Bomb Cosmetics - Choc Around the Clock Brulee (Czekoladowy Rock)

czwartek, 24 maja 2012

Wyobraźcie sobie czekoladową babeczkę w intensywnie kakaowym kolorze, z wiórkami gorzkiej czekolady wystającymi znad białej papilotki. Pachnie tak samo apetycznie jak wygląda - jest bardzo czekoladowa i słodka, z kremowo-śmietankowymi, łagodnymi nutami pobrzmiewającymi w tle. 

Wyobraźcie sobie, że babeczka leży tuż przed Wami. Bierzecie ją w dłoń, delektujecie się czekoladowym zapachem, odrywacie smakowity kawałeczek... zanosicie do łazienki i... wrzucacie do wanny wypełnionej wodą! :)

Nie, to nie zbrodnia na wypiekach cukierniczych ani seans czarnej magii - to odżywcza kąpiel z dodatkiem czekoladowej babeczki Choc Around the Clock Brulee (znanej również jako Czekoladowy Rock) wodzącej na kosmetyczne pokuszenie marki Bomb Cosmetics!
Czekoladowy Rock to muffinka do kąpieli. Przywędrowała do mnie szczelnie zapakowana w przezroczystą folię z naklejką zawierająca podstawowe informacje dotyczące kosmetyku. No właśnie - kosmetyku - bezwzględnie należy o tym pamiętać, zwłaszcza, że wygląd babeczki, na przekór zdrowemu rozsądkowi, sugeruje skojarzenia tak mocno deserowe, że nie raz zastanawiałam się, czy to aby na pewno produkt pielęgnacyjny :)
Pewnie zastanawiacie się, co takiego zawiera w sobie muffinka, co upodabnia ją do najprawdziwszego, słodkiego ciacha :) Spieszę poinformować, że w babeczce znajdują się cenne olejki eteryczne z paczuli i wetywerii, które w połączeniu z solidną dawką masełka kakaowego tworzą prawdziwą ucztę dla skóry!
Wygląd babeczki wiernie oddają załączone zdjęcia. Co tu dużo mówić - kosmetyk łudząco przypomina popularne (zwłaszcza w Krakowie, który powoli wyrasta na cupcakes'owe zagłębie) muffinki. Ogromnie żałuję, że nie możecie poczuć jej zapachu - to jest dopiero szaleństwo! Czekoladowy Rock, jak sama nazwa wskazuje, pachnie mocno kakaowo. Pierwsze skrzypce gra intensywny, mleczno-czekoladowy aromat. W tle pobrzmiewają śmietankowe tony połączone z apetycznym zapachem skarmelizowanego cukru. Całość tworzy idealnie deserową kompozycję, która sprawia, że ilekroć mam przyjemność stosować babeczkę, mój brzuszek domaga się małego, pysznego co nieco :)
Idea kąpielowych muffinek jest prosta a zarazem niezwykle przyjemna. Babeczkę stosować można na dwa sposoby:
- wariant 1 - ciacho, po wyjęciu z papilotki, należy włożyć do wanny wypełnionej wodą i wyjąć po upływie jednej minuty -> wyjętej babeczce pozwalamy wyschnąć i wykorzystujemy przy kolejnych kąpielach (do czterech razy).
- wariant 2 - masę babeczkową należy podzielić cztery części i każdą z nich przeznaczyć na jedną kąpiel -> w tym wariancie muffinki nie wyjmujemy już z wanny.
Zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu wersja z podziałem babeczki na mniejsze części. Pomimo dość zbitej konsystencji, oddzielenie porcji nie przysporzyło większych trudności - pomogłam sobie łyżeczką deserową (SIC!). W kontakcie z wodą, produkt delikatnie musuje. Nie jest to jednak efekt porównywalny do typowych, kąpielowych bubble bars, nie takie jest zresztą jego przeznaczenie. Stopniowo, babeczka rozpuszcza się uwalniając cenne eteryczne olejki oraz mocno odżywcze kakaowe masełko. 
Należy podkreślić, że Czekoladowy Rock niewiele ma wspólnego z niektórymi kąpielowymi bajerami dostępnymi na rynku. Nie tworzy puchatej piany (ba, nie tworzy żadnej) ani nie barwi wody. Główne zadanie babeczki to intensywna pielęgnacja skóry w trakcie kąpieli - w tej kwestii sprawuje się fantastycznie. Niemniej, jeśli oczekujecie łazienkowych fajerwerków (zazwyczaj naszpikowanych chemią) - warto rozejrzeć się za czymś innym.
Dzięki wysokiej zawartości składników pielęgnacyjnych, babeczka fenomenalnie odżywia skórę! Kilkunastominutowa kąpiel gwarantuje, poza aromaterapeutycznym relaksem, wyraźną poprawę stanu skóry. Nie wiem, którego składnika to zasługa (a może ich zmyślnej kombinacji), jedno jest pewne - dawno żaden balsam do ciała nie nawilżył mojej suchej skóry tak dobrze, a do tego w jak przyjemnych, czekoladowych okolicznościach. 
Zgodnie z zaleceniem producenta, na kąpiel przeznaczyłam 1/4 muffinki. Wydaje mi się jednak, że mniejsza porcja w zupełności wystarczyłaby do nawilżenia i odżywienia skóry na w pełni zadowalającym poziomie. Z tego względu, zalecałabym podzielić ciacho na 6 do 8 części - w kwestii efektów pielęgnacyjnych nic na tym nie stracicie, a zyskacie dodatkowo kilka niewątpliwie przyjemnych kąpieli :)
Jak się Wam podoba Czekoladowy Rock? Domniemuję, że bardzo :) Kąpiel z dodatkiem słodkiej babeczki polecam wszystkim miłośniczkom deserowej pielęgnacji, a zwłaszcza posiadaczkom skóry suchej i bardzo suchej, które nie przepadają, dodatkowo, za kremowaniem ciała. Muffinka sprawdzi się idealnie jako relaksujący przerywnik w codziennej, rutynowej pielęgnacji. Gorąco (i słodko) polecam!

