La Roche-Posay - Anthelios 50 - Daily Anti-Aging Primer with Sunscreen

wtorek, 7 maja 2013



Kosmetyki przeciwsłoneczne uważam za element obowiązkowy mojej codziennej pielęgnacji. Zdaję sobie przy tym sprawę, że filtry sprawiają sporo kłopotów - zarówno w kwestii doboru jak i właściwości - uważam jednak, że metodą prób i błędów można znaleźć naprawdę dobre i skuteczne preparaty. Do noszenia filtrów przekonało mnie powtarzane przez dermatologów niczym mantra twierdzenie, zgodnie z którym:

za starzenie się skóry w przeważającej mierze (nawet do 80%) odpowiada nie upływ czasu, ale szkodliwe promienie słoneczne UVA

Nie wiem jak Wam - mnie ten pogląd daje do myślenia i motywuje do stosowania kosmetyków z filtrami. Dotychczas moim faworytem był krem z jagodowym wyciągiem Natural Sun - Lasting Sun Cream The Face Shop o faktorze SPF 45 PA +++. Od wczoraj, za sprawą zakupów na StrawberryNET (KLIK) moje zbiory powiększył kosmetyk, który - o ile obietnice producenta okażą się mieć pokrycie w rzeczywistości - ma szansę stać się moim letnim ulubieńcem. Mowa o  Anthelios 50 - Daily Anti-Aging Primer with Sunscreen znanej aptecznej marki La Roche-Posay.

Do zakupu skłoniły mnie opinie i efekty, które zobaczyłam TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ. Ponadto, przekonała mnie formuła produktu oraz jego dodatkowepoza-filtrowe właściwości.
Anthelios 50 - Daily Anti-Aging Primer with Sunscreen to baza do twarzy zawierająca filtry chemiczne  chroniące przez promieniowaniem słonecznym oraz wspomagająca pielęgnację przeciwzmarszczkową

Kosmetyk spełnia trzy funkcje - pozwólcie, że przyjrzę się pokrótce każdej z nich:

PO PIERWSZE:

Anthelios 50 jako baza pod makijaż

Kosmetyk ma postać silikonowej, lekkiej, bezbarwnej bazy, którą nakładać należy na skórę twarzy przed aplikacją makijażu*, a po zastosowaniu codziennego serum lub kremu. Produkt błyskawicznie matuje i wyrównuje koloryt skóry, zmniejsza widoczność porów, przedłuża trwałość makijażu i sprawia, że kolorówka prezentuje się znacznie lepiej. 

*lub solo jako preparat matujący i wygładzający

Przyznam, że nigdy nie miałam do czynienia z silikonowymi bazami pod makijaż. Nie wiem, jak sprawdzi się w przypadku mojej suchej skóry - mam nadzieję, że nałożona na skórę nawilżoną uprzednio bogatym kremem nie spowoduje dyskomfortu. 

Zgodnie z informacją nadrukowaną na opakowaniu, kosmetyk wykazuje właściwości niekomedogenne, został przebadany dermatologicznie wzdłuż i wszerz i może być stosowany przez osoby o skórze wrażliwej. Ponadto, nie zawiera parabenów ani substancji zapachowych.

PO DRUGIE:

Anthelios 50 jako filtr przeciwsłoneczny

Za przeciwsłoneczne właściwości kosmetyku odpowiadają zawarte w składzie filtry:

Avobenzone 3%

Homosolate 10%

Octisalate 5%

Octocrylene 5%

Oxybenzone 6%

Największe kontrowersje wzbudza, rzecz jasna, Oxybenzone, wyłączony ze stosowania w kosmetykach przeznaczonych na rynek europejski. Na temat składnika toczy się wiele dyskusji - jedni zalecają całkowite wyeliminowanie go z produktów kosmetycznych, inni uznają, że dopuszczalna dawka (6% w kosmetykach przeciwsłonecznych i 0,5% w pozostałych) nie szkodzi skórze. Wybór - jak zwykle i na całe szczęście - należy do konsumenta. Oczywiście, wolałabym, aby La Roche-Posay wypuściło bazę wolną od tego komponentu - póki co jednak zdecydowałam się na stosowanie kosmetyku

Filtry zawarte w formule produktu chronią przed promieniowaniem UVA oraz UVB. Bardzo cieszę się z szerokiego spektrum działania filtrów - sprawdzą się równie dobrze w klimacie miejskim jak i na wakacjach w mocno upalnych okolicznościach.

