Dr Irena Eris - SPA Resort - Hawaii - Polinezyjski peeling do ciała + Mini Mani Month ♯18

wtorek, 18 grudnia 2012


W ostatnim czasie przyglądam się peelingowym ofertom wiodących producentów kosmetyków. Czas na Dr Irenę Eris, jedną z moich ulubionych polskich marek. Produkt, o którym będzie dziś mowa stosowałam z nieskrywaną przyjemnością w okresie wakacyjnym. Na dnie opakowania pozostała resztka peelingu, który entuzjastycznie zużyłam w ciągu kilku ostatnich dni. Niezależnie od aury za oknem, właściwości kosmetyku nasuwają słoneczne, relaksujące skojarzenia. Jeśli macie ochotę na krótką podróż na Hawaje z Polinezyjskim peelingiem do ciała - zapraszam na pokład :)
Kosmetyk znajduje się w wygodnym, eleganckim, plastikowym słoiku zabezpieczonym dodatkowo uroczym kartonikiem. Opakowania produktów z linii SPA Resort to klasa sama w sobie - funkcjonalne, wygodne, a ponad wszystko estetyczne.
Peeling przeznaczony jest do delikatnego złuszczania, wygładzenia i ujędrnienia skóry całego ciała. Z uwagi na łagodne działanie, z kosmetyku korzystać można właściwie codziennie. Instrukcja stosowania jest prosta - peeling nanieść należy na mokrą skórą, masować przez chwilę, a następnie spłukać
Podobnie jak w przypadku Waniliowego scrubu do mycia ciała, o którym pisałam wczoraj (KLIK), formuła Polinezyjskiego peelingu do ciała bazuje na drobinkach nierozpuszczalnych. Część z nich to maleńkie pestki, co do reszty - nie mam pewności. Skład produktu wzbogacono o dodatek naturalnych, roślinnych ekstraktów - bambusa, lilii wodnej i lotosu - a ponadto o olej z awokado i panhtenol. Co zadziwiające, na drugim miejscu, zaraz po wodzie widnieje ciekła parafina. Zagadkowo, po zastosowaniu peelingu na skórze nie pozostaje tłusta, charakterystyczna warstwa.

SKŁAD: Aqua, Paraffinum Liquidum, Glyceryl Stearate SE, Polyethylene, Glycerin, Isostearyl Isostearate, Glyceryl Stearate, Magnesium Aluminum Silicate, Cetyl Alcohol, Synthetic Wax, Cocamidopropyl Betaine, Cellulose Gum, Betaine, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Ethylhexylglycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Propylene Glycol, BHA, Sorbitol, Panthenol, Nelumbium Speciosum Flower Extract, Nymphaea Alba (Water Lily) Root Extract, Bambusa Vulgaris (Bamboo) Leaf/Stem Extract, Phenoxyethanol, Parfum, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, CI 42090:2, CI 14720:1, CI 16035, CI17200.
Kosmetyk ma postać niezwykle delikatnego, puszystego kremu o przyjemnym, bladoróżowym kolorze, z widocznymi drobinkami złuszczającymi. Co tam formuła, co tam kolor, zapach - to jest dopiero majstersztyk! Zgodnie z opinią producenta, kosmetyk posiada obezwładniający zapach egzotycznych kwiatów. Pełna zgoda! Dodam do tego parę kolejnych przymiotników - peeling pachnie niezwykle zmysłowo, choć zarazem subtelnie. Zapach nie jest mocny, jest za to idealnie wyważony, kwiatowy, z wyczuwalną, miękką, kremową nutą. Gdyby istniały perfumy wiernie oddające polinezyjski klimat, prawdopodobnie wykupiłabym wszystkie flakony. Doprawdy, dawno nie miałam do czynienia z równie sensualnym, starannym zapachem. Apeluję w tym miejscu do Dr Ireny Eris o poszerzenie linii Hawaii o perfumy lub chociaż mgiełkę do ciała - wróżę nowy bestseller! :)
Jak wspominałam przy okazji innych notek peelingowych, zdecydowanie bardziej preferuję kosmetyki zawierające rozpuszczalne drobinki cukrowe lub solne. Peeling hawajski zużyłam do ostatniej, pachnącej porcji pomimo formuły opartej na składnikach nierozpuszczalnych. Produkt ściera skutecznie, choć, zgodnie z zapowiedzią producenta, delikatnie. Złuszczanie jest zauważalne, ale nie bardzo mocne. Z tego względu, peeling zyska uznanie osób o skórze delikatnej i wrażliwej, którym stosowanie mocno ściernych produktów zwyczajnie nie służy
Po wykonaniu masażu z użyciem peelingu, skóra jest miękka, gładka, delikatnie zaróżowiona. Drobinki działają skutecznie - podczas stosowania produktu wydają mi się raczej okrągłe, bez wyraźnych ostrych krańców. Ogromną zaletą kosmetyku jest zniewalający zapach, który pozostaje na skórze długo zakończeniu kąpieli. Niestety, peeling nie pozostawia na skórze wyczuwalnej, tłustej warstwy, wobec czego konieczne jest zastosowanie balsamu nawilżającego, który delikatnie tłumi piękny, kwiatowy zapach. Jak wielokrotnie zaznaczałam, jestem fanką peelingów o ubocznym działaniu natłuszczającym. Wiem jednak, że sporo osób ceni brak takiego efektu, co przewrotnie stanowi dodatkowy walor produktu :)
Polinezyjski peeling do ciała z linii Hawaii SPA Resort polecam osobom, które cenią delikatną, ale skuteczną pielęgnacją złuszczającą w połączeniu z fantastycznymi doznaniami zapachowymi. Kosmetyk przypadł mi do gustu do tego stopnia, że z całą pewnością sięgnę po kolejne opakowanie. Z zakupem poczekam jednak do lata - wtedy zmysłowe kwiatowe aromaty sprawiają najwięcej przyjemności :) Gorąco polecam!

