Bezpieczne (?) produkty do paznokci. Na marginesie wątku formaldehydowego

niedziela, 19 sierpnia 2012

Nie ma chyba zakątka blogosfery, do którego w ostatnim czasie nie dotarłyby niepokojące informacje dotyczące skutków stosowania odżywki Eveline 8 w 1 Total Action i, w szerszej perspektywie, wpływu formaldehydu na zdrowie paznokci. Ja sama bacznie przyglądałam się wszystkim notkom - w końcu produkt używam (i zachwalam) od długich miesięcy. Ostatecznie zdecydowałam wymienić najbardziej podstawowe produkty do paznokci na potencjalnie bezpieczne - czyli pozbawione szkodliwego formaldehydu. Zanim jednak przejdę do ich przedstawienia, jestem Wam winna kilka słów wyjaśnienia.

Zanim rozpoczęłam malowanie paznokci, a było to dawno, dawno temu, mniej więcej w połowie studiów, moje paznokcie wołały o pomstę do nieba. Przede wszystkim, były nieprawdopodobnie podatne na wszelkiego rodzaju urazy mechaniczne, co w znakomitej większości przypadków kończyło się złamaniem paznokcia lub, w lepszym razie, jego naderwaniem. Ponadto, zupełnie nie radziłam sobie z problemem rozdwajania. Zaraz po skróceniu (używałam wówczas małych cążek), paznokcie dzieliły się na części, po czym odchodziły płatkami, jeden po drugim.

Nie pamiętam, z jakiego powodu zdecydowałam się nałożyć kolorowy lakier, niemniej efekt spodobał mi się na tyle, że paznokcie zaczęłam malować regularnie. Z czasem, całą procedurę wzbogaciłam o odżywkę, która kładłam jako bazę celem zapobieżenia przebarwieniom. Około półtora roku temu zainwestowałam w pierwszą buteleczkę NailTeka (w wersji podkładowej), który, wbrew zaleceniom producenta, nakładałam przed każdym kolejnym malowaniem. W efekcie nieustannego noszenia kolorowych lakierów oraz zabezpieczania płytki odżywkami, moje paznokcie odżyły do tego stopnia, jaki macie okazję oglądać na zdjęciach dołączonych do notek lakierowych.

Podczas całej mojej lakierowej kariery nigdy nie zainteresowałam się składami produktów, które nakładałam na paznokcie. Zależało mi na działaniu, a jak powszechnie wiadomo, NailTek takowe gwarantuje, wobec czego kwestie chemii zawartej w składzie schodziły na dalszy plan. Niezależnie od konsekwencji takiego podejścia, faktem jest, że aktualną, bardzo dobrą kondycję swoich paznokci zawdzięczam produktom na bazie formaldehydu.

Do przyjrzenia się składom odżywek i topów, które namiętnie nakładam na moje paznokcie skłoniła mnie  lektura dwóch notek, które w ostatnim czasie pojawiły się w blogosferze:

- pierwsza - autorstwa mysi m - brawurowo rozprawia się z kwestią formaldehydu w kosmetykach (KLIK)

- druga - autorstwa Panny Joanny - podejmująca problem szkodliwości odżywki Eveline 8 w 1 Total Action (KLIK)

Przede wszystkim, uświadomiłam sobie, że produktów z formaldehydem w składzie używam nieprzerwanie od kilkunastu miesięcy. Mam tu na myśli wyłącznie kurację NaiTekiem i Eveline - nie pamiętam, jakie odżywki kładłam na paznokcie wcześniej, ale podejrzewam, że również zawierały ten składnik. Obecnie, moim paznokciom nie mam zupełnie nic do zarzucenia - są zdrowe, ultra-twarde, bez przebarwień, uszkodzeń ani innych niepokojących zmian. W związku z tym - dlaczego by nie zrezygnować na czas jakiś z produktów zawierających formaldehyd i zafundować paznokciom na zasłużony odpoczynek?

