Sleek - Pout Paint Highly Pigmented Lip Stain - recenzja + test trwałości

czwartek, 22 września 2011

Na fali zachwytu nad Pout Polish Lip Tinted Conditioner (klik) postanowiłam przyjrzeć się bliżej kosmetykom do ust firmy Sleek. Tym razem wybór padł na pigment do ust Pout Paint Highly Pigmented Lip Stain.
O skoncentrowanych pigmentach, zwanych również farbkami do ust zrobiło się głośno zaraz po wprowadzeniu ich na rynek kosmetyczny przez markę Obsessive Compulsive Cosmetics (OCC). Firma zaproponowała kosmetyk łączący właściwości długotrwałej szminki z typową dla błyszczyka prostotą aplikacji. W rezultacie, powstał produkt niezwykle skoncentrowany i kryjący - kropelka wielkości główki od szpilki wystarcza na pokrycie całych ust warstwą intensywnego, trwałego koloru. LIP TAR marki OCC szybko zyskał sobie grono zwolenniczek, jednak z uwagi na stosunkowo wysoką cenę (13$ za sztukę) oraz utrudnioną dostępność jego popularność ograniczyła się do Stanów i Wielkiej Brytanii. Jak wiadomo, kwestią czasu było odtworzenie przez tańszych producentów formuły farbek do ust i wprowadzenie ich do sprzedaży w bezkonkurencyjnie niższej cenie. I tak, dla przykładu, recenzowany przeze mnie Pout Paint firmy Sleek w Stanach kosztuje 7$, czyli prawie dwa razy mniej niż jego pierwowzór z OCC. W moim przypadku przyzwoita cena, obok ciekawości, to idealny powód do wypróbowania kosmetyku. W przypadku pigmentu w tubce zostały spełnione obydwie przesłanki :)
Kolor który wybrałam to Minx (nr 161). Aktualnie, Sleek ma w swojej ofercie 11 kolorów. Cechą charakterystyczną farbek do ust jest to, że każdy z kolorów można dowolnie mieszać z pozostałymi uzyskując w ten sposób nowy, niepowtarzalny odcień. Oprócz standardowych kolorów, firma wprowadziła na rynek odcień biały (Cloud 9) i niebieski (Peek-A-Bloo). Pierwszy pozwala rozjaśnić kolor wyjściowy a drugi - przyciemnić go. Posiadając kilka podstawowych kolorów + dwa modyfikujące można samodzielnie przygotować właściwie każdy kolor. Wszystkie farbki Sleek są idealnie matowe - bez drobinek, brokatów ani efektów perły.
Wybrany przeze mnie odcień Minx to delikatnie przybrudzony róż. Bardzo mi się podoba, chociaż przed zakupem długo wahałam się, który kolor - Minx, Milkshake czy Peachy Keen wybrać. Otrzymana przesyłka utwierdziła mnie w przekonaniu, że Minx to najlepsza opcja dla mojej jasnej karnacji i niebieskich oczu. Zgodnie z obietnicą producenta, kropelka produktu to aż nadto na pokrycie całych ust kryjącą kolorową warstwą. W zależności od upodobań, produkt aplikować można za pomocą pędzelka lub, jak w moim przypadku, palców :) Pout Paint ma gęstą, kremową konsystencję. Równomierne rozprowadzenie produktu na ustach nie sprawia problemu. Stopniowanie intensywności efektu nie wchodzi, rzecz jasna, w grę, bo nawet najmniejsza ilość farbki skutkuje spektakularnym kryciem. Naturalny kolor ust nie ma szans przebić się spod warstwy pigmentu. Kosmetyk nie zasycha na ustach jak ma to miejsce w przypadku niektórych długotrwałych szminek (chociażby Infallible Lip Color L'Oreal). W efekcie, kolor się odbija (testowałam odbicie na chusteczce i Narzeczonym). Nie mogę mieć o to pretensji do producenta, bo nigdzie nie zastrzegł, że pigment będzie się trzymał na ustach jak cement. Z drugiej strony, farbka ma tak intensywny kolor, że jej kontakt z ubraniami może się kończyć niespieralną plamą. Dla potrzeb recenzji nie odważyłam się poświęcić mojej garderoby, ale myślę, że Pout Paint może trwale zafarbować większość materiałów, szczególnie bawełnianych, w jasnych kolorach. 

