Krem BB od Bielendy!

czwartek, 7 czerwca 2012

O rosnącej popularności kremów BB świadczy nie tylko coraz lepsza dostępność kosmetyków z Azji, ale również wyrastające jak grzyby po deszczu propozycje rodzimych marek. Podczas ostatnich zakupów, w jednej z małych, krakowskich drogerii trafiłam na Nawilżający krem udoskonalający z lekkim podkładem BB 5 w 1 z linii Orzech & Bursztyn polskiego producenta kosmetyków - marki Bielenda. Czytałam o nim swego czasu na blogu jamapi, a że nie napotkałam na szczególnie złe oceny, postanowiłam przetestować działanie kremu na własnej skórze*. 

*Kosmetyk mam w swoich zbiorach od niedawna, wobec czego moja opinia ma charakter wstępny i w żadnym razie nie stanowi pełnej recenzji produktu.
Kosmetyk znajduje się w zgrabnym, kartonowym pudełeczku zawierającym wszystkie niezbędne informacje nadrukowane w języku polskim i angielskim. Sam produkt umieszczono w miękkiej tubce zamykanej nakrętką z klapką. Otwieranie opakowania, przynajmniej w przypadku mojego egzemplarza, to prawdziwe wyzwanie. Siłując się z oporną klapką, kilka razy o mały włos nie złamałam paznokci. Ostatecznie, najlepiej sprawdza się (skądinąd ryzykowna) opcja "na ząb", tudzież bezpieczna i niezawodna - "otwórz mi, Kochanie" :)
Czytając informacje nadrukowane na kartonowym pudełeczku uległam wrażeniu, że Nawilżający krem udoskonalający z lekkim podkładem to nie tylko kosmetyk pielęgnacyjny i kolorowy, ale również lek na wszelkie niedoskonałości cery, gabinet medycyny estetycznej i psychoterapeuta w jednej tubce. Zobaczcie same, co takiego obiecuje producent:

- poprawę niedoskonałości cery
- delikatny i naturalny makijaż
- nawilżenie i wygładzenie cery
- wydobycie naturalnego piękna skóry
- świetne samopoczucie przez cały dzień (!!!)

Szczególnie urzekła mnie obietnica korzyści psychicznych. Aaaa! :]
Przejdźmy do kwestii fundamentalnej - czym, do licha jest, ten cały krem Bielendy?! Powyżej logo firmy jasno stoi, że mamy do czynienia z kremem BB, do tego hojnie obdarzonym przymiotami 5 w 1:
Z nazwy produktu wynika z kolei, że kosmetyk spełnia funkcje kremu tonującego - połączenia pielęgnacji z odrobiną koloru:
Producent, bynajmniej, dylematu nie rozstrzyga. Co więcej, sugeruje zagadkowo, że ani to krem BB, ani krem tonujący - to:

sekret pięknej zdrowej cery o naturalnie słonecznym kolorycie!

Ha! Kto odnajduje w sobie zamiłowania detektywistyczne, niech pomoże w rozwiązaniu kremowej tajemnicy!
Krem stworzony został (przynajmniej tak przypuszczam) z myślą o posiadaczkach stosunkowo niewymagającej cery, które mają ochotę nadać skórze nieco słonecznego kolorytu, dbając równocześnie o odpowiedni poziom nawilżenia. Kosmetyk występuje w jednym odcieniu, nazwanym szumnie kolorem naturalnym słonecznym (naturalnie słonecznym? - kto sprawny w deklinacji niech mnie wspomoże). 
Kosmetyk ma postać gęstego kremu o delikatnym, tak-jakby-orzechowym zapachu. Sprawia wrażenie dość treściwego, a do tego bardzo ładnie trzyma kształt. Kolor to kwestia mocno subiektywna. Jamapi stwierdziła, że jest nad wyraz jasny, podczas gdy ja żywię przekonania dokładnie odwrotne. Po wzięciu w nawias mojej wybitnie bladej cery stwierdzam, że dla większości posiadaczek kolorytu średnio jasnego w kierunku śniadego, odcień kremu powinien sprawdzić się idealnie.
Podkreślenia wymaga, że krem BB Bielendy nie ma nic wspólnego z samoopalaczem! Efekt lekko opalonej cery to sprawka dodatku podkładu i wyciągu z orzecha włoskiego (który, ostatecznie, wiele nie nafika, ponieważ znajduje się mniej więcej w połowie składu). Skoro mowa o składzie, warto wspomnieć o zawartości kwasu hialuronowego, naturalnych, aktywnych minerałów (ot, kolejna zagadka) i dodatku filtru SPF 15. Pozostałymi składnikami producent się nie szczyci, co nakazuje mi spojrzeć z  podejrzliwością na ich rzeczywiste właściwości.
Przejdźmy do działania. W kwestiach pielęgnacyjnych wypada stwierdzić, że krem nawilża całkiem dobrze. Nie są to, rzecz jasna, wyżyny pielęgnacji, ale mimo to kosmetyk wypada nieźle. Myślę, że posiadaczki cery normalnej, mieszanej a nawet delikatnie tłustej mogą z powodzeniem po niego sięgnąć. Poziom nawilżenia po jakimś czasie spada, w związku z czym, dla większego komfortu, na kwadrans przed nałożeniem produktu, aplikuję na twarz porządny krem nawilżający (o którym napiszę już niedługo a póki co powiem tylko, że odkryłam prawdziwe organiczne cudo). 
W kwestiach makijażowych - jest świetnie! Przede wszystkim, krem bardzo ładnie stapia się z cerą. Nie smuży, nie waży się, nie gromadzi się w zmarszczkach. Dla pewności rozprowadzam go palcami - ciepło dłoni przyspiesza aplikację i zapewnia naturalny efekt. Odcień kremu to spore wyzwanie dla mojej bladej skóry, dlatego kosmetyk dozuję ostrożnie. Niewielka ilość wystarcza na równomierne pokrycie całej twarzy bez efektu maski. 