- pojemność: 200 ml
- cena: ok. 100 zł
- dostępność: sieć perfumerii Douglas, drogerie internetowe

-----------------------------------------------------

Ciaté Mini Mani Month (KLIK) - 18 grudnia
Osiemnaste okienko kryje cukiereczki - kawior w odcieniu Candyshop. Kuleczki utrzymane są w odcieniach neonowego różu, żółtego złota i błękitu. Przypominają mi kolorową posypkę na babeczkach w Cupcake Corner (KLIK) :)
Nie trwajcie w obawie - znajomy taksówkarz obwieścił, że końca świata nie będzie! :) Mogę zatem odetchnąć z ulgą i cierpliwie poczekać na otwarcie kolejnych lakierowych okienek. Zapytacie - jaki z tego taksówkarza wizjoner? - żaden, ale krzyczał tak przekonująco, że odetchnęłam z ulgą, że kontynuacja żywota to rzecz pewna :) 

Podobne wpisy

79 komentarze

  1. Konsystencją i wyglądem przypomina scruby z Farmony. Tylko ta cena...
    Kawior jest boski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konsystencja jest lżejsza, bardziej jak mus niż treściwy krem. Myślę również, że jakość peelingu Eris przewyższa kosmetyki Farmony, choć to tylko moja subiektywna ocena :)

      Usuń
  2. Cena mnie skutecznie odstrasza.
    No i ta parafina na drugim miejscu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rety, co Wy macie do tej parafiny :>

      Usuń
    2. Niecierpku to, że tworzy na ciele zludna warstwe i myslisz sobie wtedy ze kosmetyk wygladzil skore bardziej niz w rzeczywistosci. Naturalne oleje i masla oczywiscie tez maja taka funckje, ale one o wiele bardziej pielegnuja nasza skóre. Taka parafina moze i tworzy warstwe ochronna, ale wiele ciał reaguje na taka kolderke z Mineral Oil mocniejszym wysuszeniem.

      Usuń
    3. Ech, ale ja mam świadomość, że kosmetyk nie wygładza a jedynie natłuszcza skórę... Mimo, że nie działa jak bogate, roślinne oleje i masła, to działa na moją skórę korzystnie - nie zapycha, nie wysusza, nie krzywdzi. Zapobiega za to utracie wilgoci i bardzo ten efekt cenię.

      Mam wrażenie, że parafina to najbardziej wyklęty komponent kosmetyczny. Rozumiem, że nie wszystkim służy, ale błagam, nie generalizujmy, że z automatu każdemu szkodzi...

      Usuń
    4. ale ja na przykład w kremach do rak, stop czy balsamach do ciała parafinę toleruje, nie generalizuje ze to ogromne zło zawsze i wszedzie!
      W produktach do twarzy i peelingach jest dla mnie niestety wyklęta. Rozumiem , ze Tobie ona nie szkodzi, ale jak widac wielu ludziom owszem.
      Ja nie szerze wielkiej antyparafinowej kampanii bez wzgledu na wszystko, po prostu sa produkty gdzie jej nie lubię widziec, i tyle ;-) a ze peelingi do ciala naleza do tej dziedziny to coz ja moge za to.

      Usuń
  3. Wolę cukrowe lub solne peelingi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja co do zasady też, choć tutaj ścieranie jest przyzwoite.

      Usuń
  4. Szkoda ze nawet tak dobra marka dopchala na poczatku składu Parafine, skoro mieli do wyboru tyle cenniejszych tlustawych skladnikow!
    Bardzo chetnie wyprobowalabym ten produkt ze wzgledu na zapach o ktorym piszesz, aczkolwiek ja jestem zwolenniczką mocnego scierania.

    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ścieranie nie jest bardzo bardzo mocne, jest jednak zdecydowanie odczuwalne :)

      Usuń
  5. A ja tam lubię parafinę w peelingach, bo przynajmniej później nie trzeba się smarować :)
    Peeling wydaje się być bardzo ciekawy, szkoda tylko, że cena taka wysoka.
    Ale czasami dla własnej przyjemności i doznań zapachowych można sobie pozwolić na taki kosmetyk ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni zgadzam się z Twoim komentarzem, Rudaaaaa!

