DR Renaud - Apricot BB Cream

czwartek, 7 listopada 2013



Bohater dzisiejszej notki - Apricot BB Cream marki DR Renaud - gościł na mojej twarzy niemal przez całe lato. Z uwagi na stosunkowo ciemny odcień, po kosmetyk sięgnęłam w trakcie wakacji, gdy moja skóra - za sprawą słońca i produktów samoopalających - nabrała ładnego, mocno wakacyjnego kolorytu. Po opaleniźnie nie ma już śladu, ale nie każdy z szacownych Czytelników mojego bloga posiada równie jasną karnację. Mam nadzieję, że recenzja, kierowana w szczególności do posiadaczek cery śniadej, zwróci Waszą uwagę na niezwykle przyjemny, a zarazem mało znany morelowy krem BB


Kosmetyk umieszczono w białej tubce otwieranej na plastikową zakrętkę, zabezpieczonej dodatkowo kartonikiem zawierającym podstawowe informacje na temat produktu. Opakowanie, co tu dużo mówić, zaskakuje minimalizmem. Uważam jednak, że w gąszczu krzykliwych, kolorowych buteleczek i słoiczków, prosta stylistyka oparta na połączeniu bieli, granatu i srebra prezentuje się całkiem oryginalnie. Na plus oceniam, ponadto, funkcjonalność tubki. Miękki plastik, z którego została wykonana, umożliwia rozcięcie opakowania celem wydobycia resztek kremu


Zgodnie z opinią producenta, krem przeznaczony jest do koloryzującej pielęgnacji skóry twarzy. Jak na BB-trend przystało, kosmetyk łączy sporo, bo aż siedem funkcji - kolejno odlicz:

1. ujednolica koloryt skóry
2. nawilża
3. rozświetla i nadaje cerze świeży wygląd
4. wypełnia strukturę skóry
5. wygładza
6. matuje
7. chroni przed szkodliwymi czynnikami środowiskowymi

Skład kremu, w porównaniu do oryginalnych, azjatyckich produktów BB (zwłaszcza TEGO), prezentuje się całkiem zwięźle. Wśród ekstraktów roślinnych główne skrzypce grać ma tytułowa morela - niestety, składnik ten umieszczono w drugiej połowie listy składników, co świadczy o niewielkim dodatku ekstraktu z tego owocu. Na plus zaliczam obecność kwasu hialuronowego, skwalanu i oleju jojoba oraz - co rzadkie - całkowity brak parabenów. Co więcej, do formuły kremu producent zdecydował się dorzucić filtr mineralny - dwutlenek tytanu - o nieokreślonym faktorze. Podobnie jak w przypadku innych kosmetyków, ochronę UVA i UVB bez zadeklarowanej wysokości uważam za niebyłą

SKŁAD: Aqua, Octyldodecanol, Propylene Glycol, Nylon-12, Titanium Dioxide, Ethylhexyl Stearate, Glyceryl Stearate, Propylene Glycol Stearate, Sorbitan Sesquioleate, Squalane, Triethanolamine, Stearic Acid, Palmitic Acid, Dicaprylyl Carbonate, Phenoxyethanol, Iron Oxides, Magnesium Aluminium Silicate, Benzophenone-3, Glycerin, Chlorphenesin, Iron Oxides, Cellulose Gum, Fragrance, Iron Oxides, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Alcohol, Vitex Agnus Castus Extract, Stearkonium Hectorite, Prunus Armeniaca Fruit Extract, Talc, Sodium Hyaluronate, Lecithin, Propylene Carbonate, Linalool, Geraniol, Vegetable Oil, Amyl Cinnamal, Citronellol, Tocopherol, Limonene, Buthyphenyl Methylproponial, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Cyclodextrin, Benzyl Benzoate, Benzyl Cinnamate, Sodium Chloride, Sodium Glyconate


