Lancome - Renergie Lift Makeup SPF 20

sobota, 17 września 2011



Nie przepadam za podkładowymi zakupami. W znakomitej większości przypadków zakupy kończą się w ten sam sposób - kolorystyczną katastrofą. Odcień, który w drogeryjnym świetle wygląda obiecująco blado, w rzeczywistości okazuje się pomarańczowym koszmarkiem, nijak nie pasującym do odcienia mojej skóry.

Zrezygnowana powtarzalnością takiego przebiegu wydarzeń, uznałam, że czas na zmianę strategii. Pieniądze, które odłożyłam dzięki omijaniu drogeryjnych półek z podkładami postanowiłam wydać na jeden, porządny i co najważniejsze - we właściwym, odpowiednio jasnym kolorze! Producenci uparcie wprowadzają na polski rynek podkłady w gamach kolorystycznych przeznaczonych dla Mulatek, dlatego postanowiłam poszukać czegoś dla siebie za wielką wodą. I znalazłam - Lancome Renergie Lift Makeup :)


Podkład zamknięty jest w gustownej buteleczce z grubego, matowego szkła, wyposażonej w praktyczną i, co ważne, niezawodną pompkę. Kosmetyk posiada przyjemy, lekko owocowy zapach.

Kolor, który wybrałam to Porcelaine (NC 10) - idealnie blady, zręcznie balansujący pomiędzy różowymi i żółtymi tonami. Doskonale dobrany do mojej bardzo jasnej karnacji. Dodam, że pomimo, że podkład z powodzeniem można znaleźć w polskich drogeriach (Douglas, Sephora), dostępna w kraju gama kolorystyczna nie przewiduje najjaśniejszego odcienia. Właśnie dlatego zmuszona byłam ściągać go ze Stanów. Nie rozumiem strategii producenta. Skoro fatyguje się i wprowadza linię Renergie Lift do sprzedaży, to dlaczego, do licha, pomija prawdopodobnie najbardziej poszukiwany kolor?


Podkład ma kremową, półpłynną konsystencję. Ma to swoją zaletę, ponieważ pozwala na ekonomiczne użytkowanie produktu. Półtorej pompki z powodzeniem starcza na pokrycie całej twarzy. Kosmetyk można nakładać w dowolny sposób. Próbowałam palcami, pędzlem i przy użyciu Beautyblendera. Ta ostatnia metoda najbardziej przypadła mi do gustu, choć pozostałe pozwalają osiągnąć równie dobre efekty. Podkład nie zasycha na twarzy w kilka sekund (jak Color Stay marki Revlon), w zależności od potrzeby można nakładać kolejne warstwy, bez obawy o nieestetyczne plamy czy efekt tapety na twarzy.

Kosmetyk aplikuję na porządnie nawilżoną skórę. Nie warzy się ani nie roluje, nawet jeśli stosuję go zaraz po użyciu bogatego kremu do twarzy. Jego dużym plusem jest trwałość. Nie zgadzam się w tym względzie z większością opinii na temat tego produktu zamieszczonych na Wizażu (KLIK) - w moim przypadku podkład z powodzeniem wytrzymuje na twarzy cały dzień.



W kwestii właściwości liftingujących jestem dość sceptyczna. Podkład, owszem, ładnie napina i wygładza skórę, ale o skutecznym, 12-godzinnym działaniu przeciwzmarszczkowym raczej nie ma mowy :) Z całą pewnością można za to liczyć na piękne, subtelne rozświetlenie skóry. Kosmetyk nie zawiera drobinek, ale mimo to sprawia, że cera wygląda na wypoczętą i promienną, co bardzo mi się podoba. Brawo dla producenta za dodanie filtru słonecznego (SPF 20).  
Moja skóra nie ma wiele do ukrycia, dlatego nie oczekuję od podkładu właściwości zbliżonych do działania korektora. Produkt pięknie ujednolica koloryt cery, niweluje drobne przebarwienia i niedoskonałości. Nie jestem przekonana, czy poradzi sobie z większymi niespodziankami. Stopień krycia określiłabym jako silniejszy niż Bourjois Healthy Mix, ale zdecydowanie słabszy niż Color Stay Revlon. Z drugiej strony, dzięki możliwości dokładania podkładu z zachowaniem naturalnego wyglądu skóry, stopień krycia można stopniowo zwiększać. Nigdy nie będzie to jednak efekt intensywnie maskujący.


Czy polecam? Tak! Niestety, podkład jest dość drogi, co w połączeniu ze słabą dostępnością najjaśniejszego odcienia powoduje, że po zużyciu aktualnie użytkowanej buteleczki raczej nie zdecyduję się na ponowny zakup. 

- pojemność: 30 ml
- cena: ok. 150 zł
- dostępność: perfumerie stacjonarne i internetowe, zagraniczne portale aukcyjne


Podobne wpisy

2 komentarze

  1. Podoba mi się, że jest taki jasny, ale czemu najjaśniejszego odcienia nie kupimy w PL...
    Myślę, że na mieszanej cerze mógłby się sprawdzić.
    Dziękuję za tą recenzję, byłam ciekawa podkładu Lancome :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Proszę. Po przeczytaniu Twojej recenzji stwierdzam, że w starciu z Lioele, Lancome nie ma szans :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.