      Usuń
  6. No jasne, ze końca świata nie będzie ;D Przynajmniej nie w najbliższym czasie ;]
    Peeling drogi, pozostanę przy obłędnie pachnącej Farmonie :) A Lakier bardzo fajny, jestem ciekawa jak będzie prezentował się na paznokciach :) I jak długo na nich pozostanie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję się wkrótce przekonać!

      Usuń
  7. :) jejku, wygląda rzeczywiście jak jakaś słodka posypka. ciekawe jak będzie się sprawdzała w akcji, na paznokciach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie odklei się po kwadransie :)

      Usuń
  8. Ehh.. nie stać mnie na niego, a taki wydaje się świetny... kiedyś będzie mnie na niego stać! O!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można zapytać w Douglasie o próbkę!

      Usuń
  9. tuptam wkoło tej serii Eriski i tuptam, chyba przy okazji sie na coś skuszę... :) Pamiętam, że pięknie pachniała także toskańska seria, miałam próbkę chyba kremu do ciała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toskańskiej nie stosowałam, za to wąchałam - zapach cudowny!

      Usuń
  10. Kobieto ile Ty masz tych peelingów! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Konsystencja bardzo mi się podoba, ale ten lakier to podbił moje serce!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. peeling wygląda bardzo smakowicie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie próbowałam, ograniczyłam się do stosowania zewnętrznego :)

      Usuń
  13. Te kulki Ciate mnie coraz bardziej intrygują...

    OdpowiedzUsuń
  14. Wygląda fantastycznie! Bardzo bym chciała:)
    A Ciate... męczysz tymi zdjęciami:) też bym chciała!
    buźka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już tylko kilka dni i kalendarz opustoszeje :<

      Usuń
  15. Peeling ciekawy, ale nie kupiłabym ze względu na cenę :)
    Kawior wspaniały, świetne kolory!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, cena kosmetyków selektywnych Eris odstrasza :/

      Usuń
  16. to nie dla mnie, bo ja lubie hardcore w przypadku peelingów i mocne ścieranie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie odsyłam Cię do notek farmonowych :]

      Usuń
  17. Jestem bardzo ciekawa jak ten lakier wygląda na paznokciach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że równie uroczo co w buteleczce :)

      Usuń
  18. Z tym peelingiem nie miałam jeszcze do czynienia, ale chętnie bym go wypróbowała. Póki co kilka kosmetyków z tej serii kupiliśmy mojej mam-nadzieję-przyszłej-teściowej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inwestycja w Teściową popłaca, wiem to z doświadczenia :P

      Usuń
  19. przez Ciebie choruję na ciate. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zachoruję jak mi się okienka skończą :)

      Usuń
  20. Chciałabym zobaczyć te kuleczki na paznokciach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno pokażę, niech no tylko dostanę trochę wolnego :)

      Usuń
  21. Lakier bardzo bardzo mi się podoba, proszę pokazuj go szybko na swoich paznokciach :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Śliczny kawior :)
    Cieszę się, że jednak nie będzie końca świata :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można odetchnąć z ulgą i pójść malować paznokcie :]

      Usuń
  23. Czytałam recenzję i już miałam mówić, że muszę go koniecznie kupić, bo pewnie okazałby się moim ideałem, ale gdy zobaczyłam cenę, to już mi się odwidziało :) A posypka jest cudowna, czekam na prezentację na paznokciach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena nie zachęca do zakupu, cóż...

      Usuń
  24. Jak już będę obrzydliwie bogata to sobie zafunduję peeling firmy która jeszcze mnie niczym specjalnie nie uwiodła, bo sporo mówisz że ZAPACH jest zniewalający... no muszę mieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E, bo Ty to taka pato-rubowa jesteś. Ja zresztą też, ale nie tak ortodoksyjnie żebym miała nie sięgnąć po Eris :)

      Usuń
  25. Zostałaś nominowana do wyróżnienia Liebster Blog. Zapraszam do mnie aby poznać pytania ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Szkoda, że ten Eris nie kosztuje o jedno zero mniej :(

    OdpowiedzUsuń
  27. Kiedy pokażesz te wszystkie ciat(p)ki na paznokciach? Ciekawa jestem, jak będzie prezentował się kawiorek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się w przerwie świątecznej, gdy tylko złapię wolną chwilę!

      Usuń
  28. Ja wierzę taksówkarzowi ;)

    I chcę zdobyć peeling :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam przejść się do Douglasa, są tam testery :)

      Usuń
  29. o mamo jaki ten lakier jest cuuuudowny <3

    OdpowiedzUsuń
  30. kurcze podoba mi sie zarowno peeling, jak i lakier :P Ty to wiesz, czym pokusic czlowieka :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, bo sama jestem zewsząd kuszona :)

      Usuń
  31. ciekawy ten kawior :) chociaż nie jestem przekonana co do jego trwałości... nie chciałabym go później wyławiać z zupy :P peeling bardzo ciekawy, chociaż ja szukam czegos mocno złuszczajacego.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  32. Czytam i czytam o peelingu i nasuwa mi się jedno : CHCĘ ! ;d

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.