Pharmaceris - EMOLIACTI - Kremowa emulsja do ciała + słów kilka o dodatku parafiny w kosmetykach

niedziela, 13 maja 2012

Po wyjątkowo dobrych doświadczeniach z linią produktów do pielęgnacji twarzy EMOLIACTI (KLIK) polskiej marki Pharmaceris, postanowiłam przetestować działanie kosmetyku przeznaczonego do pielęgnacji ciała. A że moja skóra woła o solidną dawkę nawilżenia i odżywienia, sięgnęłam po emolientową, kremową emulsję. 
Kosmetyk znajduje się w podłużnej, plastikowej butelce zakończonej wygodną pompką. Rozwiązanie takie uważam za strzał w dziesiątkę! Opakowanie, nie dość, że estetyczne i przyjemne dla oka, jest również niezwykle funkcjonalne. Pompka dozuje odpowiednią ilość produktu, gwarantując zarazem higieniczne przechowywanie emulsji. Jedyny minus to brak przezroczystej podziałki wskazującej na stan zużycia. Pozostaje wagowo ocenić poczynione ubytki :)
Kremowa emulsja do ciała przeznaczona jest do codziennej pielęgnacji skóry suchej i bardzo suchej, przesuszonej, wrażliwej, skłonnej do łuszczenia się i podrażnień lub podatnej na zapalenia atopowe. Za intensywne nawilżenie skóry odpowiadają zawarte w składzie produktu komponenty emolientowe. Dodatkowo, kosmetyk wzbogacony jest o solidny dodatek niezwykle skutecznych składników pielęgnacyjnych:

- oleju z awokado
- witaminy E
- lanoliny
- alantoiny
- mleczanu sodu
Jak wynika z lektury składu, na drugim miejscu, zaraz po wodzie, znajduje się płynna parafina. Wiele osób histerycznie wręcz unika kosmetyków z jej zawartością, obawiając się jej rzekomo komedogennych właściwości. Spora liczba osób (amatorsko i nieco bardziej profesjonalnie) interesujących się kosmetykami wystrzega się tego składnika. Pytanie tylko - dlaczego? Mam wrażenie, że parafinowa afera to raczej wynik ogólnego, nieuzasadnionego niepokoju użytkowniczek produktów pielęgnacyjnych niż racji uzasadnionych stanem faktycznym. Na potwierdzenie, że nie taki diabeł straszy jak go malują, załączam link do kanału znakomitej youtuberki, Kasi, która w mistrzowski sposób przeprowadziła śledztwo w sprawie szkodliwości parafiny ---> KLIK (właściwy fragment dotyczący parafiny rozpoczyna się od 9 minuty i 17 sekundy).
Wespół, składniki zapewnić mają kompleksową pielęgnację suchej skóry - intensywne nawilżenie, działanie kojące, zmiękczające i wygładzające, niwelowanie podrażnień i uczucia dyskomfortu wynikającego z nadmiernego ściągnięcia skóry czy przywrócenie jej jędrności i elastyczności.
Formuła kosmetyku idealnie odpowiada jego nazwie. Jak na emulsję przystało, produkt jest dość płynny, a zarazem przyjemnie kremowy. Jego konsystencję określiłabym jako minimalnie bardziej płynną niż tradycyjnych mleczek pielęgnacyjnych. Kosmetyk ma przyjemny, biały kolor i delikatny zapach typowy dla całej linii EMOLIACTI. O ile w przypadku kremów do twarzy obecność dodatków zapachowych wydała mi się niepotrzebna, o tyle w aspekcie pielęgnacji ciała jestem dużo bardziej wyrozumiała i łagodny, miękki zapach uważam za niewątpliwy atut produktu.
Dzięki upłynnionej formule, aplikacja produktu nie przysparza najmniejszych trudności. Kosmetyk ładnie sunie po skórze i, co najważniejsze, błyskawicznie się wchłania. Nie bieli skóry, nie rozmazuje się, nie roluje ani nie warzy. Ładnie współpracuje z innymi produktami pielęgnacyjnymi. Emulsja pozostawia na skórze delikatną, satynową warstwę, która utrzymuje poziom nawilżenia, a do tego widocznie poprawia wygląd skóry.
Moja bardzo sucha skóra pokochała Kremową emulsję do ciała Pharmaceris! Kosmetyk nakładam każdego dnia po wieczornej kąpieli, nie szczędząc go w miejscach wymagających szczególnego nawilżenia (łokcie, kolana, ramiona, łydki). Mam wrażenie, że skóra spija produkt do ostatniej kropelki. Emulsja bardzo ładnie nawilża, a co za tym idzie, zmiękcza i wygładza. Podczas jej stosowania zapomniałam o nieprzyjemnym uczuciu ściągnięcia i podrażnienia. Moja skóra odzyskała dobrą kondycję, choć zdaję sobie sprawę, że niedługo po odstawieniu kosmetyku, mogę spodziewać się powrotu objawów przesuszenia. Cóż, taka uroda mojej skóry i żaden kosmetyk (a szkoda) tego nie zmieni. 
Kremową emulsję do ciała Pharmaceris z linii EMOLIACTI polecam przede wszystkim posiadaczkom suchej i bardzo suchej skóry, które borykają się z rozmaitymi problemami wynikającymi z niedostatków  w nawilżeniu i odżywieniu. Regularna, codzienna aplikacja produktu w widoczny sposób poprawia kondycję skóry, przywracając jej miękkość, gładkość i jednolity koloryt. Potwierdza to 100% badanych oceniających korzyści ze stosowania kosmetyku. Ja dołączam do grona zadowolonych użytkowników a Wam serdecznie polecam przetestowanie Kremowej emulsji do ciała na własnej skórze :)

