Kwietniowe denko - część pierwsza!

sobota, 11 maja 2013


Kwiecień upłynął mi pod znakiem intensywnego zużywania kosmetycznych zapasów. Mogę z satysfakcją stwierdzić, że (prawie) wyszłam na prostą. Poza masłami i balsamami do ciała, nad którą to materią zwyczajnie nie panuję, nie dopuszczam do sytuacji, w której równolegle zużywam dwa lub więcej produkty tego samego rodzaju. Strategia one-by-one sprawdza się wyśmienicie - pozwala mi na nieco bardziej świadome użytkowanie kosmetyków, a ponadto odciąża przestrzeń łazienkową. 

Kwietniowe denko jest spore, nawet bardzo. Z tego względu, tradycyjnie już podzielę je na dwie części. W pierwszej opowiem co nieco na temat kosmetyków kąpielowo-prysznicowych oraz zaprezentuję Wam skromne, ale rzetelnie wypracowane denko Narza (!).

PRODUKTY KĄPIELOWE
Planeta Organica - Organic Shea Shower Gel - na żel pod prysznic wzbogacony o hojny dodatek masła shea skusiłam się jeszcze zimą. Kosmetyk ma fenomenalny skład - nie zawiera SLS, parabenów i innych chemicznych sztuczności. Mimo to, nie polubiliśmy się do tego stopnia, żebym zdecydowała się na repetę. Produkt sprawował się bardzo przyzwoicie - ładnie oczyszczał, przyjemnie pachniał, nie wysuszał skóry. Poza standardowym działaniem, spodziewałam się efektu nawilżenia i odżywienia - w końcu masło shea na drugim miejscu w składzie do czegoś zobowiązuje. Tego zabrakło. Butelka z wygodną pompką mieszcząca aż 360 ml żelu kosztowała ok. 25 zł
Balea - Young - Sweet Wonderland Dusche - pomimo standardowego, chemicznego składu, żel ogłaszam niekwestionowanym ulubieńcem kwietnia! Za sprawą zapachu - świeżego, prawdziwego, gorzkiego kakao z kożuchem! - jestem w stanie wybaczyć mu słabe właściwości pielęgnacyjne. Pieni się za to wybornie, co w połączeniu z kakaowym zapachem niezawodnie wywoływało uśmiech na mojej twarzy. Na opakowaniu nie znalazłam informacji, jakoby żel należał do linii limitowanej - w najbliższym czasie zamierzam zrobić jego spory zapas :) Butelka o pojemności 250 ml kosztowała 6,90 zł. Zdecydowanie polecam!
Bomb Cosmetics - Chilla Vanilla - Cleansing Shower Butter - masło pod prysznic (!) to kolejny kosmetyk, który przeleżakował w mojej łazience naprawdę długi czas. Kupiłam go zimą, z myślą o mojej skrzywdzonej chłodem, suchej skórze. Produkt ma formę zbitego, dość twardego masła w waniliowo-żółtym kolorze, zapachu waniliowych lodów. W kontakcie z wodą wytwarza przyjemną, puchatą pianę, która skutecznie oczyszcza ciało. Co więcej, Za sprawą braku SLSdodatku masła shea, olejku cedrowego i olejku z pelargonii całkiem ładnie pielęgnuje skórę - zdecydowanie lepiej niż wspomniany żel marki Planeta Organica. Jedyną wadą - o ile można tu mówić o wadzie - jest wydajność produktu. Masło się nie kończy - można używać je tygodniami bez większego ubytku. Kosmetyki pod prysznic nudzą mi się dość szybko, dlatego stosowanie masła przerywałam wielokrotnie na rzecz innych kosmetyków myjących. Zważywszy jednak na komfort stosowania i niezłe właściwości produktu, na pewno sięgnę po niego ponownie. Opakowanie w formie plastikowego słoiczka mieści aż 320 g masła i kosztuje ok. 30 zł. Polecam!
BeBeauty - Creme - Hipoalergiczny płyn do kąpieli - Algi i goji - o mojej miłości do soli kąpielowych produkowanych przez markety Biedronka wspominałam przy okazji poprzednich notek denkowych. Niestety, płyny do kąpieli nie zrobiły na mnie równie dobrego wrażenia. Pienią się całkiem dobrze, zapachowi tez nie mam wiele do zarzucenia, jednak efekt końcowy wypada blado. Z drugiej strony, czego oczekiwać od kosmetyku za kilka złotych? Butla o pojemności 1,5 litra (!) kosztowała ok. 6 zł.     
Lush - Sandy Santa - kosmetyk w kształcie pękatego świętego Mikołaja to nic innego jak cukrowy peeling nasączony odżywczymi olejkami - pomarańczowym, różanym i sandałowym. Kostką należy wykonać intensywny, złuszczający masaż uprzednio zwilżając peelingowane obszary wodą. W trakcie zabiegu, kosmetyk rozpuszcza się, uwalniając pachnące olejki. Przyznam, że masaż sprawił mi dużo frajdy - to zdecydowanie lepsza (choć mało wydajna) forma peelingu niż tradycyjne, słoiczkowe wersje. Mikołaju, wróć! Nie znam ceny peelingu - był to jeden z elementów zestawu, który, jako osoba o wyjątkowej grzeczności, znalazłam pod bożonarodzeniowym drzewkiem (KLIK) :)