Moje postanowienie zbiegło się w czasie z kupnem top coatu utrwalającego Poshe, który, jak się okazało, nie zawiera w składzie formaldehydu. Dokupiłam do niego odżywkę, którą zamierzam stosować jako bazę, zamiast Eveline i komplet gotowy

CITRA by NailTek

Linia odżywek NailTek zrobiła prawdziwą, i moim zdaniem w pełni zasłużoną, karierę. Produkty bardzo wspomogły stan moich paznokci, wobec czego z przyjemnością sięgałam po kolejne buteleczki. Przeszukując ostatnio Internet w poszukiwaniu bezpiecznych odżywek, natknęłam się na linię CITRA będącą bez-formaldehydową wersją NailTeka. Zdecydowałam się na wersję z numerem 1, przeznaczoną do pielęgnacji paznokci zdrowych.
W skład linii CITRA wchodzą trzy produkty:

- wariant 1 - dedykowany zdrowym paznokciom nie wymagającym intensywnej pielęgnacji
- wariant 2 - przeznaczona do odżywienia paznokci łuszczących się, delikatnych paznokci o cienkiej, nadwrażliwej płytce
- wariant 3 - stworzony z myślą o paznokciach łamliwych, kruchych i suchych
Nie mam pojęcia, jak sprawdzają się pozostałe warianty. Z jedynej recenzji, jaką udało mi się znaleźć w Internecie, wnioskuję, że dość słabo (przynajmniej wersja 2) --> KLIK. Zastrzegam przy tym, że moje paznokcie mają się na tyle dobrze, że zależy mi jedynie na zabezpieczeniu ich przez przebarwieniami powstałymi na skutek stosowania lakierów kolorowych. Efekt w postaci dodatkowej pielęgnacji uznam za miły dodatek :)
Na ulotce dołączonej do produktu wyczytałam, że odżywka łączy skuteczność produktów NailTek z mocą naturalnych aldehydów pochodzących z owoców cytrusowych. Składniki w niej zawarte  powodować mają utwardzenie paznokci typowe dla aldehydów, ale bez szkodliwości wywoływanej przez obecność chemicznych komponentów. Producent informuje, że odżywki można używać nawet codziennie, również pod kolorowy lakier.

SKŁAD: Ethyl Acetate, Butyl Acetate, Nitrocellulose, Adipic Acid/Neopentyl Glycol/Trimellitic Anhydride Copolymer, Acetyl Tributyl Citrate, Isopropyl Alcohol, Benzophenone-3, Trimethylpentanediyl Dibenzoate, Tocopheryl Acetate, Zea Mays (Corn Oil), Polivynyl Butyral, Citral, Retinyl Palmitate, Saccharide Isomerate (Pentavitin), Water, Butylene Glycol, Violet 2, Saccharomyces/Calcium Ferment.
Odżywka mieści się w klasycznej, szklanej buteleczce. Posiada wygodny, dość szeroki pędzelek. Opakowanie mieści aż 14 ml produktu. Jego cena to ok. 40 zł. Póki co, w sieci znalazłam zaledwie dwa polskie sklepy kosmetyczne prowadzące sprzedaż linii CITRA. Myślę, jednak, że kwestią czasu jest, aż produkty wejdą do standardowej sprzedaży, a sklepy zbiją nieco cenę.

POSHE

Zakup top coatu Poshe był zupełnym spontanem - okazuje się jednak, że całkowicie trafionym :) Wielokrotnie spotkałam się z opinią, że Poshe stanowi nieco lepszą wersję Seche Vite. Lepszą - bo bezpieczniejszą dla paznokci, a ponadto wolną od często podnoszonej wady Seche Vite - ściągania i obkurczania kolorowego lakieru. Dodatkowo, okazało się, że Poshe nie zawiera w swoim składzie ani formaldehydu, ani toluenu, ani ftalanów

