Bomb Cosmetics - Maślana muffinka - Mleko z miodem

piątek, 20 grudnia 2013



Gdybym miała wskazać na jeden jedyny atut przydługich, chłodnych, jesienno-zimowych wieczorów, bez wahania wskazałabym na kąpiele, a wraz z nimi pachnące, musujące, nawilżające, a ponad wszystko odprężające kosmetyki! Jak co roku, wraz z początkiem jesieni budzi się we mnie potrzeba gromadzenia produktów umilających pielęgnacyjne rytuały. Parę sztuk zdążyłam już, ku swojej nieskrywanej przyjemności, spożytkować. A że dobrym kosmetycznym wieściom warto poświęcić nieco blogowej atencji, postanowiłam przełożyć na słowo pisane urok kilku kąpielowych specyfików. Na dobry początek prawdziwy cud - mleko i miód!


O tym, że Bomb Cosmetics zna się na pielęgnacyjnych przyjemnostkach jak mało która marka, wspominałam przy okazji recenzji nawilżającej kostki do masażu (KLIK) i czekoladowej babeczki do kąpieli (KLIK). Mleczno-miodowa muffinka stanowi udaną kontynuację serii kosmetyków łudząco przypominających rzeczywiste desery. Gdyby nie folia szczelnie zabezpieczająca maślane wnętrze i jasny komunikat: NIE ZJADAĆ!, losy babeczki mogłyby znacznie odbiec od zamierzonych przez producenta :)


Ku rozpaczy wielu potencjalnych smakoszy masła kakaowego, muffinka przeznaczona jest do kąpieli. Zgodnie z informacją naklejoną na spodzie papierowej papilotki, skład kosmetyku bazuje na połączeniu intensywnie nawilżających i odżywiających masełek - kakaowego i shea - wzbogaconych o dodatek olejku rumiankowego, olejku z kwiatu ylang-ylang, olejku lawendowego i suszonych kwiatów nagietka. Przyznajcie - mało który żel pod prysznic lub płyn do kąpieli posiada równie bogatą, maślano-olejkową formułę!

SKŁAD: Sodium Bicarbonate, Citric Acid, Theobroma Cacao Seed Butter, Zea Mays Starch, Sodium Lauryl Sulfate, Butyrospermum Parkii Fruit Butter, Parfum, Calendula Officinalis Flower, Anthemis Nobilis Oil , Cananga Odorata Flower Oil, Lavandula Angustifolia Flower Oil, Aqua, Benzyl Salicylate, Citronellol, Coumarin, Hexyl Cinnamal, Buthylphenyl Methylpropional, Linalool, CI 19140.


Wygląd babeczki trafnie oddają zdjęcia. W kwestii zapachu - jest równie przyjemnie. Kosmetyk posiada rozleniwiający, mocno mleczny zapach zestawiony z delikatną nutą miodową, przełamaną na finiszu kremowym akcentem. W trakcie użytkowania aromat słabnie, co stanowi naturalną konsekwencję umieszczenia muffinki w wannie wypełnionej wodą. 


W kontakcie z wodą babeczka delikatnie musuje, choć efekt w żadnym razie nie przypomina fizzujących właściwości większości kul kąpielowych. Z uwagi na spory dodatek maseł i olejków muffinka rozpuszcza się powoli, bez pośpiechu oddając ciepłej wodzie swoje zasobne wnętrze. Po każdym kolejnym użyciu schnie zachowując swój pierwotny, deserowy kształt. Kosmetyk nie wytwarza piany, za to delikatnie barwi wodę nadając jej przyjemny, mleczny odcień.

W kwestii właściwości pielęgnacyjnych - jest nieźle. Dodatek naturalnych składników nawilżających zauważalnie zmiękcza wodę i delikatnie nawilża skórę. Efekt porównałabym do kąpieli z dodatkiem płynnego olejku. Wiele zależy przy tym od ilości wody i czasu rozpuszczania babeczki. Zgodnie z informacją nadrukowaną na opakowaniu, kosmetyk wykorzystać można nawet podczas sześciu kąpieli. Moje doświadczenia wskazują na co najmniej połowę mniej. Przy oszczędnym stosowaniu produkt zyska na wydajności, ale zarazem straci na działaniu nawilżająco-natłuszczającym. Jako że w kąpieli rzadko kiedy pozwalam sobie na umiar, babeczka towarzyszyła mi zaledwie trzy razy


Maślana muffinka nie zastąpi tradycyjnego, pienistego płynu do kąpieli ani pachnącej soli. Stosowana od czasu do czasu sprawi za to niemałą pielęgnacyjną frajdę, zwłaszcza miłośniczkom apetycznych, deserowych zapachów. Warto mieć w swoich kosmetycznych zbiorach kilka zapasowych babeczek - nigdy nie wiadomo, kiedy zaatakuje chandra, ochota na coś słodkiego lub niekontrolowana potrzeba długiej, ciepłej kąpieli z mleczno-miodowym akcentem. Przezorny zawsze przygotowany! :)

Znacie kosmetyczne łakocie sygnowane przez markę Bomb Cosmetics? Które szczególnie przypadły Wam do gustu?