Tę i inne kosmetyczne słodkości dostaniecie w sklepiku internetowym Pracowni Snów. Uwaga! Ktokolwiek tam zajrzy - przepadnie z kretesem :)

Jeśli, podobnie jak ja, nabrałyście ochoty na coś słodkiego, odsyłam Was do notki kulinarnej z przepisem na moje popisowe, mocno czekoladowe babeczki z kremem -> KLIK. Smacznego! 

- pojemność: 160 g
- cena: 18 zł
- dostępność: sklep internetowy Pracownia Snów (KLIK)
Serdecznie dziękuję za udostępnienie mi kosmetyków do testów. Współpraca z Pracownią Snów nie wpływa na moją bardzo subiektywną ocenę recenzowanych produktów a jedynie umożliwia mi jej powstanie :)

Podobne wpisy

79 komentarze

  1. Coś pysznego :) Nie wierzę, że nie można tego zjeść :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaufałam mojemu rozsądkowi i ostatecznie nie spróbowałam, choć pokusa była silna :)

      Usuń
  2. Zrobiłam się głodna :P
    Muffinka kąpielowa prezentuje się znakomicie :D
    Uwielbiam takie umilacze ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. a patrząc na pierwsze zdjęcie już chciałam pisać że chętnie bym zjadła, a to się okazało że to do kąpieli ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wizualnie są podobne, ale smakowo - nie sądzę :)

      Usuń
  4. wygląda apetyczniee, podobne są u mnie w cukieni XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że do Poznania tak daleko, wykupiłabym wszystkie :)

      Usuń
  5. wygląda strasznie apetycznie :) gdybym ją miała przed sobą pewnie żałowałabym,że to nie muffin do jedzenia tylko kosmetyk ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można zakupić/upiec babeczki jadalne. Masz dobry pretekst :)

      Usuń
  6. Mmmm... wygląda smakowicie

    OdpowiedzUsuń
  7. Mniam, aż chciałoby się taką zjeść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proponuję skonsumować tę cukierniczą. Ta czuje się lepiej w wannie z wodą :)

      Usuń
  8. Myslałam że to do jedzenia :) Lubię muffinki, chętnie bym też taką w kąpieli użyła, może kiedyś sobie kupię :D

    OdpowiedzUsuń
  9. mam kilka takich cudów na półce w łazience i żal mi je wrzucić do wanny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam nie mam takich przemyśleń - wrzucam i pluskam się w najlepsze :)

      Usuń
  10. O mamo! Ale mnie skusiłaś! Muszę miec tą babeczke :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do wyboru masz parę innych wersji :)

      Usuń
  11. Nie to nie dla mnie, balabym sie, że ją zjem. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wygląda tak apetycznie... Musi być rewelacyjna, chciałabym mieć takich babeczek caaaaałe pudło :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Mmmmniam!:)cudnie wygląda aż chciałoby się zjeść!:)))szkoda że nie posiadam wanny...:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym przypadku to faktycznie szkoda, muffinka zdecydowanie warta grzechu!

