Sierpniowe Shiny!

środa, 21 sierpnia 2013


Dzisiejszą notkę, a będzie to przegląd zawartości boxa kosmetycznego, sponsoruje literka

- S -


S jak ShinyBox
S jak sierpień
S jak silikony


W pudełku znalazłam siedem produktów, z czego aż pięć pełnowymiarowych i dwa prezenty. Idea przyświecająca kompletowaniu zawartości do sierpniowego boxa jest dość oczywista, a zarazem otwierająca pole do kosmetycznych eksploracji - wakacyjny relaks!


PRODUKTY PEŁNOWYMIAROWE


DeBa Biovital - Softening Hand Balm - bułgarska marka kosmetyczna coraz śmielej poczyna sobie na polskim podwórku - często natrafiam na wzmianki o naturalnych produktach pielęgnacyjnych pochodzących z jej oferty (sama nawet dwa zamówiłam, ale póki co czekają na swoją kolej). Krem do rąk wydał mi się propozycją bezpieczną, ale zarazem całkiem przydatną. Po obiecującym opakowaniu i zapewnieniu o naturalnych fajerwerkach w środku zerknęłam na skład. Zaraz po wodzie w kolejce tłoczą się silikony lotne. Chwilę później parę roślinnych ekstraktów. Im dalej w las, tym lepiej, szkoda tylko, że najcenniejsze substancje występują w najmniejszym stężeniu

Dodatkowo, na zgrabnym, czarnym kartoniku naklejka z informacją na temat produktu w języku polskim. Dowiaduję się z niej, że balsam zawiera 100% naturalnych, certyfikowanych składników

BEZ SILIKONÓW

Tym sposobem moje ręce opadają i nie zachodzi już konieczność ich kremowania

Koszt tuby mieszczącej 75 ml kosmetyku to ok. 12 zł.


Indola - Innova - Glamour Sparkling Ends - serum do końcówek włosów to kosmetyk, którego jedno opakowanie wystarcza mniej więcej na rok do dwóch względnie regularnego stosowania. W majowym pudełku (KLIK) znalazłam pełnowymiarowe opakowanie jedwabiu w płynie. W sierpniu ekipa Shiny zaserwowała repetę, tym razem w postaci serum opartego na połączeniu oleju z oliwek, oleju arganowego i oleju marula. Teoria teorią - w praktyce, w składzie kwitną silikony, prężą się dumnie począwszy od pierwszego miejsca. Na rzeczone olejki natrafiam mniej więcej w połowie listy składników. Szkoda, że producent nie odwrócił proporcji, kosmetyk miałby wówczas szansę na faktyczne działanie pielęgnacyjne. A tak, oblepi jedynie końcówki włosów dając złudne wrażenie ich dobrej kondycji. Chociaż może to i dobrze, w końcu klient ma być zadowolony, niekoniecznie długoterminowo

Plastikowe opakowanie z wygodną pompką mieści 50 ml kosmetyku. Jego cena to ok. 39 zł


Dermedic - Hydrain3 - Maska nawadniająca - na chwil kilka zawieszam malkontenctwo - z pudełka wyjęłam kosmetyk wart uwagi! Maseczkę o działaniu nawilżającym i nawadniającym miałam okazję testować zimą ubiegłego roku, wspominałam o niej w styczniowym denku (KLIK). Kosmetyk dedykowany jest posiadaczkom cery suchej i bardzo suchej. Działa skutecznie, ale nie odżywia tak długotrwale jak życzyłabym sobie tego po dermokosmetykach. Mimo to, po produkt chętnie sięgnę ponownie, z uwagi na całkiem niezły skład oparty o kwas hialuronowy, mocznik i glicerynę. Uspokajam - są i silikony :> 

Miękka tubka mieści 50 g maski i kosztuje ok. 25 zł.


Marion - Koncentrat antycellulitowy chłodzący - na taki kosmetyk czekałam! Nie mam tu na myśli ani formuły, ani działania - przepadam za to za ciekawostkami podawanymi przez producenta. Z lektury kartonika wynika, że ampułki mieszczące barwiony na zielono płyn o konsystencji wody wyszczuplają i modelują ciało. Jak wyczytałam, zawarte w preparacie składniki chłodzące są skierowane przeciwko cellulitowi znajdującemu się na brzuchu, pośladkach i udach.

