Październikowe Glossy

wtorek, 9 października 2012

Jak w tytule. Cieszy mnie, choć po zeszłomiesięcznych kłopotach (KLIK) do instytucji kosmetycznych pudełek zaczęłam podchodzić z coraz większym dystansem. W październikowym boxie znalazłam sześć produktów, z których dwa to kosmetyki pełnowymiarowe. Ponadto, zmianie uległ design karty informacyjnej - zamiast małego, nieczytelnego karteluszka otrzymałam kolorową, rozkładaną kartkę ze zdjęciami poszczególnych produktów i przyjemną dla oka, jesienną grafiką. 

PRODUKTY PEŁNOWYMIAROWE
Mooya - Maska + Serum - Organic Duo Activ Treatment - wielkogabarytowe (wielkości niemal całego pudełka) duo do pielęgnacji skóry twarzy złożone z bioaktywnej maski i takiegoż serum. Jak wyczytałam na opakowaniu, Mooya to seria profesjonalnych zabiegów pielęgnacyjnych stworzonych na bazie aktywnych składników, bez dodatku sztucznych barwników, konserwantów i perfum. Kosmetyk składa się z delikatnego, bawełnianego płata nasączonego substancjami aktywnymi oraz kremu-serum. Wersja, którą posiadam bazuje na wyciągu z pereł o działaniu wygładzającym. Opakowanie Organic duo activ treatment zawiera 36 g maski i 6 g serum i kosztuje 15,90 zł.
Fresh Minerals - Super Volume Mascara - tusz do rzęs amerykańskiej marki kosmetyków mineralnych, o której nigdy wcześniej nie słyszałam :> Kolor, który do mnie trafił to brąz - nie jest źle, swego czasu stosowałam wyłącznie brązowe tusze do rzęs i bardzo sobie taką praktykę chwaliłam. Miło będzie wrócić do brązu, a przy okazji przetestować nowy kosmetyk. W metalicznym, podłużnym opakowaniu znajduje się 4 ml maskary wartej ok. 50 zł. Mam kilka otwartych tuszy, wobec czego nie zaglądałam do środka - na innych blogach podejrzałam, że kosmetyk posiada klasyczną szczoteczkę z syntetycznego włosia

