Wake Me Up Foundation, czyli o zamykaniu snu w butelce. Kilka refleksji świeżo po zakupie

piątek, 20 stycznia 2012

Make Me Up Foundation to najnowszy podkład marki Rimmel. O produkcie czytałam w Internecie już jakiś czas temu, ale w drogeriach spotkałam go dopiero niedawno. Kosmetyk reklamowany jest jako panaceum na zmęczoną, poszarzałą, niewyspaną cerę. Dodam tylko, że reklamowany jest nie przez byle kogo. Międzynarodową twarzą linii Wake Me Up jest Kate Moss, zaś w naszych rodzimych mediach promocją trudni się Maja Sablewska (która, prawdopodobnie wyłącznie w celach komercyjnych, prowadzi własnego, urodowo-lifestyle'owego bloga - klik).
Na podkład skusiłam się z kilku powodów. Po pierwsze, moje kremy BB nieubłaganie sięgają dna. Po drugie, skusiła mnie wizja podkładu, który niweluje efekt niewyspania, zmęczenia i szarości. Po trzecie, standardowa cena produktu wynosi około 45 zł, podczas gdy aktualna oferta Rossmanna to 32 zł. W końcu, poczułam naglącą potrzebę poprawienia sobie nastroju, a nowy podkład doskonale sprawdził się w roli pocieszyciela :)
Podkład mieści się w podłużnej butelce wykonanej z grubego szkła. Opakowanie, nie dość że cieszy oko, jest nader funkcjonalne. Pompka wyciska niewielką ilość produktu - w sam raz na jedną aplikację. Dzięki przeźroczystemu opakowaniu, doskonale widać stopień zużycia. Buteleczka jest dość ciężka, ale dobrze leży w dłoni. Pomarańczowe detale dodają całości uroku i optymizmu. 
Zgodnie z obietnicą producenta, Wake Me Up Foundation rozświetla cerę niwelując oznaki zmęczenia, a dzięki dodatkowi peptydów i kompleksu witaminowego nawilża skórę. Efekt - nieskazitelny, pełen wigoru, a przy tym natychmiastowy. Czy aby na pewno? 
Spośród sześciu odcieni oferowanych w sprzedaży przez markę Rimmel, zdecydowałam się na najjaśniejszy - Ivory (nr 100). O ile w szklanej butelce wydawał mi się idealnie blady, o tyle po wyciśnięciu na skórę błyskawicznie zmieniłam zdanie. Podkład jest jasny, ale nie na tyle, by nadawał się dla posiadaczek bardzo bladych cer (patrz: foto-porównanie poniżej). Dobra wiadomość dla osób, którym odpowiadał najjaśniejszy kolor podkładu Rimmel Match Perfection Cream Gel Foundation (klik) - Wake Me Up ma dokładnie taki sam odcień. 
Na mojej cerze podkład minimalnie się odcina, dlatego będę zmuszona mieszać go z innymi podkładami/kremami BB. Kolor posiada zdecydowanie więcej tonów żółtych niż różowych. Dobrze nałożony staje się prawie niewidoczny, jednak w zestawieniu z moją bardzo bladą szyją i dekoltem efekt nadal nie do końca mnie zadowala. Jest to jednak wyłącznie kwestia kolorystyki i nijak się ma do właściwości samego podkładu.
Podkład ma postać półpłynną. Spośród wszystkich receptur kosmetyków kolorowych do skóry twarzy taka formuła odpowiada mi najbardziej. Po wyciśnięciu na dłoń, kosmetyk wydawał mi się dość lekki. Po rozpoczęciu blendowania (do aplikacji używam różowego jajka) okazuje się jednak dość gęsty i mocno kryjący. Po chwili ładnie wtapia się w skórę i traci swój ciężki charakter. Podkład nie wysycha nadmiernie szybko, ładnie się rozprowadza, nie smuży się ani nie warzy. Do tego, ma świeży, bardzo przyjemny zapach, który dodatkowo uprzyjemnia aplikację.
Z założenia, Wake Me Up ma być podkładem rozświetlającym. Produkcja kosmetyków o takim wykończeniu musi być trudna, skoro tak wiele produktów to zupełne buble, które, zamiast subtelnie ożywiać skórę, upodobniają ją do tandetnie błyszczącej, choinkowej bombki. Rimmel wywiązał się ze swojego zadania znakomicie. Podkład zawiera mikroskopijne drobinki, które uwidaczniają się dopiero po nałożeniu kosmetyku na twarz. Efekt jest bardzo naturalny. Nie widać brokatu, da się za to zauważyć, że skóra wygląda zdrowo i promiennie. Pomimo rozświetlającego wykończenia, podkład pozostawia na mojej skórze całkowity mat. Cera nie wymaga nawet grama pudru. 
Na suchej cerze podkład nosi się bez zarzutu przez cały dzień (kosmetyk aplikuję na nakremowaną skórę, bez użycia dodatkowych baz utrwalających). Pomijając nie do końca dobrze dobrany kolor, rezultat całkiem mi odpowiada. Teoretycznie, Wake Me Up Foundation przeznaczony jest do wszystkich rodzajów cer, ale myślę, że najlepiej sprawdzi się w przypadku skóry normalnej. W sytuacji mocnego odwodnienia podkład może gromadzić się w małych zmarszczkach. Z tego względu, podczas stosowania kosmetyku warto porządnie złuszczać i nawilżać skórę. 
Wake Me Up Foundation sprawuje się całkiem nieźle i w gruncie, poza kiepską gamą kolorystyczną i początkowo ciężką formułą, niewiele mogę mu zarzucić. Mimo to, nie jest to kosmetyk, bez którego nie wyobrażam sobie codziennego makijażu. Może oczekiwałam po nim zbyt wiele, a może po prostu nie sposób zamknąć w szklanej buteleczce 10 godzin snu, słońca, odpoczynku, świeżości i sama nie wiem czego jeszcze... Tak czy inaczej, znajomość z Wake Me Up dopiero się zaczęła, więc niewykluczone, że z czasem stanie się moim wiernym, makijażowym towarzyszem. Przy najbliższej wizycie w drogerii polecam skorzystać z darmowych próbek znajdujących się w szafie z kosmetykami Rimmel. Zdecydowanie warto spróbować!