Składników chłodzących szczerze nie znoszę. Nieprzyjemne uczucie zimna i mrowienia skutecznie zniechęca mnie do stosowania preparatów tego rodzaju. Znacznie bardziej niż efekt tysięcy lodowatych igiełek zniechęcił mnie jednak podany przez producenta wykaz przeciwwskazań do aplikacji ampułek. Otóż, obok wysokiego i niskiego ciśnienia, artretyzmu, chorób nerek i nowotworów, produktu nie należy nakładać - uwaga! - 

BEZPOŚREDNIO PO POSIŁKU

Ciekawe, co też takiego kosmetyk antycellulitowy ma w składzie (uprzejmie donoszę, że silikony, naturalnie, posiada), co wchodzi w niepożądane interakcje z pierwszym i drugim daniem. Poważnie rozważam zorganizowanie konkursu na najbardziej twórcze rozwiązanie. Nagrodę już mam :]

Kartonik mieszczący 5 ampułek po 6,5 ml każda kosztuje 13 zł


Bielenda - Esencja Młodości - Nawilżający Płyn Micelarny - przyznam, że kosmetyków tej marki nie stosowałam od bardzo długiego czasu. Jestem ciekawa, czy formuły produktów przeszły choć w części tak udaną metamorfozę jak opakowania. Płyn micelarny reklamowany jest jako innowacja, a to za sprawą dodatku - uwaga - nie silikonów, ale komórek macierzystych! Kosmetyk przeznaczony jest do pielęgnacji skóry mieszanej, również wrażliwej.

Aby pogłębić efekt Benjamina Buttona, po oczyszczeniu skóry płynem producent zaleca nałożenie kremu z linii

Biotechnologia Ciekłokrystaliczna 7D

Jeśli w międzyczasie zaobserwujecie rozdwojenie jaźni, niech Was pokrzepi myśl, że zawsze to mniej niż siedem! :) 

Plastikowa butelka mieści 200 ml płynu i kosztuje ok. 13 zł. To niewiele jak na tak zaawansowaną technologię, wykrzyknęło właśnie moje czwarte alter ego :>

PREZENTY



Synchroline - RosaCure Intensive - Emulsja na dzień - liścik gratulacyjny z informacją o otrzymaniu dodatkowego kosmetyku ukazał się moim oczom bezpośrednio po otwarciu pudełka. Na myśl o pełnowymiarowym opakowaniu emulsji ochronnej do twarzy z filtrami UVA i UVB moje serce oblał ciepły dreszcz. Gwałtownemu ochłodzeniu (dodam, że nie stosowałam zielonych ampułek, bowiem w momencie, w którym piszę te słowa jestem po kolacji) uległ wraz z wyjęciem z pudełka mini-mini-miniatury o pojemności 5 ml. Nie znajduję słów by opisać jakiego zawodu doznałam...

Z letargu wyrwała mnie dopiero informacja od producenta: 

emulsja przeznaczona jest do pielęgnacji skóry twarzy ze zmianami typowymi dla trądziku różowatego w fazie rumieniowej z teleangiektazjami i w fazie grudkowo-krostkowej

Nie wiem, co powiedzieć, więc przejdę do pojemności... Mikro-tubka mieści 5 ml. Pełnowymiarowe opakowanie zawiera 30 ml i kosztuje 52 zł.


Bio Plasis - Facial Peeling - drugi z prezentów otrzymały wszystkie subskrybentki, niezależnie od postaci i stadium trądziku. Mała saszetka mieści peeling do twarzy, którego skład oparty został o miksturę oliwek, masła shea, ekstraktu z rumianku i paru innych, mniej lub bardziej naturalnych komponentów. Lubię wynalazki tego rodzaju, dlatego z pewnością skorzystam z dobrodziejstw oliwkowego złuszczania. Próbka, którą otrzymałam zawiera 3 ml kosmetyku. Pełnowymiarowe opakowanie mieści go 60 ml i kosztuje ok. 45 zł


Wszystkich spragnionych dalszych rewelacji grzecznie informuję, że na tym wstępna recenzja sierpniowego pudełka się kończy. Zawartość boxa oceniam zdecydowanie poniżej możliwości ekipy ShinyBox. Każdemu zdarzają się słabsze chwile, w końcu nawet wakacyjny relaks w ostatecznym rozrachunku potrafi zmęczyć. Doceniam konsekwencję w dobieraniu kosmetyków pod względem dominującego składnika, a w przypadku chłodzących ampułek - fantazję, odwagę i wiarę w ideę!

