Lepsze wrogiem dobrego: Alverde - Repair Haarbutter

sobota, 26 stycznia 2013


Jako zadeklarowana miłośniczka olejowania, nie mogłam przejść obojętnie wobec nowej propozycji Alverde - odżywczego masła do pielęgnacji włosów. Markę tę cenię za dobre kosmetyki o naturalnym składzie. Niestety, rzadko zdarza się, aby oferta jakiegokolwiek producenta wolna była od przeciętniaków. Odnoszę wrażenie, że poszerzając asortyment o rzeczone masło, Alverde potwierdziło jedynie moją bublowa hipotezę. 
Kosmetyk zamknięty jest w plastikowym, otwieranym od góry słoiku typowym dla maseł i kremów do ciała. Opakowanie uważam za udane - pozwala na wygodne, kontrolowane wydobywanie produktu, aż do ostatniej porcji. Ponadto, podoba mi się sympatyczne połączenie bieli i fioletu oraz zdjęcie idealnego awokado, rzecz jasna! Szkoda, że zawartość nawet w części nie dorównuje przyjemnym wrażeniom wizualnym :>
Masło przeznaczone jest do intensywnej pielęgnacji włosów - nawilżającej, regenerującej i nabłyszczającej. Skład obfitujący w naturalne masła i oleje zapewniać ma dogłębne odżywienie i zauważalną poprawę kondycji włosów. Szkoda, że producent nie wspomina o dodatku alkoholu - tuż po wodzie i oleju sojowym - który nadaje produktowi podejrzany, chemiczny zapaszek. Im dalej w las, tym lepiej - cieszy zwłaszcza obecność masła shea, masła kakaowego, olejku ze słodkich migdałów i oleju rycynowego. Teoretycznie, (pomijając dodatek alkoholu) kosmetyk o takim składzie działać powinien co najmniej dobrze - nic bardziej mylnego.

SKŁAD: Aqua, Glycine Soja Oil*, Alcohol*, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Ricinus Communis Seed Oil*, Glyceryl Stearate Citrate, Butyrospermum Parkii Butter*, Caprylic/ Capric Triglyceride, Persea Gratissima Oil*, Simmondsia Chinensis Seed Oil*, Theobroma Cacao Seed Butter*, Vitis Vinifera Fruit Extract*, Xanthan Gum, Hydrolyzed Corn Protein, Hydrolyzed Wheat Protein, Hydrolyzed Soy Protein, Leuconostoc/ Radish Root Ferment Filtrate, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Helianthus Annuus Seed Oil, Parfum**, Limonene**, Linalool**, Geraniol**, Benzyl Salicylate**, Citronellol**, Citral**

* składniki pochodzące z certyfikowanych upraw
** naturalne olejki 
Kosmetyk, jak sama nazwa wskazuje, ma postać iście maślaną - bogatą, gęstą, w apetycznym, biało-błyszczącym kolorze. Niestety, w parze z atutami wizualnymi nie idzie zapach - duszący, z wyraźnie wyczuwalną nutą alkoholową. Przypomina mi mocno zakrapiany krem Nivea z wątpliwej urody naddatkiem w postaci mdłych, babcinych perfum. Niezwykle rozczarowująca kompozycja.
Producent wspomina o dwojakim zastosowaniu masła do włosów:

- po pierwsze, kosmetyk stosować można przed myciem, nakładając go obficie na całą długość włosów i pozostawiając na 5 do 10 minut (kto, u licha, trzyma na głowie oleje prze tak krótki czas?!)

- po drugie, produkt nałożyć można na umyte i wysuszone końcówki włosów celem odżywienia i zapobieżenia ich rozdwajaniu