Pod względem konsystencji, kosmetyk przypomina mleczko - nie jest zwarty jak typowy krem. Półpłynna formuła zdecydowanie zwiększa wydajność produktu - już niewielka porcja wystarcza do pokrycia półprzejrzystą warstwą koloru całej twarzy. Ogromnie odpowiada mi zapach kremu - mocno owocowy, z wyczuwalnymi morelowymi nutami

Kosmetyk oferowany jest w dwóch odcieniach. Posiadana przeze mnie wersja Natural (nr 01) nijak się ma do typowo słowiańskiego odcienia skóry - krem jest po prostu ciemny. W kwestii tonacji - dominuje beż z paroma szarymi tonami, dzięki czemu krem ładnie komponuje się z odcieniem skóry nie zdradzając ani nadmiernie żółtych, ani różowych tonów. W sprzedaży dostępny jest również odcień ciemniejszy - złocisty


Od lewej:

- Under 20 - Multifunkycjny Antybakteryjny Krem BB (odcień najjaśniejszy - nr 01)
- Missha - Signature Wrinke Filler BB Cream (odcień najjaśniejszy - nr 21)
- Holika Holika - Aqua Petit Jelly BB Cream (odcien najjaśniejszy - nr 01)
- iFiona - Moist Color Control Cream
-
Dr Renaud - Apricot BB Cream (odcień najjaśniejszy - Natural)
Jak widać na załączonym obrazku, odcień Apricot BB Cream mocno odznacza się na tle innych kosmetyków koloryzujących w najjaśniejszych odcieniach. Z tego względu, po kosmetyk mogłam sięgać wyłącznie latem, wespół z produktami samoopalającymi

Z uwagi na lekką formułę, krem toleruje wszystkie sposoby aplikacji - pędzel, palce oraz zwilżoną gąbeczkę. Niezależnie od sposobu nakładania, produkt ładnie wnika w skórę stapiając się z jej naturalnym kolorem. Rzecz jasna, na cerze bardzo jasnej, powierzchnia skóry pokryta kosmetykiem będzie się odznaczać. W przypadku ciemniejszej karnacji lub opalenizny całość prezentuje się znacznie bardziej naturalnie. 

Analizując obietnice producenta, stwierdzam, że krem spełnia znaczną część z nich:

1. UJEDNOLICA KOLOR SKÓRY --> istotnie, ładnie wyrównuje koloryt skóry (pod warunkiem odpowiedniego dobrania odcienia), choć o mocnym kryciu nie może być mowy. Krycie produktu jest bardzo znikome, co może ucieszyć jedynie miłośniczki ultra-delikatnego, niewidocznego makijażu. Osoby poszukujące kosmetyku mocno kryjącego będą zdecydowanie zawiedzione. 

2. NAWILŻA --> pomimo lekkiej formuły krem bardzo skutecznie nawilża skórę pozostawiając uczucie długotrwałego komfortu

3. ROZŚWIETLA i NADAJE CERZE ZDROWY WYGLĄD --> z uwagi na świetliste wykończenie, krem pozostawia nieco błysku. Efekt ten można znieść poprzez nałożenie pudru matującego, sądzę jednak, że zwłaszcza w przypadku cery suchej, promienny wygląd skóry to rzecz pożądana znacznie bardziej niż płaski mat.

4. WYPEŁNIA STRUKTURĘ SKÓRY --> sądzę, że za optyczne wypełnienie nierówności skóry odpowiada równomierne rozłożenie pigmentu. Krem sam w sobie raczej nie posiada właściwości wypełniających (poza niewielkim dodatkiem kwasu hialuronowego), choć nie ulega wątpliwości, że nawilżona cera o jednolitym kolorycie prezentuje się znacznie lepiej niż w wersji saute

5. WYGŁADZA --> jeśli krem wygładza, to jedynie optycznie, za sprawą wspomnianego nawilżenia i wyrównania kolorytu skóry. 

