L'Occitane - kosmetyczne oczarowanie czy rozczarowanie?

niedziela, 28 kwietnia 2013


Dostałam. Westchnęłam*. Zużyłam. Tak w telegraficznym skrócie przedstawia się moja przygoda z kosmetykami marki L'Occitane. Przyszedł czas, aby opisać wrażenia. Postaram się uczynić to w nieco mniejszym uproszczeniu, choć na upartego, zamiast rozbudowanej recenzji, wystarczyło by rzucić (z francuska, skądinąd) - comme ci comme ça.

* dwuznaczność zamierzona
W uroczym, sznurowanym koszyczku znalazłam pięć miniatur kosmetyków L'Occitane. Pojemności produktów są, oględnie mówiąc, niewielkie, co rzutuje nie tylko na czas trwania testów, ale i pewność co do stawianych opinii. Z tego względu, wychodząc na przeciw stanowisku marki, moje recenzje postanowiłam dostosować do rozmiaru mini, pozostawiając, prawem kontrastu, dużo dużych zdjęć. 
Dry Skin Hand Cream 20% Karite to w ofercie L'Occitane produkt sztandarowy. Bogaty krem do pielęgnacji suchej skóry dłoni pokochały, podobno, kobiety na całym świecie. Zdaje się, że jestem nieco bardziej oszczędna w uczuciach, ponieważ krem zaledwie polubiłam. Dużym plusem kosmetyku jest niezły, choć nieco przydługi skład, z masłem shea, gliceryną, olejem lnianym, olejem migdałowym i ekstraktem z miodu w czołówce. Bogaty skład przekłada się na dobre właściwości nawilżające i odżywiające, które, w zależności od wyjściowej kondycji skóry, utrzymują się przez dłuższy lub krótszy - choć i tak zadowalający - czas.

Kosmetyk ma postać gęstego, białego kremu o nienachalnym, miękkim zapachu. Z uwagi na dość tępą konsystencję, aplikacja wymaga nieco energii. Produkt wchłania się sprawnie, choć nałożony nawet w niewielkiej ilości pozostawia na skórze wyczuwalny film
Jeśli poszukujecie bogatego kremu, który we względnie krótkim czasie upora się z problemem przesuszonej, spierzchniętej lub łuszczącej się skóry dłoni - polecam rozważyć zakup kremu L'Occitane. Warto zastanowić się zwłaszcza nad ceną - tubka o pojemności 150 ml kosztuje - bagatela - 90 zł. Dodam tylko, że jest to inwestycja długoterminowa, ponieważ krem należy do kosmetyków wydajnych. 

Parafrazując upiorną laleczkę z jednego z moich ulubionych thrillerów (KLIK) - Dry or nourished make your choice... 
Miniatura Immortele - Precious Night Cream bardzo mnie ucieszyła - od dłuższego czasu korciły mnie kosmetyki L'Occitane przeznaczone do pielęgnacji twarzy, jednak z uwagi na zaporowe ceny nie zdecydowałam się na zakup żadnego. Producent na swojej stronie internetowej zapomniał o umieszczeniu kremu w wykazie kosmetyków. W związku z tym, kwestię obietnic, bestsellerowych znaczków i składu uznam za niewartą komentarza. 

Po kwadransie poszukiwań, udało mi się trafić na podstronę kremu. Zgodnie z opisem, kosmetyk przeciwdziałać ma wiotczeniu skóry, sprzyjać za to jej odbudowie i regeneracji. Na temat składu nie znalazłam ani słowa. 
Krem przeznaczony jest do wieczornej pielęgnacji skóry twarzy wymagającej solidnej porcji nawilżenia, odżywienia, a dodatkowo skutecznej pielęgnacji przeciwzmarszczkowej. Niestety, nie jestem w stanie ocenić, na ile skład produktu potwierdza obietnice w kwestii działania.

