Joko - Marrakech Dream - Puder brązujący

sobota, 14 lipca 2012

Moje doświadczenie z brązerami (bronzerami?) jest znikome, żeby nie powiedzieć, że żadne. Zawsze obawiałam się, że mocno napigmentowany puder pozostawi na jasnej cerze nieestetyczne plamy koloru. Po ostatnich, nader owocnych przygodach z kosmetykami nadającymi apetyczny, letni koloryt (mam tu na myśli udawany krem BB Bielendy - KLIK - i krem samoopalający do twarzy Irena Eris - KLIK), postanowiłam stawić czoła również pudrom brązującym

Po lekturze paru przychylnych recenzji najnowszego brązera Joko z linii Marrakech Dream (tak Panno Joanno - to Ty mnie skusiłaś), odważyłam się przetestować jego działanie. Aktualnie, nie wyobrażam sobie makijażu bez jego użycia, co w telegraficznym skrócie oznacza, że pokochałam go miłością bezkresną :)
Brązer mieści się w bardzo dużym (w porównaniu z innymi produktami brązującymi w pudrze), plastikowym opakowaniu zamykanym od góry na przeźroczystą klapkę. W kwestii funkcjonalności, nie mam mu nic do zarzucenia - otwiera się bez trudu, jest szczelne, a do tego całkiem wygodne
Niezaprzeczalnie, poza kolorem, największym atutem produktu jest jego zachwycający, prasowany wzór. Przyznajcie, świetnie wpisuje się w estetykę linii Marrakech Dream :) Co więcej, kosmetyk ma uroczy, pomarańczowy zapach, który dodatkowo uprzyjemnia aplikację. 
Puder dostępny jest w dwóch kolorach - w wersji dla blondynek i dla brunetek. Zdecydowałam się na pierwszą, jaśniejszą (J261 For Blonde). Odcień pudru ogromnie przypadł mi do gustu. Jest zdecydowanie ciemniejszy niż koloryt mojej cery, nie jest to jednak głęboki, intensywny brąz (jak w wersji dla brunetek). Nie zauważam w nim dominacji pomarańczowych tonów - jest słoneczny, zdecydowanie ciepły, ale nie przypomina w niczym sztucznego, solaryjnego brązu.
Zapomniałam dodać - puder jest zupełnie matowy. Do tego, w składzie nie zawiera parabenów, został za to wzbogacony o naturalne olejki - arganowy i kokosowy. Jak podkreśla producent, kosmetyk przeznaczony jest do wszystkich rodzajów cery
Puder brązujący pokochałam od pierwszej aplikacji! Przy pomocy mojego niezawodnego pędzla do różu Ecotools (KLIK - wersji do brązera jeszcze się nie dorobiłam) nakładam go poniżej kości policzkowych, a także, oszczędnie, na skronie, brodę i linię czoła. Efekt ogromnie mi się podoba - skóra wygląda na naturalnie opaloną, ale nie pokolorowaną! Zauważyłam, że naturalny, lekko opalony look bardzo łagodzi rysy i sprytnie ukrywa oznaki zmęczenia. Co więcej, odcień brązera ślicznie komponuje się z piegami :)
Na mojej suchej skórze kosmetyk trzyma się bardzo solidnie. Nie podkreśla suchych skórek, nie ciemnieje, nie ściera się. Ładnie współpracuje z Meteorytami Guerlain i różem do policzków. 
Marka Joko zaszalała z pojemnością Pudru brązujacego Marrakech Dream - w opakowaniu znajdziecie aż 20 g produktu! to ogromnie dużo, zwłaszcza, że kosmetyk należy nakładać raczej oszczędnie. Termin przydatności brązera wynosi 24 miesiące od momentu otwarcia. 
Zdjęcie nie do końca wiernie oddaje odcień pudru - w rzeczywistości nie wygląda tak pomarańczowo
Nie ukrywam, że pod wpływem pudru Joko zmieniłam moje stanowisko w kwestii produktów brązujących. Nakładany z umiarem służy nawet najbardziej bladej cerze dodając jej zalotnego, słonecznego wyglądu. Jeśli jeszcze nie miałyście przyjemności przetestować jego działania lub, tak jak ja, do tej pory omijałyście brązery szerokim łukiem - polecam spróbować! Ja jestem zachwycona - sądzę, że Wy również będziecie!

