CliniCeutiCals - Stem Cell Helix Aspersa Muller β

piątek, 6 września 2013


Kosmetyka garściami czerpie z bogactwa świata fauny. Rekordy popularności biją obecnie produkty z dodatkiem naturalnego kolagenu czy na bazie mleka klaczy. Do grona bestsellerów dołączają kremy z wyciągiem ze śluzu ślimaka. Składnik ten słynie z działania optymalizującego kondycję skóry i wzmacniającego jej bariery ochronne. Skuszona obietnicą nieprzeciętnych właściwości postanowiłam na własnej skórze sprawdzić działanie ślimaczego specyfiku. Co z tego wynikło? Zapraszam do lektury! 


Produkt, po który sięgnęłam, zwany dalej kremem, nosi bodaj najdłuższą i trudną do zapamiętania nazwę -  Stem Cell Helix Aspersa Muller β. Kosmetyk zamknięty jest w podłużnym, kartonowym pudełku. W środku znalazłam estetyczną tubkę wykonaną z miękkiego plastiku, zakończoną precyzyjnym dozownikiem typowym dla części kremów pod oczy. Całość utrzymana w niebieskiej, przyjemnej dla oka stylistyce bardzo mi odpowiada. Opakowanie, poza tym że ładne, jest funkcjonalne i wygodne


Kosmetyk przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji skóry twarzy. Równocześnie, specyfik nakładać można na partie ciała zmienione chorobowo - trądzik, blizny, rozstępy czy przebarwienia. Krem dedykowany jest posiadaczkom każdego rodzaju skóry wymagającego dobrego nawilżenia i intensywnej regeneracji


Za wyjątkowe, przynajmniej w opinii producenta, właściwości kremu odpowiadają zawarte w nim ekstrakty. Pierwsze skrzypce gra wyciąg ze śluzu ślimaka. Tego cennego surowca dostarczył ślimak chilijski* o wdzięcznej nazwie Helix Aspersa Muller. Składnik ten wykazuje działanie lecznicze o szerokim spektrum - śluz wnikając w skórę intensywnie ją regeneruje, wzmacnia procesy odbudowy, poprawia gęstość i sprężystość i wpływa pozytywnie na produkcję kolagenu. Podobno.

Poza ślimaczym panaceum, w składzie kremu znalazły się roślinne komórki macierzyste wyizolowane z owoców winorośli i ekstrakt z jabłoni. Wśród chemicznych grzeszków na uwagę zasługują parabeny, które gromadnie zasilają ostatnie pozycje składu

* jak wynika z mojego researchu, podczas pozyskiwania śluzu żadnemu ze ślimaków nie dzieje się krzywda. 

SKŁAD: Water, Glycerin, Centella Asiatica Extract, Snail Secretion Filtrate, Rosa Centifolia Flower Water, Glycereth-26, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Cyclopentasiloxane, Mangifera Indica (Mango) Seed Butter, Cetearyl Alcohol, Butylen Glycol, Caprylic/Capric Triglyceride, Hydrogenated C6-14 Olefin Polymers, Cetearyl Olivate, Squalane, Glyceryl Stearate SE, Hydrolyzed Extensin, C13-14 Isoparaffin, Sorbitan Olivate, Dimethicone, Panthenol, Phenoxyethanol, Allantoin, Punica Granatum Extract, Ficus Carica (Fig)Fruit/Cell Culture Extract, Codonopsis Lanceolata Root Extract, Methylparaben, Xanthan Gum, Tocopheryl Acetate, Malus Domestica Fruit Cell Culture Extract, Ethylparaben, Propylparaben, Dipotassium Glycyrrhizate, Bisabolol, Sodium Polyacrylate, Butylparaben, Disodium EDTA, Isobutylparaben, Laureth-7, Sodium hyaluronate, Acetyl Hexapeptide-8, Adenosine


Pod względem konsystencji, kosmetyk łączy funkcje kremu i żelu. Jego formuła jest lekka, zdecydowanie przyjemna w stosowaniu. Produkt posiada delikatny, neutralny zapach