PO TRZECIE:

Anthelios 50 jako kosmetyk przeciwzmarszczkowy

Za przeciwzmarszczkowe działanie bazy odpowiadają już same filtry chroniące przed przyspieszonym starzeniem skóry. To jednak nie wszystko - kosmetyk zawiera kompleks antyoksydantów na bazie ekstraktu z rośliny o wdzięcznej nazwie strączyniec oskrzydlony, wspomagającego mechanizmy ochronne skóry i zapobiegającej wystąpieniu przedwczesnych zmian na tle starzeniowym.

SKŁAD:  Avobenzone, Homosalate, Octisalate, Octocrylene, Oxybenzone, dimethicone, C12-15 alkyl benzoate, talc, diisopropyl sebacate, silica, silica silylate, glycerin, trimethylsiloxysilicate, dimethicone crosspolymer, water, diethylhexyl syringylidenemalonate, cassa alata leaf extract, maltodextrin
(kolejność - od aktywnych filtrów do pozostałych)

Jestem pełna nadziei co do działania kosmetyku. Ogromnie podoba mi się pomysł zamknięcia silnych filtrów przeciwsłonecznych o szerokim spektrum działania w formie lekkiej bazy, która nie pozostawia na twarzy tłustego, białego filmu. Jeśli produkt spełni moje oczekiwania, z przyjemnością odstawię na jego rzecz dotychczasowe kremy i emulsje. Na recenzję bazy zapraszam za czas jakiś. - póki co, zabieram się za intensywne testy. 

Znacie najnowszy wynalazek La Roche-Posay? Co sądzicie o takiej formie ochrony? Czekam na Wasze komentarze!

- pojemność: 40 ml
- cena: 100-130 zł, w zależności od sklepu i kursu walut
- dostępność: zagraniczne drogerie internetowe i portale aukcyjne, Truskawka

Podobne wpisy

29 komentarze

  1. Mysle ze filtr w formie silikonowej bazy ma szanse stac sie hitem zwlaszcza dla posiadaczek tlustej cery. Ja niedawni kupilam fluid matujacy Vichy, jestem ciekawa jak sie sprawdzi w starciu z moja strefa T :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że na mojej cerze silikony sprawdzą się równie dobrze :)

      Usuń
  2. Miałam anthelios 50 i 30. ale w innym opakowaniu. u mnie średnio się sprawdziły. dalej szukam czegoś innego, swojego ulubieńca.

    OdpowiedzUsuń
  3. Za tą samą kasę mogłaś upić naturalny filtr John Masters Organics, który naprawdę pielęgnuje a nie tylko udaje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgoda, ale JMO ma filtr o faktorze 30, a ja szukałam mocniejszego.

      Usuń
  4. minus za silikony. ja aktualnie testuję filtr z amerykańskiej drogerii CVS o bardzo wysokim faktorze, bo aż 50. zobaczymy jak się sprawdzi na dłuższą metę :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ kosmetyk został pomyślany jako silikonowy!

      Usuń
  5. Nie używałam filtrów LRP, ale te znane mi dotychczas nienajlepiej się u mnie sprawdziły. Do tych, które najwyżej oceniłabym należą filtry Bioderma w wersji dla cery tłustej i Dermedic do cery tłustej/mieszanej. Niestety ciężko znaleźć dobry filtr przy takiej cerze dlatego wolę filtry koloryzujące, które też mają wysoki współczynnik SPF, ale przy tym nie są tak tłuste i nie bielą. Na szczęście większą część życia spędzam w pomieszczeniach zamkniętych, z dala od promieni słonecznych, więc podchodzę do stosowania kremów z filtrami z umiarem. Na plażę, w upały jak najbardziej, ale na co dzień wystarczy mi podkład z wysokim filtrem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filtry koloryzujące się świetnym rozwiązaniem, o ile ma się odpowiednio śniadą karnację - dla bieluchów się nie nadają :/

      Usuń
  6. obiecuje sobie od dawna ze to lato spedze z filtrami na buzce i przyzwyczaje sie do uzywania ich na co dzien przez caly rok... zadniedbuje to i mi glupio :(
    a co do produktu LRP to czekam na Twoja recenzje i to jak sie sprawdzil we wszystkich trzech kwestiach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie wizja przedwczesnego starzenia skóry przez promienie UVA przeraża do tego stopnia, że każdego dnia sięgam po filtr.