Z dwojga (złego), zdecydowałam się na opcję pierwszą. Postanowiłam jednak wydłużyć nieco czas bytności masła na moich włosach trzykrotnie przedłużając sugerowany przez producenta limit. Żeby zapobiec nadmiernemu wysuszeniu kosmetyku na włosach, masło nakładałam w trakcie kąpieli - duża wilgotność i ciepłe powietrze zazwyczaj sprzyjają regeneracyjnemu działaniu masek i odżywek do włosów. Niestety, nie tym razem.
Zgodnie z zaleceniem producenta, początkowo masło nakładałam na suche włosy. Proces aplikacji wspominam w kategoriach przeżycia traumatycznego - kosmetyk nijak nie chciał rozprowadzić się na moich półdługich włosach - wsiąkał w nie błyskawicznie pozostawiając podejrzaną, tępą powłokę. Postanowiłam usprawnić nieco skomplikowaną procedurę nakładania, zwilżając uprzednio włosy wodą. Dzięki temu, kosmetyk jako tako udawało się zaaplikować na włosy, choć przyznam, że posiadaczki kręconych włosów mogą nie mieć tyle szczęścia :>

Po około 5 minutach leżakowania masła na mojej głowie, stawało się ono nieprzyjemnie twarde. O ile oleje, nawet te o naturalnie stałej znakomicie wnikają we włosy pozostawiając wrażenie dogłębnego nawilżenia, specyfik Alverde tworzy na głowie coś na kształt kasku - nieprawdopodobnie oblepia i usztywnia włosy. Odnoszę wrażenie, że zastygając traci swoje właściwości odżywcze (o ile jakiekolwiek w ogóle posiada). Nie pomaga ciepłe, wilgotne powietrze ani spryskiwanie włosów wodą

Po zmyciu masła z włosów - dodam, że niełatwego z uwagi na konsystencję stałą - włosy umyłam i ułożyłam jak zwykle. Nie żebym spodziewała się oszałamiających rezultatów - już sam proces nakładania i noszenia masła na włosach nastroił mnie wystarczająco defetystycznie. Nie sądziłam jednak, że kosmetyk nie zrobi z moimi włosami zupełnie NIC. Równie dobrze mogłabym podarować sobie aplikację jakichkolwiek nawilżaczy i potraktować włosy wyłącznie szamponem do codziennego użytku. Pff...

Efekt, a właściwie jego brak, zafrapował mnie do tego stopnia, że procedurę pseudo-nawilżania powtórzyłam kilka kolejnych razy, za każdym razem z równie nijakim rezultatem. Dawno nie spotkałam równie opornego w użyciu kosmetyku, który nie przynosiłby włosom nawet najmniejszej korzyści w postaci wzrostu poziomu nawilżenia, wygładzenia czy nabłyszczenia. 

Aktualnie przesądzam o dalszych losach delikwenta. Zastanawiałam się nad zużyciem masła w roli kosmetyku nawilżającego, obawiam się jednak wysuszającego działania alkoholu zawartego w składzie. Rozmyślam również nad rozcieńczeniem masła dużą ilością oleju i nałożeniem na włosy, choć równie dobrze mogłabym zaaplikować sam olej i osiągnąć satysfakcjonujący efekt. Najprawdopodobniej, masło pójdzie mi w pięty - i to dosłownie - to jedyna partia mojego ciała, która względnie dobrze toleruje kosmetyczne buble. 
Repair Haarbutter marki Alverde to idealna egzemplifikacja zasady, że lepsze jest wrogiem dobrego. Próba zamknięcia odżywczych właściwości olejów w kremowej, bogatej formie zakończyła się spektakularnym fiaskiem. Pokornie powracam zatem do moich płynnych nawilżaczy, doświadczenia z masłem puszczając w otchłań niepamięci. Nie polecam - szkoda czasu, nerwów i pieniędzy.

Znacie? Mam nadzieję, że nie :)

- pojemność: 200 ml
- cena: ok. 20 zł
- dostępność: sieć drogerii DM, portale aukcyjne

Podobne wpisy

57 komentarze

  1. Z pewnością się nie skuszę.
    Preferuję oleje :)
    Z Alverde bardzo służy mi ten migdałowo-arganowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olejki Alverde bardzo lubię, masła - no way! :)

      Usuń
    2. Czyli wiem, czego nie zamawiać :)

      Usuń
  2. Ooo... tez mam :) ciekawa jestem jak sobie u mnie poradzi :P

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja właśnie go zakupiłam :/ hmmm....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie daj znać, jak Ci się sprawuje, jestem ogromnie ciekawa!