- pojemność: ok. 160 g
- cena: ok. 21 zł
- dostępność: sklep internetowy Aromatella.pl (KLIK)


Podobne wpisy

34 komentarze

  1. raaany, wygląda jak prawdziwe ciacho :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeeej, ale wygląda, obłędnie pysznie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda apetycznie, ale cena zaporowa

    OdpowiedzUsuń
  4. Oszukistka, myślałam, że to prawdziwa i że będzie przepis!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda jak ciastko do jedzenia. Aż mi ślinka pociekła...

    OdpowiedzUsuń
  6. wygląda jak prawdziwa babeczka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czad, ale tyle kasy za jedną kąpiel?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojoj, przeczytaj tekst zanim skomentujesz.

      Usuń
  8. Wygląda bardzo smakowicie :) w takich momentach żałuję, że nie posiadam wanny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O mamo ale smakowicie wygląda :D Nie miałam nigdy nic z Bomb Cosmetics, ale te cudowności do kąpieli kuszą niesamowicie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Cholera,az slinka cieknie! :) A ja nie mam wanny, co za bol...

    OdpowiedzUsuń
  11. babeczka wygląda obłędnie!

    OdpowiedzUsuń
  12. Takie cudo może być fajnym dodatkiem do świątecznego prezentu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam aromatelle :) I współczuję osobom, ktore mają do swojej dyspozycji tylko prysznic... :_)

    OdpowiedzUsuń
  14. po raz kolejny żałuję, że nie mam wanny :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Matko myślałam, że będziesz pisać o ciasteczku prawdziwym jak zobaczyłam miniaturkę zdjęcia :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetna sprawa, wygląda mega apetycznie! Ja jednak nie biorę kąpieli, jedynie prysznic, więc nie dla mnie takie cuda :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Chętnie wypróbowałabym ten produkt, ale najchętniej gdybym otrzymała go w prezencie :) Choć jeśli dzieląc 21 zł na 3 użycia to wychodzi 7 zł, więc nie jest źle :)

    OdpowiedzUsuń
  18. "Nie jeść"... to trudne, bo wygląda bardzo apetycznie. Na pierwszym zdjęciu szczególnie- już zacierałam rączki na jakiś post kulinarny :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Też uwielbiam jesień ze względu na te rzeczy, a babeczka wygląda maprawdę apetycznie. Bardzo lubię twojego bloga. Obserwuję i zapraszam do mnie
    kala-kalaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. A mnie trochę Bomb Cosmetics zawiodło w kwestii umilaczy kąpieli. Wypróbowałam kulę, pączka i kremową babeczkę. Wyglądają i pachną super ale gorzej jest jeśli chodzi o właściowści pielęgnacyjne. Tu niedoścignionym wzorem są kule Stenders. Ale czekoladowa kostka do masażu jest super :).

    OdpowiedzUsuń
  21. Myślę, że gdybym miała taką babeczkę, to z przyjemnością korzystałabym z dłuższych kąpieli. Jestem bardziej "prysznicowa" :)

    OdpowiedzUsuń
  22. ojeeej, ja bym ją zjadla. :D

    OdpowiedzUsuń
  23. koniecznie muszę wypróbować:D

    OdpowiedzUsuń
  24. Jestem łasuchem i z chęcią bym nie pogardziła tak pyszną babeczka, ale umilacze kąpielowe też lubię. Cieżki wybó ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Zgłodniałam patrząc na tą babeczkę. Serio można się powstrzymać przed zjedzeniem jej jakoś?
    Mam nadzieję, że niedługo BC pojawi się gdzieś w pobliżu mnie.
    Chociaż rzadko biorę kąpiel, ale moja mama pewnie by się w niej zakochała.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja w lato raczyłam się Truskawkowym nawilżeniem, ale teraz zamierzam coś czekoladowego zamówić. Ale chyba nadal pozostane przy "deserach na 4 kąpiele", a nie maffinach. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Wygląda obłędnie. Aż chce się zjeść:D

    OdpowiedzUsuń
  28. moim zdaniem to fajny gadzet albo pomysl na prezent. Na pewno jednak nie codziennosc. Wyglada smakowicie, to trzeba przyznac :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Jak siebie znam to pewnie wrzuciłabym całą na jeden raz:P

    OdpowiedzUsuń
  30. wow! ale apetycznie wyglada/ chyba musialabym walczyc ze soba, aby tego nie zjesc!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.