      Usuń
  7. Myślę, że wprowadzenie filtrów do codziennej pielęgnacji to jedna z dojrzalszych decyzji. Całe życie nam trąbią o filtrach, ale kto by się tym przejmował? Dopiero jak zaczyna docierać i człowiek się obawia konsekwencji nie-używania zaczyna się wprowadzanie - ja dopiero zaczęłam używać i powoli zwracam na to coraz większą uwagę z powodu tego co Ty - przerażają mnie te liczne procenty promieniowania odpowiedzialne za starzenie skóry.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiecie co, tak naprawdę gdybym nie zaczęła blogować to pewnie moja świadomość na niektóre rzeczy stanęła by w miejscu. Od tamtego roku używam filtrów i to właśnie przez blogerki, vlogerki, które o tym trąbią non stop. Wcześniej nigdy nie zwracałam uwagi na promieniowanie i na to, jaki wpływ ma na skórę.
    Czekam na recenzję, ciekawa jestem czy nie będzie zapychał.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja aktualnie używam filtru Uriage Bariesun 50+ i jestem zadowolona. Produkty La Roche Posay bardzo lubię,ale niestety cena kremu, który kupiłaś mnie odstrasza:( Inaczej z chęcią bym go sama wypróbowała.

    OdpowiedzUsuń
  10. Słyszałam o tym kosmetyku dzięki kanałowi makiajzekasid, bardzo go zachwalała. Podoba mi się ta idea możliwości traktowania go jako bazę, bo te wszystkie filtry chcąc nie chcąc różnie współpracują z różnymi podkładami i czasami wychodzi kupa. Na dzień dzisiejszy mój ulubiony filtr to ten z Uriage do cery tłustej i mieszanej. Jednak teraz postanowiłam wypróbować coś innego (vichy oraz krem tonujący z uriage) i zobaczymy co z tego będzie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja używam tylko takiego minimum kosmetyków, nie mam głowy do filtrów. Znaczy - filtry jedynie podczas opalania/naprawdę wielkiego gorącu w lecie.
    Ale chętnie poczytam Twoją opinię, może zmienisz moje zdanie. :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Kurcze ale się napaliłam na ten krem ale cena baardzo wysoka :(

    OdpowiedzUsuń
  13. zastanawiałam się nad nim, bo denerwuje mnie to że filtry biodermy biela, ale skoro ma bazę sylikonową to chyba moja trądzikowa cera nie będzie chciala takiego filtru.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawa jestem efektów :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja szczerze mówiąc już zgłupiałam w tej kwestii. Jako kosmetolog wiele nasłuchałam i naczytałam się o filtrach i fotostarzeniu. Teraz publikacje mówią o dużej szkodliwości filtrów chemicznych, które w efekcie mogą powodować mutacje komórek nabłonkowych i tworzenie się zmian nowotworowych. Druga sprawa jest taka, że zabawa z filtrami musi trwać całe życie, bo 'goła' skóra po latach ochrony filtrami reaguje bardzo ostro nawet na najmniejszą ekspozycję słoneczną i w mig pojawiają się przebarwienia. Ciężka sprawa z tymi filtrami...

    OdpowiedzUsuń
  16. Silikonowe bazy mnie zapychają, więc nie jest to kosmetyk dla mnie. Miałam też jego klasyczną wersję, czyli jako filtr i niestety nie sprawdził się u mnie. Mimo wszystko czekam na szerszą relację z użytkowania :)

    OdpowiedzUsuń
  17. szkoda, że tego kosmetyku nie ma w naszych aptekach... chętnie bym spróbowała

    OdpowiedzUsuń
  18. Dla mnie troszkę za drogi, może kiedyś:)

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja nadal poszukuję odpowiedniego filtra dla swojej wymagającej i tłustej cery;/

    OdpowiedzUsuń
  20. Już żałuję, że nie mogę go kupić w Polsce :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Tak na marginesie to próbki La Roche Posay można sobie odebrać za darmo w aptekach. Oczywiście w tych, w których nie wyczerpały się zapasy :P http://www.testujzadarmo.blogspot.com/2013/09/odbierz-zestaw-miniproduktow-la-roche.html

    OdpowiedzUsuń
  22. Gdyby ktoś był zainteresowany recenzją filtra Anthelios Ac Spf 30 to serdecznie zapraszam :)

    http://urodowyswiatmagdaleny.blogspot.com/2014/07/normal-0-21-la-roche-posay-anthelios-ac.html

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.