Kosmetyk ma postać treściwego kremu w białym kolorze, o interesującym, kwiatowym zapachu. Przyznam, że przewodnie nuty kremu nie kojarzą mi się jednoznacznie z żadną rośliną. W merytorycznie oględnym, za to mocno magicznym opisie znalazłam informację, jakoby linia kosmetyków Immortelle swoją nazwę zawdzięczała - uwaga! - korsykańskim kwiatom, które nigdy nie więdną

Ekspresowe, internetowe śledztwo utwierdziło mnie w przekonaniu, że ów niezwykły, niewiędnący kwiat to nic innego jak Helichrysum italicum, znana szerszym kręgom jako... kocanka. Przyznam, że czuję się lekko zawiedziona - po lekturze opisu liczyłam, co najmniej, na kwiat paproci...
Przejdźmy do działania - krem nawilża całkiem skutecznie. Bardzo dobrze trafia w potrzeby mojej suchej cery - koi, odżywia, zmiękcza. Z pozoru, kosmetyk wchłania się dość dobrze, zauważyłam jednak, że podczas porannego mycia twarzy na skórze wyczuwalny jest specyficzny, tłustawy film, co skłania mnie do uznania, że produkt tylko częściowo wnika w skórę. Co ciekawe, efekt utrzymuje się pomimo zmniejszenia nakładanej porcji. 

Immortelle Precious Night Cream to kosmetyk niezły, choć nie tak drogocenny jak można by wnioskować po jego nazwie i cenie. Za słoiczek o pojemności 50 ml producent każe sobie zapłacić 260 zł. Sądzę, że w tej cenie kupić można dużo skuteczniejszy krem na noc, a resztę wydać na okazały bukiet -  kocanek - ma się rozumieć :>
Z żelem pod prysznic Verbena Shower Gel miałam przyjemność zetknąć się za sprawą któregoś z kosmetycznych boxów. W ramach repety potwierdziłam tylko swoją opinię na jego temat. Produkt myje skutecznie, a do tego, za sprawą energetyzującego, bardzo świeżego zapachu werbeny i cytrusów, skutecznie poprawia nastrój. Zdaniem producenta, skład żelu wzbogacono o ekstrakt z organicznej werbeny z - a jakże! - Korsyki, olejek cytrynowy i wyciąg z grejpfruta. O obecnym na drugim miejscu w składzie SLS-ie wzmianki nie znalazłam - widocznie nie pochodzi z Korsyki i, w związku z tym, nie zasługuje na uwagę.
Kosmetyk dobrze wywiązuje się ze swoich zadań - delikatnie oczyszcza skórę, pozostawiając uczucie świeżości. Z uwagi na obecność składników wysuszających, po prysznicu warto sięgnąć po balsam nawilżający. Produkt mogę polecić wszystkim miłośnikom świeżych, werbenowych nut. Butelka o pojemności 250 ml kosztuje 59 zł
Nie jestem miłośniczką mydła w kostce, stąd testy Milk Extra Gentle Soap potraktowałam w kategoriach zła koniecznego. Zdaniem producenta, za sprawą dodatku masła shea, mydło może być stosowane każdego dnia, ponieważ nie wywołuje podrażnień skóry. Cóż, zwyczajnie nie mogę się z tym zgodzić.

Kostka, jakkolwiek wizualnie i zapachowo niezwykle przyjemna, okazała się dla mojej suchej skóry niemałym wyzwaniem. Nie sprawdziła się ani w roli mydła stosowanego pod prysznicem, ani w charakterze mydła do rąk. Zabrakło mi odwagi, by mydlaną pianę nałożyć na twarz - wysuszenie skóry ciała skutecznie odwiodło mnie od tego pomysłu.  
Cóż, moja sucha skóra nie toleruje mydeł. Sądzę, że nawet naszpikowane masłem shea składy nie zapewnią jej komfortu w postaci oczyszczenia i braku ściągnięcia zarazem. Niewykluczone jednak, że w przypadku osób o skórze normalnej w kierunku tłustej kosmetyk sprawdzi się wybornie. Kostka o wadze 250 g kosztuje 32 zł
EDT Pivoine Flora uznałam za produkt potencjalnie przyjemny. Lubię świeże, kwiatowe wody - bezpretensjonalne, proste, wiosenne. Propozycja L'Occitane do pewnego stopnia spełnia te warunki. Pierwsze skrzypce zapachu gra peonia, zaraz za nią magnolia, a dalej - nuty drzewne i piżmowe
Zapach jest przyjemny, dlatego sądzę, że znajdzie wiele zwolenniczek. Trwałość oceniam jako przeciętną - od skrótu EDT można by oczekiwać znacznie więcej. Z drugiej strony, nieco bledszy, subtelny zapach, który pozostaje na skórze po jakimś czasie od aplikacji odpowiada mi znacznie bardziej niż mocna, kwiatowa woń pozostająca na skórze chwilę po aplikacji

Flakon o pojemności 50 ml kosztuje 210 zł. Sądzę, że za tę cenę można zainwestować w A zresztą, same zdecydujcie, w jakim zapachu czujecie się najbardziej komfortowo.