DENKO NARZA
Lush - Ickle Baby Bot - kulę kąpielową w kształcie robota Narz zużył dzięki uprzejmości Justyny (KLIK), która dorzuciła ją do naszej ostatniej, wymiankowej przesyłki (w imieniu Narza ślicznie dziękuję!). Kula wchodzi w skład linii Bath Ballistic - wrzucona do ciepłej wody bardzo mocno fizzuje, nadając wodzie delikatny, niebieski kolor. W składzie zawarto olejek lawendowy, olejek z sandałowca oraz olejek rumiankowy, które, wespół z kształtem, niebieskim kolorem i przyjemnym zapachem, składają się na w pełni zasłużony pomruk kąpielowego zadowolenia :) Cena robocika to £1.90. Polecam, nie tylko panom!
Under Twenty - Anti Acne - Tonik łagodząco-matujący przeciw rozszerzonym porom - butelka toniku o właściwościach matujących i łagodzących to bodaj pierwszy produkt tego rodzaju, który Narz zużył z dużym entuzjazmem do ostatniej kropelki. Nie wiem, o czym świadczy to lepiej - o wytrwałości Narza czy o jakości toniku, niemniej z jednego i drugiego cieszę się ogromnie. Pełną recenzję produktu znajdziecie TUTAJ. Butelka o pojemności 200 ml kosztuje ok. 10 zł
Ducray - Elution - Dermo-Protective Treatment Shampoo - marka Ducray to zdecydowany faworyt Narza w kategorii produktów do pielęgnacji włosów. Szampony tej marki wyleczyły problem uporczywego, suchego i mokrego łupieżu oraz nawracającego podrażnienia skóry głowy (postaram się nakłonić Narza do kilku blogowych zwierzeń w tej kwestii). Szampon Elusion to kosmetyk do częstego stosowania, podtrzymujący efekty kuracji przeciwłupieżowej. Sprawdza się znakomicie, nawet ja czasem go podbieram, mimo że z łupieżem nigdy nie miałam kłopotu. Butelka o pojemności 300 ml kosztuje, w zależności od apteki lub sklepu internetowego, od 40 do 80 zł. W imieniu Narza gorąco polecam!

-----------------------------------------------------------

Pierwszą część denka uważam za zakończoną! Znacie którykolwiek z kosmetyków, o których wspominałam? Jak udało się Wasze kwietniowe zużywanie? 

Podobne wpisy

57 komentarze

  1. Mam pytanko czy produkty Balea dostępne są w sieciówkach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Niemczech - owszem. W Polsce - no way.

      Usuń
    2. Niewielka - wszystkie kosmetyki dostępne są online.

      Usuń
    3. są równiez w Czechach

      Usuń
  2. ja mialam tonik, byl spoko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Narz poleca również żel peelingujący :)

      Usuń
  3. Żel balea trafia do mojej wish listy :>
    u mnie mój narzeczony jedyne co zużywa to mydło -_- "bo żel się za długo spłukuje"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Narz poczynił w tym roku wielkie kosmetyczne postępy - zaczął stosować żel, tonik i krem (!!!)

      Usuń
  4. Żadnego z tych produktów nie miałam, ale bardzo zaciekawiło mnie to masło pod prysznic ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, warto przetestować!

      Usuń
    2. ja już wrzuciłam do mojej listy "to buy" :)

      Usuń
    3. Daj koniecznie znać, jak się sprawdza! :)

      Usuń
  5. Bomb Cosmetics - Chilla Vanilla - Cleansing Shower Butter - zobaczyłam na zdjeciu i mysle sobie "oszalała, lody pokazuje w denku" czytam dalej i juz wszystko wiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawie lody, tyle że funkcja nieco inna :)

      Usuń
  6. Pomyślę nad kupnem tego żelu z Organic, bo bardzo mnie zaciekawił. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DO skóry mało problematycznej nada się zapewne dużo lepiej niż do suchej i bardzo suchej.

      Usuń
  7. Masło pod prysznic - ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, bardzo fajny produkt, a przy tym w innej formie niż żele :)

      Usuń
  8. Bomb Cosmetics mnie zaintrygowałam. Nie wiedziałam, że mają takie fajne produkty w swojej ofercie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają fantastyczne produkty, aktualnie czaję się na pianę do kąpieli w plastikowym wiaderku :D

      Usuń
  9. Zaciekawiłaś mnie tym opisem Balei :D wszystko takie pachnące, nęcące i och ach :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten żel pachnie najprawdziwszym kakao!