SKŁAD: Ethyl Acetate, Butyl Acetate, Cellulose Acetate Butyrate, Mineral Spirits, Polysilicone - 2, Diethylhexyl Adipate, Amodimethicone, Isopropyl Alcohol, Benzophenone -1. 
Produkt zamknięty jest w klasycznej, szklanej buteleczce zaopatrzonej w wygodny pędzelek. W konsystencji wydaje mi się bardziej płynny niż Seche Vite, co dobrze wróży na przyszłość :) Od momentu zakupu miałam go na paznokciach kilka razy i muszę przyznać, że póki co sprawuje się bez zarzutu. Do tego, pozostawia na paznokci efekt błyszczącej tafli, co ogromnie mi się podoba.
W opakowaniu mieści się 14 ml produktu. Jego cena to około 25 zł, w zależności od sklepu lub sprzedawcy na Allegro (tam go zakupiłam). 
Mam ogromną nadzieję, że zmiana pielęgnacji moich paznokci na dietę bez-formaldehydową wyjdzie im na zdrowie. Nie oczekuję spektakularnych efektów pielęgnacyjnych - liczę natomiast, że moje paznokcie się nie pogorszą. Nie wyobrażam sobie powrotu do stanu przez kilku lat. 
W kwestii formaldehydu w składzie kosmetyków do paznokci, moje stanowisko określiłabym jako centrowe :) Produktom z tym składnikiem zawdzięczam długie, zdrowe paznokcie. Dodatkowo, przez cały czas moich formaldehydowych kuracji nie spotkały mnie jakiekolwiek niepożądane skutki ich stosowania. Z drugiej jednak strony, zdaję sobie sprawę z potencjalnej szkodliwości odżywek zawierających ten składnik i w związku z tym z przyjemnością zrobię zwrot w stronę produktów nieco bardziej bezpiecznych. Nie oznacza to jednak, że do odżywki Eveline czy NailTeka nie powrócę. Powrócę na pewno, ponieważ znacznie wspomogły stan moich paznokci i wierzę, że w razie potrzeby jeszcze nie raz mi posłużą.

W tytule notki zawarłam znak zapytania. Zastanawiam się bowiem, na ile wyeliminowanie ze składu odżywek do paznokci formaldehydu,  przy równoczesnym pozostaniu przy całej reszcie chemii stosowanej do ich produkcji wychodzi na dobre paznokciom. Niewykluczone, że formaldehyd to nie jedyny potencjalny szkodnik. Patrząc na składy, właściwie nie mam wątpliwości...
Czekam na Wasze opinie dotyczące stosowania produktów z formaldehydem. Jesteście za, a może przeciw? Jeśli stosowałyście któryś z opisanych przeze mnie produktów - koniecznie dajcie znać, jak się Wam sprawuje!

Podobne wpisy

41 komentarze

  1. Podobno formaldehyd utwardza paznokcie ale na dłuższą metę może je osłabiać. Tak było w moim przypadku, używałam odzywkę Eveline SOS do kruchych i rozdwajających się paznokci i pierwsze 6 miesięcy było super, potem przy drugiej buteleczce paznokcie jakby zaczęły się znów osłabiać a skórki wokół nich mocno ucierpiały, mimo że je nawilżałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta akurat odżywka nie ma w składzie formaldehydu.

      Usuń
    2. to prawda, dlatego po kuracjach takich ekspresowym trzeba produkt odstawić:)

      Usuń
  2. mimo wszystko zawsze powtarzam - chemia jest wszędzie i we wszystkim, ale zawsze można coś tam ograniczyć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do takiego samego wniosku doszłam, stąd mój post.

      Usuń
  3. W sumie formaldehyd w roztworze wodnym to po prostu formalina, czyli okrutnie śmierdzący, ale konserwujący środek (to ten, którym zalewa się np. różne preparaty biologiczne w słojach). Ta konserwującość działa też na paznokcie, przedłuża ich żywotność, zapobiega rozdwajaniu itp. Coś za coś jednak.

