Demeter Fragrance Library - Snow

piątek, 23 września 2011

Ten post to dowód na to, że czasem zwykły przypadek daje początek wspaniałym odkryciom. Wszystko zaczęło się od grouponów do wykorzystania w drogerii internetowej StrawberryNET. Wykupiłam dwa. Długo szukałam czegoś dla siebie, bezskutecznie. Pewnego dnia, zupełnie przypadkiem trafiłam na notkę z blogu Riki tiki... poświęconą wodzie kolońskiej Demeter o zapachu Dirt (klik). Przypomniałam sobie, że swego czasu bardzo interesowały mnie produkty tej firmy, ale z uwagi na słabą dostępność nigdy żadnego nie zakupiłam. Szczęśliwym trafem Truskawka prowadzi sprzedaż wód Demeter :) Tym sposobem, stałam się posiadaczką dwóch flakoników z niezwykłą zawartością. Dziś opowiem o pierwszym, który porwał mnie bez reszty. Mowa o Snow - wodzie kolońskiej o zapachu śniegu.
Jestem maniaczką zapachów. W swojej kolekcji mam ich naprawdę pokaźną liczbę. Zapachy, dużo silniej niż dźwięki i obrazy, oddziałują na moją wyobraźnię. Nie pamiętam dat, zdarzenia rozpoznaję po zapachu :) Prawdopodobnie właśnie dlatego filozofia marki Demeter jest mi tak bliska. Zamierzeniem producenta było stworzenie biblioteki zapachów. Nie są to mieszanki kwiatowych, owocowych ani piżmowych aromatów. Demeter proponuje rozwiązanie dużo prostsze - zapach deszczu, trawy, morskiego powietrza, kwiatu śliwki, winylowej płyty. Niezwykła idea - zamknąć w szklanych flakonach zapachy, którymi pachnie codzienność. Pytanie tylko, jak uchwycić zapach zimna, wilgoci czy ziemi? 

Nie wiem, ale Demeter się to udało.
Niezależnie od wybranego zapachu, wszystkie wody zamknięte są w takim samym opakowaniu. Kartonowe, minimalistyczne pudełko z przesłaniem marki nadrukowanym w centralnym miejscu. Szklany, podłużny flakon. Nie ma tu miejsca na kolory ani fantazyjne kształty. Zapachy odróżnia wąska, jednokolorowa linia z nazwą wody. Wiem, że wielu osobom nie podoba się taka estetyka. Moim zdaniem, Demeter bije na głowę wszystkie udziwnione flakony wielkich kreatorów perfum. Tutaj liczy się zapach i nic ponadto.
Jak pachnie Snow? W pierwszej chwili wyczuwalne są nuty powietrzne, ozonowe, zimne. Trochę wiercą w nosie. Dalej daje o sobie znać zapach ziemi. Właśnie tak pachnie zmarznięta ziemia! Końcowe nuty to chłód połączony z wilgocią. Zapach mokrego mchu albo starej, zawilgoconej piwnicy. Efekt jest zupełnie niezwykły i niepowtarzalny. Gdybym miała określić go za pomocą tylko jednego słowa, byłby to właśnie śnieg. Ale nie biały i puszysty, świeżo opadły. Nie śnieg ze świątecznej kartki pocztowej. Woda Demeter kryje w sobie śnieg, który leży tak długo, że zdążył wchłonąć delikatnie stęchły zapach ziemi. Gdy padał, leżały na niej jeszcze suche jesienne liście i mokry mech. To zapach śniegu w lesie. Przybrudzonego, pokrytego warstwą lodu. Przypomina mi Tatry zimą. Jest mroźny i twardy. Trochę przygnębiający. Idealny.
Trwałość zapachu, pomimo że to woda kolońska, jest całkiem zadowalająca. Na skórze utrzymuje się dłużej niż na ubraniach, chociaż szal potraktowany Snow dwa dni temu nadal delikatnie pachnie. To ten rodzaj zapachu, który trzyma się blisko skóry. Otula a nie dominuje. Stanowi idealne dopełnienie zimnych, niebieskich kolorów. Woda Demeter to produkt unisex. Na moim Narzeczonym pachnie równie śnieżno i niezwykle jak na mnie. Zapach zachwycił nas oboje.
Nigdy nie spotkałam czegoś podobnego. Firma Demeter udowodniła, że mniej znaczy więcej. Snow dwukrotnie wyróżniono prestiżową nagrodą FiFi Awards dla najlepszych kompozycji zapachowych, a The Fragrance Foundation uznało go za najlepszy zapach roku 2000 w Ameryce. Nie wiem jak mogłam tak długo bez niego żyć, ale wiem na pewno, że to zapach, z którym nigdy nie chciałabym się rozstać.