6. MATUJE --> niestety, z tą obietnicą zgodzić się nie mogę. Krem pozostawia świetliste, delikatnie błyszczące wykończenie. Po macie nie ma śladu

7. CHRONI --> co prawda producent umieścił w wykazie składników filtr mineralny, nie podał jednak wysokości ochrony. Z tego względu, szacuję, że faktor, o ile w ogóle obecny, jest niski


Apricot BB Cream to opcja niewątpliwie interesująca, ale zarazem adresowana do wąskiego grona odbiorców. Krem mogę polecić osobom o cerze suchej w kierunku normalnej, o śniadym kolorycie, poszukującym bardzo lekkiego kosmetyku zapewniającego uczucie nawilżenia i optycznego poprawienia wyglądu skóry. Posiadaczki cery mieszanej, tłustej i trądzikowej nie będą zadowolone z poziomu krycia, świetlistego wykończenia i, co niewykluczone, trwałości produktu. 


Po krem z przyjemnością sięgnę ponownie latem, gdy moja skóra nabierze nieco koloru. W gruncie rzeczy, nie mogę się już doczekać :) 

Znacie Apricot BB Cream marki DR Renaud? 

- pojemność: 50 ml (!)
- cena: ok. 100 zł 
- dostępność: drogerie internetowe, salony kosmetyczne


Podobne wpisy

17 komentarze

  1. nie znam, ale jako fanka BB kremów (wprawdzie tych azjatyckich), czuję sie zainteresowana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tylko masz nieco bardziej śniadą karnację, polecam.

      Usuń
  2. A mi jakoś BB obrzydły... Ciężko trafić na idealny. A jak się już trafi na ten spełniający wymogi, to albo po jakimś czasie wysyp albo drogi...

    OdpowiedzUsuń
  3. Poczekam do następnego lata zatem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, produkt nie dla mnie - mam jasną cerę, na dodatek tłustą i trądzikową ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety w moim przypadku za ciemny. Wiekszość tych BB sa dla ciemnie a ja mam jasną cere :( Fajnie piszesz wiec dodaje do obserwowanych : )

    Pozdrawiam, PiszacDniem : )

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama już nie wiem jaki krem BB kupić, czy poradzi sobie z moimi niedoskonałościami

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam tego kremu BB :) ale wygląda zachęcająco.

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię lekkie formuły, mogę przymknąć oko na słabe krycie, ale na ten krem na pewno się nie zdecyduję. Szkoda, że najjaśniejszy odcień jest stosunkowo ciemny... Zauważyłam, że producenci kremów BB stawiają na mocno zawężoną kolorystykę. Konsumentki mogą wybierać pomiędzy 2-3 odcieniami...

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety nie mój odcień. Ale kto wie, może na lato się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Twoje wpisy o BB są dla mnie bardzo pomocne, bo obecnie szukam czegoś co będzie ładnie tonować moją mieszaną i z problemami cerę, nie będzie zapychać ani tworzyć efektu maski przy okazji nawilżając i zastanawiam się właśnie nad kremami BB lub CC, do tej pory przetestowałam Mishe i Lionelle ale tylko Misha względnie nie robiła kuku na twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Firmę poznałam dzięki micelowi malinowemu :) Był bardzo fajny więc śmiem wierzyć, że i ten BB się sprawdził:)
    Ja jednak w kategorii BB mam swoich dwóch ulubieńców - mój nr 1 to Givenchy hydra Sparkling BB , a nr 2 to Clinique Bb cream :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam tego kremu, ale skoro mówisz, że jest raczej ciemny, to napewno po niego nie sięgnę :( Ja mam BB krem sorayi "so pretty" i bardzo mi on pasuje, bo ładnie komponuje się z moim naturalnym odcieniem cery. Może go spróbujesz i kiedyś wystawisz recenzję? :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Chętnie bym sprawdziła ten krem mimo wszystko ;) a że mam ciemniejszą karnację to mógłby być całkiem okej :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Z nieba mi spadłaś. Opierając się na Twoim blogu wybrałam swoje pierwsze kremy BB :) Mamy podobne potrzeby kolorowo-pielęgnacyjne.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.