytu oraz ukrycia drobnych niedoskonałości. Jak wspomniałam, formuła kremu bazuje na wodzie, która, jeśli wierzyć zapewnieniom producenta, wypełnia niemal połowę szklanej buteleczki. Ponadto, w formule zawarto kilka ekstraktów roślinnych, sok z aloesu i glicerynę. Niestety, miejsca nie zabrakło również dla kilku parabenów. Za właściwości przeciwsłoneczne kosmetyku odpowiada filtr mineralny - dwutlenek tytanu - zapewniający ochronę na poziomie SPF 20 i PA++.

SKŁADWater, Titanium Dioxide, Hydrogenated Polyisobutene, Butylene Glycol, Dimethicone, Sorbitan Isostearate, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Iron Oxides (CI 77492), Triethanolamine, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Stearic Acid, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Methylparaben, Chlorphenesin, Aluminum Hydroxide, My Asia Beauty, Triethoxycaprylylsilane, Isohexadecane, Iron Oxides (CI 77491), Propylparaben, Fragrance(Parfum), Iron Oxides, Disodium EDTA, Polysorbate, Sodium Hyaluronate, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Extract, Codium Tomentosum Extract, Enteromorpha Compressa Extract, Macrocystis Pyrifera Extract, Ecklonia Cava Extract, Gelidium Cartilagineum Extract, Laminaria Japonica Extract, Hydroxyapatite, Mentha Arvensis Leaf Extract, Mentha Rotundifolia Leaf Extract, Imperata Cylindrica Root Extract, Glycerin, PEG-8, Glyceryl Caprylate, Agar, Potassium Sorbate, Pentaerythrityl Tetraisostearate, Carbomer, Caviar Extract, Sodium Benzoate, Silica Dimethyl Silylate, Butylparaben, Ethylparaben, Sodium Chondroitin Sulfate, Isobutylparaben, Atelocollagen


Jak sama nazwa wskazuje, Aqua Petit Jelly BB to kosmetyk o formule żelowej. Pod względem konsystencji znacząco odbiega od znanych mi, mocno kremowych produktów do makijażu, nie przypomina również podkładów półpłynnych. Jego struktura jest dość zwarta, a przy tym lekko galaretkowa. Krem posiada niezwykle sympatyczny zapach łączący nuty owocowe i miętowe. Ostatnim równie przyjemnie pachnącym kosmetykiem do makijażu, jaki miałam okazję stosować był kultowy podkład marki Bourjois - Healthy Mix. Przyznam jednak, że na jego tle Aqua Petit Jelly BB wypada znacznie lepiej :)

W kwestii koloru- jest wyśmienicie! Produkt występuje w dwóch wariantach. Posiadany przeze mnie jaśniejszy odcień Light Beige (nr 01) przypadnie do gustu posiadaczkom jasnej, porcelanowej cery. Krem posiada wyraźną domieszkę żółtego pigmentu, dzięki czemu optycznie odświeża cerę

Od lewej:

- Under 20 - Multifunkycjny Antybakteryjny Krem BB (odcień najjaśniejszy - nr 01)
- Missha - Signature Wrinke Filler BB Cream (odcień najjaśniejszy - nr 21)
- Holika Holika - Aqua Petit Jelly BB Cream (odcien najjaśniejszy - nr 01)
- iFiona - Moist Color Control Cream
- Dr Renaud - Apricot BB Cream
Krem nakładam na uprzednio nawilżoną i potraktowaną bazą z filtrem (KLIK) skórę twarzy. Za pomocą plastikowej szpatułki ukrytej pod nakrętką na dłoń nakładam porcję kremu. Pomimo lekkiej, żelowej formuły, aplikacja kosmetyku nie należy do najłatwiejszych. Produkt niespodziewanie szybko zasycha na skórze, co przy niewystarczającym roztarciu powoduje nieestetyczne smugi. Efekt mogę śmiało porównać do właściwości znanego podkładu Revlon ColorStay - precyzyjna aplikacja wymaga szybkiego i dokładnego rozprowadzenia kosmetyku na powierzchni skóry - po chwili produkt zastyga uniemożliwiając dokonanie jakichkolwiek poprawek

Spośród przetestowanych przez mnie sposobów zdecydowanie najlepiej sprawdza się stempelkowanie skóry wilgotną gąbeczką pokrytą kremem. Zachowując odpowiednie tempo udało mi się wypracować estetyczny, względnie równomierny efekt. Niestety, bez gąbeczki ani rusz* - nakładanie kremu za pomocą palców, ani pędzla nie przyniosło oczekiwanych rezultatów.