    Na pewno jest szkodliwy na dłuższą metę, więc jeżeli komuś zależy na zdrowych paznokciach bez niepotrzebnej chemii raczej powinien metanal odstawić. Tylko właśnie tu rodzi się pytanie, czy jakikolwiek związek chemiczny wpływający na utwardzenie paznokci nie będzie równie szkodliwy, tylko np. mniej znany?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że naturalne aldehydy staną na wysokości zadania :)

      Usuń
  4. Wczoraj robiłam manicure i, ach! - użyłam tej okropnej Eveline 8 w 1, tak, jak robię to od paru miesięcy ;)
    Moim paznokciom Eveline także (na razie?) nie robi krzywdy, a dzięki niej są w naprawdę przyzwoitym stanie. Ale tak, jak Ty, uznałam, że coś jest na rzeczy i postanowiłam tymczasowo zrezygnować z formaldehydu i właśnie leci do mnie Sally Hansen z zieloną herbatą i bambusem (i naprawdę ma w składzie zieloną herbatę i bambus, żadne chwyty marketingowe!). Ciekawa jestem, jak moje paznokcie zareagują na taki lakier podkładowy. Czekam na notkę po dłuższym stosowaniu bez-formaldehydowej pielęgnacji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dam znać! Swoją drogą, nie wiedziałam, że SH ma taką odżywkę w swojej ofercie. Dzięki za cynk!

      Usuń
    2. http://www.amazon.com/Sally-Hansen-Nutrition-Bamboo-Strengthener/dp/B001U2IPYK
      cała przyjemność po mojej stronie :)

      Usuń
  5. Moja opinia to: nie dajmy sie zwariować:P Bo są normy stosowania formaldehydu ( tak jak i poliacrylamidu), poza tym czy odżywka stosowana zewnętrznie na paznokcie faktycznie wchłania się do organizmu?
    Temat ten był tez poruszany u Agi's boutique.
    Zdrowy rozsądek wskazany, jak mawia mój znajomy: Chemia nas zabije:P
    A btw gdzie kupiłaś ta wersje Citra?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że tak, trzeba szukać złotego środka. Myślę, że po kilkunastu miesiącach stosowania odżywek z formaldehydem (btw, myślę, że nie wchłania się do ustroju), moim paznokciom jestem winna chwilę ulgi.

      Citrę kupiłam online, łatwo wygooglować sklep.

      Usuń
  6. Mnie ciekawi zwłaszcza ta druga odżywka? jakie będą efekty itp. ta pierwsza ma skład raczej przeciętny - przyjrzałam się jaki ma skład moja obecna odżywka Joko i bardzo podobny skład do tej CITRA - jedynie końcówka trochę inna ,
    poza tym odżwyki Joko też nie zawierają formaldehydu - sprawdziłam, poza tym nie ma w nich toulenu , DBP i kamfory a cena jest całkiem przystępna
    Nail Teka mam w swoich zbiorach i zamierzam stosować ale od czasu do czasu - stosowałam go stale przez pół roku i przestał działać z dnia na dzień paznokcie się połamały i zaczęły rozdwajać więc odstawiłam

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba byłam jedną z pierwszych osób poszkodowanych przez odżywkę Eveline. Jeszcze pod koniec maja zaczęła się u mnie onycholiza wywołana formaldehydem. Co ciekawew tym okresie nie stotsowałam już tak często odżywki, a jedynie jako baza pod lakier, czyli jakieś 2-3 razy w tygodniu, anie codziennie jak zalecał producent.. Odżywkę oczywiście odstawiłam, i od trzech miesięcy walczę z onycholizą która jest piekielnie trudna do wyleczenia. Raz mi się polepszyło, wolna przestrzeń pod paznokciami zaczęła się zmniejszać, niestety znów się pogorszyło kiedy przestałam brać witaminy i zaczęłam się stresować:/ Mam swój mały plan odbudowy paznokci, między innymi odstawiłam wszystko z formaldehydem, a moje paznokcie właśnie zaczynają się sypać, znów się rozdwajają i łamią.. Nawet nie interesowałam się innymi odżywkami do paznokci bo boję się już używać czegokolwiek, ale ta seria NailTeka bez formaldehydu bardzo mnie zaciekawiła. Poczytam o niej i najwyżej wydam ostatnie pieniądze aby ją kupić:) Co jak co, ale jako 100% lakieromaniaczka bardzo cierpię chodząc z niepomalowanymi paznokciami lub zmieniając lakier dwa razy w tygodniu:(

