Męskim okiem: Under Twenty - Peeling myjący przeciw zaskórnikom

wtorek, 9 kwietnia 2013



Uprzedzając wszelkie pytania - Narz, bynajmniej, nie plasuje się w grupie wiekowej under twenty :) Mimo to, wykazał się zaskakującym samozaparciem i przez kilka minionych tygodni regularnie stosował dwa produkty o działaniu przeciwtrądzikowym znanej linii kosmetycznej Under Twenty. O efektach kuracji Peelingiem myjącym przeciw zaskórnikom możecie przeczytać poniżej. Na recenzję Toniku łagodząco-matującego zapraszam, z kolei, jutro. Oddaję głos!

-----------------------------------------------------

Wtedy nikt już nie pamiętał, skąd przyszedł i kiedy się pojawił, ale jedno było pewne: ten świąd był nie do zniesienia. Świątobliwy don Ambrosio co niedziela nawoływał do pokuty, wołając z ambony, że choroba ta jest karą niebios za rozwiązłość mieszkańców Ayucano. Jednocześnie dbał o pamięć zmarłych, nazywając ich męczennikami. Wkrótce wywieźli też i ukamienowali za miastem starą, bezzębną Pilar, której świąd się nie imał, gdyż była wiedźmą i hodowała w swojej lepiance ogromne, tłuste żaby. Zaraz potem zaczął się deszcz... Polne drogi zamieniły się w potoki błota, w których lęgły się roje komarów, przenoszących zarazę. Ulewa była tak wielka, że nawet Ernesto Valdez przerwał swą wędrówkę w poszukiwaniu vendetty i nowych metafor. Zatrzymał się na farmie starego Alejandro, gdzie z nieufnością przyglądali mu się ponurzy, niemi peoni...

Uff! Zostawmy na chwilę bohaterów realistyczno-magicznej, południowoamerykańskiej historii. W moim przypadku nie było aż tak tragicznie. Zacznijmy jednak od początku...

Przez przytłaczającą większość swojego życia uważałem, że do higieny twarzy mężczyzny nie potrzeba niczego więcej poza wodą i odrobiną mydła. Przez lata strategia ta działała, ale ostatnimi czasy, czy to z powodu stresu, czy niesłabnącego zamiłowania do słodyczy, stan mego konterfektu zaczął się pogarszać. Ignorowałem skutecznie niecierpkowe propozycje dotyczące stosowania rozmaitych mazideł, aż do momentu, kiedy zacząłem odczuwać lekkie swędzenie mojej fizjognomii (por. Bolesław Prus). Wtedy też dałem się namówić na kurację peelingiem - problemy skończyły się, jak ręką odjął.

Przyznam, że zadziwiło mnie, że do umycia twarzy potrzebny jest więcej niż jeden kosmetyk (mydło). Z drugiej strony, tonący brzytwy się chwyta...

Peeling myjący przeciwko zaskórnikom Under Twenty - po raz pierwszy w życiu stosowałem takie ustrojstwo. Po nałożeniu trzyma się skóry twarzy jak diabli. Naprawdę, trudno to zmyć, zwłaszcza, jeśli wmydla się w zarost. Ale trzeba mu oddać - pomaga

Maź jest niebieska i zawiera takież drobinki. W składzie znajdują się substancje brzmiące dość groźnie*, ale na szczęście jedna z nich nazywa się doprawdy uroczo: wygładzające perełki.

* [niecierpek] salicylan sodowy, kwas migdałowy, wyciąg z lukrecji

SKŁAD: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Polyethylene, Cocamidopropyl Betaine, Butylene Glycol, Acrylates Copolymer, PEG-18 Glyceryl Oleate/Cocoate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Triethanolamine, Coco-Glucoside, Disodium EDTA, Propylene Glycol, PEG-120 Methyl Glucose Trioleate, Methyl Lactate, Mandelic Acid, PEG-70 Mango Glicerides, Sodium Salicytate, Glycyrrhetinic Acid, Methylisothiazolinone, Parfum, Benzyl Alcohol, Linalool, Limonene, CI 42090

Po nałożeniu i spłukaniu wrażenie jest takie, jakby natrzeć sobie twarz papierem ściernym. O to jednak chodzi, bo po umyciu rzeczywiście powstaje wrażenie odświeżenia i czystości. Kto stosuje, tego nie dopadnie przypadłość mieszkańców Ayucano. 

