Szpetna rana :)

poniedziałek, 31 października 2011

Zasadniczy cel prowadzenia blogów kosmetycznych to dzielenie się cenną wiedzą na temat tego, jak się upiększyć. Ja dzisiaj podzielę się wiedzą, jak się oszpecić. Sprawa jest prosta i nie wymaga wiele czasu. Daje za to wiele radości a ponadto pozwala odetchnąć z ulgą, bo szpetoty można się w każdej chwili pozbyć :)
Moja szpetna rana powstała w oparciu o niezawodny przepis Kasi z bloga tylkokasia bloguje... (klik-klik) Notka Kasi zawiera świetnie opracowany step, dzięki czemu cały proces oszpecenia jest prostszy niż wykonanie porządnego wieczorowego smokey eyes :) Podążałam krok w krok za wskazówkami Kasi:

1. Rozpoczęłam od podrasowania skóry czerwonym i brązowym cieniem (ze smutkiem stwierdzam, że nie mam matowego cienia w kolorze siniaka)
2. Na podcieniowaną skórę nałożyłam sporą ilość kleju do rzęs (musi wysychać bezbarwnie)
3. Z braku cierpliwości, klej podsuszyłam chłodnym nawiewem suszarki.
4. Drewnianym patyczkiem do odsuwania skórek przerwałam warstwę podeschniętego (ale nie zupełnie suchego) kleju odgarniając go ku brzegom i formując na kształt rany.
5. Cieniami w kolorze krwawo-sino-gnilnym :) wycieniowałam brzegi rany.
6. Środek rany wypełniłam intensywnie czerwoną, matową szminką (w końcu do czegoś się przydała).
7. Na szminkę nałożyłam odrobinę bezbarwnego, bezdrobinkowego błyszczyka.

Szpetna rana jest naprawdę prosta w wykonaniu. Jestem w tej materii absolutną amatorką, ale jak na pierwszy raz, jestem całkiem zadowolona z efektu :) Noszę się z zamiarem oszpecenia Narzeczonego. Na razie dość mocno się wzbrania, ale myślę, że to tylko kwestia czasu :)
Jak Wam się podoba moja szpetna rana? Próbowałyście? Koniecznie skorzystajcie ze świetnego stepu Kasi. Efekt identyczny z naturalnym murowany :)

Buziaki!

Podobne wpisy

39 komentarze

  1. Obrzydliwie to wygląda ;D będę musiała kiedyś wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. straszne, ale wygląda prawdziwie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ble, aż się skrzywiłam jak ją zobaczyłam :D
    Niezły koszmarek, ale ja nie wybieram się na żadną halloweenową imprezę, więc raczej nie skorzystam.
    Ale świetny przepis na ranę ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. o matko, jak to zobaczyłam, serio myślałam, że coś się stało ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. 90karotka - to najlepszy komplement :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Otwierając Twoją stronę pomyślałam " Boże,miała wypadek?!" Świetnie! czekam na więcej ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Efekt zamierzony osiągnięty, bo spoglądają na miniaturkę w rollu zastanawiałam się dlaczego zrobiłaś notkę o swoim (?) wypadku ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. o boże dałabym sobie rękę uciąc że to prawdziwe! lo
    wygląda okropnie ;o
    chociaż extra jesli patrząc na swój sposób ; D

    OdpowiedzUsuń
  9. super, naprawdę wygląda realistycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja myślałam, że coś się stało

    OdpowiedzUsuń
  11. okropienstwo, widzialam gdzies to na innym blogu jak blogerka pokazywala w krokach jak to zrobic

    OdpowiedzUsuń
  12. wyszło bardzo realistycznie - brawo! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Myślałam, że to prawdziwa rana, świetnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzięki dziewczyny, miło mi, że Wam się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  15. autentycznie wygląda :) Szkoda, że nie znałam sposobu z klejem do rzęs przed zajęciami z przysposobienia obronnego, kiedy się oszpecaliśmy...

    OdpowiedzUsuń
  16. Łał.. :)) fajnie ci to wyszło ! :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Haha, wczoraj też zrobiłam sobie spektakularną ranę według przepisu Kasi ^^ Efekty u mnie na blogu!

    OdpowiedzUsuń
  18. wow, niezły pomysł! już myślałam że serio masz takie ała :D

    OdpowiedzUsuń
  19. okropnie Ci to wyszło ;) no bo nie mogę napisac, że ślicznie :D

    OdpowiedzUsuń
  20. samej sobie bubu robić... toż to masochizm ;)
    ale robi wrażenie, trzeba przyznać :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo realistyczne! Jak w pierwszej chwili spojrzałam na zdjęcie pomyślałam, że to prawdziwa rana.

    OdpowiedzUsuń
  22. generalnie okropna, ale ogólnie bardzo fajny efekt ;-D

    OdpowiedzUsuń
  23. na początku myśłałam, ze to prawdziwa rana i aż brzydziłam się spojrzeć ! :D super! ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. fuuuuj:P bardzo fajny pomysł gratki:) Pozdrawiam Mag

    OdpowiedzUsuń
  25. tak super, że aż się patrzeć na to nie da ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. o fuj! :P wygląda calkiem prawdziwie.

    OdpowiedzUsuń
  27. ja też skorzystałam z tego stepu na blogu Kasi i zrobiłam taką ranę mojemu chłopakowi na sobotnią imprezę halloweenową. Każdy początkowo mocno mu się przyglądał, a niektórzy nieśmiało pytali co mu się stało w policzek, to chyba znaczy, że wyszło nieźle ;)

    Ja użyłam fioletowego i różowego cienia z paletki Sleek Oh So Special, fioletowy o nazwie wrapped up jest po prostu idealnym odcieniem siniaka ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. fuuuj ;p obrzydliwie pięknie Ci wyszła :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.