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo rozsądnie napisany post. Przede wszystkim dzięki za wskazanie odżywek bez formaldehydu - zawsze można je stosować zamiennie z tymi z formaldehydem.
    Ja jestem raczej po środku - uważam, że zdrowy rozsądek w stosowaniu 'chemii' powinien być zachowany. Wtedy nie zaszkodzimy sobie, a czasem możemy sobie pomóc - np w pazurkowych problemach. Poza tym, wchłaniamy z jedzeniem, wodą i powietrzem tyle chemii że aż głowa boli... wiec jedna warstwa odżywki raz na jakiś czas nie zabije :)

    Ja nie zrezygnuje z 8w 1 ani z NailTeka, ale poszukam też jakiś zdrowszych alternatyw, bo zauważyłam, że dosyć częste zmiany służą moim paznokciom.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakoś mnie ten formaldehyd na paznokciach nigdy nie przerażał. Fajnie jak go nie ma, ale nie robię z jego obecności w składzie jakiegoś problemu ;) Nail Teka używałam przez jakiś systematycznie i całkiem go sobie chwaliłam. Za to do Eveline czuję nieuzasadnioną niechęć, chociaż nic mi nie zrobiła, a jedyny mój z nią kontakt, to zakup dla mamy XD
    Popieram kupno Poshe, bo jest świetny i wg mnie o wiele łatwiejszy w obsłudze niż Seche. Skład to taki dodatkowy bonus ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja się nie znam, a Eveline jeszcze nie stosowałam, więc tym bardziej moja wiedza na jej temat jest raczej zerowa.. choć moja mama uzywa od dobrych już kilku miesięcy i paznokcie jej się bardzo poprawiły, a skutków ubocznych brak :) może więc to zależy od paznokcia? nie wiem..

    ale ale zaciekawiłaś mnie tym Poshe! Seche nie umiem obsłuzyć, więc może Poshe spróbuję :)
    kupiłam teraz co prawda Good To Go Essie, ale już myślę tak na przyszłość :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo mnie zaciekawiłaś odżywką Citra - walczę o piękne paznokcie, jednak boję się Eveline, by nie skończyło się jeszcze gorszym stanem paznokci, niż jest teraz. Być może poczekam jeszcze trochę i zainwestuję te 40zł w wariant nr 2 lub 3.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja stosuję odżywkę Eveline 8w1 od roku czasu i dzięki niej pożegnałam się z rozdwojonymi i łamiącymi się paznokciami. Rezygnować z niej nie zamierzam i będę kupować kolejne buteleczki, ale może faktycznie zainwestuję dodatkowo w jakąś odżywkę bez formaldehydu i dam paznokciom mały urlop...

    OdpowiedzUsuń
  13. Po sowich paznokciach widzę, że ich kondycja polepsza się jak przestaję stosować jakiekolwiek specyfiki. Dlatego mimo ,że lubię malować paznokcie, robię sobie dłuższe przerwy.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nigdy nie stosowałam odżywki Eveline 8w1, a kilka razy chciałam ją kupić i byłam blisko! Natomiast jestem fanką Twoich paznokci! :) Są piękne!