Na tubie rekomendują stosowanie peelingu dwa do trzech razy w tygodniu, ale jako gruboskórnik kosmetyk nakładam codziennie i nie narzekam.

Zupełnie nie potrafię nazwać zapachu, ale jest dość świeży, jakby morski. Tuba o pojemności 150 ml jest całkiem wygodna, ale wymaga wyczucia, czasami stuffu wyciśnie się zbyt dużo i nie wiadomo co z tym  później zrobić. Poza tym, paprze się trochę pod zakrętką, to chyba mankament dla co bardziej wymagających - mnie w każdym razie wszystko jedno.

Na tubie znajduje się niezwykła informacja: testowano dermatologicznie. Szok i niedowierzanie!

Podsumowując, warto chyba to kupić, zwłaszcza jeśli złotych w sklepie zapłacimy za to under twenty. Zapewne, nie jest to kosmetyk marzeń. Z zaskórnikami radzi sobie całkiem nieźle, niemniej jednak ten efekt oczyszczenia jest dość powierzchowny (one ciągle tam są, tylko że głębiej). Być może wynika to jednak z mojej gruboskórności? Trudno powiedzieć. W każdym razie zamierzam kontynuować używanie tej mikstury, all in all z nią jest lepiej niż bez niej.  Mogę polecić.

- pojemność: 150 ml
- cena: ok. 14 zł
- dostępność: drogerie stacjonarne i internetowe, sklep internetowy producenta (KLIK)

Podobne wpisy

9 komentarze

  1. A mojego gruboskórnego ciężko do czegokolwiek przekonać :-/

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój Mąż używa żelu do mycia twarzy, to na razie jedyna rzecz do której udało mi się go namówić, pomijając produkty do i po goleniu ;) ale z peelingiem nie lubi...eh Ci mężczyźni ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. To męskie oko mogłoby mieć stałą (stalszą niż dotychczas) rubrykę na blogu, bo bardzo dobrze pisze :D. Facetów w ogóle ciężko przekonać do jakiejkolwiek pielęgnacji poza mydłem i pianką do golenia, większość reaguje na kosmetyki jak kot na wodę... Ale zapamiętam tę recenzję, może kiedyś się przyda. Lubię Under Twenty, u mnie zawsze się sprawdzały, więc albo sobie, albo Lubemu kiedyś taki produkt zakupię.

    OdpowiedzUsuń
  4. Brawo na Narza- przetestował na własnej skórze i opisał w sposób idealny. Ja sama z przyjemnością go wypróbuję, bo mój Małżonek po ostatnim peelingowaniu morskim Lushem powiedział, że mu plamy na twarzy wyszły (wyszły to prawda, ale to od czegoś innego:))

    OdpowiedzUsuń
  5. swietna recenzja :D pelen profesjonalizm - chetnie poczytam wiecej recenzji pana Narza :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo przyjemnie się czytało;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja swojego namówiłam na peeling, używa z rossmanna z pestek moreli

    OdpowiedzUsuń
  8. Może namówię mojego, żeby też co nieco poużywał :) Poprzednia próba przekonania go do mycia twarzy żelem zakończyła się niestety fiaskiem. Właściwie, to próby, nie próba... ;)

    No nic, zawsze sama mogę zużyć ten żel ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. uwielbiam ten moment, gdy mężczyźni odkrywają, że warto użyć czegoś innego do twarzy - i że to nawet działa! czekam na kolejne recenzje Narza :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.