- pojemność: 20 g
- cena: 25 zł
- dostępność: drogerie stacjonarne i internetowe

Podobne wpisy

52 komentarze

  1. przepiękny jest ten wzór. szkoda byłoby mi używać bronzera, żeby nie zniszczyć tego tłoczenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie to samo chciałam napisać ;D kiedyś używałam pudrów z JOKO i chyba do nich wrócę ;)
      pozdrawiam i zapraszam do siebie ;))

      Usuń
    2. mi też by było szkoda używać takie to ładne!

      Usuń
    3. dokładnie taka była moja pierwsza myśl! wzór sprawia że puder wygląda niesamowici luksusowo jak limitowanki z YSL czy Guerlain.

      Usuń
  2. ja jestem fanką pudru Virtual summer chic:)
    ten Twój widzę ma jeszcze większą pojemność od tego mojego;)

    OdpowiedzUsuń
  3. To tłoczenie jest megaaaaaa!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolejna co kusi tym bronzerem ;D na razie jestem silna i się nie poddaję ;) ten wzorek tłoczony na nim jest uroczy ;>

    OdpowiedzUsuń
  5. może pokażesz jak wygląda w towarzystwie pełnego makijażu? bardzo jestem ciekawa właśnie tej wersji dla blondynek, chociaż włosy mam brązowe. ciemniejsza wersja wydaje mi się za mocna. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. jeszcze nie mam nic z tej serii, ale kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie stosowałam bronzerów ze względu na moją jasną cerę. Ale może jednak trzeba spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wymacałam wersję dla brunetek na spotkaniu z toruńskimi bloggerkami. Pięknie pachnie, no i wzór... Mniam! Ale gramatura... A, już wiem. Bo to na każdą część ciała trzeba nakładać, wtedy są szanse na zużycie. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. albo używać tylko jednej połowy, żeby chociaż trochę wzoru zostało ;)

      Usuń
  9. A mnie ten najjaśniejszy jakiś taki wydawał się różowy. Mówisz, że jest duży? :) Flormarowy bronzer ma 33g ;) Takiej ilości nie da się chyba zużyć :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Już dla samego wzoru, który tak pięknie wygląda bym go kupiła ;))

    OdpowiedzUsuń
  11. Kusi mnie ten bronzer nieprzeciętnie! I ma taki piękny wzór! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Po prostu piękny wzór! Kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  13. no właśnie ja też nie jestem pewna brązer czy bronzer, bo różnie to piszą... ale ten ma piękny wzorek:)

    OdpowiedzUsuń
  14. fajny! chodzi mi on po głowie od dłuższego czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  15. przepiękny jest ten bronzer (jakoś bardziej mi pasuje niż brązer :P)!
    ja sama uwielbiam bronzery do konturu! to obowiązkowy element mojego makijażu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Marzy mi się ten bronzer odkąd go zobaczyłam...

    OdpowiedzUsuń
  17. jak takie wypasione, imbirowe ciasteczko, faktycznie aż chce się go mieć :)
    całuski

    OdpowiedzUsuń
  18. bardzo lubie matowe bronzery, a ten wydaje sie swietny :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja bardzo lubię bronzery, mam jasną cerę, ale te "dla jasnych" u mnie wyglądają na pomarańczowe ;/ ciężko mi dobrać odpowiedni kolor, eh. piszesz, że ten nie wygląda na pomrańczowy? to się przespaceruję do drogerii i poszukam :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Kurcze sam ten wytłoczony wzor urzeka , lubie takie cacka .

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie mogę się napatrzeć na ten piękny wzorek <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam bronzery, chętnie go kupię. :) Wygląda cudnie!

