Femi - Bis-in-die - Krem Detox

czwartek, 13 września 2012

Ostatnio wspominałam Wam o produktach z linii witaminowej marki Ziaja, które doprowadziły moją skórę (i duszę) do stanu rozpaczy (KLIK). Dziś postanowiłam przełamać złą, kosmetyczną passę i opowiedzieć o kremie, który błyskawicznie kupił moje serce, mimo że ja jego nie kupiłam, a dostałam do testów, wiele wiele tygodni temu. Mowa o Bis-in-die - tajemniczo brzmiącej nazwie znakomitego kremu marki Femi
Krem zamknięty jest w ciężkim, masywnym słoiczku wykonanym z matowionego szkła, zamykanym od góry na białą, zdobioną nakrętkę. Ogromnie podobają mi się opakowania tego typu - są eleganckie i niezwykle przyjemne, choć nie w pełni funkcjonalne i higieniczne. Cóż, coś za coś :)
Dla kogo przeznaczony jest Krem Detox? Już tłumaczę. Przede wszystkim, kosmetyk dedykowany jest  posiadaczkom cery suchej, mieszanej, a także naczynkowej. Służy do całodobowej pielęgnacji skóry twarzy. Produkt wykazuje silne działanie antyoksydacyjne, w wyniku czego przedłuża młodość skóry, hamując proces tworzenia się zmarszczek. Ponadto, łagodzi objawy zmęczenia i dba o promienny, wypoczęty wyraz twarzy :) Tyle w kwestii teorii - jak jest w praktyce?

SKŁAD: Tilia Platyphyllos Flower Water*, Rosa Centifolia Water*, Biosacharide Gum, Nelumbo  Nucifera Root Water*, Camelia Sinensis Leaf Extract*, Glycerin, Rosa Mochata Seed Oil, Glycerin Stearate*, Cetyl Alcohol*, Tocopherol, Kaempferia, Galanga Root Extract, Glyceryl Stearate Citrate*, Brassica Campestris Sterols, Turmerone, Dipalmityol Hydroxyproline, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Heliantus Annus Seed Oil, Ruscus Aculeatus Extract, Parfum, Allantoin, Glycyrrhetinic Acid, Ascorbyl Plamitate, Xanthan Gum*, Benzyl Benzoate, Eugenol, Limonene, Linalool.

* surowce posiadające certyfikat ekologiczny
Kosmetyk ma postać idealnie kremową - w konsystencji przypomina rasową bitą śmietanę :) Kolor, jak widać na załączonych obrazkach, to połączenie tonów beżowych i miodowych - dość niespotykany w kremach pielęgnacyjnych, za to całkiem apetyczny. Nie barwi skóry ani ubrań.

Kwestię najbardziej ważką - poza działaniem kremu, rzecz jasna - stanowi jego osobliwy zapach. Nie przypomina w żadnym razie pudrowo-chemicznych woni typowych dla dużej ilości kosmetyków pielęgnacyjnych dostępnych w drogeriach. Gdybym miała go nazwać jednym słowem, bez wahania powiedziałabym: orient. Krem posiada bardzo intensywny, a zarazem niezwykle przyjemny, korzenno-kwiatowo-owocowy zapach. Wyczuwam w nim nuty cytrusowe, lekko pieprzne i zielone. Wszystko za sprawą ekstraktów z ziół i kwiatów zawartych w składzie produktu. Znajdziecie w nim kurkumę, lotos i zieloną herbatę. Co więcej, zamiast zwykłej wody, formuła kremu oparta jest na aktywnych biologicznie wodach roślinnych, które, poza dodatkowym, korzystnym działaniem na skórę, obfitują w przyjemny, naturalny zapach. Przyznam, że jak nie przepadam za perfumowanymi kosmetykami do twarzy, tak w przypadku kremu Bis-in-die, zapach jest jego ogromnym atutem. Relaksuje, odpręża, poprawia humor
Działanie kremu oceniam bardzo wysoko. Jako posiadaczka bardzo suchej skóry oczekiwałam silnego nawilżenia i odżywienia połączonego z efektem zdrowej, wypoczętej cery. Nie zawiodłam się. Bezpośrednio po aplikacji, daje o sobie znać fantastyczne uczucie miękkości. Krem bardzo szybko wnika w skórę, ale jednocześnie pozostaje wyczuwalny, jakby znajdował się w jej płytszych warstwach. Nawet kilka godzin po aplikacji skóra nadal pozostaje miękka, gładka i bardzo, ale to bardzo dobrze nawilżona. W kwestii działania antyoksydacyjnego niewiele mogę powiedzieć. Nie zauważyłam specjalnych rezultatów w tym zakresie, nie mam jednak większych problemów ze zmarszczkami, dlatego trudno ocenić mi skuteczność kremu. Potwierdzam natomiast opinię producenta o nadawaniu skórze zdrowego kolorytu i o wypoczętym, świeżym wyglądzie cery.
Ogromnie podoba mi się to, że kremu używać można zarówno na dzień jak i na noc. Pomimo bogatej, mocno nawilżającej formuły, kosmetyk nie waży się pod produktami kolorowymi, choć dla komfortu warto odczekać chwilę od momentu jego aplikacji do wykonania makijażu. Kosmetyk jest wydajny - niewielka ilość wystarcza do równomiernego pokrycia skóry twarzy i szyi. Stosowałam go przez ponad dwa miesiące - po tym czasie zużycie oceniam na około 70%. Pozostałe 30% skwapliwie oszczędzam - zależy mi na pozostawieniu choćby odrobiny kremu na sezon jesienno-zimowy :)
Krem Bis-in-die ma w sobie wszystko, czego oczekuję od porządnego kosmetyku pielęgnacyjnego - doskonale nawilża i odżywia moją suchą skórę, znosi uczucie dyskomfortu, a ponadto relaksuje i odpręża. Ogromnie podoba mi się naturalny skład, brak konserwantów, aromatyczne, roślinne dodatki, wreszcie - brak testów na zwierzętach i długi, ponad roczny, termin przydatności. Martwi mnie tylko jedno - cena. Wiem, że po opróżnieniu szklanego słoiczka zapragnę kolejnego. Zapewne ulegnę i walcząc w myślach z  moim oszczędnym alter ego, zdecyduję się na repetę. Kosmetyk jest drogi, nawet bardzo, z drugiej strony jego działanie i komfort użytkowania warte są każdej wydane złotówki. Najserdeczniej polecam!