PRÓBKI
Pat & Rub - Home Spa - Stymulujący peeling do ciała z soli, cukru, olei i olejków - peeling dobrze znanej polskiej marki kosmetycznej. Znowu. Zdaje się, że Glossy mocno zagustowało w kosmetykach peelingujących, bo niemal w każdym pudełku trafia się jakiś skrobak. Przyda się, choć nie ukrywam, że zdecydowanie bardziej ucieszyłby mnie kosmetyk innego przeznaczenia. Próbka zamknięta w plastikowym słoiczku zawiera 50 ml produktu. Nadmienię, że trafiła do mnie w formie odkręconej (!?). Pełnowymiarowy słoik zawiera 450 ml kosmetyku i kosztuje 99 zł
Organique - Glinka Ghassoul - naturalna, marokańska glinka przeznaczona do pielęgnacji skóry z niedoskonałościami, zmęczonej i pozbawionej jędrności. Ma za zadanie napinać, oczyszczać i pojędrniać. Wspaniale, zastanawia mnie tylko, kto wpadł na pomysł zapakowania sypkiej, ekstremalnie pylącej się glinki do plastikowego woreczka zawiązanego wstążeczką? Ten sam geniusz powinien teraz czyścić podłogę w moim domu oraz zawartość pudełka. Wszystko - podkreślam - wszystko - co zostało włożone do boxa, trafiło do mnie przykurzone znaczną ilością glinki. Ekipie GB gratuluję pomysłu, a przede wszystkim odwagi - niewątpliwie, by wpaść na tak durny pomysł, trzeba mieć sporą wyobraźnię... Niestety, nie jestem w stanie powiedzieć, ile glinki dostałam, ponieważ, jak wspomniałam, spora część uległa rozproszeniu w moim mieszkaniu, a pozostałość z plastikowego woreczka nie została oznaczona co do wagi. Wiem za to, że pełnowymiarowe opakowanie w formie zakręcanego słoika (eureka!) zawiera 200 ml produktu i kosztuje 23,90 zł.
Rene Furterer - Karite - Intense Nouriushing Mask - kolejna odżywka do włosów, tym razem w formie maski z dodatkiem masła karite o właściwościach odżywczych i nawilżających. Mój egzemplarz przeznaczony jest do pielęgnacji włosów bardzo suchych i zniszczonych. Przyda się. Dzięki comiesięcznym dostawom nowych odżywek przestałam kupować te drogeryjne. Moja próbka zawiera 30 ml. Pełnowymiarowe opakowanie - 200 ml o wartości, bagatela, 153 zł.
The Secret Soap Store - Argan & Goats - Soap Bar - mydło, a właściwie mydełko (mydełeczko!) polskiego producenta kosmetyków pielęgnacyjnych. Marka najwyraźniej dba o edukację swoich klientek, bo zamiast polskiej, postanowiła stosować angielską pisownię. Prawdopodobnie ma to na celu odwrócenie uwagi od wielkości kosmetyku. Nie wiem, co można umyć kosmetykiem wielkości ćwiartki herbatnika. Waga, na wszelki wypadek, nie została podana. Pełnowymiarowa kostka kosztuje 35 zł i zawiera i waży 130 g.
To by było na tyle... Z jednej strony większość kosmetyków jestem w stanie zużyć, a z niektórych, zwłaszcza tuszu  i maski + serum, całkiem się cieszę. Reszta wypada dość przeciętnie, a do tego niezwykle monotonnie, zważywszy na zawartość wcześniejszych pudełek. Październikowy box występuje w dwóch wariantach - poza wersją, którą otrzymałam, do części subskrybentek powędrowało pudełko z biosiarczkowym żelem myjącym do twarzy zamiast maski i masłem do ciała zamiast glinki. Szczęściary, mają przynajmniej czyste pudełka :)

Co sądzicie? Szału nie ma, hmm? :>

Podobne wpisy

49 komentarze

  1. mi też się podoba:) szczególnie ta maska Mooya i tusz do rzęs:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te dwa produkty są chyba naj naj w tym miesiącu :)

      Usuń
  2. nie podoba mi się. powtarzające się produkty mijają się z celem boxów... cieszę się, że zrezygnowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam i też rozważam rezygnację.

      Usuń
  3. Świetna ta październikowa edycja! Same smakołyki! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, z drugiej strony sporo się powtarza.

      Usuń
  4. ja bym chyba wolała tę drugą wersję ;) no i tam jest kredka zamiast tuszu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uhum, a widziałaś, jaka to kredka?

      http://www.atqabeauty.com/2012/10/pazdziernikowy-glossybox.html#more

      Usuń
    2. A ja bym wolała z tuszem jednak.

      Nie zamawiam pudełek i nie żałuję.

      Usuń
  5. nie jest źle.. ale też mogłoby być lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Całkiem niezła zawartość :) Tylko szczerze mówiąc jak ideą ma być HOME SPA to mogli się bardzie postarać. No niby jest peeling, glinka, jakieś serum... Ale zamiast mydła mogło być coś przyjemniejszego do kąpieli - jakieś kule, czy olejki :) Moje domowe SPA wygląda trochę inaczej. Tym samym tusz do rzęs pasuje tu jak pięść do oka ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest ok, chociaż szału nie ma. Teraz produkty Rene Furterer (miniaturki po 30 i 50ml) można kupić w Douglasie za 10zł. Całkiem fajna cena i możliwość przetestowania przed zakupem pełnowymiarówki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Faktycznie szału nie ma, tym bardziej, że kategorie produktów ciągle się powtarzają. Cieszę się, że zrezygnowałam. Chociaż fajnie byłoby przetestować coś z organique.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie subskrybuje żadnych pudełek i jakoś mnie to nie przekonuje. Czytając posty blogerek tylko się w tym utwierdzam. Nie wszystko kosmetyki przypadają Wam do gustu - nie lepiej więc wybrać sobie jeden, nawet luksusowy, ale za to trafiony kosmetyk i na niego wydać te pieniądze ? :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Z tą glinką to niezłe jaja :D Zawartość bardzo fajna, mnie się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  11. fajne...ale to powtarzanie firm... mogli by zaskoczyć choć raz blogerki :D