----------------------------------------------------

Niniejszym, koszyk z miniaturami L'Occitane uważam za zrecenzowany. Kosmetyki nie rozczarowują (to już coś!), nie uważam jednak, aby szczególnie zachwycały. Są w porządku - niektóre - jak choćby krem do rąk i krem do twarzy - nawet bardzo. Pozostałe niczym nie odbiegają od marek niżej-półkowych. 

Na marginesie, doceniam marketing marki - design opakowań, czar kwiatów z Korsyki i wszechobecne masło shea kreują niezwykle pozytywne skojarzenia. Chciałabym, aby działanie samych kosmetyków potwierdzało trafność obietnic składanych przez producenta. W moim odczuciu, magia ulatnia się w momencie ujawnienia cen poszczególnych produktów i testowania ich właściwości. Zdecydowanie bardziej życzyłabym sobie odwrócenia proporcji: zamiast bajkowych kampanii reklamowych - fajerwerków w słoiczkach!

Co sądzicie o kosmetykach marki L'Occitane? Macie swoich kosmetycznych faworytów?



Podobne wpisy

65 komentarze

  1. chyba firma sie pomyliła i wysłala Wam zestawy dla Calineczek - chociaz moze to ich uklon w Wasza strone co by podkreślić Waszą kobiecość i delikatnośc :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aswertynko, to by się doskonale wpisywało w bajkowy marketing marki :)

      Usuń
  2. Mi, tak jak Tobie, spodobał się krem do rąk i jeszcze mydełko. Krem do twarzy ma silikony i niezbyt mi pasuje, żel tylko ładnie pachnie, a woda jest na mnie nietrwała. Najbardziej podoba mi się koszyczek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. u mnie tez powoli koszyczek jest brany w obroty, jednak podchodze do niego jak pies do jeza... miedzy innymi dlatego wolalabym jeden caly produkt a nie kilka malych bo nie lubie rzucac tylu nowosci nagle do swojej pielegnacji.
    loccitane ma piekne opakowania i salony, cudowne zapachy... ale uwazam ze kosmetyki mimo wszystko nie sa warte swoich cen i tyle. sa czesto o dobre 30% przesadzone i za podobna cene mozna by kupic produkt fenomenalny a nie po prostu dobry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marie, podpisuję się pod wszystkim, co napisałaś.

      Usuń
    2. ja również podpisuję się pod komciem Marie - aczkolwiek żel pod prysznic Verbena uwielbiam!!!!

      Usuń
    3. ja uwielbiam wszystko co z werbena, kocham ten zapach. jest jednak na przyklad zel pod prysznic Palmolive werbena z bergamotka ktory tez pieknie piesci moj nosek a kosztuje ZDECYDOWANIE mniej.

      Usuń
  4. Powiem tak. Lubię wejść do ich sklepu, popatrzeć na ten design, powąchać ale czy coś kupiłam. Nie, zwykle na doznaniach wizualnych w moim przypadku się kończy gdy zobaczę skład, który nie jest zły, ale też nie jest genialny a zaspokoić wizualnie mogę się bez wyciągania portfela.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale czy coś kupiłam ? *

      Usuń
    2. Rzadko zaglądam do salonów L"Occitane, zdecydowanie bardziej ciągnie mnie do aptek z dermokosmetykami :)

      Usuń
  5. Mnie najbardziej przypasował krem na noc i krem do rąk, reszta jest ok, natomiast nie polubilam sie z zelem pod prysznic - zapach mi niesamowicie przeszkadzal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi werbena nie wadzi, zapach bardzo polubiłam :) Co do reszty - pełna zgoda!

