Nivea - Vitamin Shake

niedziela, 6 listopada 2011

Pomadki Nivea pamiętam jeszcze z czasów ogólniaka, nosiłam wtedy przy sobie wersję klasyczną, którą bardzo lubiłam i do której sentyment pozostał mi do dziś. Później sztyfty Nivea poszły w odstawkę na rzecz dziesiątek kremów, balsamów i mazidełek do ust w przeróżnych zapachach, opakowaniach i cenach :) Gdy z paczuszki wysłanej do mnie przez Panią Agatę z marki Nivea (klik-klik) wyjęłam malinowo-żurawinową pomadkę ochronną, uznałam to za przyjemny zbieg okoliczności, zwłaszcza, że od dłuższego czasu z coraz większym apetytem rozglądałam się za tym produktem na drogeryjnych półkach :)
Pomadka Vitamin Shake Cranberry & Raspberry znajduje się w uroczym, podłużnym, plastikowym opakowaniu. Produkt wysuwa się i wsuwa bez trudu. Całość wykonana jest na tyle solidnie, że pomadkę bez obaw o otwarcie lub uszkodzenie można nosić w torebce czy choćby kieszeni spodni. Design produktu idealnie odpowiada zawartości opakowania - jest słodki, apetyczny i nie sposób mu się oprzeć :) 
Zgodnie z obietnicą producenta, sztyft posiada właściwości intensywnie nawilżające delikatną skórę warg. W skład pomadki wchodzi koktajl witamin B5+C+E oraz filtry UVA (niestety bez dokładnej specyfikacji) i UVB (SPF10). W rezultacie stosowania produktu, usta mają stać się gładkie, zadbane i zdrowo wyglądające. 
Warto podkreślić, że producent nigdzie nie zastrzegł, że kosmetyk posiada inne właściwości poza nawilżającymi. W szczególności, nie jest to preparat leczący naskórek ust ani balsam głęboko odżywiający. Podkreślam to, ponieważ w recenzjach produktu, z którymi spotkałam się w Internecie, dominuje zarzut, zgodnie z którym Vitamin Shake nie wykazuje działania zbliżonego do Carmexu, Tisane i Zoviraxu razem wziętych. Warto pamiętać, że produkty do pielęgnacji ust różnią się swoimi właściwościami, a traktowanie ich zbiorczo - jako jednej kategorii kosmetyków - prowadzić może do nieporozumień w ocenie ich skuteczności. 
Jak w przypadku wszystkich pomadek Nivea, Vitamin Shake ma postać sztyftu w kształcie walca. To, co ogromnie przypadło mi do gustu to marmurkowa formuła pomadki. Nie wpływa to na właściwości produktu, za to każdorazowo cieszy oko :)
Obok ślicznego opakowania i przyjemnego marmurkowego wzorku, najmocniejszą stroną produktu jest jego zapach. Moim zdaniem najbardziej przypomina słodki, malinowy syrop. Nie wyczuwam w nim wyraźnej nuty żurawinowej, ale to zupełnie bez znaczenia. Vitamin Shake pachnie nieprawdopodobnie pysznie!
Sztyft, mimo że trzyma swój kształt, jest dość miękki i przyjemnie topi się pod wpływem ciepła ust. Dzięki temu pomadka bez trudu sunie po skórze pozostawiając na niej kremową, nieklejącą warstwę. Muszę przyznać, że taka formuła zdecydowanie przypadła mi do gustu. Nie znoszę walczyć z twardymi sztyftami, opornymi na próby rozsmarowania. Tutaj taki problem nie istnieje. Aplikacja pomadki to sama przyjemność -podobnie zresztą jak jej zapach :) 
Pomadka pozostawia na ustach błyszczącą, nawilżającą warstwę o obłędnym, malinowym zapachu. Producent pisze wprawdzie, że produkt nadaje subtelny kolor, jednak wydaje mi się, że sztyft podbija raczej naturalny kolor ust. Efekt jest bardzo przyjemny - zdrowo wyglądające, zadbane usta z delikatnym, nienachalnym połyskiem. 
Właściwości nawilżające pomadki dają o sobie znać bezpośrednio po aplikacji i utrzymują się przez kilka kolejnych godzin. Aby przedłużyć działanie wystarczy nałożyć sztyft ponownie. Zaznaczam, że cała procedura jest mocno wciągająca. Szybko zorientowałam się, że dopóki pomadka znajduje się w zasięgu moich rąk, nie umiem się powstrzymać przed kolejnym i kolejnym... i kolejnym użyciem :)
Nie rozstaję się z Vitamin Shake. Wszystkie inne produkty do pielęgnacji ust, nawet te najbardziej ulubione, szybko poszły w odstawkę. Prawdopodobnie do końca tygodnia zdążę zużyć cały sztyft. Równocześnie, namierzyłam już drogerię, w której będę mogła zrobić zapasy :) Nivea nie mogła wypuścić na rynek nic lepszego, zwłaszcza w chłodnym, jesienno-zimowym okresie. Apetyczny, malinowo-żurawinowy zapach niezawodnie poprawia mi humor. Polecam wszystkim miłośniczkom słodkich, cukrowo-owocowych zapachów. 