Znacie? Stosujecie? Czekam na Wasze opinie!

- pojemność: 50 ml
- cena: 191 zł
- dostępność: sklep internetowy FEMI (KLIK)

Podobne wpisy

36 komentarze

  1. wyglada pieknie... i ten sklad! ale cena.. :( zabolało :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Dośc drogi,ale Femi to fajna firma, jak warto..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo podoba mi się pro-naturalne podejście do wytwarzania kosmetyków. Coraz rzadziej spotykane wśród producentów...

      Usuń
  3. femi kusi ogromnie, ale te ceny...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosmetyki mają rewelacyjne. O cenach wolę nie myśleć :)

      Usuń
  4. Pięknie brzmi, tak kusząco ... Ale cena jest powalająca :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Design ma świetny, jednak nie dla mnie, bo ja mam mieszano-tłustą cerę...a szkoda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, mógłby się okazać zbyt bogaty!

      Usuń
  6. Opakowanie wygląda pięknie. Pierwszy raz słyszę o tej firmie. Muszę sprawdzić czy mają coś dla cery tłustej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszukaj na stronie internetowej, na pewno coś dla siebie znajdziesz.

      Usuń
  7. Z tego co piszesz, jest to kosmetyk zdecydowanie dla mnie. Mam cerę mieszaną, z tendencją do przesuszania, płytko unaczynioną skórę, zawsze szukam kosmetyków mocno nawilżających, sądzę, że by się u mnie mógł sprawdzić. Niestety ze względu na cenę z całą pewnością nigdy nie stanie u mnie na półce :( Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że sprawdziłby się w Twoim przypadku idealnie.

      Usuń
  8. z tego co opisujesz to naprawdę fajny krem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem, że nie tylko fajny - znakomity.

      Usuń
  9. Byłam wielką fanką kosmetyków Femi kilkanaście lat temu. Wtedy jeszcze nie bardzo się znałam na kosmetykach, ale właśnie na kosmetykach tej firmy nauczyłam się zwracać uwagę na skład i można powiedzieć, że miała ona wielki wpływ na rozwój mojej "konsumenckiej świadomości". ;-)

    Tylko wtedy ceny były znacznie bardziej przystępne. Było mnie stać na całe zestawy tych kosmetyków ze studenckiej kieszeni...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale sie napaliłam :) ale jak doszłam do ceny to nastrój opadł ;(

    OdpowiedzUsuń
  11. Krem wydaje się być bardzo fajny:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak dla mnie niestety trochę za drogi, jednak może przy większym dopływie gotówki zdecyduję się na niego, bo po przeczytaniu Twojej recenzji nabrałam na niego wielkiej ochoty :) Co prawda nie mam cery suchej, a mieszaną w kierunku tłustej, jednak czasem (zwłaszcza zimą) lubi się ona przesuszyć, tak więc ten krem byłby idealny na noc :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Szkoda, że cena taka wysoka, ale cóż Femi nie jest najtańsza (a szkoda! Połączenie niskiej ceny i wysokiej jakości to by było coś!). Sama miałam krem na zimę, kilka lat temu dostałam go od kuzynki. Rewelacyjnie się sprawdzał.

    OdpowiedzUsuń
  14. no nie najtańszy ten cudak :) ale przynajmniej wiadomo za co się płaci.. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. no super :D świetna opinia, już chciałam kupić, a tu taki cios w serce! troszkę drogo ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha Kochana ja tak samo!
      Czytam, czytam myślę 'coś dla mnie' patrzę na cenę i stwierdzam, że jednak nie jest mi taki potrzebny :D

      Usuń
  16. Zachwyciłaś mnie kremem, by potem sprowadzić brutalnie na ziemie ceną. Ale nic to, doczekam się kiedyś własnej kliniki to go sobie kupię, o! :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale kusisz :( cena jest strrraszna ale skoro mówisz że warto pewnego dnia zapewne zrobię "klik" ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. już go wpisałam na chciejolistę i zobaczyłam cenę... jak uzbieram to chyba go kupię, bo z Twojego opisu wynika, że jest dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. O matko, czytałam recenzję jednym tchem, skuszona już na maxa, aż doszłam do ceny :(

    OdpowiedzUsuń
  20. hmmm a dlaczego ja tu wcześniej nie zawitałam,twoje recenzje czyta się jak ulubioną książkę :) rzeczywiście wszystko fajnie ale cena zbija z nóg

    zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Hmmm, wydaje się cudny, ale cena odstrasza...

    OdpowiedzUsuń
  22. Hej, właśnie stosuję próbkę, jest super!!

    OdpowiedzUsuń
  23. Miałam próbkę,obecnie jestem posiadaczką większej gramatury za 195zł, nie żałuję-rewelwcja!!!
    Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  24. Miałam próbkę,obecnie jestem posiadaczką większej gramatury za 195zł, nie żałuję-rewelwcja!!!
    Polecam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.