    OdpowiedzUsuń
  23. Wygląda pięknie:) Szkoda, że to ciepły odcień, ja preferuję zimne, chociaż różnie z tym bywa:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ten wzór jest piękny i choćby tylko dla niego bym kupiła :)

    OdpowiedzUsuń
  25. jaki on ładny... szkoda używać.
    Ciągle szukam bronzera, chyba pójdę go pomacać.

    OdpowiedzUsuń
  26. Cudowny jakby nie to,że mam 2 bronzery to byłby mój:)

    OdpowiedzUsuń
  27. sam w sobie pieknie wyglada. ja bonzery wciaz oswajam...

    i tez mam zawsze problem z tym słowem! aczkolwiek osobiscie woel przez ON, Ą nienaturalnie mi tam wyglada

    "Wahania w pisowni bronzer || brązer wskazują, ze jest to nowe zapożyczenie. W tekstach współczesnych dominuje zapis z -on-, nawiązujący do pisowni oryginalnej (tak jest np. w języku angielskim, francuskim, włoskim). Natomiast zapis z -ą-, choć rzadszy, to jednak dowodzi, że ten wyraz zaczął stopniowo asymilować się do fonetyczno-graficznego systemu polszczyzny. Za formą z -ą- przemawia analogiczny przebieg procesu przyswajania wyrazu bronz, obecnego w języku polskim od poł. XVIII w. W Słowniku języka polskiego z 1900 r. forma brąz jest zaopatrzona kwalifikatorem „rażący błąd!”, ale już od 1936 r. jest jedyną poprawną i obowiązującą formą. Por. także przekształcenia w pozostałych wyrazach z tej rodziny etymologicznej, m.in.: bronz → brąz, bronzal → brązal, bronzowy → brązowy, bronzować → brązować, bronzowić → brązowić, bronzowieć → brązowieć. Do tej rodziny należy też bronzer || brązer → brązer. "

    OdpowiedzUsuń
  28. podoba Mi się, ciekawe jak wygląda na twarzy?:)

    Zapraszam na konkurs:)
    http://beautifulgirlandfashion.blogspot.com/2012/07/wakacyjny-konkurs-wygraj-bransoletki-od.html

    OdpowiedzUsuń
  29. Szkoda używać przez to tłoczenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. śliczną fakturę ma ten bronzer :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Puder wygląda naprawdę bardzo ładnie. Przypomina bronzer Guerlain Terra Soleia - też ma ładne tłoczenia i jego opakowanie jest większe od standardowej puderniczki. Ja jakoś zawsze byłam anty w stosunku do bronzerów, ale skoro Ty się przekonałaś to chociaż pójdę do sklepu zobaczyć te cudo :) Może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  32. chyba masz blad w cenei ja za ten puder zaplacilam na stoisku firmowym 29 zl :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Przyznam szczerze ze do tej pory nie mialam jeszcze przyjemnosci testowania produktow firmy joko ze wzgledu na dostepnosc. W mojej miescince o takim cudenku moglabym tylko pomarzyc.
    Uwielbiam brazery wszelakiego typu a szczegolnie te ktore nadaja sie dla bladych cer. I ta mozajka.
    Pozazdroscic:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Piekny jest. Jeszcze chyba nigdy nie mialam nic z joko ale tego pudru chetnie poszukam, szczegolnie ze nie ma drobinek

    OdpowiedzUsuń
  35. wizualnie przepiękny :) chyba bedzie mój :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Skoro ładnie komponuje się z piegami to muszę go przetestować :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Dla samego wytłuczonego wzoru chyba sobie kupię :D

    OdpowiedzUsuń
  38. Cieszy oko, zdecydowanie :) ta tekstura jest przepiękna.. kolor raczej nie dla mnie jednakże :/

    OdpowiedzUsuń
  39. Ten wzór bardzo mi się podoba :-)

    OdpowiedzUsuń
  40. hah, mam na koncie kolejną osobą, którą skusiłam i która jest zadowolona :D super, że Ci podpasował, ja też nie wyobrażam sobie bez niego makijażu, a do tej pory byłam raczej "różową" dziewczyną :)

    OdpowiedzUsuń
  41. nie skusze sie, bo nie lubie Joko.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.