Idealnie odzwierciedla późnojesienny nastrój. Gdy o nim myślę, widzę chłodne, mgliste wieczory. Jest zapachową wizytówką zimy.

- pojemność: 120 ml (zapach występuje również w pojemności 30 ml)
- cena: 124,50 zł (Strawberrynet.com)

Podobne wpisy

17 komentarze

  1. Oooo, bardzo ciekawy. Zapach śniegu- brzmi przyjemnie :). Choć na jesień i zimę wolę bardziej ciepłe zapachy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. matko, czytając ten opis pomyślałam, że w zyciu nie chciałabym pachnieć zatęchłą piwnicą!.. takie klimaty nie dla mnie ;).. wolę bardziej pudrowe nuty ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. guinessi - poszczególne nuty mogą odstraszać ale całość jest bardzo przyjemna.

    OdpowiedzUsuń
  4. jeju, co za opis! lepszej reklamy nie mogłaś zrobić, czytając wyobrażałam sobie poszczególne zapachy i aż mnie ciary przeszły - chcę go mieć!

    OdpowiedzUsuń
  5. świetna recenzja! :) dawno nie czytałam opisu perfum pisanego z taką pasją. strasznie przyjemnie się czyta :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow, opis naprawdę zachwycający :) Kojarzy mi się z zapachem bladolicej brunetki :) Jako, że jestem raczej słowiańskim typem urody - blond włosy itd to raczej chyba się nie skuszę, ale na pewno obczaję tą firmę dokładniej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Takie chłodne nuty? Hmm, skusiłabym się :) Pozdrawiam i zapraszam do mnie w wolnej chwili ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow, zapach śniegu - brzmi bajkowo i działa na wyobraźnię. :) Ciekawa jestem, jak czułabym się z nim.
    Świetna recenzja, bardzo plastyczna. Nabrałam ochoty (który to już raz?), aż mi żal, że Demeter jest dość trudno dostępne. Jest mnóstwo zapachów, które chciałabym spróbować. Zgadzam się z Tobą, co do uroczej prostoty flakoników - bardzo mi się podoba.

    PS. Świetne zdjęcia! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki za komentarze, dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
  10. Snow to jeden z tych zapachów które z Demeter kuszą mnie najbardziej:). Twój opis jest świetny, bardzo "plastyczny", działa na wyobraźnię:). Wiem, że polubiłabym się ze Snow, zapachy ziemi i powietrza to coś co lubię najbardziej.

    Dzieki za podlinkowanie, bardzo mi miło:*:)

    OdpowiedzUsuń
  11. kleopatre - w takim razie tym serdeczniej Ci go polecam. Snow to moje zapachowe odkrycie roku. W kwestii ozonowo-ziemnych zapachów mamy bardzo zbliżone gusta. Przy najbliższej okazji zamierzam zainwestować w Dirt. Mimo, że jeszcze go nie wąchałam, jestem pewna, że będzie strzałem w dziesiątkę. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Po Twoim opisie jestem strasznie ciekawa jak to pachnie! Nie wiem czy by mi się spodobał ale moja ciekawość jak to pachnie jest ogromna. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Od dawna marzę choćby o jednym zapachu z Demeter,marzył mi się bodajże zapach kadzidła kościelnego,proszku do pranie i jeszcze coś...dawniej były na allegro,teraz już nie ma niestety....Twoja recenzja śniegu jest baaardzo kusząca :)

    OdpowiedzUsuń
  14. uwielbiam Twój sposób robienia zdjęć. Z zapachów Demeter znam fig leaf (super, jak świezo roztarty liść), grass (trawka wyszła im ciut chemiczna niestety) i "holy smoke", kościelny kadzidlak, mój ulubiony :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bzeltynka - od dłuższego czasu rozglądam się za zapachem Gress. Jeśli możesz, napisz o nim coś więcej. Holy Smoke też mnie intryguje. Wielka szkoda, że produkty Demeter nie są dostępne w standardowej sprzedaży, wykupiłabym co najmniej połowę oferty :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Perfumy Demeter http://www.perfumy.matitrading.pl/118_demeter
    niestety nie ma "śniegu" ;((

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Równocześnie, grzecznie proszę o niespamowanie zaproszeniami.