Mała rzecz, a cieszy. I to jak bardzo! :)

Buziaki!
- pojemność: 4,8 g
- cena: około 7 zł
- dostępność: małe i duże drogerie, hipermarkety, sklepy internetowe


Serdecznie dziękuję Pani Agacie za udostępnienie mi kosmetyków do testów. Współpraca z marką NIVEA nie wpływa na moją bardzo subiektywną ocenę recenzowanych produktów a jedynie umożliwia mi jej powstanie :)

Podobne wpisy

31 komentarze

  1. jest na mojej liście zakupowej.

    OdpowiedzUsuń
  2. mam to cudo:) strasznie się polubiliśmy mimo że wcześniej pomadki nivea nie przypadły mi do gustu:D

    OdpowiedzUsuń
  3. dobrze, że kończy mi się aktualna pearl&shine. ta musi być przepyszna :D

    OdpowiedzUsuń
  4. dziś wybieram się na zakupy i muszę koniecznie jej poszukać ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. taka wersja zapachowa do mnie nie przemawia, ale marmurkowość jest urzekająca

    OdpowiedzUsuń
  6. pomadki nivea zawsze mnie kuszą tymi smakowitymi nazwami <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Wygląda całkiem ciekawie. Choć nie przepadam za pomadkami tej firmy, to jednak pewnie i tak skuszę się na tą.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nawet lubię pomadki Nivea, głównie za zapach, ale nie zastąpią mi Carmexu :) Tej jeszcze nigdy nie miałam, ma naprawdę fajny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  9. z chęcią wypróbuję, ehh jak dawno nie miałam pomadki nivei :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. jestem wierna pomadkom nivea już od paru lat, aktualnie hydro care, ale Twoja recenzja skusiła mnie bardzo i spróbuję na pewno. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. oo ja też dawno używałam pomadek Nivea. Jak na razie carmex jest moim nr 1

    OdpowiedzUsuń
  12. wygląda przyjemnie :) Pozdrawiam Mag

    OdpowiedzUsuń
  13. az slinka cieknie, jak piszesz o tym zapachu, uwielbiam maliny a ich zapach jest obledny bo w te jesienne dni chociaz troche byloby czuc lato :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak nie lubię pomadek Nivea, tak za tą wczoraj się rozglądałam. Ale chyba jakiś chochlik wpadł i wybrał z mojego Rossmanna wszystkie. :p

    OdpowiedzUsuń
  15. Mniaaam, ale wygląda apetycznie :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo zachęcająco ją opisałaś, może jak skończą mi się wszystkie mazidła do ust... :)

    OdpowiedzUsuń
  17. śliczny ♥ !!! Jak zobaczyłam kolor to jeśc mi się chciało go xd :)

    OdpowiedzUsuń
  18. mam tą pomadę i bardzo ją lubię ;-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Widzę, że Shake zachwycił nie tylko mnie :) Dzięki za miłe komentarze!

    OdpowiedzUsuń
  20. dzisiaj przypadkiem ją znalazlam - oszałamia zapachem i wygladem!

    OdpowiedzUsuń
  21. Kupiłam w Carrefourze za ponad 5 zł. :)
    Pozdrawiam serdecznie, Alicja z
    http://okiem-barwnej-poetki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.