Podobne wpisy

48 komentarze

  1. Oglądałam w SP korektor z tej serii:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też je oglądałam i najjaśniejszy wydał mi się całkiem całkiem. Ale korektorów mam pod dostatkiem, więc pokornie odłożyłam je na miejsce :)

      Usuń
  2. ciekawie wygląda! piękne opakowanie zachęcające i ten cały opis,

    OdpowiedzUsuń
  3. Ogladalam go niedawno ale kupilam zelowy podklad wiec nawet za bardzo nad nim nie dumalam ale fajnie go opisalas, bardzo przydatnie!:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo przydatna wyczerpująca recenzja! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo dużo cennych informacji :)

    OdpowiedzUsuń
  6. heh, faktycznie jak opakowanie lekko pomarańczowo wygląda - dzięki za recenzję, nie skuszę się:)

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo fajnie się prezentuje ten podkład, tylko ten kolor najjaśniejszy jest dla mnie również za pomarańczowy :(


    http://the-beautyoffashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On wygląda pomarańczowo tylko gdy nie jest roztarty. W momencie wtapiania się w skórę traci pomarańczowy pigment i staje się ładnie beżowy.

      Usuń
  8. Czuję się skuszona:) a jak z kryciem w porównaniu do wszechobecnie znanego Revlona CS? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myslę, że RC kryje trochę mocniej. Z drugiej strony Rimmel, dzięki dodatkowi drobinek ładnie odbija światło, więc niedoskonałości są nieco mniej widoczne.

      Usuń
  9. Też ostatnio zastanawiałam się czy go kupić.. Ale jak mówisz że ma identyczny kolor jak też żelowy to chyba się nie skuszę.. bo ten w słoiczku ciemnieje mi na twarzy :( Gdyby tego nie robił, byłby idealnie dopasowany kolorystycznie do mojej karnacji.. Dziwne bo na początku wszystko było ok, ale teraz widać ze sie odcina.. :/ A co powiesz o tym Wake Up? Też ciemnieje czy pozostaje takim bladziochem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spark, Wake Me Up nie ciemnieje. Nie zauważyłam takiego efektu. Wydaje mi się, że odcień pozostaje ten sam niezależnie od czasu noszenia.