    OdpowiedzUsuń
  12. maskara fajnie wygląda, ciekawe jak się sprawuje na rzęsach :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zainteresowała mnie ta maska, ale reszta mało przekonuje. Poza tym, odkręcony peeling, rozsypująca się glinka, czy jak u Atqi stara kredka... Nie pozostawia to dobrego wrażenia.

    OdpowiedzUsuń
  14. mój box rożni się tylko płynnym eyelinerem zamiast mascary;)

    OdpowiedzUsuń
  15. jedynie maskara wpada w oko :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Szkoda, że tak tą glinkę beznadziejnie spakowali, bo glinka sama w sobie jest produktem ciekawym i użytecznym. Ciekawi mnie też peeling, ale jak już wspomniałam u którejś z dziewczyn na pewno nie za tę cenę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciągle te same kategorie produktów i nawet firmy się powtarzają - to raczej mnie nie zachęca do kupna.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie jestem wielką fanką tej pudełkowej zabawy.
    Ale muszę szczerze przyznać, że zawartość z tego miesiąca, niezmiernie mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie podobają mi się rzeczy w tych pudełkach. Jak dla mnie nic ciekawego nie wkładają. Chyba lepiej wydać te pieniądze na coś czego się naprawdę chce.

    OdpowiedzUsuń
  20. Tusz i maska super.
    Dlaczego wszystkie dziewczyny nie dostają tego samego? Dziwne...

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak czytam te co miesięczne opisy co było w GB, to jakoś nie zachęca mnie to do subskrypcji ;p

    OdpowiedzUsuń
  22. mi sie podoba to glossy, tyle ze ja mam pare produktow innych niz Twoje :) a za glinke to Ci wspolczuje. I co do peelingu moj rowniez byl odkrecony...

    OdpowiedzUsuń
  23. Szału nie ma, pupy nie urywa ale tusz kusi :D

    OdpowiedzUsuń
  24. mam żel z biosiarczką, balsam Organique i zamiast tuszu czarną kredką (wolałabym tusz). Ale jest lepiej niż we wrześniu

    OdpowiedzUsuń
  25. Do mnie jakoś całe te boxy nie przemawiają. :)

    OdpowiedzUsuń
  26. ja uwielbiam arganowe mydełko :D

    OdpowiedzUsuń
  27. spodobal mi sie tusz i Organique :) szkoda ze powtarzaja sie marki ciagle :/

    OdpowiedzUsuń
  28. nie powalił mnie ten glossy box, ale muszę powiedzieć, że Twój zestaw podoba mi się najbardziej z tych co widziałam.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ta wersja z maseczką bardziej mi się podoba- bardzo lubię maski firmy Beauty Face!

    OdpowiedzUsuń
  30. Mnie zawartość się podoba :-)

    OdpowiedzUsuń
  31. Szczególnie Pat&Rub mi w oko wpadł :)
    a tusze inne niż czarne jakoś do mnie nie przemawiają..nie mam odwagi ich użyć ani ochoty żeby się przemóc

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja zamiast tuszu do rzęs dostałam cień do powiek ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ten glossy box wydaje się być najciekawszy ze wszystkich jakie były ;p

    OdpowiedzUsuń
  34. Do mnie glinka całkiem rozwalona dotarła. Mam za to szminkę z Fresh Minerals :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  35. Mi moje pudełeczko się podoba:)
    Pozdrawiam
    i zapraszam do siebie:)

    wyprzedazmarzen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  36. hm, hm... także otrzymałam tusz w pudełku, jednak mój... okazał się... zaschły... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dokładnie tak jak mój - wyrzuciłam go kilka dni temu :(

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.