      Usuń
  4. dobrze, że go nie widziałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nowość, poza tym, kosmetyki z DM nie są dostępne w Polsce, chyba że via Internet :)

      Usuń
  5. Uważam, że trochę przesadziłaś, to że tobie nie pasuje nie znaczy, że u innych sprawdzi się tak tragicznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, że nie znaczy, nigdzie nie napisałam, że uważam, że wszyscy będą niezadowoleni. Przedstawiłam swoją, mocno subiektywną, opinię, to wszystko.

      Usuń
  6. Tez mam to maselko, czekało grzecznie na swoją kolej ale po Twojej recenzji chyba z ciekawości je zaraz wyprobuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, widzę, że moja recenzja, zamiast zniechęcająco, działa zachęcająco :]

      Usuń
    2. Ciekawość, ciekawość ;)

      Usuń
    3. W pełni rozumiem :) Daj znać, jak się sprawuje :)

      Usuń
  7. Miałam odżywkę z tej serii i bardzo ją lubiłam,szkoda,że masełko to nie wypał.

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak jak wspomniałaś, NA SZCZĘŚCIE nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. dobrze że o tym piszesz, napewno już nie kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnnie kosmetyki Alverde niespecjalnie zachwycają...

    OdpowiedzUsuń
  11. a ja i tak chętnie bym kupiła to masło:D

    OdpowiedzUsuń
  12. Kurcze, a ja chciałam go wpisać na listę życzeń z DE. Za to wrzuciłam płynny róż z Alverde.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie cała ta seria z awokado niesamowicie zawiodła :P nigdy więcej :X

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie znam Alverde, nie mam dostępu do tej marki,ale chętnie bym coś wypróbowała,chociażby ze względu na skład.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie kupiłabym go nawet dlatego, że mam za dużo mazideł :D

    OdpowiedzUsuń
  16. To, że usztywnia włosy już mnie trochę do niego zniechęca. Ja tam byłam zadowolona z kremowania włosów kremem kakaowym Isana :)

    OdpowiedzUsuń
  17. W lutym ma do mnie przyjechać kilka rzeczy z DM - nie mogę się doczekać ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. A taką miałam na niego ochotę. Nie kupię na pewno, biorąc do serca Twój uśmieszek po adnotacji na temat włosów kręconych :> ;D

    OdpowiedzUsuń
  19. A u mnie sie sprawdza idealnie- malo tego jestem zaskoczone efektem (tez wybrałam opcje 1)- wlosy po umyciu sa miekkie i gladkie jak po olejowaniu+odzywka. Jedynie nie znosze tego zasychania na wlosach (nawyzam to dredami:D)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ojej:(ja uwielbiam to maslo. Moje sniszczone i rozjasnian ewlosy pieknie nawilza. Zawsze stosuje je na suche wlosy 5 minut przed prysznicem. Do usztywnienia i zasychania jestwm przyzwyczajona. Chocby ze wzgledu na glinki-to dopiero ciezko zmyc. Szkoda ze nie napisali jaki to alkohol, ale skoro z upraw certyfikowanych to mam gleboka nadzieje ze kokosowy-tego akurat sie nie boje. Moje wlosy doslownie pija to maslo i nie wymagaja oszywki przez 3 lub 4 dni, a myje wlosy co rano...moze masz jakies felerne? Moje nawet nie pachnie alkoholem:(

    OdpowiedzUsuń
  21. Ze względu na alkohol tak wysoko w składzie, na pewno nie nałożyłabym tego masełka na włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Szkoda, bo sama inne produkty z tej firmy bardzo dobrze się prezentują ;/

    OdpowiedzUsuń
  23. A zużyć paskudę w charakterze pianki do golenia?

    OdpowiedzUsuń
  24. Miałam to masełko na liście kosmetyków, które mama ma mi przywieść z Niemiec ale po Twojej recenzji chyba się nie skuszę. Zawsze możesz je zużyć do golenia nóg :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Uhhhh , bubel jakich mało . Możesz jeszcze zużyc go jako krem do depilacji nóg . Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. Wszystkie produkty DM zamawiasz w internecie?

    OdpowiedzUsuń
  27. przedobrzyli! jak czytalam te negatywne opinie jedna po drugiej to wlasnie o pietach pomyslalam. Mam nadzieje ze chociaz tam sie sprawdzi ;-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Masła Alverde lubię ale do ciała ;)
    Powiem szczerze, że zastanawiałam się nad jego zakupem, nawet miałam go na liście ale na szczęście go nie kupiłam. Uff... :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Oj, to chyba sobie go odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  30. O kurczę, a wydawałoby się, że to może być dobry produkt...