    OdpowiedzUsuń
  15. ja już jakiś czas temu odstawiłam diamentową odżywkę, znaczy stosuje ją ale już bardzo rzadko, ale nie zaobserwowałam nic podejrzanego na swoich paznokciach gdy ją stosowałam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Używałam 8w1 na początku regularnie, z czasem mniej, tylko 1 warstwy, bo moje paznokcie były już w świetnym stanie. Butelkę skończyłam, teraz mam diamentową. Mam nadzieję, że używana jako baza pod lakier nic mi nie zrobi, zresztą nie maluję paznokci cały czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo dziękuję Ci za tego posta. Te dwa produkty, które wskazałaś na pewno zakupię przy najbliższym przypływie gotówki, zainteresował mnie też preparat z SH, o którym ktoś wspomniał w komentarzach wyżej :)
    Co do Eveline i formaldehydu - mój post już chyba dotarł wszędzie z tego co widzę i prawdę mówiąc zaczyna mi się odbijać czkawką - pomiędzy całą masą osób, które zrozumiały o co chodzi (jak np. Ty :)), pojawiają się też niestety głosy zarzucające mi, że niepotrzebnie sieję panikę, zarzucono mi też, że razem z grzee uknułyśmy intrygę mająca na celu jakiś czarny PR tej firmy (wtf?!)...nic przyjemnego w każdym razie ;]
    Moje stanowisko jest proste - ja zostałam poszkodowana przez ten składnik, więc ja te produkty odstawiam (jak również wszelkie inne mające formaldehyd w składzie). Natomiast co zrobią inni to tylko i wyłącznie kwestia rozsądku innych osób, komuś nie szkodzi, ok, niech stosuje, ale mnie też przez bardzo długo odżywka służyła, tak jak w Twoim przypadku, dzięki niej dorobiłam się mocnych paznokci, ale wszystko do czasu. Lekarka powiedziała wprost - to reakcja alergiczna, która może nastąpić w dowolnym momencie, bez znaczenia jest to czy stosujemy ją tydzień (jak np. grzee) czy kilka miesięcy, więc nie można z góry założyć, że mnie się to nie przytrafi bo teraz jest super. Grunt to zachować zdrowy rozsądek, obserwować czy nic się nie dzieje i w razie gdyby jednak coś się dziać zaczęło, to jak najszybciej podjąc odpowiednie kroki aby zapobiec katastrofie. Nie rozumiem natomiast podejścia typu "specjalnie kupię tę odżywkę żeby się przekonać czy mi też zaszkodzi" (a taki komentarz również otrzymałam ;])

    OdpowiedzUsuń
  18. sama również używałam 8 w 1 i dobijałam do końca pierwszej butelki, zakupiłam na zapas drugą. po tych postach trochę się przestraszyłam i stwierdziłam, że wolę chuchać na zimne :) zakupiłam odżywkę bez formaldehydu z Poshe (i baze i wysuszacz) i z Peggy Sage i czekam aż do mnie dotrą :)

    OdpowiedzUsuń
  19. a ja miałam kupić eveline dobrze, że tego nie zrobiłam, ostatnio mam spore problemy z paznokciami... musiałam je 3 tygodnie temu skrócić stąd pomysł o eveline... 40zł to dużo ale wolę dać 40zł i mieć ładne paznokcie niż płakać i pluć sobie w brodę

    OdpowiedzUsuń
  20. o mamuniu ciężkie tematy... dobrze, że już odstawiłam 8w1 - chociaż jako baza sprawdzała się doskonale :)

    zamówiłam sobie nową jestem ciekawa jej składu... :)

    OdpowiedzUsuń
  21. ja podczas pierwszej aplikacji 8w1 odczulam pieczenie paznokci. Jednak później już nie było takich skutków ubocznych i jestem bardzo zadowolna, póki co nie zauważylam nic niepokojącego

    OdpowiedzUsuń
  22. Do tej pory, nigdy nie zwracalam uwagi na sklad lakierow a ze moje paznokcie sa naprawde zniszczone bede chyba musiala zaczac...

    OdpowiedzUsuń
  23. właśnie szukam czegoś skutecznego, bo zaczęły mi się rozdwajać paznokcie - a Twój post jest niezwykle przydatny ... mam nadzieję znaleźć coś dobrego, nieszkodliwego a zarazem działającego, ale mam wrażenie, że to tylko pobożne życzenia echhhh

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja rowniez tak samo jak Ty zawdzieczam swoje paznokcie formaldehydowi. Wczesniej nie moglam ich zapuscic tak zeby wystawaly ponad opuszek! a przy regularnym stosowaniu NT II wygladaja jak wygladaja, czyli nieskromnie mowiac calkiem niezle.

    najpierw robilam im intensywna kuracje tak jak producent zaleca, ale od prawie 10 miesiecy nakladam NT na paznokcie tylko w czasie malowania czyli co 4-6 dni wiec moze ten skladnik ma okazje zadzialas pozytywnie a nie ma przedawkowania..?