      Usuń
  6. Myślę ,że te koszyczki to świetny pomysł. Ja oprócz błyszczyków nie miałam nic z tej firmy choć kilka produktów mnie kusi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie jak Marie, wolałabym dostać jeden pełnowymiarowy kosmetyk dostosowany do potrzeb mojej skóry niż zestaw miniatur, którego nie sposób rzetelnie zrecenzować.

      Usuń
  7. Recenzja świetna, dowcipna, ironiczna, taka z przymrużeniem oka.
    A kosmetyki z jednej strony, jak cała marka, kuszą designem, marketingiem i w ogóle jakieś takie przyjemne się wydaja, ale ceny odstręczają najbardziej. Na kosmetyki można wydawać, ale bez przesady. Zwłaszcza, że cena powinna odzwierciedlać jakość i w tym przypadku te produkty powinny działaniem wręcz zwalać z nóg.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skye, pięknie dziękuję. Ja również uważam, że obietnice producenta powinny pozostawać w pewnym związku z faktycznym działaniem danego produktu. W przypadku L"Occitane uderza mnie niewspółmierność pomiędzy opisem i ceną, a właściwościami.

      Usuń
  8. Immortelle zużywam do dłoni bo na twarz nie zasługuje, ta oszukańcza warstwa silikonu pod którą nie dzieje się nic zdecydowanie negatywnie wpływała na skórę mojej twarzy, bo z ciekawości głupiej postanowiłam przez chwilę go tam aplikować... na dłoniach regeneracji brak...
    ech :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewykluczone, że to silikon odpowiada za tę dziwną, niewchłanialną powłoczkę kremu na mojej twarzy.

      Usuń
  9. Dużo hałasu w mediach na temat tej marki, a mi się wydaje, że to klasyczny przerost formy nad treścią :P Ceny bardzo mi się nie podobają, dlatego raczej nie zawrę bliższej znajomości z tymi kosmetykami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem zdania, że marce mocno zaszkodziła dyskusja prowadzona w blogosferze - zamiast o kosmetykach, dziewczyny rozmawiają o jakości i formie kontaktu na linii marketing marki - bloger.

      Usuń
    2. Być może ale nie da się ukryć, że do niedawna (a i teraz) ich produkty były w 90% zestawień w kolorowych magazynach w rubrykach typu "must have" - zniechęca mnie taka agresywna kampania. Ceny są moim zdaniem mocno wydumane, nie dałabym prawie 100 zł za krem do rąk, niezależnie od tego, co w sobie zawiera. Bardzo nie lubię płacenia za "markę".

      Usuń
  10. Mam miniaturkę tego kremu - najlepszy jakiego do tej pory używałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz na myśli krem do twarzy czy do rąk?

      Usuń
  11. mimo posiadania cery raczej normalnej w kierunku przetłuszczającej ten krem do twarzy uratował mnie w czasie przesuszu i później również przyjemnie działał na moją skórę twarzy, brak składu to faktycznie kiepska sprawa...

    żel pod prysznic pięknie pachniał ale za tą cenę to ja raczej nie kupię,
    miniaturkę kremu do rąk miałam i poznałam już przy glossyboxie - fajny, ale jakoś nie zakupiłam pełnowymiarowego kremu,
    perfumy niestety czuję tylko przy aplikacji a później już nic...
    mydło - nie przepadam za kostką

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krem do twarzy jest rzeczywiście niezły, choć podobno skład nie zachwyca..

      Usuń
  12. Mydło o dziwo na mojej suchej skórze twarzy sprawdziło się lepiej niż niejeden żel. Za żel pod prysznic 60 zł? Podziękuję. Wersja kremu do rąk z masłem shea świetna - zdecydowanie lepsza niż inne (różana to jakiś śmiech...) . Woda perfumowana utrzymuje się hmmm ... (może to przemilczę). Ale krem do twarzy o dziwo podpasował mi bardzo (może to ten powiew luksusu za prawie 300 zł tak na mnie podziałał :D ??). Ciekawa jestem czy po tych wszystkich recenzjach doczekamy się jeszcze jakiegokolwiek odzewu czy to była tylko jednorazowa akcja. ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że po mojej recenzji przygoda z marką się skończy :P

      Usuń
  13. z produktów tej firmy miałam przyjemność testować mydełko i żel pod prysznic z werbeną. Całkiem dobre, ale sama bym ich nie kupiła. Słyszałam, że mają świetne kremy do rąk ale cena odstrasza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem kremy do rąk są dobre, zaledwie dobre.