    OdpowiedzUsuń
  31. Fajny blog! + obserwuje!
    zapraszam do siebie! http://katrbeauty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  32. Właśnie się kiedyś nad nim zastanawiałam, ale teraz zdecydowanie się już nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  33. szkoda, że takie sobie bo opakowanie wygląda bardzo zachęcająco...

    OdpowiedzUsuń
  34. nigdy nie miałam tego produktu, i chyba się nie skuszę. Widzę że i wśród Balea są jakieś nazwijmy to 'buble kosmetyczne'

    OdpowiedzUsuń
  35. przy okazji: nominowałam Cię do Versatile-blogger http://couleurs-delame.blogspot.com/2013/01/versatile-blogger.html :) nie musisz obserwować mojego bloga, ani też go polubić, po prostu jest to zaproszenie do zabawy.:) pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  36. oj moje selerki by tego nie przeżyły! :O

    OdpowiedzUsuń
  37. Wydaje mi się, że ten kosmetyk należy podgrzać przed nakładaniem tak, jak dziewczyny robią to z olejem kokosowym. Ja mam włosy wysokoporowate i zazwyczaj korzystam z płynnych olejów. Masła nie przynoszą u mnie satysfakcjonujących rezultatów. Nie szkodzą, ale ich działanie jest mizerne.

    Swoją drogą nie wiem, czy ktoś sprawdza te zalecenia, zanim pójdą do druku? Na wszystkich maskach piszą, żeby trzymać je na głowie przez kilka minut. Czasem weryfikuję te zapewnienia z rzeczywistością i za każdym razem okazuje się, że miałam rację, przypuszczając, że substancje odżywcze nie mają szans nic zdziałać w tak krótkim czasie...

    OdpowiedzUsuń
  38. Może po prostu oleje niedostosowane do Twoich włosów?

    Niektóre kosmetyki działają lepiej dane na krótko, tak jak u mnie np maska alterry z granatem.

    OdpowiedzUsuń
  39. Nominowałam cię do tag'u LIBSTER BLOG AWARD zapraszam :-)

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja bym po pierwszym użyciu się zniechęciła.

    OdpowiedzUsuń
  41. ojej :( a mam go na swojej liście zakupowej i chyba sobie odpuszczę :(

    OdpowiedzUsuń
  42. Niecierpku, usmialam sie czytajac ten post ;P przepraszam.
    Ja mam tylko taki wniosek: ciesz sie, ze chociaz nie zrobil Ci krzywdy :D

    OdpowiedzUsuń
  43. Rozumiem, że kosmetyk mógł się u Ciebie nie sprawdzić, ale krytykowanie za obecność alkoholu w składzie to przesada :P Większość certyfikowanych, ekologicznych kosmetyków jest konserwowana alkoholem, bo czymś musi być, a alkohol jest najbardziej ekologicznym konserwantem. Znajduje się w większości kosmetyków np: alterra i absolutnie nie przeszkadza im dobrze działać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie krytykuję masła za obecność alkoholu w ogóle, ale za jego wysoką pozycję na liście składników, która przekłada się na bardzo męczący, intensywny zapach.

      Usuń
  44. byłam bardzo ciekawa tego cudaka, dziękuję za rozjaśnienie tego kosmetycznego zaćmienia :) na pewno nie będę starała się o jego względy.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  45. Absolutnie się z Tobą Niecierpku zgadzam. Masło ma skład dobry, ale działanie jest beznadziejne. Zamiast nawilżać to wysusza, zużyłam go mieszając z olejami, aczkolwiek tak, jak napisałaś - same oleje też dałyby radę :>
    To już kolejny bubel alverde :/ Szkoda, że natura nie zawsze działa tak, jak tego sobie życzymy :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Dzięki za tą recenzję. Miałam ogromną ochotę na te masła do włosów, a teraz mi przeszło :D

    OdpowiedzUsuń
  47. Mi z Alverde przypadły do gustu tylko odżywki do włosów jak na razie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.