Narz-sceptyk obstaje przy stwierdzeniu, że to moja ostatnia recenzja w charakterze Ambasadorki ShinyBox. Biorę to na karb Jego weekendowych prac z silikonem łazienkowym w roli głównej. Niewykluczone, że po pierwszych testach serum odbudowującego końcówki włosów nabiorę podobnego przekonania. Póki co trwam w radosnym zadziwieniu :)

Zdaję sobie sprawę, że po mojej recenzji serwerom obsługującym zamówienia ShinyBox grozi awaria z powodu przeciążenia. Apeluję się o zachowanie spokoju - pudełek starczy dla każdego! KLIK :)


Podobne wpisy

19 komentarze

  1. BEZPOŚREDNIO PO POSIŁKU :D na pewno spala szybko nadprogramowo pochłonięte kalorie XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Uśmiałam się do łez! :))
    Uwielbiam Twoje opisy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja również:) uwielbiam styl jakim piszesz.

      Usuń
  3. Świetna recenzja, lecę kupować, od razu z 7(D) pudełek! ;)))

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja myślę, że zawartość nie jest taka zła :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ciekawią mnie te ampułki z Marion
    mają rewelacyjny kolor
    poza tym jeśli chłodzą, automatycznie jestem na tak :)

    OdpowiedzUsuń
  6. wyjątkowo żenujące pudełko :/ zmiany typowe dla trądziku różowatego w fazie rumieniowej z teleangiektazjami i w fazie grudkowo-krostkowej... PADŁAM :D

    OdpowiedzUsuń
  7. w zasadzie to serum do koncowek nie zeinteresowalo. zawsze wcieram w same konce silikon dla zabezpieczenia, a producenci po prostu musza sie jakos zareklamowac wciaz majac nas za slepych konsumentow

    OdpowiedzUsuń
  8. Pękam ze śmiechu patrząc na te pudełka - szkoda byłoby mi pieniędzy co miesiąc, może raz na jakiś czas jedno chętniej bym przygarnęła :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Genialny post :) Czytałam go z uśmiechem na ustach. :)))))))))
    Ciekawe czy osobom które dobierają kosmetyki do paczek będzie również do śmiechu ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pudełko woła o pomstę, ja natomiast i tak się uśmiałam ze sposobu Twojego wpisu. Ekipa SB znowu się nie popisała:(

    OdpowiedzUsuń
  11. Taki sobie ten SB.
    Aczkolwiek ampułki z Mariona mnie zaciekawiły.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nieźle się uśmiałam- uwielbiam takie opisy, szczere i na temat :)
    Ale pudełko klapa :/
    Zastanawia mnie tylko, dlaczego nie można aplikować ampułek PO POSIŁKU? Nurtuje mnie to ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie zamawiam tych pudeleczko mimo, ze mnie wcześniej kusily bardzo

    OdpowiedzUsuń
  14. Pudeleczek mało sprostowanie

    OdpowiedzUsuń
  15. Jedynie micel Bielendy mnie zaciekawił reszta nic szczególnego. Uwielbiam Twoje poczucie humoru, nieźle się ubawiłam czytając notkę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Też jestem ciekawa, o co chodziło z tym - bezpośrednio po posiłku. :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Podejście humorystyczne, nie powiem, ale mnie się to pudełko akurat spodobało. Według mnie jest najlepsze zw wszystkich, które miałam w rękach.

    A silikonów nie ma co demonizować. Te z serum do włosów chociażby należą do lotnych i łatwozmywalnych ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Produkt Marion wydaje się bardzo interesujący - ze względu na listę przeciwwskazań do jego stosowania. ;-) Tym bardziej, że preparaty tego rodzaju działają najczęściej powierzchniowo, na podobnej zasadzie co jedwab do włosów. Lepiej nawet nie zastanawiać się, co jest w środku, jeśli wystarczy nadciśnienie albo "niedociśnienie" :D , żeby ktoś odczuł na sobie skutki negatywne tego kosmetyku.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.