      Usuń
  14. Jak to dobrze mieć w obserwowanych takie dobre recenzentki :)

    OdpowiedzUsuń
  15. krem do twarzy przypadł mi do gustu najbardziej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również, choć z niewiadomych powodów nie wchłaniał się do końca. Angel wspominała, że jest naszpikowany silikonami, to by tłumaczyło tę dziwną warstwę.

      Usuń
  16. a ja na mydelko nie narzekałam, ale co skóra to inne przyzwyczajenia;)

    OdpowiedzUsuń
  17. znam krem do rąk, żel werbenowy i zapach i żądna z tych rzeczy nie skusiła mnie do zakupu pełnego wymiaru. Kremu używam do stóp, bo na dłoniach się nie wchłania, żel pod prysznic po prostu myje i ładnie pachnie (a to za mało żeby tyle kasy na niego wydać), a zapach uroczy, ale ulatnia się tak szybko, że po wyjściu z domu nic nie czuję.
    L'occitane ma fajny klimat, ale działanie- comme ci comme ca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam bardzo podobne zdanie. Nie wszystko złoto co się świeci, cóż..

      Usuń
  18. Odpowiedzi
    1. Czyżby moja recenzja była aż tak zniechęcająca? :>

      Usuń
  19. zostałam wybrana do przetestowania takiego koszyczka, a on magicznie zaginął, ale pominę tę kwestię. dla mnie marketing tej firmy zawiódł i nie mam zbyt przyjemnych skojarzeń :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? Powinni wysłać dodatkową przesyłkę, co za niefart i nietakt zarazem :<

      Usuń
  20. no i fajnie ;DD


    2 tysięczna obserwatorka wita !! ;D

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam krem do rąk z L'Occitane - moim przesuszonym dłoniom naprawdę pomógł. Polubiłam go do tego stopnia, że zdecydowałam się na 150 ml opakowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dobry, choć sądzę, że w połowie niższej cenie można dostać dużo lepsze.

      Usuń
  22. Mogę wypowiedzieć się tylko odnośnie kremu do rąk, bo to jedyny kosmetyk tej firmy w mojej kosmetyczce. Miałam co do niego duże oczekiwania (za sprawą marketingu zarówno firmy jak i blogerek ;) ) i rozczarowałam się... być może moje oczekiwania były zbyt wygórowane ale konkluzja jest dla mnie prosta- przerost formy nad treścią. Cena kosmiczna, działanie średnie...

    OdpowiedzUsuń
  23. Nadal nie rozumiem zachwytu nad tą firmą, robią dobrą reklamę marce ale kosmetyki mają tylko dobre, a za taką cenę chciałoby się dużo więcej.

    OdpowiedzUsuń
  24. Jeszcze nie używałam tych kosmetyków, ale przyciągają :))

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie używałam nic L'Occitanne, odstraszają mnie nieco ceny, ale marketing mają trzeba przyznać genialny. Może kiedyś wyjdę z ich salonu z jakimś smakowitym kosmetycznym kąskiem.

    OdpowiedzUsuń
  26. Mydełko i krem do rąk mnie ciekawią, ale ich cena odstrasza :(

    OdpowiedzUsuń
  27. Miałam tylko mieniaturkę tego żelu pod prysznic, zdaje się że z Glossyboxa. Był fajny ale nie zapłaciłabym za niego tyle. Ogólnie dla mnie ceny za wysokie.

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie miałam pełnowymiarowych produktów, bo zwyczajnie mnie na nie nie stać. Wolę poszukać czegoś tańszego i sprawdzającego się w 100% niż płacić tylko za opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Gratuluję dwóch tysiaków!!! :)

    I powiem Ci, że co jak co, ale zapach kremu do twarzy nijak nie zostałby przeze mnie określony jako kwiatowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. masz zdrowe podejście Kochana, firma niestety nie a i PR kiepski...

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie rozczarowują, ale na pewno nie zachwycają, szczególnie ceny, które na pewno nie są adekwatne do jakości, bo ja naprawdę nie widze róznicy między dajmy na to: L'occitane a Ives Rocher...