Czekam na Wasze opinie dotyczące produktu, linii EMOLIACTI, jak również dodatku parafiny w kosmetykach pielęgnacyjnych!

- pojemność: 300 ml
- cena: ok. 35 zł
- dostępność: apteki prowadzące sprzedaż kosmetyków Pharmaceris, sklep internetowy producenta (KLIK)
Serdecznie dziękuję za udostępnienie mi kosmetyków do testów. Współpraca z marką Pharmaceris nie wpływa na moją bardzo subiektywną ocenę recenzowanych produktów a jedynie umożliwia mi jej powstanie :)

Podobne wpisy

27 komentarze

  1. Też go mam i bardzo lubię :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie próbowałam. Też mam spore problemy z suchą skórą. Mnie pomaga najlepiej LaRoche-Possay seria LIPIKAR (opisałam u siebie balsam). Tyle, że one niezbyt ładnie pachną. Ale jak dotąd są najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie stosowałam, chętnie rozejrzę się za jakimiś próbkami w aptece.

      Usuń
  3. Wiele osób unika parafiny w składzie, bo ona się nie wchłania, pozostaje na powierzchni skóry, przez co wszystkie inne drogocenne składniki w tej emlusji olejek avocado też się nie wchłoną i rozpuszczają się niej. Poza tym parafina:
    - jest produktem destylacji ropy naftowej...
    -stanowi typowy wypełniacz który zwiększa objętość kosmetyków

    Jestem pewna, że gdy odstawisz tą emulsję, twoja skóra będzie w dalszym ciągu sucha:(

    pozdr stała anonimowa czytelniczka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parafina posiada znakomite właściwości ochraniające suchą skórę. Nie jest prawdą, że uniemożliwia wchłanianie substancji aktywnych zawartych w kosmetyku. A o tym, że po odstawieniu emulsji moja skóra wróci do stanu wyjściowego, pisałam w poście i w żadnym razie nie jest to efekt działania/braku działania parafiny ale skutek genetycznie zakodowanego, właściwego dla mnie typu skóry.

      Usuń
    2. Nie ma takiego kremu, masła, czy jakiejkolwiek emulsji do ciała która zapewni nam po zużytym opakowaniu nawilżenie na kilka miesięcy.
      Tez mam skórę suchą, a woda w mieście robi swoje, czyli chlor w niej zawarty niszczy tak na prawdę wszystko co dostarczyliśmy do skóry.
      Skóra będzie nawilżona tylko przy regularnym stosowaniu, no i to jest prawda.
      Tak więc np kremy do rak mam zawsze przy sobie, bo nie dają się nawilżyć na dużej niż pół dnia bez mycia rąk.

      Usuń
  4. bardzo lubie pharmaceris :) muszę kupić ta kremową emulsję :)!

    OdpowiedzUsuń
  5. Coś dla mojej suchej, atopowej skóry :) Kiedyś na pewno wypróbuję, parafina mi nie przeszkadza.
    Zapraszam na moje rozdanie: http://aladriela-aladriela.blogspot.com/2012/05/uwaga-majowe-rozdanie.html

    OdpowiedzUsuń
  6. brzmi jak coś dla mnie, choć mam dość mieszane uczucia co do firmy ostatnio po niezbyt udanym kontakcie z ichnim micelem.. a jak już coś mi nie podpasuje na samym początku, to do całej firmy się zrażam..

