Biocosmetics - Nawilżająca maska algowa

piątek, 2 grudnia 2011

Maseczki to bez wątpienia to, co tygrysy lubią najbardziej! Nie ma to jak ciepła kąpiel, pachnące świece i maseczkowy seans relaksujący :) Przetestowałam całe morze drogeryjnych maseczek. Jedne działają lepiej, inne gorzej. Przy żadnej nie udało mi się pozostać na dłużej niż kilka saszetek. Zawsze marzyły mi się profesjonalne, samorobione preparaty, ale z uwagi na słabą dostępność i brak entuzjazmu w kwestii internetowych zakupów, nie udało mi się żadnej przetestować. Jak się zapewne domyślacie, wielka była moja radość po otrzymaniu współpracowej przesyłki od firmy Biocosmetics :) Na pierwszy ogień poszła Nawilżająca maska algowa.
Algi stanowią niezwykle popularny i, co więcej, skuteczny surowiec kosmetyczny. Zawierają dobroczynne składniki pielęgnacyjne - witaminy, mikroelementy, lipidy oraz kwas alginowy o intensywnym działaniu nawilżającym. Jeśli dodać do tego przeciwzapalne, przeciwwirusowe i przeciwbakteryjne właściwości alg - nie mam żadnych wątpliwości, że moja skóra ja pokocha :)
Nawilżająca maska algowa marki Biocosmetics przeznaczona jest dla cery suchej oraz normalnej wykazującej tendencję do przesuszania. Przyczyna złego stanu cery nie ma przy tym znaczenia - produkt zalecany jest zarówno jako opatrunek po intensywnym opalaniu jak również w przypadku łuszczenia, utraty jędrności, zmarszczek oraz niewystarczającej pielęgnacji standardowej.
Jako wielka entuzjastka kosmetyków samorobionych, ogromnie przypadła mi do gustu postać maseczki. Zamiast naszpikowanego konserwantami gotowego produktu, Biocosmetics oferuje proszek algowy do własnoręcznego wykonania maski. Celem usprawnienia całej procedury, do opakowania dołączona jest płaska, drewniana szpatułka. 
Zgrabna, foliowa torebeczka zawiera bardzo drobno zmielony proszek o nieskazitelnie białym kolorze. Konsystencja produktu łudząco przypomina mi mączkę ziemniaczaną - jest idealnie miałka, ale nie osypuje się ani nie pyli.
Zgodnie z zaleceniem producenta, do wykonania porcji maski wystarcza jedna łyżka mieszanki. Proszek należy połączyć z około półtorej łyżki wody (ja używałam albo wody przegotowanej albo niegazowanej, za każdym razem z tak samo dobrym skutkiem).
Zgodnie z instrukcją nadrukowaną na opakowaniu, do wykonania maski użyć należy szklanego lub plastikowego naczynia, a miksturę wymieszać za pomocą drewnianej szpatułki. Naczynie do prezentacji nie do końca odpowiada przytoczonym zaleceniom, ale zapewniam, że przygotowując pełnowymiarową porcję ściśle przestrzegałam zasad :)
Po wymieszaniu składników otrzymałam masę konsystencją przypominają gęsty budyń. Zauważyłam, że zbyt długie, niepotrzebne mieszanie powoduje nieznaczne zbrylenie maski. Nie wpływa to jednak na jej działanie. Gotowa mieszanka ma przyjemny, algowo-ozonowy zapach. 
Przygotowany produkt nałożyłam na czystą, suchą twarz. Producent zaleca aplikację około 2-milimetrowej warstwy, jednak, z uwagi na treściwą konsystencję, jest to dość trudne. Po upływie 15-20 minut masa widocznie zgęstniała. Nie oznacza to, że zupełnie wyschła. Wręcz przeciwnie - utrzymała swoją wilgotność, ale równocześnie nieco bardziej stężała. Zdjęcie maseczki nie sprawia najmniejszego problemu - okład bez trudu odchodzi od skóry. Oto dowód:
Po oczyszczeniu skóry z resztek produktu, przystąpiłam do oceny rezultatów. A było co oceniać, bo Nawilżająca maska algowa działa rewelacyjnie. Przede wszystkim, przynosi niebywałe uczucie komfortu. Znosi napięcie, widocznie wygładza cerę oraz ujednolica jej koloryt. Skóra jest odprężona i ładnie zaróżowiona. Sprawia wrażenie uspokojonej, nawilżonej i dotlenionej. 
Jak w przypadku każdego kosmetyku, aby przedłużyć korzystne rezultaty jego działania, aplikację trzeba regularnie powtarzać. W przypadku produktu Biocosmetics, cała procedura jest tak przyjemna i, co najważniejsze - warta wysiłku - że z pewnością nie poprzestanę na jednym opakowaniu algowego proszku. 

Producent zaleca dwojaki sposób stosowania produktu:
- dla intensywnej regeneracji - aplikacja 2 razy w tygodniu przez okres 6 tygodni;
- w profilaktyce cery przesuszonej - 1 zabieg co 2-3 tygodnie.
Jestem absolutnie zachwycona działaniem Nawilżającej maski algowej. Moja skóra to empiryczny dowód na to, że naturalny skład przynosi najwięcej korzyści. Zdecydowanie bardziej warto zainwestować w porządny produkt pielęgnacyjny, niż trwonić nawet niewielkie pieniądze na chemiczne, drogeryjne kosmetyki. Serdecznie polecam wszystkim miłośniczkom preparatów samorobionych oraz porządnego, a przy tym naturalnego opatrunku dla suchej, odwodnionej skóry.
- pojemność: 
   - 40 g (foliowa torebka)
   - 190 g (plastikowy pojemnik)
- cena:
   - 40g - 13,20 zł (opakowanie wystarcza na około 5 zabiegów)
   - 190g - 43,98 zł (opakowanie wystarcza na około 24 zabiegi)
- dostępność: salony kosmetyczne (w formie gotowych zabiegów, za które trzeba słono zapłacić), sklep internetowy Biocosmetics (klik-klik

Podobne wpisy

15 komentarze

  1. Uwielbiam takie algowe maski:)mam z thalgo i ze starej mydlarni:)Jak skoncze tamte to może sie skusze:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam zawsze problem ze zdjęciem masek algowych nigdy nie schodzi w jednym kawałku zawsze muszę się namęczyć

    OdpowiedzUsuń
  3. ale fajna :D i w sumie cenowo wychodzi całkiem nieźle :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy takiej nie miałam, a teraz jestem na etapie szukania fajnej maseczki :) Zastanowię się nad nią.

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi naprawdę ciekawie. Chciałabym ją wypróbować

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam maski i chetnie bym ją wypróbowała :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Kusi mnie ta maska, tez chetnie bym wyprobowala:)

    OdpowiedzUsuń
  8. uwielbiam maski algoqwe - uzywalam z bielendy uwielbiam je:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja testuję glinkę zieloną.. Pierwsze wrażenia również pozytywne :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Hmm, ceny nie są bardzo wygórowane, jeśli o mnie chodzi ;) Ciekawa ta maseczka. Można kupić w jakiejś drogerii?

    OdpowiedzUsuń
  11. Monia mi tez nigdy w całości nie schodzi hehe, zalezy jak się ja chyba rozrobi ile wody doda.

    OdpowiedzUsuń
  12. oo..ciekawa, fajna masz paterke :)ten listek

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę sobie kupić coś takiego, bo wstyd się przyznać, ale nigdy nie stosowałam podobnego specyfiku:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.