Sleek - Pout Polish Tinted Lip Conditioner SPF 15 - Nude Collection

niedziela, 18 września 2011

Mój zachwyt nad cieniami Sleek'a ustał gdzieś około paletki Storm. Cienie jak cienie. Napigmentowane, ładne i kremowe. Uznałam, że jedna paletka wystarczy mi do końca życia, więc przez długi czas nie zwracałam w ogóle uwagi na produkty tej firmy. Podczas ostatnich zakupów internetowych, w moim ukochanym dziale produktów do ust przypadkiem natknęłam się na balsam koloryzujący Pout Polish Tinted Lip Conditioner marki Sleek... i przepadłam :)

Uwaga: na recenzję składają się w pełni zasłużone peany pochwalne pod adresem firmy Sleek za wyprodukowanie mazidła-marzenia :)


Balsam zamknięty jest w plastikowym, spłaszczonym słoiczku. Pomimo dość nietypowych gabarytów, opakowanie otwiera się i zamyka bez problemów. Design opakowania nawiązuje do dobrze znanej i konsekwentnie prowadzonej estetyki firmy Sleek. Muszę przyznać, że bardzo mi się podoba. Produkt z powodzeniem można nosić w torebce bez obaw o przykre niespodzianki.
Ogromny plus dla producenta za umieszczenie balsamu w niskim słoiczku o większej, w stosunku do innych produktów, średnicy. Dzięki temu, posiadaczki długich paznokci mogą swobodnie nabierać produkt bez konieczności dłubania w zawartości. Dla porównania, balsam Sleek zestawiłam z masełkiem Tisane. Różnica w opakowaniach jest naprawdę spora:
Kolor, który posiadam to Bare Minimum (nr 963). Balsam wchodzi w skład limitowanej serii Nude Collection, w ramach której znaleźć można również bijącą rekordy popularności paletkę Au Naturel oraz róż w odcieniu Suede. Kolor balsamu określiłabym jako dość ciemny nude. Produkt nałożony na skórę traci swoją barwę, pozostawiając przejrzystą, lekko kolorową warstwę. Kosmetyk nie zawiera drobinek, mimo to pięknie lśni na ustach. Konsystencja produktu przypomina połączenie wazeliny i błyszczyka. Nie jest tępa, nie jest też bardzo kremowa. Dzięki temu aplikacja jest absolutnie bezproblemowa. Kosmetyk ma przyjemny, słodko-karmelowy zapach.
Działanie balsamu przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Spodziewałam się przeciętnego nawilżacza, który na dodatek może sklejać usta. Tymczasem, już po pierwszym użyciu stałam wgapiona w lusterko zastanawiając się, dlaczego kupiłam tylko jedno opakowanie :) Balsam jest fantastyczny. Nałożony na usta błyskawicznie je nawilża i wygładza. Wyrównuje koloryt i, co szczególnie mi się podoba, lekko rozjaśnia usta. Nie dajcie się zwieść! Ceglasty odcień nude w opakowaniu ma się nijak do ślicznego, naturalnego odcienia nude na ustach. Efekt stosowania balsamu ze Sleek'a mogę z czystym sumieniem przyrównać do właściwości masełka Tisane. Usta stają się miękkie, dogłębnie nawilżone i szczęśliwe :) Tinted Lip Conditioner cechuje się świetną trwałością, nawet pomimo jedzenia i picia. Wydaje mi się, że jest to spowodowane wniknięciem balsamu w głębsze partie naskórka, dzięki czemu mechaniczne starcie jego warstwy w powierzchni ust nie powoduje wysuszenia, jak ma to miejsce w przypadku dużej liczby kiepskiej jakości produktów pielęgnacyjnych. Kosmetyk nie zbiera się w kącikach, nie warzy się ani nie tworzy białych nieestetycznych smug. Dodatkowy plus za dodanie do balsamu filtra przeciwsłonecznego (SPF 15).
Tinted Lip Conditioner to mój absolutny faworyt w pielęgnacji ust. Balsam jest bardzo wydajny, nie rozstaję się z nim od kilkunastu dni, a zużycia właściwie nie widać. Myślę, że przypadnie do gustu... wszystkim! Nie jestem pewna, jak ma się sprawa jego dostępności. Jeszcze do niedawna można go było dostać w drogeriach internetowych (ja kupiłam na www.kosmetykomania.pl). Nie wiem jak Wy, ale ja pędzę zamawiać kolejne opakowania. Kuszą mnie pozostałe kolory, zwłaszcza róże i fuksje. Jeśli okażą się tak fenomenalne jak Bare Minimum, triumfalnie ogłoszę, że znalazłam swój idealny kosmetyk do ust! :)
Buziaki!

Podobne wpisy

4 komentarze

  1. Ciekawy, ciekawy, zwłaszcza fakt, że tak dobrze nawilża. Może się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na ustach wygląda rewelacyjnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurczę a mi on nie pod pasował, żałuję, że go kupiłam, no ale cóż - muszę go zużyć ;).

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.