Jose Eisenberg - I am

czwartek, 8 września 2011

Próbując stworzyć tego posta uświadomiłam sobie, jak trudno jest opisać zapach. Co innego go poczuć - wtedy nie ma wątpliwości co do tego, że to strzał w dziesiątkę, przyjemny średniak albo, w najgorszym razie, zupełna pomyłka. W przypadku I am Jose Eisenberga reguła ta sprawdziła się idealnie, przy czym zamiast któregoś ze wspomnianych odczuć zapach wprowadził mnie w zupełnie nowe - miłość od pierwszego powąchania :)
Zapach znajduje się w szklanej, kwadratowej buteleczce, dodatkowo zapakowanej w eleganckie, kartonowe pudełeczko z reprodukcją obrazu Juareza Marchado (skądinąd doskonałego malarza, dla zainteresowanych zostawiam link do jego oficjalnej strony internetowej). Każdy zapach z serii sygnowanej przez Eisenberga posiada swój własny fragment wiersza lub haiku umieszczone na bocznej ściance kartonika. Całość sprawia wrażenie gustownej i przemyślanej kompozycji. 

Sam flakonik wykonany jest z grubego, błyszczącego szkła. Nadruk nazwy zapachu w centralnej części buteleczki oraz nazwisko jego twórcy na atomizerze to jedyne naddatki na szklanej, gładkiej powierzchni. Flakonik prezentuje się surowo i chłodno. Nie wiem, czy to tylko moje wrażenie, czy celowy zamysł Eisenberga, ale zestawienie zimnej, szklanej elegancji z niezwykle ciepłym zapachem tworzy doskonałą, nieco przewrotną całość.
Spód flakonika zawiera informację o rodzaju produktu, chociaż w przypadku wszystkich zapachów Eisenberga są to wyłącznie wody perfumowane. I am występuje w trzech wersjach różniących się pojemnością - 30, 50 lub 100 ml. 
Jak pachnie I am

Nuty bazowe zawierają drzewo sandałowe, bursztyn i piżmo. 
W nutach serca wyczuwalna jest mangolia, czarny pieprz i wetiweria.
W nutach głowy dominuje bergamotka, pomarańcza, a przede wszystkim malina.

W zapachu dominującą rolę odgrywają maliny. Nie jest to jednak banalna, świeża woń, ale raczej zapach wytrawnych, lekko przejrzałych malin. W połączeniu z pomarańczą tworzy słoneczną, ciepłą kompozycję. Owocowy charakter łagodzą kwiatowe nuty magnolii i bergamotki, zaś delikatnie piżmowa baza dodaje całości niepowtarzalnego, zmysłowego charakteru. Zapach rozwija się powoli, od intensywnych, malinowych nut, przez ciepłe, kwiatowo-pomarańczowe tony, po subtelne, miękkie zakończenie. Trwałość w pełni mnie zadowala, nie jest to, co prawda, zapach który przetrwa na skórze i garderobie ekstremalnie długi czas, ale użyty rano z powodzeniem pozostaje wyczuwalny do końca dnia. I am to ten rodzaj zapachu, który trzyma się blisko skóry. Nie pozostawia wrażenia duszącej chmury perfum, co wcale nie oznacza, że pozostaje niezauważony. Wokół tak ciepłego i kobiecego zapachu nie sposób przejść obojętnie. 
Polecam wszystkim zwolenniczkom mieszanych, owocowo-kwiatowych zapachów. Myślę, że sprawdzi się znakomicie zarówno na dzień  jak i na wieczór. I am to jedne z tych perfum, z którymi w najbliższym czasie na pewno się nie rozstanę. Doskonale pasują do ostatnich dni lata i nasyconych kolorów. Pod ich wpływem dałam się nawet namówić na kilka malinowych dodatków :) Niech to trwa, dawno żaden zapach nie zawrócił mi w głowie tak przyjemnie jak I am

Podobne wpisy

3 komentarze

  1. Piękne zdjęcia i bardzo ładny flakonik. Na pewno wypróbuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny opis! Zaczynam pomału zakochiwać się w perfumach tej marki.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.