    OdpowiedzUsuń
  7. ja z olejem mineralnym mam następujące doświadczenia: służy mi w kosmetykach do ciała (na ciele mam skórę normalną) i bardzo służy mi w kremach do rąk (mam megaproblematyczne, wiecznie wysuszone dłonie); co do twarzy, tu już inna bajka - mam tłustą cerę i 4 na 5 kosmetyków, które mają olej mineralny wysoko w składzie mnie zapcha lub, co też się zdarzyło, sprawi, że na czole pojawi się nieestetyczna kaszka

    dlatego nie demonizuję parafiny, ale uważam na nią w produktach do twarzy

    OdpowiedzUsuń
  8. ja jestem przeciwniczka parafiny. toleruja ja w balsamach, kremach do rak czy stop, ale wole szukac skladow ktore nie maja parafiny a posiadaja np cenne olejki.

    cierpliwie wysluchalam Kasi i dziwie sie ze ktos mowi ze parafina jest niezmywalna. ja jednak widze jak ogromna roznica zaszla na mojej twarzy kiedy odstawilam kremy, mleczka etc zawierajace wlasnie parafine. mojej cerze na nei sluzy. nie lubie tez tego skladnika poniewaz zauwazmy ze uzywaja go najczesniej tansze marki kosmetyczne, ciezko znalezc parafine w kremie selektywnej marki. ok: nie uczula, tworzy plaszczyk ochronny etc... ale nie posiada zadnych wartosciowych skladnikow i Kasia zapomniala moim zdaniem wspomniec o jednym: rozumiem ze jest dodawany do kosmetykow ze wzgledu na swoje zalety ale jestem absolutnie pewna, ze dodaje sie go rowniez ze wzgledu na niesamowicie latwa dostepnosc i powalajaco niska cene. niestety ale parafina czesto jest stosowana w kosmetykach jako tani wypelniacz, kiedy w jej miejsce mozna bylo wlozyc cos innego. dlatego tez jej nie lubie.
    kolejnym sposobem oszukiwania jest dodawanie jej do peelingow. parafina zostawia swoj plaszczyk na skorze i nie rozpuszcza sie w wodzie. wzdychamy do wypeelingowanej skory ktorej efekt jest sztucznie podkrecony warstewka parafiny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uwierz, że w "drogich" kremach tzw. selektywnych marek też znajduje się parafina. Poza tym producenci kosmetyków uznanych za niekomedogenne też do składu dodają parafinę. Wierzę, że ten składnik może kogoś zapchać, ale są przecież setki innych składników, które jednych zapychają a innych zupełnie nie.
      Żałosny jest wszechobecny mit, że parafina musi zapchać każdego. Niestety sporo osób podchwyciło tą bajeczkę

      Usuń
    2. zaznaczylam ze jestem pewna ze mojej cerze parafina nie sluzy, nie napisalam ze kazdej ;-) odklad zrobilam parafinowa czystke wsrod produktow do twarzy totalnie przestaly mi sie robic glebokie podskorne gole z ktorymi mialam ogromny problem i zawsze na twarzy mialam jedna czy dwie, leczyly sie strasznie dlugo... to nie moze byc w moim przypadku zbieg okolicznosci, skoro wczesniej moj krem na noc, na dzien i ulubiona maseczka zawieraly parafine. teraz pojawiaja sie u mnie psoradyczne poweirzchowne wypryski, takich glebokich nie mialam od jesieni, czyli okresu zmian w mojej pielegnacji. cos na rzeczy musi byc.

      Usuń
  9. brawo! uważam, że należy jak najwięcej pisać i mówić o parafinie. Rzekomo wstrętna substancja stała się ostatnio znienawidzonym składnikiem kosmetyków. Jakoś nikt nie potrafi podać naukowych dowodów na jej "okropność", ale w kółko każdy podchwytuje słowa krytyki. To, że jest ona produktem destylacji ropy naftowej nie świadczy o jej szkodliwości. Olej jak olej. Jakoś nikogo nie odraża nakładanie na twarz, włosy i ciało oleju rzepakowego, sezamowego, oliwy z oliwek, czy oleju migdałowego. Parafina to też olej.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. olej sezamowy, rzepakowy czy oliwa z oliwek to oleje naturalne, występujace w przyrodzie rośliny które po wytłoczeniu dają nam olej. a parafina to olej ropopochodny. resztka tego co zostało po ropie:/