Zapominałam dodać - producent informuje, że krem używać można na dwa sposoby:
- jako bazę wyrównującą koloryt skóry pod podkład
- jako kosmetyk koloryzujący, zamiast podkładu

Nie wyobrażam sobie nakładać na skórę kilku kosmetyków barwiących o formule podkładu, dlatego produktu używałam wyłącznie w wariancie drugim.
Skóra, istotnie, nabiera słonecznego kolorytu. Co najważniejsze, efekt przypomina naturalną, słoneczną opaleniznę. Cera nie wygląda na pokrytą kosmetykiem koloryzującym, co ogromnie mnie cieszy. Szczerze nie lubię kremów tonujących, które pozostawiają na skórze widoczną warstwę koloru. W tym przypadku o takim efekcie nie ma mowy - twarz wygląda super-naturalnie, a do tego jak po wakacjach w ciepłych krajach. No dobrze, przesadzam - jak po wczasach na Mazurach :)
Po aplikacji kremu na moją bardzo jasną cerę, efekt opalenizny jest dość mocno widoczny (mimo użycia oszczędnej ilości kosmetyku). Myślę, że w lecie, gdy złapię trochę prawdziwego słonka, efekt ucieszy mnie w pełni, choć i teraz nie jest źle. Dla zbalansowania kolorów, po nałożeniu kremu, cerę omiatam najjaśniejszymi, rozświetlającymi meteorytami (KLIK), które delikatnie łagodzą opalone tony. 

Dobra wiadomość dla posiadaczek prawdziwie śniadej cery - aplikację kremu można powtarzać nadając skórze coraz bardziej opalony kolor.
Myślę, że krem przypadnie do gustu dziewczynom o cerze normalnej, bez wyraźnych niedoskonałości, które w makijażu cenią minimalizm i naturalność. W swoich zbiorach posiadam sporo kremów BB i nie sądzę, by krem Bielendy mógł im dorównać. Z drugiej strony, poza jedynym zawodem - znikomym wpływem na moje samopoczucie - niewiele mogę mu zarzucić. Myślę, że po dłuższym okresie stosowania, będę w stanie napisać na jego temat więcej. Póki co - ostrożnie polecam, przy zastrzeżeniu, że nie produkt niewiele ma wspólnego z kremami BB z prawdziwego (azjatyckiego) zdarzenia.

- pojemność: 40 ml
- cena: 13 zł
- dostępność: małe drogerie, sklepy internetowe i stacjonarne

Koniecznie napiszcie, czy miałyście już do czynienia z kremem Bielendy i co o nim sądzicie. Jestem szczególnie ciekawa porównania z kremem BB Garniera (którego nie miałam przyjemności/przykrości *stosować).

*niepotrzebne skreślić

Równocześnie, ogromnie przepraszam za moją nieobecność w blogosferze. Zrobiłam właściwy rachunek sumienia i zaraz grzecznie odpowiem na wszystkie Wasze prywatne wiadomości!

Dobrego dnia, Dziewuszki!

Podobne wpisy

92 komentarze

  1. oo nie miałam pojęcia, że Bielenda też ma w swojej ofercie taki krem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bielenda idzie z duchem czasu :)

      Usuń
    2. To samo pomyślałam - nie wiedziałam, że mają taki krem.