Dla zobrazowania trwałości produktu postanowiłam przeprowadzić mały sprawdzian. Farbkę nałożyłam na czyste, suche usta. W trakcie testu jadłam, piłam oraz długo rozmawiałam przez telefon :) W międzyczasie nie poprawiałam makijażu ust. Oto, jak prezentuje się Pout Paint w kolorze Minx bezpośrednio po nałożeniu i po trzech godzinach:

BEZPOŚREDNIO PO NAŁOŻENIU
PO TRZECH GODZINACH:
Spodziewałam się, że pigment mocno wysuszy usta. Jest w tym trochę racji, chociaż wiele zwykłych szminek wysusza dużo mocniej niż farbka ze Sleek'a. Zabezpieczenie ust porządnym nawilżaczem (Carmex albo Tisane) zdecydowanie zmniejsza ryzyko przesuszenia, nie zmieniając przy tym właściwości ani trwałości samego produktu. Pout Paint nałożony na usta szybko w nie wnika, po kilkunastu minutach staje się niemal niewyczuwalny. Dobra informacja dla miłośniczek połysku - farbkę z powodzeniem można pokryć warstwą ulubionego błyszczyka, który ładnie odżywi kolor i zniweluje efekt matu. Produkt ma dość przyjemny, cytrynowy zapach.
Czy polecam? Myślę, że tak. Pigment dobrze sprawdzi się na imprezach i w sytuacjach, w których możliwość kontrolowania makijażu ust jest dość ograniczona. Dzięki matowemu wykończeniu nadaje się na sesje zdjęciowe, a z uwagi na nieograniczoną gamę kolorystyczną przyda się dziewczynom lubiącym poszaleć z makijażem. Ja sama jestem z niego zadowolona, nie będę używać go na co dzień, ponieważ wolę naturalny, balsamowy look, ale na wyjście, do delikatnego smoky - czemu nie? :)

Dajcie koniecznie znać, czy stosowałyście pigmenty do ust ze Sleeka i które kolory najbardziej Wam odpowiadają. Ja zastanawiam się nad dokupieniem odcienia Milkshake i białego Cloud 9. Zawładnęła mną wizja łączenia, mieszania i miksowania :)

Buziaki!

- pojemność: 8 ml
- cena: 27 zł (Allegro) 

Podobne wpisy

9 komentarze

  1. Wybrałaś akurat ten kolor, który podobał mi się najbardziej na zdjęciach promocyjnych. Ładny, ale źle bym się czuła w aż tak jasnych ustach.

    OdpowiedzUsuń
  2. śliczny ten kolor :)
    bardzo mnie zaciekawił ten produkt i widzę, że na pewno w końcu sama jakiś wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ło matko jaki piękny kolor!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. opis brzmi baaardzo kusząco i do tego cudny kolor! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki za komentarze, dziewczyny. Kolor bardzo mi się podoba i, wbrew pozorom, nie wypada bardzo blado. Trwałość jest całkiem dobra, a do tego kosmetyk niewiele kosztuje.

    OdpowiedzUsuń
  6. No proszę, dzisiaj na wizażu właśnie rozgorzała dyskusja o pout paintach i bardzo mi się Twoja recenzja przyda :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gohs - podlinkuj, chętnie poczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A już myślałam, że to jakiś bubel jak widziałam na All, a to całkiem ciekawy produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo ciekawy produkt, już go wcześniej widziałam i się nad nim cały czas zastanawiam, super wygląda na Twoich ustach :):) i prześliczny kolor :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.