      Usuń
  10. muszę dorwać próbeczkę i przetestować na własnym pyszczku :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetna recenzja! Nie wiem czy sięgnę po ten podkład, bo jestem bardzo blada, nie mniej jednak czuje się zaintrygowana :)

    OdpowiedzUsuń
  12. oj to muszę wypróbować :)
    Zaprszam :) Obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń
  13. wczoraj byłam w rossmanie to wzięłam próbkę , jestem ciekawa jak będzie u mnie ;P

    OdpowiedzUsuń
  14. Właśnie mam od niedawna Match Perfection w żelu i dobrz sie spisuje póki co :) Ten też jest ciekawy, ale chyba nie dla mojej tłustej cery ;/

    OdpowiedzUsuń
  15. muszę go pomacać :) już jakiś czas przyglądam się mu w Rossie

    OdpowiedzUsuń
  16. dla mnie ten odcień byłby zbyt ciemny.

    OdpowiedzUsuń
  17. Dla mnie byłby zbyt żółty. :p Mam próbkę najjaśniejszego ColourStay'a i chyba się zaopatrzę w dwa opakowania - 110 na zimę i 150 na lato. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. RC ma świetną gamę kolorystyczną. Niestety, wysuszył mi skórę na wiór, więc musiałam go odstawić.

      Usuń
  18. wczoraj przyglądałam mu się w Rossmanie....kusi....strasznie :) opakowanie jest super:) i ja jestem na tak jezeli chodzi o sporo zoltego pigmenta i na nie jezeli chodzi o pigmenty rozowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahah "pigmenta" oczywiście miało być "pigmentu" :D:D:D

      Usuń
    2. W tym podkładzie żółte pigmenty zdecydowanie dominują :)

      Usuń
  19. hm.. czas wybrać się do Rossmana. Boje się tylko, że na moją srednio jasną karnacje nie będę mogła dostać czegos dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli Twoja cera jest średnio jasna, to odcień Ivory powinien pasować idealnie.

      Usuń
  20. Ten kolor chyba też będzie dla mnie za ciemny.

    OdpowiedzUsuń
  21. jeszcze go nie widziałam szczerze mówiąc, ale przy najbliższych zakupach zwrócę uwagę, w ogóle kiedyś namiętnie używałam podkładów rimmel :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wszystkie próbki z Rossmannów z dużych miast lądują zawsze na allegro - jeszcze nigdy - nawet w dzień dostawy - nie załapałam się na darmową próbkę podkładu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim nowo otwartym, osiedlowym Rossmannie zastałam cały plik ulotek z próbkami. Szkoda, że ludzie handlują próbkami.

      Usuń
  23. Zachęciłaś mnie ;)
    Choć nie wiem jak się spisze u mnie z kryciem.

    OdpowiedzUsuń
  24. próbowałam, również niedługo wrzucę recenzję, więc na razie bez większego komentarza ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Skusiłaś mnie tą recenzją, nie wykluczone, że go kiedyś wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  26. kusisz mnie tym co tu piszesz..., ja decydowałam miedzy nim a affinitone mineralnym, wzięłam w końcu ten drugi. Chociażi o jednym i o drugim do tej pory słyszałam nieciekawe opinie ! :)

    OdpowiedzUsuń
  27. No to idę dzisiaj do Rossmanna! Nie widziałam nigdy tego podkładu, a ma taką śliczną buteleczkę :).

    http://ainta-reviews.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. mówisz, że kryje?
    no to może się skuszę przy kolejnych zakupach ; )

    OdpowiedzUsuń
  29. Hmm a przed chwilą komentowałam gdzie indziej, że odpuszczę sobie go, a teraz to mam ochotę wypróbować.. :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Myślę, że na wiosnę go wypróbuję, bo teraz wolę bardziej kryjące podkłady ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. U mnie juz niestety nie bylo probek, tez chcialm wyprobowac... Obawiam sie jedynie tych drobinek...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  32. Bardzo fajna recenzja :) Od jutra zaczynam testy z nim, mam nadzieję, że będę choć tak zadowolona ja Ty ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Musze przyznać, że jestem bardzo mile zaskoczona Twoją recenzją. Przyjemna, czytelna, wyczerpująca. Pomimo, że często (dla poprawienia sobie humoru) przeglądam blogi kosmetyczne, rzadko zdarza mi się trafić na tak fajną i profesjonalną recenzje + dużo zdjęć, pokazany kolor, super.
    Jedyny minus to to, że bardzo zachciało mi sie tego podkładu i chyba jutro przejdę się do drogerii w celu zakupu, a miałam nic nie kupować! ;) (w końcu promocja).
    Pozdrawiam serdecznie i na pewno będę zaglądać.
    missaint.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.