    OdpowiedzUsuń
  32. Jak dla mnie ceny mają za szalone :P

    OdpowiedzUsuń
  33. Lubię krem do rąk i kiedyś miałam żel pod prysznic i zapachu liśći - to wszystko jak na razie:)

    OdpowiedzUsuń
  34. fajnie, że miałaś okazję przetestować kilka produktów. ich ceny skutecznie mnie dekoncentruję :D ciężko było mi z recenzji wyłapać coś, co zachęciłoby mnie do wydania sporej ilości złotówek na którykolwiek z tych kosmetyków... niby fajnie, ale dla mnie zdecydowanie za drogo.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  35. Ten krem do rąk nie przypadł mi do gustu. Po jego użyciu moja skóra nadal pozostawała sucha. Na jego korzyść przemawia zapach i ekspresowe wchłanianie.

    Moja twarz również nie przepada za mydłami. Po ich użyciu mogę straszyć otoczenie widokiem papieru ściernego. Jeśli mydło ma dobry skład, chętnie myję nim ręce. Ta niewielka kostka nie wysuszyła moich dłoni:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Jeżeli szukacie wysokiej jakości naturalnych kosmetyków, sprawdźcie ofertę marki VEDARA, która posiada obecnie linię z 24ct złotem, kawiorem oraz opuncją&herbatą. Wszystkie produkty można kupić online w bardzo okazyjnych cenach: http://www.vedara.pl/3-kosmetyki

    OdpowiedzUsuń
  37. Podpowiem, że L'Ocitane umożliwia, u siebie na stronie, zamówienie bezpłatnej próbki kremu Divine. Uwaga, trzeba poprawnie odpowiedzieć na pytania zawarte w niewielkim quizie ;) http://www.mamzadarmo.pl/rozwiaz-quiz-i-otrzymaj-darmowa-probke-kremu-loccitan/

    OdpowiedzUsuń
  38. Niektórym tak zalezy na dbaniu o swóją urode, ale jednocześnie maja problem z wydaniem sumy większej niż koszt kremu Nivea. 100 zł to nie 1000 zł, a i takie kosmetyki się zdarzaja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że sporo osób skusi się na droższy kosmetyk, pod warunkiem, że jego działanie co najmniej dorównuje cenie. Rozumiem liczne pretensje o niską jakość kosmetyków i ich wysoką, sztucznie nabitą cenę - w moim odczuciu inwestycja powinna być opłacalna, a wielu wypadkach (w tym we wspomnianym w poście) zwyczajnie nie jest.

      Usuń
  39. Dziękuję za recenzję.
    Powiem szczerze, że lubię tę markę. A co miałam:

    • W czasach prahistorycznych piękne perfumy EDP z mirtem - no fenomen! Ale już nie mają.
    • Krem/ Maska do twarzy Immortelle – lubię. Świetna gęsta konsystencja. Ideał na zimę nawet na dzień i oczywiście jako maska w zastosowaniu kanonicznym.
    • Nie lubię dziwadeł a la kremy BB/ CC, ale oni mają dobre, naprawdę!
    Aktualnie mam jasny Drogocenny krem BB Immortelle SPF 30
    Może nie jest aż tak drogocenny haha (niefortunne tłumaczenie), ale świetnie wygląda na buzi. A na co dzień używam mocno wysokopółkowych podkładów.
    Krem upiększający CC Peonia lepszy niż w marce Lauder

    • Kocham ich werbeny. Faktycznie żeliki do ciała drogie, ale moim zdaniem najlepsze werbeny na rynku!
    Zachwyca małe mydełko werbenowe w formie liścia! IDEAŁ.
    Myję nim ciało, twarz, rączki niemowlaka i… ciuszki niemowlaka przepieram – świetnie myje 
    • Kostkę też miałam, na wycieczkach ideał. W Tajlandii myłam się i po 6 razy i nie wysuszała. Buzię też myłam.
    Aktualnie myję twarz ichnim produktem: Intensywnie oczyszczająca pianka Immortelle – nie jestem zachwycona, zwłaszcza cenę, ale spełnia zadania.


    pozdrawiam, Marta

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.