    Ta zdrowasza wersja NT srednio mnie zaciekawila ale produkt Poshe juz o wiele bardziej. myslalam ze ta firma ma drozsze kosmetyki, musze sie im przygladnac :)

    buziaki i mam nadzieje ze beda Ci sluzyly

    OdpowiedzUsuń
  25. ja używam dalej NT i 8w1

    rozbijają mnie kometentarze: "ojej, to straszne, natychmiast wyrzucam wszystko z tym składnikiem"

    nie dajmy się zwariować :)najważniejsze, żeby obserwować i w porę zadziałać

    Poshe lubię, ale też gęstnieje w połowie i troszkę potrafi ściągać lakier w końcówek (tak jak SV, ale mniej)

    OdpowiedzUsuń
  26. U mnie wystarczy przygodny dwudniowy romans z Eveline, żeby paznokcie zaczęły się kompletnie sypać, natomiast Nail Teka zużyłam dwie butelki, jedna po drugiej (nie całe, bo niestety gęstnieje i 1/3 trzeba wyrzucić) i naprawdę stan paznokci się bardzo poprawił. W moim przypadku wszystkim paznokciowym sensacjom musi być winny jakiś inny składnik Eveline, nie formaldehyd, bo NT też go zawiera, podobnie jak parę innych odżywek, które może niekoniecznie pomogły, ale nie siały spustoszenia.

    OdpowiedzUsuń
  27. oo! a ja nic o tym nie wiem, zaraz biegnę doczytać... u mnie eveline 8w1 zdziałała cuda, do tego stopnia, że wszytskim ją polecam... ;(

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja jestem z Eveline zadowolona, ale teraz ja ostawiam, bo Asia też była zadowolona, a znienacka stało się jak się stało... Także trzeba być czujnym...

    OdpowiedzUsuń
  29. ja walczę już z tym ok. 7 m-cy,jest bardzo trudno, bardzo pomogła mi odżywka z Inglota do paznokci zniszczonych i uszkodzonych oraz seru regeneracyjne do paznokci, testowałam wiele odżywek, ale jednak najlepsze z inglota, bo nie zawierają formaldehydu, cena 22 zł, ale nie mam wyjścia

    OdpowiedzUsuń
  30. mam ten top coat Poshe, jest juz na dnie a nie zgestnial :) idealny jest :)

    OdpowiedzUsuń
  31. ja tez chce przejsc teraz na taka kuracje bez formaldehydowa i mam nadzieje ze mi sie nie oslabia paznokcie. moja historia jest taka jak twoja. dzieki nailtekowi moje paznokcie sa mocne, ale wiadomo ze sa na bazie form. dlatego staram sie zastapic czyms starego dobrego nailteka. mam nadzieje ze sie uda:)

    OdpowiedzUsuń
  32. No więc właśnie...też się nad tym usilnie zastanawiam. I o ile sprawdzamy sobie składy kosmetyków pielęgnujących,to te kolorowe traktujemy po macoszemu. A tam to dopiero świństwa się czają:)
    Muszę się zabrać do tematu kolorówki w tym lakierów i odżywek.
    Kwestia formaldehydu kest wciąż poruszana jako wpływ na paznokcie, a ja myślę,że temat ma drugie dno. Ciekawa jestem w jakim stopniu szkodzą nam opary tego związku i na jakie organy mają wpływ. To tak jak ze sztucznym fluorem w pastach do zębów. Chroni nasze zęby...i odkłada się w organiźmie,odwapnia kości itd.itp
    Kohle arabskie,które znalazły się na brytyjskiej liście zakazanej poszły do kosza. Ciekawe ile produktów po przesianiu pójdzie do kosza:) ostatnimi dniami spodobał mi się lakier eveline minimax,może nie będę sprawdzać składu?:):):)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.