Suiskin - Serum z zawartością 8% kwasu AHA

czwartek, 14 marca 2013


Kwasy w pielęgnacji - temat trudny, ale zarazem wart przestudiowania - kosmetyki z ich zawartością potrafią bowiem zdziałać cuda. Przez długi czas obawiałam się produktów z dodatkiem kwasów mylnie sądząc, że zaszkodzą mojej suchej skórze. Okazało się jednak, że umiejętnie stosowane, zasadniczo poprawiają wygląd i kondycję cery. Jako że informacjami o dobrych preparatach pielęgnacyjnych warto się dzielić, przychodzę do Was dzisiaj z recenzją Serum z zawartością 8% kwasu AHA marki Suiskin. Wspominałam o nim w ramach podsumowania roku 2012 (KLIK), krótka wzmianka to jednak stanowczo za mało - kosmetyk zasługuje na długi, wyczerpujący opis pełen pochwał i pomruków zadowolenia.

Słowem wstępu - mrrrr! :)
Kosmetyk przywędrował do mnie w zgrabnym, eleganckim kartoniku, z którego wyjęłam szklaną buteleczkę z pipetką. Design ogromnie mi odpowiada - lubię nieco staromodne, apteczne opakowania. To, poza urodą, jest również całkiem funkcjonalne - pipeta dobrze dozuje produkt, a przez barwione szkło widoczny jest stopień zużycia kosmetyku.
Serum przeznaczone jest do pielęgnacji skóry każdego rodzaju*. Zgodnie z obietnicą producenta, kosmetyk wykazuje działanie złuszczające martwy naskórek, aktywujące odnowę komórek, poprawiające napięcie skóry, redukujące zmarszczki i bruzdy, a w rezultacie - zauważalnie poprawiające stan cery

* do skóry tłustej dedykowane jest serum, które poza kwasem AHA zawiera również kwas BHA (KLIK
Za działanie serum odpowiada zaledwie jeden składnik aktywny - kwas glikolowy, funkcjonujący również pod nazwą AHA. Ten niepozorny związek chemiczny występujący naturalnie w trzcinie cukrowej posiada, w zależności od stosowanego stężenia, bardzo szerokie spektrum działania. Kosmetyk wzbogacono, ponadto, o naturalne komponenty roślinne - polisacharydy, wyciąg z oczaru wirgijskiego, wyciąg z rumianku i olejek miętowy

SKŁADWater, PEG/PPG-17/6 Copolymer, Glycolic Acid, Glycerin, Alcohol Denat., Xanthan Gum, Methylparaben, Biosaccharide Gum-1, Hamamelis Virginiana(Witch Hazel) Extract, Chamomilla, Recutita(Matriccaria) Flower Extract, Mentha Piperita (Peppermint) Oil, Potassium Hydroxide
Serum z zawartością 8% kwasu AHA zaliczyć jest raczej łagodnym środkiem na bazie kwasów. W zestawieniu z dostępnymi na rynku kosmetycznym preparatami zawierającymi nawet 50-70% stężenie AHA, propozycja Suiskin wydaje się odpowiednia dla osób rozpoczynających pielęgnację z zastosowaniem kwasu glikolowego. Producent zaleca nakładanie serum każdego dnia, optymalnie wieczorem, po dokładnym oczyszczeniu skóry twarzy. Kosmetyk nie wchodzi w niepożądane interakcje, można zatem łączyć go z kremami, emulsjami, i innymi specyfikami pielęgnacyjnymi.
Jako osoba dość zachowawcza, przynajmniej w aspekcie związanym z pielęgnacją twarzy, kurację serum z zawartością kwasu glikolowego poprzedziłam rzetelną edukacją. Z pomocą przyszły mi dwa profesjonalne filmy - jeden - przygotowany przez Kasię prowadzącą youtubowy kanał KasiaD (KLIK), a drugi - autorstwa mojego ulubionego wirtualnego dermatologa - dr Schultza prowadzącego znakomity kanał DermTV.com (KLIK). Oba filmy zawierają trafne wskazówki dla osób rozpoczynających pielęgnację kwasami, dlatego pozwolę sobie załączyć je poniżej:
Moją przygodę z Serum z zawartością 8% kwasu AHA rozpoczęłam ostrożnie - początkowo kosmetyk stosowałam w minimalnej dawce co kilka dni, żeby przyzwyczaić moją skórę do nowego składnika aktywnego. Z czasem zwiększyłam nieco częstotliwość aplikacji, nigdy jednak nie sięgałam po produkt zgodnie z instrukcją, czyli każdego wieczora - w moim przypadku optymalne okazało się dozowanie serum co drugi, czasem co trzeci dzień. Celem wyeliminowania ryzyka podrażnienia, przed nałożeniem kwasu dokładnie osuszałam skórę z nadmiaru wody. Po zastosowaniu kosmetyku czekałam również na jego całkowite wchłonięcie - dopiero wtedy sięgałam po krem nawilżający.
Rezultaty stosowania serum na bazie kwasu glikolowego przerosły moje najśmielsze oczekiwania. Spodziewałam się choćby minimalnej poprawy wyglądu skóry, nie sądziłam jednak, że efekt będzie aż tak widoczny. 