      Usuń
  2. Myślisz, że poradziłby sobie z pokryciem małych zaczerwienionych miejsc na twarzy? Testowałam krem BB(?) od Garniera i taki średni, rzekłabym, że nawet słaby

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że można spróbować. Wiele zależy od tego, jak rozległe masz przebarwienia. Krem dość ładnie wyrównuje koloryt, ale nie kryje mocno. Jak zawsze polecam sprawdzić na własnej skórze.

      Usuń
    2. Chyba mnie skusiłaś ;p Czasami moja skóra się buntuje i czerwieni na nosie i lekko w jego okolicach, dalej mam ładny koloryt ;) Wypróbuję :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. To się dopiero okaże, mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie :)

      Usuń
  4. Wszystko spoko, tylko wkurza mnie ta moda na nazywanie byle podkładów/ kremów tonujących bb kremami, jakby każda marka na siłę chciała skorzystać z popytu na tego typu produkty. Bo ani one nie mają większych właściwości pielęgnacyjnych, ani składy nie powalają.. Oprócz nawilżania/tonowania odcienia skóry nie robią nic.

    A na problemy z korkami polecam otwieranie ich przez grubszy materiał np ręcznik ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie tez to wkurza - ale mimo wszystko, jeżeli nadarzy się okazja - wypróbuje :) Bo szyld BB pojawia się gdzieś tam, a oficjalnie jest nazwany 'tonerem' :)

      Usuń
    2. toż to normalne prawa rynku :) banan się sprzedaje, to my sprzedamy pomarańcze z rysunkiem banana na etykiecie, żeby się ludziom kojarzyło :D w końcu to też owoc, conie ? :P


      Swoją drogą ten krem z Bielendy brzmi nieźle. jako że nabrałam ostatnio bardziej murzyńskiego odcienia, rozejrzę się. dziękuję za wyczerpujący opis, psze Pani!

      Usuń
    3. Tak jak pisałam - ni to BB ni to tonner. Marki w nosie mają reguły i próbują zbić kasę na nazwach. Na szczęście my wiemy swoje, ha! :)

      Usuń
    4. Diggerowa, dla Pani wszystko, psze Pani! :)

      Usuń
    5. tez nie lubie tego ze wszystko dzisiaj jest kremem bb,lepiej nazwac to kremem tonujacym i tyle :)

      Usuń
  5. Ja właśnie go używam i pojawi się recenzja z wyszczególnionym składem więc zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, z przyjemnością poczytam! :)

      Usuń
  6. Nie wiedziałam, że Bielenda wypuściła krem BB Oo Muszę go mieć, skoro jest taki dobry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry pod warunkiem że nie ma się wielkich oczekiwań :)

      Usuń
    2. Niecierpku, chyba sobie zapiszę to zdanie :)

      Usuń
  7. Jasny, ale dla mnie ;) Po opisie spodziewałam się czegoś ciemniejszego, ale fakt faktem - ładnie się stapia ze skórą i jak nałożę niewiele to mnie nie bieli (co przy nadmiernym nałożeniu się zdarza).
    Póki co również jestem z niego zadowolona :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przypuszczałam, że masz tak śniadą karnację! Czekam na Twoją recenzję!

      Usuń
  8. A ja bym chciała zobaczyć buźkę przed i po :)
    Ps. Są jakieś jaśniejsze odcienie, bom mocno bladolica?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to już wyższa szkoła jazdy. W wolnej chwili zrobię fotki i załaduję, słowo zucha!

      Usuń
    2. Innych odcieni nie ma, krem występuje tylko w jednym - naturalnym słonecznym.

      Usuń
  9. ciekawa propozycja, ostatnio powiększa mi się ilość kosmetyków tej firmy i jak na razie ze wszystkich jestem zadowolona, nie wiedziałem że też ma w ofercie taki krem myślę że się skusze na niego jak zużyje Alterre :) \
    P.S. bardzo lubię czytać twojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miły komentarz. Krem Alterry bardzo mnie ciekawi, ale obawiam się, że dla mojej skóry okaże się o wiele za ciemny. Jak sądzisz?