* Całe szczęście, ruszać się daleko nie trzeba - producent do opakowania z kremem dołączył niewielką, skośną gąbeczkę, która po zwilżeniu całkiem nieźle aplikuje kosmetyk. 


Krycie kremu oceniam jako umiarkowane. Kosmetyk - pod warunkiem udanej aplikacji - pozostawia na skórze delikatną, przejrzystą warstwę koloru. Wyrównuje niewielkie przebarwienia, ujednolica odcień cery, ale o tuszowaniu większych niedoskonałości nie ma raczej mowy

W kwestii właściwości nawilżających - jestem mocno rozczarowana. Od kremu na bazie wody oczekiwałam nie tylko odświeżenia, ale również nawilżenia. Tymczasem, kosmetyk zamiast poprawiać kondycję skóry, uparcie podkreśla przesuszone partie twarzy. W rezultacie, bezpośrednio przed aplikacją Aqua Petit Jelly BB zmuszona jestem nałożyć hojną porcję kremu nawilżającego - tylko w ten sposób jestem w stanie wyeliminować problem suchych skórek widocznych spod makijażu. Jako posiadaczka skóry suchej życzyłabym sobie, aby producent nieco więcej uwagi poświęcił składowi kosmetyku - dodatek kwasu hialuronowego lub lekkiego składnika nawilżającego potrafi zdziałać cuda

Aqua Petit Jelly BB pozostawia zdecydowanie matowe wykończenie, przez co przypadnie do gustu posiadaczkom cery tłustej. Na mojej suchej skórze krem nie wymaga pudrowania. Nie ściera się, nie warzy, ani nie utlenia. Pod względem właściwości przypomina mi produkt typu longlasting, co w zestawieniu z nazwą i lekką formułą, stanowi niemałą niespodziankę. Krem nałożony rano bez trudu nosi się przez cały dzień, aż do wieczornego demakijażu


Z uwagi na niewielkie krycie i przyjemną, żelową konsystencję, po krem z ochotą sięgałam w okresie letnim. Aktualnie, moja skóra wymaga intensywnego nawilżenia, zarówno w trakcie zabiegów pielęgnacyjnych jak i makijażowych, dlatego po kosmetyk sięgam raczej sporadycznie. Do jego stosowania wrócę nieco cieplejszą porą, adekwatnie do potrzeb mojej skóry. 

Krem mogę polecić zwolenniczkom delikatnego, ale zarazem matowego makijażu twarzy. Pomimo przypominającej galaretkę formuły, sporej zawartości wody i obietnic nawilżonej, odświeżonej skóry, moja cera oparła się urokom Aqua Petit Jelly BB. Nie oznacza to bynajmniej rozstania z marką Holika Holika. Ot, mały makijażowy zawód, jakich w życiu wiele... :)

Znacie kosmetyki marki Holika Holika? Które polecacie?

- pojemność: 40 ml
- cena: ok. 79 zł
- dostępność: sklep internetowy MyAsia (KLIK)


Podobne wpisy

65 komentarze

  1. Ale opakowanie trzeba przyznać, że ma słodkie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałam go kupić ale bałam się, że będzie wysuszać... Nie mam przekonania do kupowania podkładów bez wcześniejszego zmacania... Szkoda, że się na nim zawiodłaś:/

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Najtańszy nie jest, ale bywały znacznie droższe :)

      Usuń
  4. Ciągle zastanawiam się nad jego zakupem :) po Twojej recenzji zwiększyła się moja chęć na niego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbuj, a nuż okaże się Twoim ulubieńcem? :)

      Usuń
  5. Niezła przebitka cenowa, u sklepie Holiki kosztuje 13500 wonów, czyli ok 40 zł, a i często można trafić na promocje (ja np. trafiłam u nich raz na -30% na cały asortyment). Generalnie przymierzam się do niego od jakiegoś czasu, ale pewnie przygarnę dopiero wiosną ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah i jeden z moich ulubionych zapachów, Holi Holi Magic Drop Make Me Sweet, jest od Holika Holika <3 ^^

      Usuń
    2. Cóż, dystrybutorzy muszą z czegoś żyć :)

      Usuń
  6. Jakie słodkie opakowanie :)
    Nie słyszałam o nim jeszcze..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Holika Holia to marka, która od niedawna gości na polskim rynku kosmetycznym, pewnie dlatego.

      Usuń
  7. nie lubiłam go. oddałam koleżance...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Czyli jednak ty też ;)
      Kupiłam z moniak ten krem na pół i również po paru próbach posłałam dalej :P U mnie powodował straszne spięcie skóry, podkreślał skórki a po paru godzinach łuszczył się ze skórą i wyglądałam jak wąż podczas wylinki. Podrażniał mi cerę, byłam cała czerwona. W dodatku ta toporna aplikacja... Dla mnie be i fe, jedynie kolor miał idealny.