Przede wszystkim, serum rewelacyjnie złuszcza martwy naskórek. Równocześnie, proces ten przebiega bez wyraźnego łuszczenia i czasowego pogorszenia stanu skóry. Regularne stosowanie serum znacznie wydłuża czas pomiędzy wykonywaniem peelingu - zwyczajnie nie ma czego peelingować - skóra wygląda na perfekcyjnie oczyszczoną! 

Po drugie, produkt wyrównuje koloryt cery - pozwala pozbyć się drobnych przebarwień i zaczerwienień. Skóra zyskuje zdrowy, jednolity odcień. 

Po trzecie, kosmetyk zwęża pory - ze swoimi nie mam wielkiego kłopotu, działanie kwasu testowałam natomiast na porach-kraterach Narza -  o ile preparat aplikowany jest regularnie - spisuje się znakomicie

Po czwarte - nie zauważyłam wysuszenia skóry. Co więcej, poszukując informacji na temat kwasu glikolowego trafiłam na twierdzenie, że kwas ten w niskim stężeniu - poniżej 15% - wykazuje działanie delikatnie nawilżające. Nie wiem, ile w tym prawdy, niemniej moja skóra nie odczuła najmniejszego dyskomfortu wynikającego z właściwości kwasu glikolowego.  

Po piąte - serum pomaga pozbyć się wyprysków - co prawda producent nie zaleca nakładania kosmetyku na podrażnioną skórę, niemniej Narz niewiele sobie z tego robiąc, aplikuje kwas na pryszcz. Efekt? AHA nie dopuszcza do powstania stanu ropnego i przyspiesza proces gojenia
Serum z zawartością 8% kwasu AHA nie bez przyczyny znalazło się w gronie ścisłych ulubieńców kosmetycznych roku 2012. Żałuję, że zwlekałam z pielęgnacją opartą na kwasie glikolowym - moje obawy były bezpodstawne. Serum, mimo że całkiem wydajne, prawie dotknęło dna, dlatego w najbliższym czasie zdecyduję się na jego repetę. Wam natomiast gorąco polecam zastanowić się nad wprowadzeniem do pielęgnacji kosmetyków opartych na kwasach. Nawet w niskim stężeniu potrafią zauważalnie poprawić kondycję skóry. Polecam, polecam, polecam!!!

Znacie? Stosujecie? Polecacie? Czekam na Wasze komentarze!

- pojemność: 25 ml
- cena: ok. 85 zł
- dostępność: sklep internetowy MyAsia (KLIK

Podobne wpisy

28 komentarze

  1. Ja też jakoś obawiałam się pielęgnacji kwasami, zawsze ten temat mnie przerażał i jeszcze po tego typu produkty nie sięgałam.