      Usuń
    2. mam alterę, na blogu zamiesciłam zdjecia. moim zdaniem jest ciemniejszy:(

      Usuń
    3. faktycznie altera jest ciemniejsza właśnie sprawdzam :)po przeczytaniu twojego postu poszłam na łowy :) jak się rozetrze to mogła bym określić że skóra po alterze jest brzoskwiniowa a po bielendzie lekko opalona, alterra lepiej mnie matuje i lubię jej zapach. Alterra szybciej zastyga więc szybko trzeba rozprowadzać, a bielenda powiedziała bym że bardziej kremowa :) na zmianę można stosować obydwa. Obydwa są wartę uwagi

      Usuń
  10. Nie wiedziałam, że Bielenda wypuściła krem BB:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano wypuściła, podobnie jak inne marki. Boom na BB trwa :)

      Usuń
  11. Z chęcią przetestuję :D jak tylko znajdę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że kwestią czasu jest, gdy krem trafi do sieciówek i hipermarketów. A może już tam jest - nie wiem.

      Usuń
  12. Bardzo lubię Twój styl pisania :) Jednak mam cerę z widocznymi niedoskonałościami więc u mnie się chyba nie sprawdzi :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) Wszystko zależy od tego, jak bardzo widoczne są niedoskonałości Twojej skóry. Zaczerwienienia i drobne krostki krem powinien zakryć całkiem skutecznie.

      Usuń
  13. Ja mam BB Garniera i nie byłam zadowolona... ale dostałam go do testów i kolor miałam do cery śniadej... oczywiście był za ciemny, ale dostałam go zimą :P Teraz jestem bardziej opalona, więc dam mu jeszcze szansę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. BB Garniera nie testowałam i po opiniach, jakie miałam okazję czytać, nieprędko po niego sięgnę :)

      Usuń
    2. Niecierpku, jeśli byś się chciała nad Garnierem popastwić to mogę Ci mój wysłać :P

      Usuń
    3. Wyczuwam, że chcesz się go pozbyć bez wyrzutów sumienia :)

      Usuń
    4. Tak :) Jeśli chcesz sprawdzić dziada to mówię poważnie, mogę Ci wysłać ;)

      Usuń
  14. miałam kiedyś kremik brązujący z bielendy i byl bardzo fajny:) więc może kiedyś się rozejrzę za tym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle tylko, że ten brązuje dzięki zawartości podkładu a tamten (zapewne) dzięki właściwościom wyciągu z orzecha.

      Usuń
  15. Chyba zaryzykuję te 13zł i kiedyś go przetestuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydatek nie jest duży, więc warto spróbować.

      Usuń
  16. Pierwszy raz wiszę, że Bielenda ma krem BB :)

    OdpowiedzUsuń
  17. o bb z bieledny jeszcze nie słyszałam :p szkoda, że nie ma fotki jak prezntuje się na buzi :(

    OdpowiedzUsuń
  18. no jak mam się z nim lepiej poczuć, to biorę od razu dwa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, Marti, sęk w tym, że on do smarowania twarzy a nie duszy :) Na mnie nie podziałał mimo, że bardzo chciałam. Może Tobie nie sprawi zawodu :)

      Usuń
    2. Może trzeba się na ten krem odpowiednio otworzyć, uwierzyć ;>

      Usuń
  19. Kiedyś go próbowałam i niestety wart swojej ceny. Za te kilka złotych nie spodziewałam się szału, ale czegoś chociaż dobrze nawilżającego. NIestety zawodzi

    OdpowiedzUsuń
  20. jeszcze go nigdzie nie widziałam, jakoś sceptycznie podchodzę do tego typu specyfików ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo fajna recenzja:) Ja jak na razie na niego się nie skuszę bo mam mnóstwo innych BB kremów i fajnie by było je wykończyć:) Mam nadzieję, że po dłuższym stosowaniu zdania o nim nie zmienisz i będzie to produkt godny polecenia.

    OdpowiedzUsuń
  22. nie wiedziałam, że mają, ciekawa jestem czy lepszy od Garniera:)

    OdpowiedzUsuń
  23. jakoś mnie nie zaciekawił :D

    OdpowiedzUsuń
  24. również nie wiedziałam zbyt wiele o tym kremie, nigdy nie korzystałam z kremów tego typu, ale może kiedyś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  25. chcialam go kupic ale czekalam na jakas recenzję:D i oto jest:D więc nic innego mi nie pozostaje jak wyruszyc do drogerii jutro:D

    OdpowiedzUsuń
  26. o Bielenda teraz coraz ciekawsze produkty wypuszcza- fajnie:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Zainteresowałaś mnie tym kremem :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Jestem ciekawa tego kremu :) Zapowiada się lepiej niż BB z Garniera ;D

    OdpowiedzUsuń
  29. Hmmm hmmmm myślę, że go wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ciekawy :) lubię Bielendę, ale chyba się nie skuszę... tylko nie rozumiem czemu to jest nazwane kremem BB :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo jest obecnie na to moda na kremy bb, to tak samo jak nazwanie kosmetyku eko a z naturalnym nie mając za wiele spólnego