    zgadzam się z Marie

    dla ciekawości:
    http://www.luskiewnik.strefa.pl/acne/toksyny.htm

    OdpowiedzUsuń
  11. No własnie kompletnie nie rozumiem tej histerii odnośnie parafiny. Wystarczy trochę poczytać, żeby się przekonać, że nie taki diabeł straszny ;) Ale czytanie wymaga wysiłku :P heheheh. Zainteresowałaś mnie bardzo tym produktem! Uwielbiam kosmetyki do ciała z pompką, bo wydrapywanie resztek z opakowań to jakaś mordęga ;) Super, super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie czytanie i to ze zrozumieniem. I zagłebienie się w bardziej naukowe i trudniejsze teksty na temat składników używanych w kosmetykach a nie w zapewnienia firm kosmetycznych:/ Skoro nie rozumiesz tego, że jedni unikają tej substancji może nie zagłębiłaś się w temat dostatecznie.

      Usuń
  12. Mmmm wyglada interesujaco, dodam do wishlisty, bo zapomne!
    ja nie mam bardzo suchej skory,a le lubie odczuewac przyjemnne nawilzenie!

    co do skladnikow kosmetykow: uwazam, ze w wiekszosci to paranoja i mamy tu efekt psychologii tlumu. dziewczyny same sie nakrecaja. ja jestem zwolenniczka zdrowego rozsadku. jak widze, ze cos mi sluzy to uzywam, jak szkodzi to odstawiam.
    to samo z produktami organicznymi, np. organiczny sos pomidorowy byl tak ohydny, ze nawet pies odmowil zjedzenia.... a niby zdrowe.

    OdpowiedzUsuń
  13. miałam już dwa kremy tej firmy i byłam bardzo zadowolona z ich jakości :)

    OdpowiedzUsuń
  14. parafina mi nie straszna, tfu tfu, krzywdy mi jeszcze nie zrobiła :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja slyszlam ze parafina daje tylko pozorny odczucie nawilzenia wiec dlatgeo staralam sie nie zuywac kosmtykow z nia w skladzie. Nie wiem jaka jest prawda ale cos w tym chyba jest:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, wystarczy poczytac w fachowych zrodlach, poza tym potwierdzam ci to wlasnym doswiadczeniem. parafina to najtanszy skladnik kosmetyczny, ktory daje iluzje i dlatego jest dodawany niemalze wszedzie. film ktory pozostawia powoduje, ze skora nie moze swobodnie oddychac a tym samym uniemozliwiona jest prawidlowa wymiana gazow w skorze. parafina nie przenika do skory wiec nie nawilza jej, jedyne co powoduje to powstrzymuje skore przed utrata wilgoci w niej zawartej ale co z tego skoro uniemozliwiona jest wymiana gazowa? w skorze nagromadzaja sie toksyny, ktore nie moga sie wydostac na powierzchnie wlasnie przez ta niby dobroczynna wlasciwosc parafiny. poza tym przez to, ze parafina oblepia skore to wszystkie dobroczynne skladniki zawarte np w kremach nie moga swobodnie przenikac do skory.

      Usuń
    2. Ależ ja nie twierdzę, że parafina to najbardziej skuteczny i naturalny komponent kosmetyczny. Nie zgadzam się po prostu z generalnym twierdzeniem, że parafina ex definitione każdemu szkodzi. Mi (jak i wielu innym osobom, choćby tu komentującym) nie szkodzi.

      Usuń
  16. Wszędzie się słyszy że parafina szkodzi, ale powiedzcie mi co nie szkoszi w dzisiejszych czasach? Poprzedniczka dobrze się wypowiedziała mówiąc o psychologii tłumu. Mi parafina nie straszna również. Więc nie wiadomo o co chodzi? A jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kase ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestescie dziewczyny niemadre. ile wam mowic, ze u wielu osob kosmetyki z parafina powoduja wysyp pryszczy? np u mnie. ja dzieki temu boomowi na parafine dowiedzialam sie w ogole o jej istnieniu i szkodliwosci, dzieki temu wyeliminowalam kosmetyki z jej zawartoscia i w koncu pozbylam sie uporczywych krost i przesuszenia skory (pod warstwa parafinowa był wior). moze czasami warto posluchac ludzi ktorzy to przezyli a nie tylko youtubowej specjalistki,ktora czesto bredzi glupoty?

      Usuń
    2. Z tego, że wielu osobom parafina nie sprzyja nie można wyprowadzać generalnego wniosku, że szkodzi każdemu. Nie wiem, dlaczego mam brać za dobrą wiarę doświadczenia innych osób, skoro moje własne są z parafiną nienajgorsze?

      Co do tej konkretnej youtubowej specjalistki - w pełni zawierzam Jej opinii, ale temat na inną rozmowę.

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.