Stem Cell Helix Aspersa Muller β stosowałam regularnie, dwa razy dziennie, niewielką porcję nakładając na oczyszczoną uprzednio skórę twarzy. Pomimo kremowo-żelowej formuły kosmetyku, nie mogę powiedzieć wiele dobrego na temat jego wydajności. Spodziewałam się, że wystarczy mi na znacznie dłużej. Dobrym patentem zwiększającym wydajność produktu jest spryskanie twarzy wodą termalną bezpośrednio przed aplikacją ślimaczego kremu - wodny poślizg znacznie ułatwia równomierne rozprowadzenie bez konieczności sięgania po dodatkową porcję kosmetyku. 


Pod względem właściwości kremu, moje uczucia są mocno mieszane. Na plus zaliczam bardzo dobre działanie nawilżające. Krem doskonale poradził sobie z przesuszoną skórą i zapewnił uczucie komfortu. Poza miękką, gładką, dobrze nawodnioną cerą innych znaczących bonusów nie odnotowałam. W szczególności, nie zauważyłam obiecanego przez producenta działania regenerującego. Niewykluczone, w co jednak wątpię, że kondycja mojej skóry jest na tyle zadowalająca, że intensywna regeneracja to w jej przypadku rzecz zbędna. Możliwe także, że długofalowe rezultaty wymagają stosowania kosmetyku znacznie dłużej niż przez kilka tygodni. Tak czy inaczej, po lekturze entuzjastycznych obietnic producenta spodziewałam się nieco bardziej zauważalnych wyników.

Krem z wyciągiem ze śluzu ślimaka nie przywrócił mojej cery do stanu z okresu wczesnego dzieciństwa, nie usunął także drobnych przebarwień i zmarszczek. Za niewielką pojemność i bardzo wysoką cenę można by oczekiwać znacznie bardziej spektakularnych efektów. Z drugiej strony, produktom sponsorowanym przez ślimaki nie mówię stanowczego NIE. Myślę, że jeśli zdecyduję się na kolejny specyfik tego rodzaju, postawię na nieco bardziej skoncentrowane serum.


Stosujecie kosmetyki na bazie wyciągu ze ślimaczego śluzu? Jestem ciekawa Waszych doświadczeń z tym składnikiem!

- pojemność: 20 ml
- cena: ok. 139 zł
- dostępność: sklep internetowy MyAsia (KLIK)


Podobne wpisy

12 komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. W rzeczy samej. Za tak wysoką cenę można, przynajmniej moim zdaniem, oczekiwać więcej.

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy patent na spryskiwanie twarzy wodą termalną przed użyciem kremu :) Chyba spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. pamiętam, że już lata temu telewizyjny sklep Mango sprzedawał kremy ze śluzu ślimaka, w horrendalnej cenie, oczywiście obiecując spektakularne i nieprawdopodobne efekty :) nie skusiłam się wtedy, nie skuszę się i teraz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Za taką cenę to faktycznie, mogłyby być lepsze efekty...aczkolwiek każdy ma inną skórę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trochę drogi ten krem nawilżający ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. 20ml to trochę mało... Szkoda, że nie zdziałał cudów :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Za taką cenę to i ja spodziewałabym się czegoś lepszego :)

    OdpowiedzUsuń
  8. sporo kosztuje, jak na krem niedający spektakularnych efektów.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ślimak, ślimak wystaw rogi.... to w nawiązaniu do dzieciństwa. W nawiązaniu do samego specyfiku... drogi:(

    OdpowiedzUsuń
  10. Spodziewałam się czegoś o wiele lepszego za taką cenę. Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  11. sama zastanawiam się nad ślimakowymi kosmetykami, jednak boję się, że w azjatyckich kremach mają zbyt duże stężenie i mogą zrobić krzywdę... na początek zdecyduję sie na bb krem - choć przyznam, że śluz ślimaka działa na mnie dość... hmmm...odpychająco :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.