      Usuń
  14. Na początku myślałam że będzie przepis na muffinki ;) wygląda przepysznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepis znajdziesz na końcu notki :]

      Usuń
  15. uwielbiam różne takie gadżety do kąpieli a ten wygląda wyjątkowo smacznie :D

    OdpowiedzUsuń
  16. O kurcze ale super! I znowu wraca temat wanny! Damn it! ze jej juz nie mam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, jestem monotematyczna. O wannie i gadżetach okołowannowych będzie jeszcze nie raz :)

      Usuń
  17. Oo aż by się chciało ją ugryźć :D

    OdpowiedzUsuń
  18. wygląda jak babeczka lodowa :D zjadłabym ją zanim trafiłaby do wanny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie smakuje tak jak wygląda :>

      Usuń
  19. Zdecydowanie nie dla mnie te kosmetyki... Ugryzłabym :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle mniej miałabyś do kąpieli :)

      Usuń
  20. kocham relaks w wannie, a taka babeczka idealnie by się spisała w moim domowym zakątku:D tak ją pięknie opisałaś, że nawet wyobraziłam sobie jej zapach:P

    OdpowiedzUsuń
  21. niecierpku... i znów się zawiodłam... ja już miałam pytać o przepis, bo jakoś odcień babeczki był nietypowy wygląda jak kawowy, a takich jeszcze nie robiłam. Ale muffinka do kąpieli to super pomysł! Ah ile bym dała żeby choć odrobinę ją powąchać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, kawowych to i ja nie robiłam - fajny pomysł podsunęłaś :)

      Usuń
  22. ale się dałam nabrać.. naprawdę myślałam, że będzie o babeczce do jedzenia :P narobiłaś tylko smaku :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O babeczkach do jedzenia jest na końcu notki!

      Usuń
  23. Nie dosc, ze zrobilam sie glodna (czas na sniadanie!) to jeszcze pozwolilam sobie na male marzenie i wyobrazenie siebie w wannie z babeczka, upsss, a tu tylko prysznic.
    Ja mysle, ze z przekory musialabym chociaz polizac babeczke- taki dziwak jestem, ale zawsze musze sprawdzic, czy jednak nie smakuje to rownie dobrze jak pachnie :)

    Ja tez chce taka babeczke, buuu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz ją nawet zjeść - nie sądzę, że od środka zadziała tak samo jak w wannie pełnej wody, ale spróbować (nie) zaszkodzi :)

      Usuń
  24. to nie jest do jedzenia ? :(
    cudeńko! pieści zmysły i ciało ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. smakowita taka kąpiel, jeszcze jakaś zjadliwa muffinka do kompletu i żyć nie umierać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, przydałaby się babeczka jadalna - do kompletu :)

      Usuń
  26. Też taką chcę! W takich momentach żałuję, że mam tylko prysznic, a nie wannę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie umiałabym funkcjonować bez wanny. Na szczęście nie muszę :)

      Usuń
  27. no niee! zaczęłam czytać początek, kątem oka widziałam zdjęcia i byłam przekonana, że opisujesz przewspaniale wyglądającą i smakującą babeczkę z kremem=D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już to robiłam - link do posta kulinarnego znajdziesz na końcu notki :)

      Usuń
  28. Na początku myślałam, że będziesz robić recenzję muffiny haha :D Potem jak zaczęłam czytać to skapłam się, że to jest musująca muffina do kąpieli ;d

    OdpowiedzUsuń
  29. o rajku czego to ludzie nie wymyślą ! :)
    wygląda kropka w kropkę jak muffina :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Patrząc na tą babeczkę to bardziej mam ochotę ją zjeść niż wrzucić do wanny ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Producent tylko sugeruje co z nią zrobić - decyzja należy do Ciebie :)

      Usuń
  31. To naprawdę do kąpieli? Bo wygląda jak taka babeczka... do jedzenia <3

    OdpowiedzUsuń
  32. Ale bym chciała taką babeczkę wypróbować :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmiało :) Ostrzegam tylko - to wciąga :)

      Usuń
  33. Gdybym miała coś takiego w domu, nawet nie zastanawiałabym się, co to jest, tylko bym to zjadła. Dobrze, że mnie ostrzegłaś, że takie coś istnieje! xD

    OdpowiedzUsuń
  34. Znając moje możliwości wgryzłabym się w to zanim bym się zorientowała z czym mam do czynienia ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Po pierwsze, jak zobaczyłam to zrobiłam się głodna, po drugie kliknęłam Pracownię Snów i co ??? i masz rację, ja przepadłam z kretesem.

    OdpowiedzUsuń
  36. obawiam się, że z łakomstwa bym zjadła i się pochorowała;P nie dla mnie takie bajery

    OdpowiedzUsuń
  37. Ale mi ochoty narobiłaś :D

    OdpowiedzUsuń
  38. aż mi ślinka poleciała ;p

    OdpowiedzUsuń
  39. nie mogę patrzeć na tego posta, bo się głodna robię :D

    OdpowiedzUsuń
  40. No właśnie chyba przepadłam :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Wygląda przepysznie i bardzo realnie - niczym prawdziwa słodycz :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Wygląda tak smakowicie, że można się pomylić! ;)
    Chyba sobie taką zafunduję, chociaż nie wiem czy to bezpieczne, żeby tylko nie wylądowała w moim brzuszku! :)

    OdpowiedzUsuń
  43. strzalem w dziesiatke bylo upieczenie z rana muffinek czekoladowych, przez to nie slinie sie teraz do monitora bo mam zaspokojony zoladek ;-))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.