      Usuń
  10. zachwyciło mnie to masło pod prysznic waniliowe :) można je kupić gdzieś stacjonarnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zważywszy, że nie wiem, gdzie mieszkasz, trudno mi odpowiedzieć na to pytanie :> Na pewno można je dostać online.

      Usuń
  11. Żel pod prysznic Balea Sweet Wonderland bardzo lubię, pachnie rewelacyjnie :)
    A na Bomb Cosmetics czaję się od jakiegoś czasu, tylko na peeling w takim wiaderku, truskawkowy.

    Niecierpku, a żeli nie otwierasz kilku naraz? Ja jeśli chodzi o żele to muszę mieć otwartych kilka buteleczek bo lubię zmieniać zapachy pod prysznicem, natomiast masło czy balsam mogę mieć otwarty jeden ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz już nie, staram się zużyć jeden otwarty i dopiero później sięgam po kolejny :)

      Usuń
  12. Jejq jak widze ceny zeli od balea jakie panuja w polsce w internecie to az mnie sciska bo u nas te zele kosztuja w przeliczeniu na zlotowki 3 z groszem....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety. Z drugiej strony, jestem skłonna wydać te 6 zł, to i tak niewiele :)

      Usuń
  13. Planeta Organica kusi mnie niezmiernie, a Lusha znam i lubię od dawna, więc ciekawych rzeczy używałaś. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod względem kosmetycznym, kwiecień wspominam bardzo przyjemnie :)

      Usuń
  14. ciekawe to masło z Bomb Cos - gdzie to można dorwać? :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Szczerze nie miałam niczego. Gratuluję denka;) Ja niestety nie potrafię kończyć kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest łatwo, przyznaję. Ale skoro powiedziało się A, to i B by wypadało :)

      Usuń
  16. Bardzo polubiłam się z czekoladowym żelem Balea.
    Podoba mi się, jak określiłaś jego zapach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem jest idealnie kakaowy :]

      Usuń
  17. Zazdroszczę żelu Balea, nie miałam okazji go użyć - musi pachnieć cudownie!

    OdpowiedzUsuń
  18. to maslo do mycia strasznie mnie zaciekawilo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno znajdziesz sporo recenzji na jego temat. Ze swojej strony - gorąco polecam, choć niekoniecznie na lato - z uwagi na zapach i konsystencję lepiej sprawdzi się jesienią i zimą.

      Usuń
  19. U mnie w końcu otworzyli sklep z kosmetykami Bomb Cosmetic i w końcu będę mogła zaszaleć z zakupami ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rety, ale fajnie! Chętnie bym tam zajrzała :)

      Usuń
  20. U mnie także strategia one by one sprawdza się idealnie. Jedynie na używanie 3 produktów "na raz" pozwalam sobie pod prysznicem / w wannie. Resztę zużywam pojedynczo i do końca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod prysznicem wyeliminowałam zbędne butelki - jest jedna i basta!

      Usuń
  21. masło pod prysznic & żel oj bym przygarnęła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmiało, myślę, że będziesz zadowolona :)

      Usuń
  22. Planeta Organica i Balea kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są dość łatwo dostępne, wystarczy jeden klik :)

      Usuń
  23. Bardzo ciekawe deko :) fajnie, że każdy zużyty kosmetyk opisujesz cały pod zdjęciem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda okazja jest dobra, żeby dorzucić swoje trzy grosze :) Nie o każdym kosmetyku mam okazję napisać pełną recenzję, więc chociaż kilka zdań w notce denkowej uważam za wskazane :)

      Usuń
  24. Z chęcią zobaczyłabym jak pachnie też żel z Balei :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaparz sobie prawdziwe, mocne kakao, poczekaj chwilkę i weź głęboki wdech --> właśnie tak pachnie żel Balea :)

      Usuń
  25. Moje kwietniowe zużywanie dosyć słaba, ale za to z początkiem maja już lepiej :). Też staram się stosować zasadę używania jednego kosmetyku na raz i widzę efekty.

    Btw od dawna miałam napisać, że Twój blog jest jednym z moich absolutnie ulubionych. Zaglądam do Ciebie praktycznie codziennie od ponad roku (czy to już stalking? ;) )
    Długo byłam jednym z Anonimowych Obserwatorów, ale odkąd zdecydowałam się na prowadzenie własnego bloga to zaczynam też nieśmiało komentować.
    Wracajć do tematu - świetny blog, profesjolnalne teksty i przepiękne zdjęcia.
    Niecierpku - uwielbiam Cię!
    No dobra, jeśli to zabrzmiało jakoś dziwnie, to proszę zignoruj... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nefko, to zdecydowanie najpiękniejszy komentarz, jaki kiedykolwiek otrzymała. Ogromnie Ci dziękuję, to fantastyczne, że mój blog sprawia frajdę nie tylko mnie :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.