    A czy w czasie stosowania kwasów wieczorem trzeba rano używać kremów do twarzy z filtrem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rudaaaa, warto, zwłaszcza wiosną i latem. Ja kwas stosowałam w okresie jesienno-zimowym, dlatego filtr zawarty w kremie BB w zupełności mi wystarczał, jednak w lecie na pewno zalecałabym sięgnięcie po krem z filtrem.

      Usuń
  2. Ja chyba bałabym się sama stosować i wolałabym pójść do kosmetyczki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy kwas glikolowy znakomicie nadaje się do pielęgnacji domowej! :)

      Usuń
  3. Zabieram się za rozpoczęcie swojej przygody z kwasami. Przyznaję, że moja skóra nie jest w tragicznym stanie ale na pewno przyda jej się odnowa :D Szukam dobrego specyfiku i na pewno pochylę się nad tym na dłużej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Donia, moja skóra również nie wymagała rewolucyjnych zmian, sądzę jednak, że zawsze warto poprawić jej kondycję - serum sprawdza się w tej roli przednio :)

      Usuń
    2. Oj tak, nigdy nie jest tak dobrze aby nie mogło być lepiej :D dlatego z chęcią sprawdzę ten specyfik :)

      Usuń
  4. O popatrz - a mnie to serum zawiodło okrutnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooo! Pisałaś o nim? Musiałam przeoczyć Twoją recenzję. Ja to serum kocham z wielką wzajemnością!

      niecierpek + AHA = BWM! :)

      Usuń
  5. ja też zdecydowanie wolę kwasy od peelingu mechanicznego, którego już od dawna nie robię :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie bym wypróbowała, ale nie wiem czy wiosna to najlepsza pora na rozpoczynanie kuracji opartej na kwasach...

    OdpowiedzUsuń
  7. Kusiło mnie to serum jakiś czas temu, ale zdecydowałam się na coś innego. Może niedobrze :)

    Uwielbiam doktora Schultza :)

    OdpowiedzUsuń
  8. też pomruczę zatem :) podoba mi się ten gagatek :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja skóra lubi kwas azealinowy i kwas BHA. Kwasy AHA niestety średnio mi służą...

    OdpowiedzUsuń
  10. Póki co nie rozglądam się za takim kosmetykiem :) Nie potrzebny mi :)

    OdpowiedzUsuń
  11. J bardzo ostrożnie podchodzę do kwasów, boję się ich.

    OdpowiedzUsuń
  12. Przekonałaś mnie :)
    Jak tylko skończę z kwasami od bandi, przerzucę się na to serum.

    OdpowiedzUsuń
  13. A na jaki czas wystarczyla Ci taka buteleczka?? :)

    OdpowiedzUsuń
  14. a może i ja się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Właśnie zasubskrybowałam doktora Schultza!

    OdpowiedzUsuń
  16. dziękuję Ci za tą recenzje:) ja z chęcią wypróbuję tego serum

    OdpowiedzUsuń
  17. też muszę wypróbować kwasy i możliwe że na początek zdecyduje się na to serum :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Na razie też się boję używać jakichkolwiek kosmetyków z kwasami, tak jak Ty boję się, że zrobię sobie więcej krzywdy... a zważając na to, że kiedyś umyłam włosy płynem do płukania tkanin przez pomyłkę to lepiej nie ryzykować hahaha :D I też boję się też przysłowiowej wylinki, dzięki której wyglądamy jakbyśmy zrzucały skórę ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja stosuję regularnie tonik z kwasem migdałowym i glikolowym i jestem bardzo zadowolona. Kiedy stan mojej skóry się pogarsza sięgam wtedy po krem z kwasami AHA na noc i po kłopocie. Kwasy mają moc tylko trzeba nauczyć się ich stosować.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.