      Usuń
    2. niestety u mnie zachował się dokładnie jak u Ciebie...

      Usuń
    3. W moim przypadku aż tak źle nie działa, ale daleko mu do kremowej doskonałości.

      Usuń
  8. Mam go i żywię do niego nieco mieszane uczucia, ale więcej jest tych pozytywnych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to krem dość specyficzny, zdecydowanie dla wąskiego grona odbiorców.

      Usuń
  9. Opakowanie słodkie.. nigdy nie miałam...

    OdpowiedzUsuń
  10. to ja raczej nie chcę go poznać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdemu przypadnie do gustu, zresztą jak każdy podkład.

      Usuń
  11. Wszystko fajnie, ale obawiam się że formuła jest dla mnie za lekka ... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz na myśli krycie czy stopień matowienia?

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Przypomina mi foremkę do piaskowych babek :)

      Usuń
  13. Miałam swego czasu straszną ochotę na tego bebika, chyba głównie ze względu na słodkie opakowanie, ale się nie skusiłam. Bałam się przede wszystkim, że - klasyk - okaże się za ciemny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli chodzi o kolor, to nie ma co się bać. Ja jestem bardzo blada i u mnie pięknie wtapiał się w skórę, jako jedyny nie ciemniał. Jedynie właściwości miał okropne :P

      Usuń
    2. Zgadzam się z Madame Peacock, kolor jest całkiem jasny i ładnie stapia się z naturalnym odcieniem skóry.

      Usuń
  14. Ale fajnie wygląda! :) Jak nadaje matowy efekt, to zdecydowanie nadaje się dla mnie - może kiedyś się z nim zapoznam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz mat, powinnaś być zadowolona.

      Usuń
  15. A mnie się to opakowanie nie podoba.
    No i jeszcze ten aplikator ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wizualnie, jest całkiem sympatyczne. Gorzej z funkcjonalnością.

      Usuń
  16. szkoda, że nie pokazałas na buzi
    nie raz przekonałam się o tym, że bebik na dłoni to nie to samo co na buzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się wrzucić zdjęcia przed - po, easy :)

      Usuń
  17. opakowanie wizualnie przesłodkie, ale nie bardzo funkcjonalne. zdecydowanie bardziej wolę pompkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również, o ile wygodniej byłoby użytkować krem...

      Usuń
  18. Prezentuje sie calkiem ciemawie, moze latem sie skusze ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Opakowanie fajne i kosmetyk też niczego sobie ale cena trochę za wysoka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli wziąć pod uwagę zabójczą wydajność kremu - cena jest jak najbardziej do przełknięcia.

      Usuń
  20. Brzmi ciekawie, ale jak podkresla suche skorki, to nie dla mnie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele zależy od rodzaju skóry. Na mojej, suchej, nie sprawuje się najlepiej. Niewykluczone jednak, że posiadaczki cer tłustych będą z jego działania bardzo zadowolone.

      Usuń
  21. niecierpku, nie na temat, ale kupilam lakier matowy barry m nude vanilla, nie wytrzymalam,na zywo jest jeszcze pileniejszy niz na swatchach w necie!! kocham kocham kocham kocham :) a nie wiesz do mkiedy beda dostepne w sklepach? podobno to limitowanka... jesli tak, musze kupic zapasy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kamka, ogromnie się cieszę! Jestem na etapie intensywnych testów, niedługo pojawią się notki z prezentacją każdego egzemplarza. Zdradzę tylko, że jestem zakochana w całej serii - rewelacyjne lakiery!

      Usuń
  22. Nie miałam, ale kusi :) póki co z Holiki miałam krem BB Clearing, mnie się podobał, choć podkreślał suche skórki ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. co za śmieszny krem, dziwny dosyć ale łądne ma opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, tyle tylko, że opakowanie to nie wszystko.

      Usuń
  24. Cześć:) Mam zaszczyt wręczyć Ci nominację”Liebster Blog Awards”, za trud włożony w prowadzenie bloga.
    Musisz odp na 11 pytań. Więcej informacji i pytania znajdziesz
    Tu: http://annapoint.blogujaca.pl/
    Pozdrawiam Ania :*

    OdpowiedzUsuń
  25. już widzę te joby sadzone przy wygrzebywaniu resztek z opakowania... :D czy może w magiczny sposób jest jednak funkcjonalne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szpatułka bez zarzutu wydobywa krem, przynajmniej póki co. Z czasem może być gorzej, zwłaszcza, gdy zawartość nieco zgęstnieje.

      Usuń
  26. Odpowiedzi
    1. Ładne, ale, niestety, mało funkcjonalne.

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.