      Usuń
  31. Aż zacieram ręce :) bo niebawem krem wpadnie w moje ręce. Lubię Bielendę i do tej pory serie kremów tonujących sprawdzały się u mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  32. czekam na dostawe detalu z bielendy u mnie w sklepie bo maja calkiem fajne produkty z tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Lubię te kremiki, narazie wykańczam ten BB z garniera ;p

    OdpowiedzUsuń
  34. Bardzo mnei zahcecilas, szczegolnie tym lekko orechowym zapachem. Znajac zycie nie znajde go ale jesli przypadkiem sie gdzies na niego trafie to raczej kupie, szczegolnei za tak mila cene:)

    OdpowiedzUsuń
  35. teraz czekam na krem bb ziaji :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Sama ostatnio czaiłam się na ten produkt, jednak nigdzie nie mogę go dostać :( mus i masło do ciała z tej serii widzę wszędzie, a ten krem chyba się przed mną chowa! :P recenzja jeszcze bardziej zachęca mnie do poszukiwań :)

    Pozdrawiam i dodaję do obserwowanych!

    OdpowiedzUsuń
  37. Dodam od siebie tyle, że ja widziałam ten krem w Jasminie :]

    OdpowiedzUsuń
  38. hm, solo to raczej nie ma sensu go w moim przypadku używać, skoro potrzebuję solidnego krycia. Ale w roli bazy... hm hm hm:) dzięki za pierwsze wrażenia, bałam się, że to będzie bubel totalny, jak większość pseudo-bb. Obaczę, drogi nie jest.

    OdpowiedzUsuń
  39. ja mam ten z garniera i nie polubiliśmy się. A jeśli chodzi o prawdziwe kremy BB, od kilku dni testuję dwa i jeden jest moim absolutnym hitem, Póki co mam próbki, ale niedługo w mojej kosmetyczce wyląduje pełnowymiarowe opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  40. ciekawy ciekawy co rpada ja mam wymagajca cerę ale tak ra zna czas coś lzejszego..no ciekawy :D

    OdpowiedzUsuń
  41. do mnie tego lata przyssał się BB od Garniera i na razie wystarczy :)

    OdpowiedzUsuń
  42. No proszę, może się kiedyś skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  43. BB 5w1 - zapraszam więc do zagłębienia się w skład :) Dużo lepszy niż stara wersja :)
    http://angelmaluje.blogspot.com/2012/06/bielenda-orzech-bursztyn-bb-5w1.html

    OdpowiedzUsuń
  44. pierwszy raz o czymś takim słysze!!!

    OdpowiedzUsuń
  45. hmm... brzmi bardzo fajnie... CHCE go :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Ja póki co testuję z Eris ale ten ma dużo fajniejszą cenę:)

    OdpowiedzUsuń
  47. Szkoda, że w składzie tak mało ekstraktów, ale pewnie kupię przy następnej wizycie w kraju. Przetestowałam azjatycką wersję kremu BB Garniera, ale nie wspominam go miło.

    OdpowiedzUsuń
  48. noooo nie musze go teraz miec!

    OdpowiedzUsuń
  49. Ciekawy gadżet... Troszkę mnie razi odwołanie do BB kremu, bo teraz to takie modne, że wszyscy starają się wcisnąć gdzieś owo magiczne "BB", ale generalnie może być to całkiem fajna sprawa dla ceniących naturalność dziewczyn.

    OdpowiedzUsuń
  50. a mnie denerwuje ta mania bbceramow, a wlasciwie to ze teraz kazda marka musi go miec w ofercie... doslownie zalewaja one rynek. ciesze sie ze bielenda nie nazwala swojego produktu " BB cream"

    prawdziwych bbcreamow na pewno w koncu zaczne uzywac bo bardzo mnie intryguja, ale tym tez mnie dosc zachecilas. ma wysoko w skladzie maslo shea i wyciag z orzechow i jest niedrogi. musze tylko chyba si enieco opalic bo mam wrazenie ze moja twarz bedzie w nim nienaturalnie ciemna w porownaniu do reszty ciała

    OdpowiedzUsuń
  51. Eee, raczej się nie skuszę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  52. a ja czekam na BB od Eris hehe

    OdpowiedzUsuń
  53. Czym różni się krem tonujący od BB kremu?

    OdpowiedzUsuń
  54. Ja testowałam już z Garniera i Nivea- dla mnie bardzo fajne. Zastanawiałam się ostatnio nad tym i chyba się skuszę następnym razem :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.